Выбрать главу

Bardziej kontrowersyjna jest druga część książki jego lordowskiej mości, w której rezygnuje on z opisu i zaczyna wykładać zasady, mające na celu ustalenie, co jest, a co nie jest godną szacunku angielską magią — innymi słowy, pisze o tym, co należy zwać białą, a co czarną magią. W tej kwestii autor nie ma nic nowego do powiedzenia. Gdyby czytelnik rzucił okiem na wypowiedzi współczesnych komentatorów magii, dostrzegłby zdumiewającą jednomyślność opinii. Wszyscy oni opowiadają tę samą historię i bez wyjątku powtarzają takie same argumenty, z których wyciągają wnioski.

Chyba nadszedł czas zadać sobie pytanie, dlaczego tak właśnie ma być. W każdej innej gałęzi wiedzy nasze rozumienie pogłębiają racjonalne spory i debaty. Różne są poglądy na prawo, teologię, historię i nauki ścisłe. Dlaczego zatem w dziedzinie magii nie słyszymy nic nowego poza tymi samymi wyświechtanymi argumentami? Można zacząć się zastanawiać, po co w ogóle głosić swoje poglądy, skoro najwyraźniej wszyscy są przekonani do jednej tylko prawdy. Ta przerażająca monotonia jest szczególnie widoczna w najnowszych opisach HISTORII ANGIELSKIEJ MAGII, które przy każdym powtórzeniu stają się coraz bardziej dziwaczne.

Osiem lat temu ten sam autor wydał Dziecięce lata Króla Kruków, jedną z najdoskonalszych pozycji w swojej dziedzinie. Opisuje ona tajemnicę i cudowność magii JOHNA USKGLASSA. Dlaczego zatem autor udaje, że wierzy, iż prawdziwa angielska magia rozpoczęła się w szesnastym wieku wraz z MARTINEM PALE’EM? W rozdziale szóstym Rozprawy o niesłychanym odrodzeniu angielskiej magii oznajmia, że PALE świadomie postanowił oczyścić angielską magię z jej mroczniejszych elementów. Nie próbuje on przedstawiać jakichkolwiek dowodów na potwierdzenie tej nadzwyczajnej tezy — co zresztą nie ma znaczenia, gdyż żadne dowody nie istnieją.

Zgodnie z obecnymi poglądami lorda PORTISHEADA tradycja zapoczątkowana przez PALE’A została udoskonalona i dopracowana przez HICKMANA, LANCHESTERA, GOUBERTA, BELASISA i innych (nazywanych magami ARGENTAMI), a kontynuują ją panowie NORRELL i STRANGE. Autor Rozprawy… głosi, że panowie STRANGE i NORRELL ciężko pracowali, by nastąpił dalszy rozkwit tradycji. Rzecz ma się jednak zupełnie inaczej, MARTIN PALE oraz magowie ARGENCI nigdy nie pragnęli kłaść podwalin angielskiej magii. W każdym zapisanym przez nich zaklęciu, w każdym przelanym na papier słowie usiłowali odtworzyć chwalebną magię swych przodków (tych, których nazywamy magami złotego wieku lub AUREATAMl): THOMASA GODBLESSA, RALPHA STOKESEYA, KATARZYNY z WINCHESTERU oraz, przede wszystkim, JOHNA USKGLASSA. MARTIN PALE był zagorzałym wielbicielem sztuki tych magów. Nigdy nie przestał żałować, że urodził się dwieście lat za późno.

Jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk związanych z odrodzeniem angielskiej magii jest stosunek magów do JOHNA USKGLASSA. Można odnieść wrażenie, że jego nazwisko przywołuje się obecnie tylko po to, by obrzucić go inwektywami. A gdyby tak DAVY i pan FARADAY, a wraz z nimi inni nasi wielcy przedstawiciele świata nauki, czuli się zobowiązani rozpoczynać swe wykłady od wyrażenia pogardy i nienawiści do ISAACA NEWTONA? Albo gdyby nasi wybitni medycy poprzedzali ogłoszenie każdego nowego odkrycia w medycynie opisem niegodziwości WILLIAMA HARVEYA?

Lord PORTISHEAD poświęca długi rozdział książki próbom udowodnienia, że wbrew obiegowej opinii JOHN USKGLASS nie jest twórcą angielskiej magii, bowiem jeszcze przed jego narodzinami na tych wyspach żyli magowie. Tego nie neguję. Jednak stanowczo sprzeciwiam się twierdzeniom, jakoby przed JOHNEM USKGLASSEM W Anglii istniała jakakolwiek tradycja magii.

Przyjrzyjmy się bliżej tym wcześniejszym magom, wokół których PORTISHEAD robi tyle szumu. Kim byli? Jeden z nich to JÓZEF Z ARYMATEI, mag, którzy przybył z Ziemi Świętej i zasadził magiczne drzewo, mające chronić Anglię przed niebezpieczeństwem. Jeśli się nie mylę, nie pozostał na wyspie na tyle długo, by swe umiejętności przekazać jej mieszkańcom, MERLIN to mag, który po kądzieli był Walijczykiem, a po mieczu — obywatelem Piekła, więc niespecjalnie pasuje do szanowanej angielskiej magii, tak miłej sercom lorda PORTISHEADA oraz panów NORRELLA i STRANGE’A. A kim byli uczniowie i następcy MERLINA? Nie sposób wymienić choćby jednego. Nie, tym razem powszechne mniemanie jest słuszne: magia na długo znikła z tych wysp, a powróciła dopiero wraz z JOHNEM USKGLASSEM, który przybył z Faerie i na północy Anglii ustanowił własne królestwo.

Tu lord PORTISHEAD zdaje się zdradzać pewne wątpliwości, a na wypadek gdyby jego argumenty nie przekonały czytelników, próbuje udowodnić, że magia JOHNA USKGLASSA była z gruntu niegodziwa. Żadną miarą nie da się jednak powiedzieć, że wybrane przez niego przykłady potwierdzają tę konkluzję. Zapoznajmy się z niektórymi.

Każdy słyszał o czterech magicznych lasach otaczających Newcastle, stolicę królestwa JOHNA USKGLASSA. Nosiły one nazwy: Duży Tom, Cytadela Asmodyego, Mały Egipt i Dar Świętego Seria. Lasy wędrowały z miejsca na miejsce i słynęły z tego, że od czasu do czasu pożerały ludzi przybywających z zamiarem skrzywdzenia mieszkańców miasta. Wizja lasów spożywających istoty ludzkie z całą pewnością wydaje się tajemnicza i potworna, niemniej brak dowodów, by współcześni JOHNA USKGLASSA tak właśnie ją postrzegali. Epoka nie należała do spokojnych; JOHN USKGLASS był średniowiecznym królem i postępował jak na takiego władcę przystało.

Często trudno ocenić moralność poczynań USKGLASSA, gdyż jego motywacja pozostaje nieodgadniona. Uznaje się go za najbardziej tajemniczego spośród wszystkich AUREATÓW. Nikt nie wie, dlaczego w 1138 roku doprowadził do zniknięcia z nieba Księżyca i czemu nakazał mu wędrować po wszystkich jeziorach i rzekach Anglii. Nie wiadomo, z jakiego powodu w 1202 roku pokłócił się z zimą i wygnał ją z królestwa, dzięki czemu przez cztery lata Anglia Północna cieszyła się bezustannym latem. Trudno również powiedzieć, dlaczego przez trzydzieści następujących po sobie nocy w maju i czerwcu 1345 roku wszyscy mężczyźni, kobiety i dzieci w królestwie śnili o tym, że wspólnie zebrali się na ciemnoczerwonej równinie pod jasnozłotym niebem, by wybudować wysoką czarną wieżę. Każdej nocy pracowali i rankiem budzili się kompletnie wyczerpani. Sen przestał ich nachodzić dopiero wtedy, gdy trzydziestej nocy ukończono budowę wieży i fortyfikacji. Wszystkie te historie — a szczególnie ostatnia — najwyraźniej świadczą o czymś ważnym, nie wiadomo jednak o czym. Pewna grupa uczonych rozważała możliwość, że wysoka czarna wieża znajdowała się w tej części Piekła, którą USKGLASS rzekomo wydzierżawił od LUCYFERA, a forteca była magowi potrzebna do prowadzenia wojny z jego wrogami w Piekle, MARTIN PALE miał jednak odmienną opinię. Uważał, że istnieje związek między budową wieży i pojawieniem się czarnej śmierci trzy lata później. Królestwo JOHNA USKGLASSA na północy Anglii w znacznie mniejszym stopniu ucierpiało wskutek epidemii niż jego południowy sąsiad, PALE wierzył, że wynikło to z faktu, iż USKGLASS zastosował bliżej nie określoną formę obrony przed chorobą.

Wedle autora Rozprawy o niesłychanym odrodzeniu angielskiej magii nie mamy powodu nawet się zastanawiać nad takimi kwestiami. Zdaniem pana NORRELLA i lorda PORTISHEADA nowoczesny mag nie powinien rozważać spraw, których nie potrafi do końca pojąć. Ja twierdzę, iż musimy badać te sprawy właśnie dlatego, że nie potrafimy ich do końca pojąć.