Выбрать главу

Ale Rankin nie zmieszał się. Może nie zrozumiał jej pytania?

— Działalność pasterską oraz Cierpienie Jezusa — ciągnął — przepowiedział Izajasz, pięćdziesiąt dwa i trzy, a także Psalm Dwudziesty Drugi. U Zachariasza, jedenaście, w oczywisty sposób znajduje się zapowiedź, że zostanie On wydany za trzydzieści sztuk srebra. Jeśli pragniemy być uczciwi, nie możemy ignorować tych oczywistych dowodów, tych spełnionych przepowiedni. Zresztą Biblia nadal potrafi odpowiadać na najnowsze zapytania naszego czasu: Izrael i Arabowie, Gog i Magog, Ameryka i Rosja, wojny nuklearne, wszystko już jest tam, w Piśmie Świętym. Ktoś kto ma choć gram rozumu, potrafi to dostrzec. Łaskawa pani, naprawdę nie musi pani odgrywać przed nami profesorskich ról.

— Wasz kłopot — wypaliła — polega na braku wyobraźni. Te wróżby są, prawie każda z nich, niejasne, dwuznaczne, niedokładne, otwarte na najróżniejsze manipulacje. Mieści się w nich masa interpretacji... Ale wy nawet bezpośrednie przepowiednie próbujecie przerabiać po swojemu, jak tę zapowiedź Jezusa, że Królestwo Boże nadejdzie jeszcze za życia tych, którzy go słuchali. A wy mi mówicie, że Królestwo Boże jest we mnie. Słuchacze Jezusa na pewno brali go dosłownie, wy zaś cytujecie mi linijki, które wydają się wam skończone, ignorując kontekst. Nie zapominajcie, że w tamtych czasach istniał wielki głód spełnionych przepowiedni. Wyobraźmy sobie jednak, że wasz Bóg, wszechmocny, wszechwiedzący, litościwy, naprawdę chciałby zostawić przyszłym pokoleniom przekaz, który dowodziłby jego nieomylności. Co w tym trudnego! Starczyłoby parę rzeczy powiedzieć jaśniej, kilka trywialnych stwierdzeń ostro obwarować, by były przekazywane następnym pokoleniom niezmienione...

Joss niespodziewanie wychylił się ku niej.

— Jakich, na przykład?

— No choćby takich: „słońce jest gwiazdą”. Albo: „Mars to czerwonordzawa planeta z pustyniami i wulkanami, podobna do Synaju”. Lub: „ciało w ruchu pozostaje ciałem będącym w ruchu”. Czy, zobaczmy — szybko napisała jakieś cyfry na bloku rozłożonym przed nią na kolanach — „Ziemia waży milion razy milion razy milion razy milion razy więcej niż dziecko''.

— Coś jeszcze? — zapytał Joss.

— Mogłabym wyliczać w nieskończoność. A przynajmniej po jednym stwierdzeniu dla każdej z zasad fizyki. Popatrzmy... o, „nawet w najmniejszym kamyku jest trochę ciepła i światła”. Albo: „przyciąganie ziemskie jest jak dwójka, ale przyciąganie magnesu jak trójka”. Chodzi o to, że siła grawitacji ziemskiej zależy od minusa kwadratu, a dwubiegunowa siła magnesu, od minusa potęgi trzeciej. Albo w biologii — skinęła głową w kierunku der Heera, który zachowywał się, jakby złożył przysięgę milczenia — co by panowie powiedzieli na coś takiego. „Tajemnicą życia są dwie nitki splecione ze sobą”.

— A, to ciekawe — powiedział Joss. — Zapewne ma pani na myśli kwasy nukleinowe. I znany jest pani symbol medycyny, który lekarze wojskowi noszą na klapach? Kaduceusz, dwie żmije splecione ze sobą. Doskonała podwójna ślimacznica, od najdawniejszych czasów symbol zachowania życia. Czyż nie właśnie tę współzależność pani sugerowała?

— No cóż. Zawsze myślałam, że to spirala, nie ślimacznica. Skoro istnieje tyle symboli, przepowiedni, tyle mitów i folkloru, w końcu jeden czy drugi choćby przez czysty przypadek przypasuje się do naukowego rozumowania. Chociaż nie jestem pewna, być może pan ma rację i kaduceusz rzeczywiście jest wiadomością od Boga. Ale wtedy nie jest to symbol chrześcijański, ani związany z żadną z głównych religii. Nie sądzę, aby zamiarem panów było przekonanie mnie, że Bóg przemawiał tylko do starożytnych Greków. Wszystko, co chciałam powiedzieć, dałoby się streścić do tego: gdyby Bóg naprawdę chciał nam przekazać wiadomość, a starożytne zapisy były tego jedynym ludzkim sposobem, doprawdy mógł jako Bóg lepiej się postarać. Czy musiał ograniczać się do świadectw pisanych? Dlaczego, na przykład, nie ma jakiegoś gigantycznego krucyfiksu, który obiega Ziemię? Dlaczego powierzchni Księżyca nie pokrywają przykazania z Dekalogu? Nie widzę powodu, dla którego miałabym jednoznacznie brać jego słowa w Piśmie, skoro tak tajemniczo brzmią one w świecie.

Na twarzy Jossa ukazał się wyraz głębokiej satysfakcji. Już od dłuższej chwili chciał Ellie coś powiedzieć, ale widocznie uznał, że wtrącanie się w jej nieprzerwany potok wymowy byłoby niegrzeczne.

— Również — dalej prowadziła swój wywód — jaki sens w tym co mówicie, że Bóg nas zostawił? Wedle waszej wiary, rozmawiał z patriarchami i prorokami w co drugi wtorek. A jest wszechmocny, i wszechwiedzący. Dlaczego więc nie pofatyguje się przypomnieć nam o sobie bezpośrednio, bez tych dwuznaczności, i raz czy drugi przedstawić swe życzenia każdemu pokoleniu? O co tu chodzi, moi drodzy. Dlaczego nie widzimy go jasno, jak kryształ?

— My widzimy! — zabrzmiały słowa Rankina. — On jest wszędzie wokół nas i wysłuchuje naszych próśb. Dziesiątki milionów obywateli tego kraju mają możność zaświadczyć o Jego bezgranicznej Łasce, gdy im zezwolił narodzić się od nowa. I Biblia przemawia do nas językiem nie mniej jasnym dzisiaj niż w czasach Mojżesza i Jezusa.

— Och, niech pan przestanie. Przecież pan wie, o co mi chodzi! — wykrzyknęła Ellie. — Gdzie są te płonące krzewy, te słupy ogniste, ten wielki głos grzmiący z nieba „Jam Jest Który Jest”?... Dlaczego Bóg ma ujawniać swą obecność tak subtelnymi, tak dyskusyjnymi aluzjami, jeśli ma możność ukazać się w całej chwale?

— A nie jest głosem z nieba to, co pani usłyszała? — krótkie pytanie Jossa zabrzmiało w chwili, gdy przerwała, by zaczerpnąć oddech. Wytrzymał wzrokiem jej spojrzenie.

Rankin szybko podchwycił tę myśl.

— Oczywiście! Właśnie to chciałem powiedzieć. Abraham i Mojżesz nie mieli radia ani teleskopu. I raczej trudno byłoby im słuchać głosu Pana na UKF. Więc może dziś Bóg mówi do nas w sposób odpowiedni do naszych czasów, rzuca nam nowe wyzwanie? Choć może to nie jest Bóg...

— A tak, wiem. Diabeł. Już o tym coś słyszałam. Ale zostawmy tego gościa na chwilę, dobrze? Jeśli to panom nie przeszkadza? Mówicie, że Wiadomość może być głosem Boga, waszego Boga. A gdzie w waszej religii jest mowa o tym, że Bóg odpowiada na modlitwę, odsyłając ją z powrotem na Ziemię?

— Tej nazistowskiej kroniki nie nazywałbym modlitwą — odezwał się Joss. — Sama pani stwierdziła, że był to tylko sygnał wywoławczy.

— Ale dlaczego Bóg do tej rozmowy wybrał nas, naukowców, nie pastorów, na przykład, was?

— Ze mną Bóg stale rozmawia! — Rankin głośno zastukał palcem wskazującym w swój mostek. — I z Wielebnym Palmerem Jossem też. I od Boga wiem, że Objawienie jest tuż tuż. Gdy kres świata się zbliża, nadchodzi też czas sądu nad grzesznikami i wniebowstąpienie wybranych.

— A czy uprzedzał pana, kiedy to nada panu na falach radiowych? Żeby pan mógł nagrać sobie tę audycję, a my sprawdzić, o czym rozmawialiście? Nie, my zamiast tego mamy tylko pańskie oświadczenie! Niech więc pan mi odpowie, dlaczego Bóg wybrał radioastronomów, którzy odebrali Wiadomość, a nie duchowne sukienki? Nie sądzi pan, że to naprawdę jest dość dziwne, że pierwsza informacja od niego w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat to liczby niepodzielne, i... Adolf Hitler podczas Olimpiady z 1936 roku? Taki Bóg doprawdy ma specjalny rodzaj poczucia humoru.

— Mój Bóg ma takie poczucie humoru, jakie chce!

Pierwsze wyraźne spięcie postawiło der Heera w stan alarmowy.

— Nooo, proszę państwa... — szybko powiedział — zaczynamy zapominać o właściwym celu spotkania...

Oto cały Ken — pomyślała Ellie — w swojej mediacyjnej roli. Potrafi zdobyć się na odwagę tylko wtedy, gdy to nie łączy się z odpowiedzialnym działaniem. Mocny w gębie... ale w cztery oczy. Kiedy trzeba odważnie bronić nauki, zwłaszcza gdy chodzi o reprezentowanie pani Prezydent, kładzie uszy po sobie, gotów pójść na ugodę choćby z Diabłem. Ugryzła się w język. Zaczynała nasiąkać teologicznymi terminami.