Выбрать главу

— Wejdźże, Thom! — Na powrót włożył kaftan i już zaczął wstawać, kiedy dotarło do niego, że ta cholerna kobieta w jakiś sposób rozwiązała pas przy jego spodniach tak sprytnie, iż nawet tego nie zauważył. Tych dwóch mogło nie dostrzec, że ma koszulę rozchełstaną aż do pasa, ale na pewno zauważą, że opadają mu spodnie. Niebieska suknia Tylin nawet nie była zmięta! — Wejdźże, Juilinie!

— Cieszę się, że uważasz te pokoje za znośne, panie Cauthon — rzekła Tylin, wcielenie dostojeństwa. Z wyjątkiem jej oczu w każdym razie. Kiedy stała tak, że Thom i Juilin nie mogli nic widzieć, jej oczy słały mu bowiem nie wypowiedziane słowa brzemienne znaczeniem. — Z niecierpliwością oczekuję, iż dotrzymasz mi towarzystwa w pałacowych rozrywkach. Bez wątpienia, możliwość goszczenia ta’veren tutaj, gdzie jest niemalże na wyciągnięcie ręki, nie zawiedzie moich oczekiwań. Ale teraz muszę zostawić cię z twymi przyjaciółmi. Nie, nie wstawaj, proszę. — Temu ostatniemu zdaniu towarzyszył jedynie ślad drwiącego uśmieszku.

— No cóż, chłopcze — powiedział Thom, pocierając rękoma wąsy, kiedy sobie poszła — masz szczęście, sama królowa wita cię z otwartymi ramionami. — Juilin bardzo się zainteresował swoją czapką.

Mat spojrzał na nich czujnie, niemalże prowokując, żeby powiedzieli jeszcze słowo — tylko jedno słowo! — ale kiedy zapytał o Nynaeve i Elayne, przestał się przejmować ich podejrzeniami. Kobiety nie wróciły. Omal nie poderwał się z miejsca, niezależnie od stanu w jakim znajdowały się jego spodnie. A więc już starały się wykręcić z ich umowy. Jego reakcja na tę myśl była tak gwałtowana, że obaj mężczyźni od razu to zauważyli. Musiał więc tłumaczyć im, o co chodzi, czemu towarzyszyły częste wybuchy ich niedowierzania oraz własne opinie na temat tej przeklętej Nynaeve al’Meara oraz Elayne, przeklętej Dziedziczki Tronu. Niewielkie były szanse, że udały się do Rahad bez niego, ale nie zdziwiłby się, gdyby próbowały szpiegować Carridina. Elayne zażąda jakiegoś wyznania i będzie się spodziewała, że tamten się załamie, Nynaeve postara się wyciągnąć wszystko z niego siłą.

— Wątpię, by miały zamiar nękać Carridina — odparł Juilin, drapiąc się za uchem. — Sądzę, że obserwować go miały Aviendha i Birgitte, przynajmniej tak słyszałem. Nie zauważyłem, kiedy wychodziły. Moim zdaniem, nie musisz się nimi przejmować, nie rozpozna ich, nawet kiedy by przeszedł tuż obok. — Thom, który nalał sobie winnego ponczu do złotego kielicha, wytłumaczył mu, o co chodzi.

Mat zakrył oczy ręką. Przebrania sporządzane z wykorzystaniem Mocy; nic dziwnego, że wymykały się niczym węże, kiedy tylko zechciały. Te kobiety narobią kłopotów. To jest coś, w czym wszystkie kobiety celują. Prawie go nie zdziwiło, gdy się dowiedział, że Thom i Juilin wiedzą jeszcze mniej o tej Czarze Wiatrów niż on.

Kiedy wyszli, żeby się przygotować na wyprawę do Rahad, miał czas, żeby poprawić sobie ubranie, zanim Nynaeve i Elayne wrócą. Zdążył sprawdzić, co robi Olver w swoim pokoju piętro niżej. Koścista sylwetka chłopca jakoś nabrała ciała, zapewne dzięki Enid i pozostałym kucharkom w “Wędrownej Kobiecie”, które opychały go jedzeniem, ale na zawsze miał już pozostać niski, nawet jak na Cairhienianina, i nawet gdyby uszy skurczyły mu się do połowy ich obecnej wielkości, a usta straciły połowę rozmiarów, to i tak przez ten nos nigdy nie zyska miana przystojnego. Uwijały się teraz przy nim, ni mniej, ni więcej trzy posługaczki, gdy tymczasem on siedział na łóżku ze skrzyżowanymi nogami.

— Mat, czy Haesel nie ma najpiękniejszych oczu? — zapytał Olver, patrząc promiennie na wielkooką kobietę, którą Mat poznał ostatnim razem, gdy przyszedł do pałacu. Ta odwzajemniła się i zmierzwiła chłopcu włosy. — Och, ale Alis i Loya są takie słodkie, że nie wiedziałbym, którą wybrać. — Pulchna kobieta prawie w średnim wieku uniosła wzrok znad sakiew Olvera, które właśnie pakowała, i obdarzyła go szerokim uśmiechem, a szczupła dziewczyna z ustami jak osa poklepała ręcznik, który właśnie ułożyła na umywalce, po czym rzuciła się na łóżko i zaczęła łaskotać Olvera pod żebrami, aż w końcu się przewrócił, zaśmiewając bezsilnie.

Mat parsknął. Harnan i całe tamto towarzystwo było już wystarczająco deprawujące, a teraz jeszcze te kobiety zachęcały chłopca! Czy on nauczy się kiedykolwiek zachowywać poprawnie, jeżeli kobiety robią z nim coś takiego? Olver powinien bawić się na ulicy tak jak każdy inny dziesięciolatek. Dziwne, że u niego w pokojach nie było żadnych posługaczek, które by się nań rzucały. Był pewien, że dopilnowała tego Tylin.

Zdążył sprawdzić Olvera i zajrzeć do Harnana oraz pozostałych członków Legionu, dzielących długi pokój obok stajni z szeregiem łóżek, a także wpaść do kuchni po jakiś chleb i wołowinę — nie mógł spojrzeć na owsiankę w oberży. Nynaeve i Elayne ciągle jeszcze nie wróciły. Wreszcie obejrzał książki w swojej bawialni i zaczął czytać Podróże Jaina Długi Krok, aczkolwiek ledwie rozumiał choć słowo z powodu targającej nim zgryzoty. Thom i Juilin przyszli dokładnie w tym samym momencie, gdy kobiety wtargnęły do środka, pokrzykując, że oto go znalazły, jakby naprawdę uważały, że nie dotrzyma słowa.

Spokojnie zamknął książkę, położył ją delikatnie na stole obok krzesła.

— Gdzie byłyście?

— A bo co? Poszłyśmy na spacer — odparła wesoło Elayne. Mat nie pamiętał, by kiedykolwiek wcześniej miała równie niebieskie oczy. Thom skrzywił się i wyciągnął nóż z rękawa, manipulując nim między palcami. Nawet nie spojrzał na Elayne.

— Piłyśmy herbatę z kilkoma znajomymi twojej karczmarki — dodała Nynaeve. — Nie będę cię zanudzała opowiastkami o szyciu. — Juilin zaczął kręcić głową, po czym znieruchomiał, kiedy to zauważyła.

— Proszę, nie nudź — odrzekł sucho Mat. Podejrzewał, że ona potrafi odróżnić jeden koniec igły od drugiego, ale podejrzewał też, że prędzej zrobi małpią minę, niż zacznie gadać o szyciu. Żadna z kobiet nie połamała sobie języka na uprzejmości, potwierdzając jego najgorsze przypuszczenia. — Przykazałem dwóm ludziom, żeby towarzyszyli wam tego popołudnia; to samo będą robili dwaj inni jutro i potem każdego następnego dnia. Kiedy nie będziecie przebywać w pałacu albo pod moim okiem, dostaniecie osobistą ochronę. Oni znają już swoją kolejność. Będą przy was zawsze... zawsze... a wy będziecie mnie powiadamiać, dokąd się wybieracie. Przestaniecie przysparzać zmartwień, od których włosy mi wypadają.

Spodziewał się oburzenia i kłótni. Spodziewał się awantur o to, co obiecały albo czego nie obiecały. Spodziewał się, że żądając całego bochenka, ostatecznie dostanie piętkę, może kromkę, jeśli dopisze mu szczęście. Nynaeve spojrzała na Elayne, Elayne popatrzyła na Nynaeve.

— No jakże, osobista ochrona to wspaniały pomysł, Mat! — wykrzyknęła Elayne, potem uśmiechnęła, a w jej policzkach pojawiły dołki. — Sądzę, że miałeś rację. To bardzo sprytne z twojej strony, że już ułożyłeś harmonogram dla tych mężczyzn.

— To cudowny pomysł — dodała Nynaeve, entuzjastycznie kiwając głową. — Naprawdę bardzo sprytne z twojej strony, Mat.

Thom upuścił nóż, tłumiąc przekleństwo, po czym usiadł, ssąc skaleczony palec i gapiąc się na kobiety.

Mat westchnął. Kłopoty; z góry o tym wiedział. A ta myśl przyszła mu do głowy, zanim jeszcze powiedziały, że ma na razie zapomnieć o Rahad.