Выбрать главу

— Nie znam żadnej nazwy — odparła Elayne. — Jest to kryształowa czara o grubych ściankach, płytka, lecz o średnicy ponad trzech stóp, wewnątrz zdobiona wizerunkami chmur. Kiedy przenieść do niej Moc, chmury zaczynają się poruszać...

— Czara Wiatrów — z podnieceniem przerwała jej Poszukiwaczka Wiatrów, równocześnie bezwiednie dając krok w stronę Elayne: — Mają Czarę Wiatrów.

— Naprawdę ją macie? — Oczy Mistrzyni Fal chciwie spoczęły na twarzy Elayne, ona również ruszyła w jej stronę.

— Szukamy jej — odpowiedziała Elayne. — Ale wiemy, że jest w Ebou Dar. O ile chodzi o tę samą...

— Nie ma wątpliwości! — wykrzyknęła Malin din Toral. — Wnioskując z twojego opisu, to musi być ta!

— Czara Wiatrów — szepnęła Dorile din Erian. — Pomyśleć, że po dwóch tysiącach lat znajdziemy ją tutaj! To na pewno jest Coramoor. On musi mieć...

Nesta din Reas głośno klasnęła w dłonie.

— Czy mam przez sobą Mistrzynię Fal i jej Poszukiwaczkę Wiatrów, czy dwie dziewczynki pokładowe podczas pierwszej podróży statkiem? — Policzki Malin din Toral poczerwieniały z obrażonej dumy, sztywno skłoniła głowę, wkładając w ten gest całą swoją godność. Dwakroć bardziej czerwona Dorile din Eiran ukłoniła się również, dotykając palcami kolejno czoła, ust i serca.

Pani Okrętów przyglądała im się przez chwilę ze zmarszczonym czołem, zanim podjęła dalej:

— Baroc, wezwij pozostałe Mistrzynie Fal, które stacjonują w tym porcie, jak również Pierwszą Dwunastkę. Wraz z ich Poszukiwaczkami Wiatrów. I daj im znać, że powiesisz je na żaglach w olinowaniu, jeżeli się nie pośpieszą. — Wstając, dodała jeszcze: — Och. I każ przysłać na dół herbatę. Z pewnością zachce się nam pić, nim dopracujemy szczegóły tej umowy.

Stary skinął głową; gestem tym dał równocześnie do zrozumienia, że naprawdę byłby zdolny doprowadzić do tego, by Mistrzynie Fal zawisły na olinowaniu, oraz że koniecznie należy podać herbatę. Nie spuszczając oka z Aviendhy i pozostałych, wyszedł z pomieszczenia charakterystycznym dla Atha’an Miere kołyszącym się krokiem.-Zmieniła swoją opinię o nim, kiedy zobaczyła, w jaki sposób mruży oczy. Próba zabicia jako pierwszej Poszukiwaczki Wiatrów mogłaby okazać się fatalną pomyłką.

Ktoś na zewnątrz musiał czekać na takie mniej więcej rozkazy, nie minęło bowiem kilka chwil od wyjścia Baroka, kiedy do kajuty wsunął się urodziwy, młody chłopiec z pojedynczym, cieniutkim kółkiem w każdym uchu; niósł drewnianą tacę, na której stał kwadratowy, glazurowany na niebiesko dzbanek ze złotym uchwytem oraz wielkie, niebieskie filiżanki z grubego fajansu. Nesta din Reas gestem dłoni kazała mu natychmiast wyjść.

— I tak już ma za dużo do opowiadania o tym, co tu widział, żeby jeszcze miał usłyszeć coś, czego nie powinien — oznajmiła, kiedy już zniknął za drzwiami, a potem dała znak Birgitte, że ma napełnić filiżanki. Ta zaś, ku całkowitemu zaskoczeniu Aviendhy, a być może i samej siebie, zastosowała się do polecenia.

Pani Okrętów usadziła Elayne i Nynaeve na krzesłach przy jednym z krańców stołu, najwyraźniej zamierzając przystąpić od razu do negocjacji. Aviendha odmówiła zajęcia miejsca na krześle — proponowano jej miejsce przy drugim krańcu stołu — jednak Birgitte skorzystała z zaproszenia, najpierw unosząc jedno ruchome oparcie, a potem zasuwając je na miejsce, gdy już usiadła. Mistrzyni Fal i Poszukiwaczka Wiatrów zostały wykluczone z dyskusji, o ile to, co potem nastąpiło, można było nazwać dyskusją. Padały słowa, wypowiadane głosem nazbyt cichym, aby dało się cokolwiek usłyszeć, jednak Nesta din Reas podkreślała każdą swoją kwestię gestem palca dźgającego niby włócznia. Elayne zadarła podbródek, a Nynaeve zachowała wprawdzie spokojne oblicze, ale można było odnieść wrażenie, iż próbuje wspiąć się po swoim warkoczu.

— Jeśli taka wola Światłości, będę rozmawiała z wami dwoma — oznajmiła Malin din Toral, popatrując na Aviendhę i Birgitte — ale sądzę, iż powinnam pierwsza usłyszeć waszą historię. — Birgitte zaczęła wyglądać na nieco zdenerwowaną, kiedy kobieta zajęła miejsce naprzeciwko niej.

— Co oznacza, że ja najpierw powinnam porozmawiać z tobą, jeśli taka wola Światłości — zwróciła się do Aviendhy Dorile din Eiran. — Czytałam o Aielach. Może zechcesz mi powiedzieć, jak to możliwe, że uchowali się wśród was jeszcze jacyś mężczyźni, skoro kobieta Aielów musi zabić każdego dnia jednego?

Aviendha zrobiła wszystko, co mogła, żeby nie wytrzeszczyć na nią oczu. Jak ta kobieta mogła wierzyć w takie bzdury?

— Kiedy żyłaś wśród nas? — zapytała Birgitte, siedząca przy najbliższym rogu stołu Malin din Toral, upiwszy pierwej łyk herbaty. Birgitte z każdym słowem odsuwała się powoli od niej, jakby chciała naprawdę uciec przez oparcie krzesła.

W tym momencie z przeciwległego krańca stołu dał się słyszeć głos Nesty din Reas.

— ...przyszłyście do mnie, nie ja do was. To stanowi podstawę naszych rokowań, nawet jeśli jesteście Aes Sedai.

Baroc wślizgnął się do pomieszczenia, zatrzymał między Aviendhą i Birgitte.

— Wygląda na to, że wasza łódź odpłynęła w tej samej chwili, w której opuściłyście jej pokład, ale nie ma się czym martwić; “Biegnąca Z Wiatrem” ma własne szalupy, które odwiozą was na brzeg. — Zszedł na dół do kajuty i zająwszy krzesło tuż obok Nynaeve i Elayne, zaczął przysłuchiwać się rozmowie. Kiedy spoglądały na tę osobę, która właśnie mówiła, on mógł przyglądać im się bez przeszkód. Straciły w ten sposób przewagę, która najwyraźniej bardzo im była potrzebna. — To oczywiste, że umowa zostanie zawarta na naszych warunkach — oznajmił tonem pełnym niedowierzania, że ktokolwiek w ogóle mógłby sądzić inaczej, podczas gdy Pani Okrętów zapatrzyła się na Nynaeve i Elayne takim wzrokiem jak wieśniaczka na dwie kozy, które zamierza zarżnąć na świąteczną ucztę. Uśmiech na twarzy Baroka był niemalże ojcowski — Ten, kto prosi, musi oczywiście zapłacić więcej.

— Ależ musiałaś żyć wśród nas, żeby poznać ten starodawny sposób przysięgania — upierała się Malin din Toral.

— Nic ci nie jest, Aviendha? — zapytała Dorile din Eiran. — Nawet tutaj kołysanie statku niekiedy daje się we znaki ludziom z lądu... Nie? Czy moje pytanie naprawdę cię nie uraziło? Odpowiedz mi zatem. Czy kobiety Aielów naprawdę wiążą mężczyznę, zanim... to znaczy, kiedy ty i on... kiedy ty... — Z poczerwieniałym policzkami urwała i uśmiechnęła się niewyraźnie. — Czy wiele kobiet Aielów jest obdarzonych taką Mocą jak ty?

Bynajmniej nie bezsensowne trajkotanie Poszukiwaczki Wiatrów sprawiło, że krew zupełnie odpłynęła z twarzy Aviendhy, ani także nie fakt, iż Birgitte wyglądała na gotową w każdej chwili rzucić się do ucieczki, gdyby tylko udało jej się ponownie unieść tę ruchomą poręcz, ani nawet fakt, że Nynaeve i Elayne najwyraźniej przekonały się, iż oto są dwoma dziewczynkami o szeroko rozwartych oczach na jarmarku, zdane całkowicie na łaskę wytrawnych handlarzy. Prawda, one wszystkie będą ją winić i będą miały rację. Prawda, to właśnie ona powiedziała, że jeśli nie mogą nijak znaleźć ter’angreala, należy wypytać kobiety Ludu Morza. Po co marnować czas, czekając aż Egwene je zawiadomi, że mogą już wracać. Prawda, będą ją obwiniać, a ona będzie musiała sprostać swemu toh, jednak nie o to chodziło. Nagle bowiem przypomniała sobie łodzie, które widziała na pokładzie, spiętrzone jedne na drugich dnem do góry. Łodzie bez żadnej nadbudówki ani choćby godnej tego miana burty. Będą ją winić, ale niezależnie od tego, jaki wobec nich zaciągnęła dług, spłaci go po tysiąckroć samą swoją hańbą, zanim ją powiozą siedem czy osiem mil po wodzie w otwartej łodzi.