– A przecież miałaś dość odwagi, żeby dotykać mojego intymnego miejsca – zastanawiał się głośno.
– Moi towarzysze dziecięcych zabaw to byli w większości chłopcy z wioski – wyjaśniła. – Pamiętaj, że jestem najmłodszym dzieckiem w rodzinie i całe moje rodzeństwo z wyjątkiem jednego z braci, Patricka, opuściło Glenkirk nim przywieziono mnie z Irlandii. Kiedy podrosłam, chłopcy zaczęli interesować się dziewczynami, a potem porównywać swoje przyrodzenia. Nigdy nie zwracali na mnie uwagi. Żaden z nich nie śmiał zalecać się do mnie, bo byłam córką ich pana, ale ja byłam ciekawa. Śmiali się z siebie nawzajem, a czasem żartowali też ze mnie, żeby sprawdzić, jak się zachowam i czy nie będę oburzona. Pewnego dnia mój brat, Patrick, ich nakrył i kilku z nich złoił skórę. Potem zrobił mi wykład na temat męskich narządów, a reszty kazał mi się dowiedzieć od mamy. Kiedy papa usłyszał o tym zdarzeniu, najpierw był oburzony, ale mama uzmysłowiła mu, że to wszystko było raczej zabawne. To dlatego cię dotknęłam. Mama wyjaśniła mi, że dotyk kobiecej dłoni może koić i podniecać. Chciałam cię ukoić, ponieważ byłeś dla mnie taki dobry.
– Czy próbowałaś już kiedyś ukoić w ten sposób jakiegoś mężczyznę, Autumn? – zaciekawił się, ale jednocześnie poczuł, że jest zazdrosny.
– Na litość boską, nie! – wykrzyknęła. – Mama wyjaśniła mi, że taki dotyk jest przeznaczony tylko dla mężczyzny, którego mam poślubić. Chyba nie sądzisz, że mogłabym dotykać męskich narządów ot, tak sobie, Sebastianie! – Zachichotała. – Gdybym to robiła, już dawno byłabym mężatką i to niekoniecznie z mężczyzna, którego bym kochała.
Nie mógł powstrzymać śmiechu. Była inteligentna i jednocześnie tak bardzo niewinna. Zrozumiał, że odizolowanie sprawiło, iż uniknęła zbyt wczesnego romansu. Gdyby zbyt wcześnie zaprezentowano ją na królewskim dworze, pewnie padłaby ofiarą lubieżnych i bezwzględnych dworzan z niezmiennym apetytem na świeże, niewinne dziewczęta.
– Rozumiem – rzekł. Ujął jej małą dłoń i ucałował.
– Podobało mi się, kiedy próbowałaś mnie ukoić, Autumn.
Poczuła na plecach dreszcz.
– Chyba powinniśmy iść spać – rzuciła nerwowo.
– Może nie – odparł spokojnie i wstał z dębowej kozetki, gdzie oboje siedzieli. – Usiądźmy przy ogniu.
– Pomógł jej wstać. – Ta owcza skóra jest ładna i gruba. – Posadził ją przed kominkiem. – Proszę, nie lepiej teraz? Cieplej? Noce wiosną są wciąż dość chłodne. Zupełnie jakby zima nie chciała jeszcze odejść. Mimo że w powietrzu czuje się już ciepło, nocą lepiej siedzieć przy kominku.
– Widziałam, jak moi rodzice siedzieli przy kominku w ten sam sposób – odezwała się Autumn.
Widziała znacznie więcej, nim Adali zakradł się jak kot, zasłonił jej usta dłonią i śmiejąc się pod nosem zaniósł ją do pokoju dziecinnego. Czy Sebastian będzie się z nią kochał tak, jak to robili rodzice?
Siedzieli w milczeniu, obserwując, jak płomienie w kominku tańczą i podskakują. Ogień lśnił czerwienią, pomarańczą, i złotem, a od czasu do czasu rozbłyskiwał błękitem. Polana trzaskały i pomrukiwały cicho, gdy płonęły. Autumn dopiero teraz dostrzegła, że kominek rzeźbiony był postaciami aniołów o pięknych twarzach. Zastanawiała się, dlaczego dotąd tego nie zauważyła, ale doszła do wniosku, że nigdy jeszcze nie patrzyła na kominek z tego miejsca. Poczuła, jak obejmuje ją ramię i w pierwszym impulsie zesztywniała, ale potem uspokoiła się i wsparła na nim głowę. Nic nie mówili, słowa nie były potrzebne.
Obejmując ją jedną ręką, Sebastian sięgnął drugą do jej szczupłej szyi i pogłaskał ją. Jego dłoń poruszała się powoli i delikatnie, dotknęła linii szczęki, a potem palce przesunęły się ostrożnie po pełnych ustach dziewczyny. Usta nieświadomie pocałowały pałce, a wtedy mężczyzna ujął jej brodę i odwrócił głowę w swoją stronę. Pocałował ją delikatnie, potem mocniej i poczuł, że dziewczyna oddaje pocałunek, najpierw ostrożnie, a potem coraz bardziej odważnie i namiętnie.
Autumn westchnęła z rozkoszy, gdy jego usta silnie przycisnęły się do niej, dając jej do zrozumienia, jak silne jest jego pożądanie. Poczuła, jak jej usta rozchylają się łagodnie, jego uczyniły to samo i ich oddechy zmieszały się, zwiększając pożądanie obojga. Ku jej zaskoczeniu, a początkowo również oburzeniu, jego język wsunął się do środka i dotknął pieszczotliwie jej języka. Podskoczyła przy pierwszym dotknięciu, ale gdy dotarła do niej pierwsza fala przyjemnego odczucia, oddała pieszczotę.
Nie obawiała się i najwyraźniej sprawiało jej to przyjemność, co tym bardziej rozniecało pożądanie mężczyzny. Nie odrywał od niej ust, a dłonią szybko rozpiął i odsunął górę sukni. Nic nie powiedziała, oczy miała wciąż zamknięte. Ucałował zamknięte powieki, jakby chciał ją zapewnić o tym, że wciąż jest bezpieczna w jego ramionach i sięgnął do wstążek trzymających halkę. Wielka dłoń wsunęła się delikatnie pod materiał, pieszcząc zdecydowanym ruchem kształtne piersi. Drżał z podniecenia i wszechogarniającego uczucia miłości do tej niezwykłej istoty.
Autumn mruknęła z zadowolenia, dotknęła głową jego ramienia i wyprężyła piersi do przodu, napierając na jego dłoń. Słyszała łomotanie własnego serca i drżała z niecierpliwości w oczekiwaniu na więcej pieszczot. Jego dłoń ostrożnie pieściła sutki, a Autumn rozchyliła usta i westchnęła głośno.
– Lubisz, kiedy się ciebie dotyka – zauważył. Otworzyła oczy, spojrzała na niego uważnie.
– Oui – powiedziała tylko, zamknęła oczy i oparła się o niego.
Przesunął ją nieco, opuścił głowę i ustami objął sutek, ssał go delikatnie, przytrzymując dziewczynę ramieniem.
Gdy otworzyła oczy, ukazał się w nich wyraz zaskoczenia. Dotyk jego ust wywoływał niezwykłe wrażenia, jakich jeszcze nigdy wcześniej nie doświadczyła. Nie miała pewności, czy rozumie, co się z nią dzieje. Było w tym mężczyźnie coś, czemu nie potrafiła się oprzeć. Szybko jednak zrozumiała, że on jest równie silnie pobudzony i tak samo jej pragnie. Poczuła dziwne drżenie pomiędzy nogami, wrażenie nieznane, silne i przyjemne. Chciała koniecznie je nazwać.
– Czy to pożądanie? – zapytała otwarcie. Uniósł głowę sponad jej piersi i spojrzał na nią wzrokiem zmąconym pożądaniem.
– Oui - odparł cicho.
Opuścił głowę i powrócił do pieszczenia jej piersi. Ssał, dotykał językiem, przygryzał delikatnie wargami sutek i znów dotykał go językiem. Ujął dłonią jej pierś, by móc łatwiej objąć ją ustami i jęknął z rozkoszy, jaką przy tym odczuł.
Szczupłe pałce wsunęły się w jego włosy i pociągnęły.
– Pokaż mi więcej – domagała się. – Chcę wiedzieć więcej!
W odpowiedzi położył ją na owczej skórze. Tuż obok płonął w kominku ogień. Pociągnął za wstążki halki, by obnażyć ją do pasa i zaczął jak szalony całować jej ciało. Wszędzie, gdzie gorące usta dotknęły skóry, czuła, jakby ją przypiekały. Poruszał ciemnowłosą głową, przesuwał ją coraz niżej i niżej. Zatrzymał się i zaczął wolno, długimi pociągnięciami pieścić językiem jej skórę.
– Ach – jęknęła, czując, że każdy ruch wywołuje podniecenie i dreszcz.
Poczuła na sobie dłoń. Zakradała się pod spódnicę, odsuwając halki i pieszcząc łydkę, potem przesuwała się wyżej i wyżej, aż do wnętrza jej uda.
– Nie masz na sobie les calecons? - zapytał zdziwiony i oburzony.
– Tylko wtedy, gdy jeżdżę konno, pod spodniami – mruknęła. – Kiedy dorastałam, nie nosiłam ich. Trudno dostać rękoma do pantalonów, kiedy potrzeba, zwłaszcza gdy się nosi pod spódnicą dwanaście halek.