Выбрать главу

– Skąd wiedziała, że jesteśmy we Francji? – zapytała matkę Autumn, gdy przybyły do pałacu.

– Co miesiąc wysyłam królowej pewną sumkę – wyjaśniła Jasmine. – Jest teraz bardzo biedna, ponieważ ani ciotka króla, ani jego matka nie wydają na jej utrzymanie dość, żeby żyła sobie wygodnie. Nie wydaje mi się, by czyniły to złośliwie, ale przecież królowa nawykła do królewskiego życia. Nie potrafi inaczej, a teraz musi się ograniczać. Dlatego popadła w długi. Co miesiąc wysyłam jej sakiewkę, nie za dużo, by jej nie zawstydzać i nie czynię tego ostentacyjnie. To tylko dowód mojej lojalności. Pamiętaj, Autumn, że gdyby los potoczył się inaczej, ta dama byłaby moją szwagierką. Poza tym ma małe dzieci na utrzymaniu. Książę Gloucester ma jedenaście lat, a mała księżniczka tylko sześć. Biedna kobieta straciła w zeszłym roku męża i księżniczkę Elżbietę. Nie wiodło jej się ostatnio dobrze.

Autumn była zaskoczona odpowiedzią matki, zwłaszcza iż słyszała wcześniej o tym, że Stuartowie przynoszą rodzinie z Glenkirk same nieszczęścia. Teraz, w dniu koronacji króla, kłaniała się królowej, której nigdy nie widziała, a która, jak się okazało, znała jej matkę. Autumn wydało się dziwne, że matka tak dobrze zna królową, ale od czasu wyjazdu ze Szkocji, a potem Anglii, wszystko się pozmieniało.

– Ach, Jasmine, votre fille est trés charmante. Podobno ma wkrótce wyjść za mąż?

Królowa ujęła dłonią twarz Autumn i pocałowała ją w policzek.

– Ustaliliśmy datę ślubu na trzydziestego pierwszego sierpnia, ale potem otrzymałyśmy zaproszenie Waszej Królewskiej Mości – odezwała się Jasmine – i trzeba było przesunąć uroczystość na trzydziestego pierwszego września.

Henryka Maria spojrzała na Autumn.

– Czy on jest przystojny, ma petite?

– Oui, Wasza Wysokość. Jest bardzo przystojny – odparła dziewczyna, czerwieniąc się.

– A jak się nazywa ten bardzo przystojny mężczyzna? – zapytała żartobliwie królowa.

– Jean Sebastian d'O1eron, Wasza Wysokość. Jest markizem d'Auriville.

– Już pora, madame la reine - odezwała się jedna ze służących królowej. – Procesja zaczyna się tworzyć.

– Chodźmy – rzuciła królowa, wstając. – Pójdziecie z córką i kuzynkami razem z nami. – Będę się czuła, jakbym znów miała ze sobą moje damy dworu – westchnęła.

Ceremonia miała się odbyć w budynku paryskiego parlamentu. W wyznaczonej sali znalazł się tłum ludzi. Po prawej stronie, na galerii siedzieli królowa Anna, książę Gaston d'Orleans, książę de Conti, marszałkowie, szlachta z możnych rodów i duchowieństwo. Najbardziej kontrowersyjny arcybiskup Paryża i jego dwaj poplecznicy, biskup Senlis i biskup Tarbes siedzieli razem. Elegancko odziani, wydawali się bardzo z siebie zadowoleni, jakby całe to wydarzenie było ich zasługą. Po ich lewej stronie siedzieli inni duchowni, stojący wysoko w hierarchii Kościoła francuskiego oraz nuncjusz papieski, ambasadorowie Portugalii, Wenecji, Malty i Niderlandów. Dalej siedzieli conseillers de grand chambre oraz członkowie paryskiego parlamentu i pozostali goście.

Po drugiej stronie na galerii zasiadła królowa Henryka Maria, jej dwaj synowie, Jakub, książę Yorku, i Henryk, książę Glocester, córka Henryka Anna oraz damy dworu francuskiego, córka księcia d'Orleans i inne księżniczki oraz damy pochodzące z zamożnych rodów. Była tam też księżna Glenkirk i jej towarzyszki. Jasmine wytrzeszczała oczy ze zdziwienia, zdając sobie nagle sprawę, jaka z niej wiejska myszka. Jeszcze nigdy nie była gościem na tak podniosłej uroczystości.

Przed sobą widziała młodego króla na czymś, co nazywano lit de justice, a było to kilka ułożonych jedna na drugiej poduszek. Dokoła niego w odpowiedniej do okazji kolejności znajdowali się książę de Joyeuse, który był wielkim marszałkiem dworu i comte d'Harcourt, a także monsieur de Saint – Brisson, mer Paryża. Klęczeli przed Ludwikiem z odkrytymi głowami. Mer trzymał w dłoniach skrzynię ze srebrną buławą. Kanclerz Seguier ukląkł w swojej karmazynowej szacie. Mistrzowie ceremonii, zwani le grand maitre, wprowadzili pozostałych oficjeli z Parlamentu, avocats generaux, i pana Fouqueta, który sprawował funkcję procureur général. Wszyscy uklękli przed królem.

Wtedy Ludwik wstał i przemówił:

– Panowie, przyszedłem do Parlamentu, by obwieścić wam, że zgodnie z prawem mego kraju od dzisiejszego dnia podejmuję się rządzenia Francją. Ufam, że z pomocą Bożą będę rządził sprawiedliwie i pobożnie. Kanclerz wyjaśni wam moje intencje ze szczegółami.

Wtedy kanclerz wstał, a gdy skończył przemowę, wstała królowa Anna i zwróciła się do młodego króla.

– Minęło dziewięć lat od dnia, gdy zgodnie z wolą zmarłego króla, mego męża, zadbałam o twoją edukację i sprawowałam rządy w kraju. Bóg, w swojej dobroci, błogosławił mojej pracy i zachował w zdrowiu ciebie, który jesteś tak drogi mnie i wszystkim swoim poddanym. Jako że prawo w tym królestwie wzywa cię do przejęcia rządów, z radością przekazuję ci władzę, którą mi wcześniej nadało. Ufam, że Bóg będzie łaskawie cię wspierał, obdarzy cię siłą i rozwagą, byś rządził Francją szczęśliwie.

Uklękła przed królem, który ją ucałował.

Potem, ku zaskoczeniu wszystkich, król znów przemówił, zwracając się do matki:

– Madame, dziękuję za trud, jaki włożyłaś w moją edukację i za rządy w moim królestwie. Błagam byś pozwoliła mi nadal korzystać z dobrodziejstwa swoich mądrych rad i pragnę, byś przyłączyła się do rady królewskiej.

Potem każdy z członków Parlamentu po kolei podchodził, żeby złożyć wyrazy szacunku swemu królowi Ludwikowi XIV, który teraz nieodwołalnie był władcą Francji. Dalej następowały kolejne przemowy różnych oficjeli i ogłoszono trzy królewskie edykty. Jeden dotyczył bluźnierców, drugi przywrócił zakaz pojedynkowania się, a ostatni ogłosił księcia de Conde wolnym od oskarżenia o zdradę, choć wiele osób uważało go za zdrajcę. Tego dnia król postanowił okazać mu łaskę i zaofiarować gałązkę oliwną w nadziei, że Kondeusz powróci szczęśliwie na dwór królewski.

Skoro król został oficjalnie uznany, rozpoczęło się świętowanie. Jasmine i jej towarzyszki zostały zaproszone na uroczystość do Palais Royale, jak zresztą chyba wszyscy w Paryżu. Król rozpoczął bal, tańcząc ze swoją matką. James, książę Yorku, poprowadził do tańca Autumn, ponieważ jego własna matka wciąż była w żałobie, zresztą wolał tańczyć z piękną dziewczyną. Autumn była zachwycona i wdzięczna ciotkom, że nauczyły ją menueta, tańca, który właśnie niedawno stał się modny. Była na królewskim dworze! Nareszcie znalazła się w towarzystwie, w jakim niegdyś miały przyjemność przebywać jej siostry. Doskonale się bawiła.

– Dlaczego uśmiechasz się, jakbyś miała jakiś sekret, kuzynko? – zapytał James Stuart, kiedy skończyli taniec i odprowadzał ją na miejsce. – Uśmiech jest niezwykle kuszący.

– Nie jesteśmy skoligaceni – odparta.

– Pani brat jest moim kuzynem od strony ojca, dlatego panią również uważam za kuzynkę, lady Autumn – odparł książę z uśmiechem.

– Czy książę ze mną flirtuje? Owszem, to było widać!

– Czy mam przestać, milady? – Znów uśmiechnął się zachęcająco, a Autumn nagle zrozumiała, że znaleźli się w pokoju oddalonym od sali balowej, a oczy księcia lśniły, gdy na nią patrzył.