Выбрать главу

Nachylił się i ściągnął w dół zadartą spódnicę, zakrywając jej nagość. Pomógł jej wstać. Zakręciło jej się w głowie. Była bardzo słaba.

– Poczekajmy chwilę – błagała. – Osłabłam i ledwo stoję, Ludwiku.

Oparła się o niego, a on ją przytulił. Zamknęła oczy i położyła głowę na jego ramieniu. Stali przez chwilę objęci i milczący. Potem podniosła głowę i uśmiechnęła się do niego.

– Jesteś cudowna, ma bijou - rzekł i pomógł jej wsiąść na konia.

Dołączyli do myśliwych, gdy jeleń był właśnie przywiązywany do drąga. Miał zostać zaniesiony do Chambord i sprawiony, a potem przygotowany na kolejny posiłek. Kilku myśliwych miało przytroczone do siodeł ptactwo. Słońce zawisło już nisko nad horyzontem. Powietrze zrobiło się chłodne i wszyscy zgodnie postanowili wracać do zamku.

– Gorąca kąpiel – rozkazała Autumn, kiedy weszła do sypialni, zdjęła rękawiczki i rzuciła je, nie patrząc nawet gdzie.

– Co madame chce dziś włożyć? – zapytała Lily.

– Granatową aksamitną suknię – odparła. – Na Boga, przemarzłam do kości. Rozpal w kominku, Orange.

– Miłość na świeżym powietrzu w październikowe popołudnie to nie przelewki – zauważyła Jasmine, wchodząc do komnaty córki.

– A jak miałam tego uniknąć, mamo? On jest królem, a na razie ja jestem jego faworytą.

Odrzuciła nogą zdjętą właśnie halkę i usiadła, a Orange zzuła jej buty. Weszła do łóżka, by poczekać, aż lokaje wniosą i napełnią gorącą wodą balię.

Jasmine usiadła obok córki, a Lily zasłoniła zasłony. Matka i córka powinny mieć trochę prywatności, poza tym nie powinno być ich widać, gdy służba będzie przygotowywała kąpiel.

– Jest dobrym kochankiem? – zapytała Jasmine.

– Nie mam dość doświadczenia w tej kwestii. Skąd mam to wiedzieć na pewno, mamo?

– A w porównaniu do twojego zmarłego męża? – nalegała matka.

– Są inni – stwierdziła córka i najwyraźniej nie miała zamiaru się nad tym rozwodzić.

– Ile razy się kochaliście?

– Raz. Tylko dziś po południu. Tak, owszem, podobało mi się. Zapomniałam już, jakie to przyjemne. Dlaczego wcześniej nie mówiłaś mi, że kobieta może czuć namiętność w stosunku do mężczyzny, którego nie kocha? Byłam zupełnie zaskoczona, kiedy to zrozumiałam. Zapewniam cię, że o tym nie wiedziałam. Poczułam się jak zwykła ladacznica. To bardzo dziwne uczucie. Nie umiem sobie z tym poradzić. Wydawało mi się dotąd, że namiętność jest przeznaczona tylko dla mężczyzny, którego się kocha. Nagle zrozumiałam, że jest inaczej, że może mi być całkiem przyjemnie w ramionach króla…

– Na początku każda się trochę boi, ma fille, zapewniam cię – zgodziła się Jasmine. – Kiedy po raz pierwszy kochałam się z twoim ojcem, oboje chcieliśmy tylko trochę przyjemności. Twoja ciotka, Sybilla chciała zostać jego żoną. Ja sama nie interesowałam się nim aż tak bardzo. Był dla mnie tylko niezobowiązującym kochankiem.

– Mamo! – Autumn była oburzona.

– Nie oburzaj się tak – roześmiała się matka. – To prawda. Nie czułam się potem, co prawda, jak ladacznica. Ty też nie powinnaś. Nie uwiodłaś króla, nie oczarowałaś go umyślnie, nie próbowałaś na nim damskich sztuczek, by przyciągnąć jego uwagę i zyskać na tym majątek lub pozycję. To on odszukał ciebie i zażądał, żebyś mu się oddała. Zaręczam ci, że to chwilowe. W końcu będzie musiał się ożenić z katolicką księżniczką. Wcześniej czy później będzie musiał. Powiedz mi tylko, ma fille, dlaczego nie kochał się z tobą zeszłej nocy? Wszyscy na pewno sądzili, że tu był.

– Powiedział, że pewnie jestem zmęczona podróżą. Chciał, żebym odpoczęła przed dzisiejszym polowaniem – odparła.

– W takim razie jest groźniejszy, niż sądziłam – zamyśliła się Jasmine. – A jest jeszcze taki młody. Kardynał Mazarin dobrze go wyuczył. To nie Henryk Stuart. On się w tobie nie zakocha. Radzę ci dobrze, Autumn, nie zakochaj się w nim. Ten człowiek może złamać ci serce. Zaczyna mnie to martwić.

– Nie mogłabym się w nim zakochać – odparła Autumn. – To czarujący mężczyzna, ale nie może się ze mną ożenić, mamo. Prawdopodobnie masz rację, mówiąc, że pewnego dnia będę chciała wyjść za mąż. Jeszcze o tym nie myślałam, ale przynajmniej wiem, że mogę znów kogoś pokochać. Kiedy z nim byłam, zrozumiałam nagle, że lubię być z mężczyzną, ale nie mam charakteru, który pozwoliłby mi być przez całe życie czyjąś kochanką. Chcę mieć kogoś tylko dla siebie, w domu, z dziećmi, mieszkać na wsi. Ludwik nie może mi tego ofiarować.

– Odpowiedni mężczyzna pojawi się w odpowiednim czasie – pocieszała ją Jasmine. – Na razie postaraj się zadowolić króla, pozyskać jego przychylność, a kiedy się tobą znudzi, co w końcu nastąpi, postaraj się, by pozostał twoim przyjacielem i odejdź z uśmiechem. Eleganckie maniery na pewno mu się spodobają, bo tak samo jak jego matka, bardzo lubi dworską etykietę. Czyniąc tak, zyskasz też przychylność królowej i kardynała.

– Mamo, powinnaś zostać wodzem, bo z pewnością potrafisz zaplanować każdą kampanię – zażartowała Autumn.

– Jestem potomkinią wielkich wodzów, począwszy od Tamerlana i Dżingis – chana, poprzez mojego pradziada Babura, przez dziada Hamajuna, do ojca Akbara. Kiedyś mój ojciec powiedział, że powinnam być chłopcem i gdybym nim była, uczyniłby mnie swoim spadkobiercą.

– Żałujesz czasem, że nie zostałaś w Indiach? – zapytała Autumn.

– Nigdy! Moim przeznaczeniem był świat zachodni, Rowan Lindley i James Leslie – odparła spokojnie i szybko zmieniła temat. – Jaką suknię dziś na siebie włożysz?

Nim obie panie zdążyły omówić, jak Autumn będzie wyglądała w granatowej aksamitnej sukni z broszami z rubinów, kąpiel była gotowa. Lily odsłoniła zasłony, a matka z córką zeszły z łóżka. Jasmine pocałowała Autumn i wróciła do własnej komnaty położonej na końcu korytarza. Orange pomogła swojej pani zdjąć pozostałe odzienie, a ta weszła do balii i usiadła. W tej samej chwili przez niewielkie drzwi w wyłożonej boazerią ścianie do pokoju wszedł król. Obie służące zakrzyknęły z przerażenia, ale szybko się opanowały i grzecznie skłoniły.

– Mam zasłonić zasłonę wokół balii, madame? - zapytała odważnie Lily.

– Raczej nie – odparła Autumn. – Wydaje mi się, że król przyszedł popatrzeć, jak się kąpię. Prawda, panie? Orange, przynieś Jego Królewskiej Mości wygodny fotel. Lily, wino dla króla.

– Podoba mi się ten zapach, kapryfolium, prawda? To zapachy niewinności, ma bijou, bardzo podniecające.

– Masz, panie, doskonałe powonienie. Mnie podobają się twoje fiołkowe perfumy – odparła.

– Ten zapach przypomina mi wiejskie okolice wiosną – rzekł rozmarzony. – Kiedy jestem w Paryżu, wolę zapach drzewa sandałowego i ambry, bo bardziej pasuje do otoczenia. – Wypił zawartość kielicha i oddał go Lily. Wstał, podszedł do balii, ukląkł, zmoczył flanelową szmatkę, namydlił i zaczął myć jej plecy.

– Odeślij służące, Autumn – powiedział cicho. – Chcę się z tobą kochać. Po dzisiejszym popołudniu na łące ledwie mogę się powstrzymać.