Выбрать главу

– W takim razie nie masz się już czym martwić. Tam, gdzie teraz jestem, będę się zajmować tylko złodziejami torebek i pijackimi bójkami.

Powiedziała to zrezygnowanym tonem. Zuzka złapała ją za rękę i zatrzymała.

– Będę z tobą szczera. Dla mnie to wspaniała wiadomość. Ziegler nie odpowiedziała. Słowaczka przyciągnęła ją do siebie, pocałowała i przytuliła. Irène czuła zapach jej skóry i włosów, delikatną nutę perfum, morską bryzę wirującą wokół nich, jakby bóg wiatrów zapragnął ich połączenia. Poczuła przypływ pożądania. Zanim spotkała Zuzkę, nigdy czegoś podobnego nie przeżywała. Nigdy z taką intensywnością.

Hey, girls, this is not Lesbos Island!*

Zapity głos, rubaszny rechot. Odsunęły się od siebie i ruszyły w kierunku grupki, która właśnie wyłoniła się z ciemności. Młodzi Anglicy.

Wstawieni. Plaga niektórych śródziemnomorskich plaż. Było ich trzech.

Look at those fucking dykes!**

– Czołem, dziewczyny – odezwał się najmniejszy Anglik, robiąc krok do przodu.

Nie odpowiedziały. Ziegler szybko rozejrzała się dookoła. Na plaży nie było nikogo prócz nich.

– Ładna pełnia, co, dziewczyny? Superromantycznie, mniam, mniam.

Nie nudzi wam się trochę tak samotnie? – rzucił, odwracając się do kolegów.

Dwaj pozostali wybuchnęli śmiechem.

– Odwal się, dupku – odparowała Zuzka perfekcyjną angielszczyzną.

Ziegler zadrżała. Położyła dłoń na ramieniu przyjaciółki.

* Hej, dziewczyny, to nie Lesbos!

** Patrz na te pierdolone lesby!

– Słyszeliście, chłopaki? Nie są łatwe, myślałby kto! No, mówię, to dla was, trzymajcie, chcecie łyka?

Mały rudzielec zabrał jednemu z kolegów butelkę piwa i wyciągnął

rękę w kierunku Irène.

– Nie, dzięki – odpowiedziała po angielsku.

– Jak chcesz.

Ton był zbyt pojednawczy. Ziegler poczuła, jak każdy mięsień jej ciała napina się i twardnieje. Kątem oka pilnowała pozostałych typków.

– A ty, pieprzona szmato, napijesz się? – zawołał do Zuzki świszczącym głosem.

Dłoń Irène mocno ścisnęła ramię Słowaczki. Dziewczyna tym razem milczała. Zdała sobie sprawę z zagrożenia.

– Zapomniałaś języka w gębie? Czy używasz go tylko do obrażania ludzi i lizania?

Z jednej z tawern dobiegła fala muzyki, Ziegler pomyślała, że nawet gdyby krzyczały, nikt ich nie usłyszy.

– Wyjątkowo seksowna jesteś jak na lesbę – powiedział rudzielec, mierząc wzrokiem ciało Słowaczki.

Irène obserwowała dwóch pozostałych. Stali bez ruchu. Czekali na rozwój wypadków. Kibice. A może byli już zbyt wstawieni, by się ruszyć.

Od ilu godzin pili? Odpowiedź na to pytanie nie była bez znaczenia.

Przeniosła uwagę na lidera. Anglik był trochę tłustawy, miał brzydką twarz, opadającą grzywkę i długi szpiczasty nos, który sprawiał, że wyglądał jak jakiś pieprzony szczur. Miał na sobie białe szorty i idiotyczną koszulkę Manchesteru United.

– Może na jeden raz zmieniłabyś menu? Ssałaś już facetowi, ślicznotko?

Zuzka ani drgnęła.

– Hej, mówię do ciebie!

Irène zdążyła już zdać sobie sprawę, że to się tak łatwo nie skończy.

Nie z tym imbecylem. W milczeniu oceniła sytuację. Dwaj pozostali byli wyraźnie wyżsi i postawniejsi, ale wyglądali na ociężałych i powolnych.

A jeśli w dodatku od kilku godzin pili, ich refleks musiał być mocno osłabiony. Założyła, że na razie typek z grzywką stanowi największe zagrożenie. Zastanawiała się, czy gość ma w kieszeni jakiś nóż albo scyzoryk. Pożałowała, że zostawiła w hotelu swój gaz łzawiący.

– Zostaw ją – powiedziała, żeby odwrócić uwagę typa od Zuzki.

Anglik ruszył w jej kierunku. W świetle księżyca zobaczyła, że jego oczy błyszczą z wściekłości, ale wzrok miał wyraźnie przyćmiony przez alkohol. Tym lepiej.

– Coś ty powiedziała?

– Zostaw nas w spokoju – powiedziała Ziegler łamaną angielszczyzną.

Musiała go zwabić bliżej siebie.

– Zamknij się, szmato! Nie wtrącaj się.

Fuck you, bastard – odparowała.

Twarz Anglika wykrzywiła się w sposób niemal komiczny i otworzył

usta. W innych okolicznościach jego mina mogłaby się wydać śmieszna.

– COŚ TY POWIEDZIAŁA?

Fuck you – powtórzyła, tym razem bardzo głośno.

Zobaczyła, że dwaj pozostali się poruszyli i w jej głowie zapaliła się lampka alarmowa. Uwaga: może wcale nie są tak pijani, na jakich wyglądają. Mimo wszystko zauważyli, że sytuacja się rozwija.

Mały grubas także się poruszył. Zrobił krok w jej stronę. Nie zdając sobie z tego sprawy, właśnie wkroczył na jej obszar. Tylko zrób jakiś ruch, pomyślała z taką mocą, że miała wrażenie, iż powiedziała to na głos.

Jeden ruch…

Mężczyzna nagle podniósł rękę, by ją uderzyć. Pomimo spożytego alkoholu i nadwagi był szybki. I liczył na efekt zaskoczenia. Z kim innym na pewno by mu się udało, ale nie z Irène. Uchyliła się z łatwością i wymierzyła cios nogą w najbardziej wrażliwą część ciała każdego osobnika płci męskiej. Bingo, strzał w dziesiątkę! Rudzielec zawył i padł

na kolana w czarny piasek. Irène zauważyła, że zbliża się do niej jeden z kolegów tamtego i już zamierzała się nim zająć, ale w międzyczasie Zuzka zdążyła opróżnić na jego twarz swój pojemnik z gazem łzawiącym.

Anglik krzyknął z bólu, podnosząc dłonie do twarzy i zgiął się wpół. Trzeci stał, oceniając sytuację i wahając się, czy wkroczyć do gry. Korzystając z tego, Ziegler spojrzała na rudzielca. Akurat wstawał. Nie czekając, aż całkiem się podniesie, chwyciła jego rękę na wysokości nadgarstka i wykonała rotacyjny ruch, którego nauczyła się w szkole żandarmerii, wykręcając jego ramię na plecy. Nie poprzestała na tym. Gdyby pozwoliła im dojść do siebie, ona i Zuzka byłyby zgubione. Nie osłabiając chwytu, skręcała rękę dalej, aż rozległo się chrupnięcie. Rudzielec zawył z bólu jak ranne zwierzę. Puściła go.

– Złamała mi rękę! Kurwa, ta lesba złamała mi rękę! – zawodził, trzymając się za złamane ramię.

Ziegler poczuła jakiś ruch po swojej prawej stronie. Odwróciła się na tyle szybko, by dostrzec zbliżającą się pięść. Uderzenie odrzuciło jej głowę do tyłu i przez krótką chwilę miała wrażenie, jakby zanurzano ją pod wodą. Trzeci drań jednak przeszedł do działania. Ogłuszona, upadła na piasek i od razu poczuła kopnięcie w żebra. Przewróciła się na bok, by zamortyzować uderzenie.

Spodziewała się kolejnych ciosów, ale ku jej wielkiemu zaskoczeniu nie nadeszły. Podniosła głowę i zauważyła, że Zuzka wisi wczepiona w plecy trzeciego typka. Rzuciła okiem w bok i zobaczyła, że drugi zaczyna się podnosić, wciąż jeszcze mrugając i łzawiąc. Wstała i rzuciła się z odsieczą przyjaciółce, wymierzając kopniaka w splot słoneczny przeciwnika, który padł, tracąc oddech i równowagę. Zuzka pchnęła go w piach, zwolniła uścisk i wstała.

Mały jeszcze nie całkiem odpuścił. Rzucił się w kierunku Ziegler.

Tym razem w sprawnej dłoni trzymał nóż: Irène przez moment widziała błysk ostrza w świetle księżyca. Bez trudu się usunęła, złapała Anglika za złamaną rękę i pociągnęła.