Выбрать главу

– A… jak oni wyglądają, ci Zbieracze Wampirów?

– Mają różne kształty, Harry, różne twarze. Najczęściej ludzie nazywają ich Skośnymi, bo wyglądają jak odsuwające się od światła cienie. Pokażę ci.

Przeszła przez pokój i przyniosła małą, oprawioną w skórę książkę. Otworzyła ją i pokazała mi fragment tekstu. Był po rumuńsku, ale ilustracja nie potrzebowała podpisu. Ukazywała dwoje śpiących dzieci, przy których łóżku paliła się kapiąca świeca. Nad dziećmi stała skośna, ciemna, niesamowicie wyciągnięta postać, dokładnie taka jak ta, która pojawiła się u mnie w mieszkaniu, kiedy przepowiadałem przyszłość Tedowi Buschowi. Poczułem w żołądku dziwny chłód i ucisk – taki sam, jaki pojawia się, kiedy człowiek uświadamia sobie, że sprawy poszły nie po jego myśli i pozostaje mu już tylko siedzieć i czekać na najgorsze.

– Widziałem go – powiedziałem, oddając książkę Jenicy – Widziałem tego łobuza. Pokazał mi go Śpiewająca Skała, w moim mieszkaniu. To on albo coś bardzo podobnego.

– Więc mamy pewność, z czym mamy do czynienia – stwierdziła Jenica. Przez chwilę przyglądała się rysunkowi, po czym zamknęła książkę, położyła ją na stole i postawiła na niej ciężki szklany przycisk do papierów, jakby Zbieracz Wampirów mógł wyskoczyć spomiędzy kartek. – Jest wiele svarcolaci i chyba ojciec wszystkie zna, ale niestety nie będzie z nim kontaktu, póki nie naprawią telefonów.

– Twój ojciec naprawdę uważa, że w Nowym Jorku jest gniazdo strigoi!

– Na sto procent. Znalazł listy przewozowe firmy transportowej z dziewiętnastego wieku. Niektóre z nich napisano kodem, ale dał się złamać.

Dolała mi wina. Nie miałem ochoty pić więcej, zwłaszcza że smakowało jak przepocony pasek od zegarka. Minęła już druga w nocy i czułem się wykończony, tęskniłem za łóżkiem, a mój mózg był w dalszym ciągu rozedrgany. Ale może wino zadziała jak środek uspokajający i powstrzyma sny. Uwierzcie mi, ostatnią rzeczą, jaką chciałem, były sny.

– W tysiąc osiemset sześćdziesiątym dziewiątym roku dwoma najbogatszymi ludźmi w Nowym Jorku byli Charles Redding z New England i Gheorghe Vlad z Cluj-Napoca w Rumunii – powiedziała Jenica.

– Słyszałem o nich. O Charlesie Reddingu na pewno. Założył Redding’s Department Store, prawda? I zbudował niesamowitą posiadłość w greckim stylu tuż obok Astorów, przy Piątej Alei.

– Zgadza się. Charles Redding i Gheorghe Vlad byli partnerami biznesowymi. Wspólnie zarobili miliony dolarów na imporcie luksusowych dóbr z Europy i Bliskiego Wschodu: modnych ubrań dla kobiet, mebli, dywanów, szkła. Charlesowi Reddingowi wystarczył Nowy Jork, ale Vlad uważał, że staną się sto razy bogatsi, jeżeli otworzą sklepy w całej Ameryce – najpierw w Denver, a potem w Kalifornii. Pojechał do Denver i znalazł miejsce na nowy sklep, po czym posłał po żonę i szóstkę dzieci. Kiedy rodzina Vlada jechała przez Plains, została zaatakowana przez Siuksów Teton i wszyscy zginęli, nawet jego najmłodszy synek. Vlad przysiągł wtedy przed Bogiem, że zemści się na Indianach i wybije Siuksów… wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci… tak jak oni zniszczyli jego rodzinę. Zabrał szczątki swoich bliskich do Rumunii i pogrzebał je tam. Ale ojciec odkrył też, że zrobił coś jeszcze innego: pojechał do wsi niedaleko Borsa w Transylwanii i kazał wziąć dwieście trumien z krypt w kościołach, gdzie były zamknięte od tysiąc siedemset sześćdziesiątego siódmego roku. Listy przewozowe, które ojciec znalazł, świadczą o tym, że w trumnach były strigoi, a w sarkofagu svarcolaci. Gheorghe Vlad zamierzał przewieźć je do Ameryki i przetransportować na terytorium Siuksów, żeby te stwory zlikwidowały każdego Indianina, jakiego udałoby się im znaleźć.

– Jezu… straszliwy plan. Myślisz, że uszłoby mu to na sucho? No wiesz, chyba każdy, kto chciałby wwieźć na terytorium Indian dwieście trumien, byłby podejrzany.

– Oczywiście, ale są pewne dokumenty, świadczące o tym, że Gheorghe Vlad otrzymał pomoc ze strony armii USA, nawet miał od niej dostać wagony. Amerykańska armia uważała, że to świetna okazja, by pokonać jedno z najgroźniejszych indiańskich plemion bez ryzykowania życia choćby jednego swojego żołnierza.

– Ale wypuszczenie tych strigoi na wolność… czy to nie było ryzykowne? Czym by się żywili po wybiciu Indian? W dalszym ciągu szukaliby krwi, prawda?

– Nie wiem na pewno, ale może Gheorghe Vlad znalazł sposób, co zrobić z tymi wszystkimi strigoi, kiedy zemsta się dokona. Może zresztą nie pomyślał o tym, musisz jednak pamiętać, że miałby nad nimi kontrolę przez svarcolaci. Zbieracz Wampirów to martwy wampir i nie mógłby powrócić do życia, dopóki Gheorghe Vlad nie przeprowadziłby odpowiednich rytuałów reinkarnacyjnych, a potem musiałby słuchać jego rozkazów, niezależnie od tego, jakie by były. To jak opowieść z Baśni tysiąca i jednej nocy o duchu w lampie. Ktokolwiek ożywia Zbieracza Wampirów, panuje nad wszystkimi wampirami.

– Ale Gheorghe Vlad nie wybił Siuksów. Zrobiła to armia amerykańska.

– Hm… masz rację. Statek z trumnami dopłynął bezpiecznie do portu w Nowym Jorku, ojciec znalazł zapis o tym, niestety, Gheorghe Vlad zmarł na udar godzinę przed zacumowaniem statku. W ładowniach leżały więc trumny, ale nikt nie wiedział, co w nich jest ani po co przywieziono je z Rumunii. Wiedzieli o tym tylko klerycy w Borsie i dwóch albo trzech wysokich rangą oficerów amerykańskich. Kiedy Vlad zmarł, żaden z nich nie zamierzał przejmować trumien. Nie wiedzieli, jak ożywiać strigoi… poza tym ktoś z dowództwa na pewno by zapytał, po co im to, i musieliby się przyznać, że zamierzali dokonać aktu ludobójstwa.

– Co się stało z trumnami?

– Charles Redding kazał je złożyć w piwnicy Redding’s Department Store, do chwili aż się wyjaśni, dlaczego jego wspólnik kazał je przywieźć zza Atlantyku. Myślał może, że są w nich szczątki jego rodziny, że Vlad chciał wszystkich swoich bliskich pochować w Ameryce, gdzie mógłby opiekować się ich grobami. Wysłał listy do Bukaresztu, ale nie dostał odpowiedzi, a pięć miesięcy później, w zimie tysiąc osiemset siedemdziesiątego pierwszego roku, sam zmarł na zapalenie płuc. Po jego śmierci Redding’s Department Store o mało nie zbankrutował, najpierw kupił go Green, potem Bloomberg i nikt nie wie, co się stało z trumnami. Prawdopodobnie zamurowano je pod fundamentami, kiedy w tysiąc dziewięćset siódmym roku zburzono Redding’s Department Store.

– Wygląda jednak na to, że teraz znowu wypłynęły.

– Właśnie. Ojciec i ja uważamy, że strigoi wyszły z gniazda, ale kto je ożywił? Musiał je odkryć ktoś, kto wiedział, jak ożywić Zbieracza Wampirów.

– Wiele ludzi może to wiedzieć.

– Oczywiście, ale nie wiemy, kto to był. Może ktoś, kto zna stare rumuńskie legendy.

– Więc jaki jest plan?

– Nie wiem. Jeżeli chcemy zatrzymać tę epidemię, musimy odnaleźć gniazdo, Zbieracza Wampirów i tego, który go ożywił.

– No i chyba powinniśmy się dowiedzieć, dlaczego go ożywił? No wiesz, ten, kto potrafił to zrobić, musiał wiedzieć, jakie będą tego konsekwencje.

– Oczywiście. Może szukamy terrorysty, może czegoś jeszcze gorszego.

– To zachęcające.

Spróbowałem ponownie zadzwonić z komórki, nie reagowała jednak. Wsłuchałem się w odgłosy za oknami, ale miasto wydawało się dziwnie spokojne. Nie było syren, helikopterów, odgłosów samochodów.

– Chcesz iść do łóżka?