Stałem za nią i patrzyłem, jak przerzuca kartki. Było ponad osiemdziesięciu svarcolaci i w większości byli podobni do siebie – przystojni na słowiański sposób, o szczupłych twarzach i spiczastych nosach, choć kilku wyglądało bardzo śniado, a niektórzy mieli wielkie wąsy i brody. Może pili taką kawę, jaką robiła Jenica. Ale każdy miał wokół twarzy inny szlaczek – od śpiewających ptaków poprzez brzytwy po liście morwy.
– Jest! – zawołała nagle Jenica. – To jest, moim zdaniem, nasz Zbieracz Wampirów.
Chyba miała rację. Mężczyzna na drzeworycie miał na głowie pasiasty turban i kunsztowny kolczyk w uchu, ale zdecydowanie był to osobnik z medalionu Teda Buscha. Szlaczek był taki sam – posplatane ze sobą węże i gwiazdy. Svarcolaci miał ponurą minę, jakby wkurzało go, że został odkryty.
Imię pod spodem brzmiało VASILE LUP. Jenica natychmiast zakryła je ręką.
– Nie czytaj głośno. To może być imię, przed którym ostrzegał cię twój przewodni duch.
– Moje usta są zaplombowane.
Jenica odsunęła dłoń i zaczęła tłumaczyć.
– Jego imię oznacza „wilk”. Tu jest napisane, że był kuzynem Vlada Tepesa, znanego jako Vlad Wbijający na Pal albo Draculea.
– Żartujesz sobie. Draculea jak w Draculi?
– Właśnie. Ale Draculea był tylko bardzo okrutnym człowiekiem, wojewodą Wołoszczyzny.
– Czym czego?
– Czymś w rodzaju księcia, na południu Rumunii. Nigdy nie był jednak wampirem.
– A ten był?
– Zgadza się. – Palce Jenicy przesuwały się po rumuńskim tekście. – Pod koniec września tysiąc czterysta pięćdziesiątego siódmego roku, kiedy polował w górach na niedźwiedzia… chyba za każdym razem powinnam nazywać go po prostu „Wilkiem”… no więc podczas tego polowania Wilk beznadziejnie się zgubił i był zmuszony spędzić kilka nocy w lesie. Każdego wieczoru zaraz po zmierzchu okrążały go strigoica. To wampiry-kobiety, szukający mężczyzn-kochanków, aby zmieniać ich w strigoi. Było tyle strigoica, że wysiłki Wilka, aby utrzymać je z dala, nic nie dały. W końcu został żywym trupem. Kiedy odnalazł drogą do zamku Draculei, nie powiedział o tym, co mu się przydarzyło, choć po powrocie z lasu nigdy nie widziano go za dnia i zaczął prowadzić bardzo skryte życie.
– Nic dziwnego. Jeśli nie żył, musiał być dyskretny.
Jenica popatrzyła na mnie ze zmarszczonym czołem. Tak poważnie podchodziła do wszystkiego, co miało związek ze strigoi, iż trudno było nie uwierzyć, że to wszystko prawda, choć mówiliśmy o Draculi i prawdziwych żywych trupach sprzed pięciu i pół wieku.
– „W celu zabicia Draculei i przejęcia stanowiska wojewody Wilk zaczął zbierać wokół siebie niezadowolonych dworzan”. Musisz wiedzieć, że w owych czasach skrytobójstwo było zwykłym sposobem przejmowania władzy, synowie zabierali w ten sposób władzę ojcom, a brat bratu. „Draculea miał jednak wielu szpiegów i odkrył, co Wilk knuje. Kiedy wyciągnięto Wilka z łóżka i wystawiono na działanie światła dnia, Draculea natychmiast zrozumiał, że jest on jednym z żywych trupów, i kazał wbić go na pal – zawsze karał tak zdrajców, kłamców i ludzi, którzy przestali mu się podobać. Kiedyś w ciągu jednego dnia kazał nabić na pale tysiąc ludzi. Pal był tępy i dobrze nasmarowany, żeby Wilk nie umarł od razu, i wpychano mu go między pośladki, aż wyszedł przez usta. Potem postawiono pal pionowo, w cieniu zamkowych murów, aby Wilka nie spaliły promienie słońca i aby cierpiał przez wiele dni”.
Miałem ochotę powiedzieć coś o tym, że czasami nie warto mieć za dużo w dupie, ale się powstrzymałem. Jenica odwróciła kartkę.
– „Kochance Draculei, Lenucie, byłej żonie Wilka, któremu Draculea odebrał ją siłą, zrobiło się go jednak żal. Tak długo świeciła na niego trzymanym w ręku lusterkiem z murów obronnych, że słońce go zapaliło i spopieliło, uwalniając od cierpienia. Wilk stał się w ten sposób martwym wampirem – svarcolaci. Ale Draculea odkrył, co zrobiła jego kochanka, rozpłatał jej brzuch, żeby wszyscy poznali jego władzę. Aby się zemścić, Wilk musiał czekać wiele lat, w końcu jednak dokonał swego. Drugiej nocy bitwy o Bukareszt, w grudniu tysiąc czterysta siedemdziesiątego szóstego roku, pięć strigoi weszło do namiotu Draculei. Poderżnęli mu gardło i wypili krew, po czym obcięli mu głowę i wbili ją na pal, żeby zwycięscy Turcy ujrzeli ją od razu rano, kiedy wzejdzie słońce”.
– Nie jest to lektura do poduszki, co? Piszą tam, jak zakonnicy złapali Wilka?
– Tylko bardzo ogólnie. W tysiąc siedemset sześćdziesiątym siódmym roku Czarni Czyściciele wyśledzili Wilka i jego gniazdo strigoi w domu niedaleko Borsy w Transylwanii. Zbudowali zaporę na strumieniu i rozdzielili jego nurt, tak żeby woda otoczyła dom ze wszystkich stron, bo wampiry nie mogą przejść przez wodę, po czym zburzyli dom, aby wystawić wampiry na działanie słońca. Wilka nie dało się oczywiście zabić, ale tu jest napisane, że „został owinięty milą srebrnego drutu i zamknięty w trumnie wyłożonej srebrem, która została zaplombowana woskiem z kościelnych świec, zmieszanym z gniecionym czosnkiem”. Choć może raczej…
Zmarszczyła czoło i jeszcze raz przeczytała zdanie.
– Coś nie tak? – spytałem.
– Nie do końca to rozumiem. Wcale nie wynika z tego, że to Wilka owinięto drutem i zamknięto w trumnie. Jeżeli przetłumaczy się dosłownie, oznacza to: „jego doskonały obraz”. Albo „jego dokładną podobiznę”.
– No wiesz, nie był żywym trupem, ale duchem, a duchy mogą przybierać różne dziwne postacie. Kiedy Śpiewająca Skała sprowadził go do mojego mieszkania, był wyciągnięty… nie wyglądał jak człowiek, lecz jak cień. Może zakonnicy chcieli powiedzieć, że niezależnie od tego, jaki przybrał kształt, na pewno był to on. „Jego dokładna podobizna”.
– Nie jestem pewna, w każdym razie zabrano trumnę do Borsy i zamurowano ją w kryptach kaplicy Świętego Bazyla Właśnie tam musiał ją znaleźć Gheorghe Vlad.
– Więc to jest ten Zbieracz Wampirów, którego musimy szukać?
– Zgadza się. Choć nie wiem, gdzie możemy go znaleźć. Svarcolaci są wyszkoleni w ukrywaniu się w taki sposób, że nawet najlepsi Czyściciele nie umieją ich znaleźć.
– Może powinienem spróbować wypowiedzieć prawdziwe imię Wilka? Wtedy to on zacznie mnie szukać.
– Nie! Nie wiesz, co proponujesz, Hany. Jeżeli svarcolaci się dowiaduje, że ktoś go ściga, zabija tego człowieka, zanim znów wzejdzie słońce. Twój duch przewodni ma rację… zostałbyś rozerwany na strzępy.
– No dobrze. Jaki jest więc plan B?
– Przejrzę książki ojca i zobaczę, może gdzieś zapisano, w jaki sposób Czarni Czyściciele odkryli, gdzie Wilk się ukrywa.
– Doskonały pomysł. Jesteś nie tylko wspaniałą kobietą…
Wbiła we mnie wzrok, jakby czekała na coś jeszcze.
– Co chcesz, żebym ci powiedział? Uważam, że jesteś piękna i jeśli sama o tym nie wiesz, patrzyłaś dotychczas w nieodpowiednie lustra.
– Mister Harry, szukamy Zbieracza Wampirów.
– Oczywiście. Przepraszam, pomyślałem tylko, że powinienem dać ci do zrozumienia, że nie jestem całkowicie nieczuły. No wiesz, na twój wygląd. To łaskotanie, które mi robiłaś na dłoni, no i kiedy weszłaś do łazienki, gdy brałem prysznic…
Jenica sprawiała wrażenie kompletnie zaskoczonej. Nawet sobie nie wyobrażacie, jaką poczułem ulgę, kiedy zadzwonił dzwonek u drzwi.
15
Zaciągnęliśmy jak najdokładniej aksamitne zasłony. Pomijając kilka trójkątnych plamek światła, było tak ciemno, że ledwie się widzieliśmy, ale doktor Winter nie mógł przestać drżeć. Gil podstawił mu złocone krzesło o prostym oparciu, biedak jednak stał zgięty wpół z bólu. Twarz posmarował grubo żółtawym kremem przeciwsłonecznym, a wokół ust miał zaschniętą krew, co wyglądało jak dziwaczna broda. Jego czarne spodnie były brudne, jeden z rękawów został oderwany.