Całą dolinę wypełniły jęki grozy przerażonych więźniów. Tarzali się po ziemi, błagając o litość. Strach wywołał u wielu rozkurcz zwieraczy i mimowolne wydalanie odchodów. U wszystkich z wyjątkiem jednego. D'Anjou wstał i w milczeniu patrzył na ogarniętego proroczym zapałem mężczyznę z mieczem. Strażnik podszedł do niego. Słysząc jego kroki, Francuz odwrócił się i splunął mu w twarz. Wartownik, oszołomiony i być może poruszony spektaklem, którego był świadkiem, cofnął się. Co Echo robi? Co mu chce przekazać?
Bourne spojrzał na kata – mężczyznę o wychudłej twarzy i krótko przyciętych siwych włosach. Wycierał długą głownię miecza białą jedwabną chustą, podczas gdy jego pomocnicy usuwali ciało i to, co pozostało z głowy więźnia. Wskazał na wyjątkowo urodziwą kobietę, którą dwaj strażnicy wlekli w stronę zwisającego z gałęzi sznura. Kobieta trzymała się prosto, dumnie. Delta obserwował uważnie twarz mężczyzny z oczyma szaleńca. Kąciki jego wąskich, zaciśniętych ust unosiły się lekko. Ten człowiek się uśmiechał.
Był już martwy. To nastąpi gdzieś, kiedyś. Może tej nocy. Rzeźnik splamiony krwią, zaślepiony fanatyk, który mógł pogrążyć cały Daleki Wschód w niewyobrażalnej wojnie – Chin przeciwko Chinom, do której następnie zostałby wciągnięty cały świat.
Tej nocy!
ROZDZIAŁ 27
Ta kobieta jest kurierem, jedną z osób, którym zaufaliśmy – ciągnął mówca podnosząc stopniowo głos jak ortodoksyjny kaznodzieja, który głosi słowo miłości, ale jednocześnie nie traci z oczu diabelskich knowań. – Zaufania tego nie zdobyła, lecz udzielono go jej w dobrej wierze, ponieważ jest ona żoną jednego z nas, dzielnego żołnierza, pierworodnego syna czcigodnej rodziny w prawdziwych Chinach. Człowiek, o którym mówię, naraża teraz życie, przenikając w szeregi naszych wrogów na południu. On również obdarzył ją swoim zaufaniem… a ona je zdradziła, zdradziła swego dzielnego męża, zdradziła nas wszystkich! Jest zwykłą dziwką, która śpi z wrogiem! A w czasie, gdy zaspokajała swoje żądze, ile tajemnic wyjawiła, jak daleko się posunęła? Czy jest ona łącznikiem Europejczyka tu, w Pekinie? Czy to ona na nas donosi, mówi naszym wrogom, czego mają szukać, czego się spodziewać? Bo jakże inaczej mógłby się zdarzyć ten straszliwy dzień? Nasi najbardziej doświadczeni, najbardziej oddani ludzie zastawili pułapkę na naszych wrogów, w której mieli ich zniszczyć, uwalniając nas od zbrodniarzy z Zachodu, którzy widzą jedynie bogactwa, jakie mogą zdobyć płaszcząc się przed ciemięzcami naszej chińskiej ojczyzny. Doniesiono nam, że była tego ranka na lotnisku. Na lotnisku! Tam gdzie organizowana była zasadzka! Czy oddała swe rozpustne ciało naszemu pełnemu poświęcenia człowiekowi, a być może nawet go uśpiła? Czy to kochanek rozkazał jej, co ma robić, co powiedzieć naszym wrogom? Czego dopuściła się ta ladacznica?
Wszystko zostało ukartowane, pomyślał Bourne. Cały ten materiał dowodowy pomijał jedne fakty i przytaczał inne tak dowolnie, że nawet sąd w Moskwie odesłałby tego marionetkowego oskarżyciela z powrotem na uczniowską ławkę. Rządy terroru przywódcy plemienia trwały nadal. Wyplenić myślących inaczej. Znaleźć zdrajcę. Zabić każdego, mężczyznę czy kobietę, kto mógl nim być.
Od strony zgromadzonych dobiegł stłumiony, lecz pełen wściekłości chór okrzyków:,,Dziwka!” i „Zdrajczyni!”, podczas gdy kobieta szamotała się z dwoma strażnikami. Mówca uniósł dłonie, chcąc przywrócić ciszę. Zaległa natychmiast.
– Jej kochankiem był godny pogardy dziennikarz z Agencji Prasowej Sinhua, kłamliwego, skompromitowanego organu podłego reżimu. Powiedziałem był, ponieważ od godziny ta obrzydliwa kreatura jest martwa, z kulą w głowie i poderżniętym gardłem, aby wszyscy wiedzieli, że on również był zdrajcą! Osobiście rozmawiałem z mężem tej dziwki, chcąc ocalić jego honor. Polecił mi, abym uczynił to, czego żądają od nas duchy naszych przodków. Nie chce mieć z nią nic wspólnego…
– Aiyaaa – Z niezwykłą siłą i wściekłością kobieta zerwała z ust mocno zawiązany kawałek materiału. – Kłamco! – wrzasnęła. – Morderco morderców! Zabiłeś porządnego człowieka, a ja nikogo nie zdradziłam! To mnie zdradzono! Nie byłam na lotnisku i dobrze o tym wiesz! Nigdy nie widziałam tego Europejczyka i o tym wiesz także! Nic nie wiedziałam o tej zasadzce na zachodnich zbrodniarzy i możesz tę prawdę wyczytać z mojej twarzy! Jak bym mogła to zrobić?
– Puszczając się z oddanym sługą naszej sprawy i korumpując go, podając mu narkotyki! Oddając mu swoje piersi i swą sprzedaj na grotę, powstrzymując go i wycofując się aż do chwili, gdy zioła doprowadziły go do szaleństwa!
– To ty jesteś szalony! Mówisz to, te wszystkie kłamstwa, ponieważ wysłałeś mojego męża na południe i przychodziłeś do mnie przez wiele dni – najpierw z obietnicami, a potem z groźbami. Miałam ci służyć ciałem. Mówiłeś, że to mój obowiązek! Kładłeś się ze mną i dowiedziałam się o…
– Kobieto, jesteś godna pogardy! Przychodziłem do ciebie i błagałem, żebyś oszczędziła honor swego męża, dla sprawy! Żebyś porzuciła swego kochanka i starała się o wybaczenie.
– Kłamstwo! Przychodzili do ciebie ludzie, taipanowie z południa, przysłani przez mojego męża, ludzie, których nikt nie powinien widzieć koło twojego wysokiego urzędu. Przychodzili potajemnie do sklepów mieszczących się pod moim mieszkaniem, mieszkaniem tak zwanej czcigodnej wdowy – jeszcze jedno kłamstwo, którym spętałeś mnie i moje dziecko!
– Dziwka! – wrzasnął mężczyzna o oczach szaleńca i z mieczem w dłoni.
– Twoje kłamstwa są wielkie jak północne góry! – krzyknęła w odpowiedzi kobieta. – Podobnie jak ty, mój mąż ma wiele kobiet i wcale o mnie nie dba! Bije mnie, a ty mi mówisz, że to jego prawo, bo jest wielkim synem prawdziwych Chin! Przewożę z jednego miasta do drugiego wiadomości, które przyniosłyby mi tortury i śmierć, gdyby je przy mnie znaleziono, a w zamian otrzymuję jedynie pogardę. Nikt mi nie zwraca pieniędzy za przejazdy ani juanów, które potrącono mi w pracy, bo ty mi mówisz, że to mój obowiązek! A co ma jeść moje dziecko? Dziecko, na które ten twój wielki syn Chin ledwo zwraca uwagę, ponieważ chce tylko synów!
– Duchy nie dały ci synów, bo staliby się kobietami, przynoszącymi hańbę wielkiemu domowi Chin! T y jesteś zdrajczynią! Poszłaś na lotnisko i skontaktowałaś się z naszymi wrogami, umożliwiając ucieczkę wielkiemu zbrodniarzowi! Zaprzedałabyś nas w niewolę na tysiąc lat…
– A wy zrobilibyście z nas stado bydła na dziesięć tysięcy lat!
– Nie wiesz, czym jest wolność, kobieto.
– Wolność? To słowo w twoich ustach? Mówisz mi… mówisz nam… że zwrócisz nam wolność, którą nasi przodkowie cieszyli się w prawdziwych Chinach, ale jaka to wolność, kłamco? Wolność, która żąda ślepego posłuszeństwa, która odbiera ryż mojemu dziecku, dziecku odepchniętemu przez ojca, który wierzy tylko w panów, ziemskich panów, władców Ziemi! Aiya! – Kobieta odwróciła się w stronę tłumu i rzuciła do przodu, oddalając się od mówcy. – Słuchajcie! – krzyknęła. – Słuchajcie mnie wszyscy! Nie zdradziłam was ani naszej sprawa, ale wiele się dowiedziałam. Wszystko było inaczej, niż mówi ten wielki kłamca! Jest wiele bólu i ograniczeń, wiemy o tym dobrze, ale ból i ograniczenia były również przedtem!… Mój kochanek nie był zły, nie był zaślepionym zwolennikiem reżimu, ale wykształconym, łagodnym człowiekiem, który wierzył w wieczne Chiny! Pragnął tego, czego i my pragniemy! Uważał jedynie, że potrzeba czasu, by naprawione zostało zło, które skaziło rządzących nami starców w komitetach. Zmiany nastąpią, powiedział mi. Niektórzy wskazują już nową drogę. Już!… Nie pozwólcie temu kłamcy mnie zabić!