Выбрать главу

– Czy myślał pan o spotkaniu z Shengiem? Nieoficjalnym?

– Oczywiście, a jego reakcję można aż nazbyt łatwo przewidzieć. Będzie udawał oburzenie i oświadczy bez ogródek, że jeżeli będziemy się posługiwać tak obrzydliwymi wymysłami, by go zdyskredytować, unieważni Porozumienia Chińskie oskarżając nas o dwulicowość i natychmiast włączy Hongkong do obszaru ekonomicznego podlegającego Pekinowi. Stwierdzi, że wielu starych marksistów w Komitecie Centralnym przyklaśnie takiemu posunięciu i będzie miał rację. A potem popatrzy na nas i powie:,,Panowie, możecie wybierać. Do widzenia”.

– A jeśli ujawnicie spisek Shenga, nastąpi dokładnie to samo, i on wie, że wy o tym wiecie – powiedziała Catherine marszcząc brwi. – Pekin zerwie Porozumienia, oskarżając Tajwan oraz kraje zachodnie o to, że grają na zwłokę. Ponieważ twarz Zachodu jest czerwona jak burak z powodu jego wewnętrznego kapitalistycznego zepsucia, więc terytorium kolonii maszeruje w takt marksistowskiego bębenka, nie mając zresztą już innego wyboru. Po czym następuje załamanie ekonomiczne.

– Tak to pojmujemy – zgodził się Havilland.

– Rozwiązanie?

– Jest tylko jedno. Sheng.

Catherine skinęła głową. – Twarda gra – oświadczyła.

– Najbardziej drastyczne środki działania, jeśli to miała pani na myśli.

– To oczywiście miałam na myśli – odparła. – I mąż Marie, ten Webb, jest nieodzowny do rozwiązania?

– Tak, Jason Bourne jest nieodzowny.

– Dlatego, że ten samozwaniec, morderca nazywający siebie Bourne'em może wpaść tylko w pułapkę zastawioną przez niezwykłego człowieka, z którym próbuje rywalizować, jak to określił McAllister, choć nie w tym kontekście. Bourne występuje jako tamten i wyciąga Shenga tam, gdzie może zastosować rozwiązanie, ostateczne rozwiązanie… Do diabła, on go zabije.

– Tak. Oczywiście gdzieś w Chinach.

– W Chinach… oczywiście?

– Tak by to wyglądało na jakieś wewnętrzne porachunki bez zewnętrznych powiązań. Pekin nie będzie mógł oskarżać nikogo poza nieznanymi wrogami Shenga wewnątrz własnej hierarchii. Zresztą w obecnym stanie rzeczy, jeśli to nastąpi, zapewne okaże się bez znaczenia. Świat nie dowie się oficjalnie o śmierci Shenga przez kilka tygodni, a gdy w końcu poda się to do publicznej wiadomości, jego,,nagłe zejście” z całą pewnością zostanie przypisane ciężkiemu zawałowi albo wylewowi krwi do mózgu, na pewno nie morderstwu. Olbrzym nie przechwala się swymi wynaturzeniami, on je ukrywa.

– A wy życzycie sobie dokładnie tego samego.

– Naturalnie. Świat funkcjonuje dalej, taipanowie zostają odcięci od swego źródła, izba obrachunkowa Shenga wali się jak domek z kart, a rozsądni ludzie posuwają się naprzód honorując Porozumienia z korzyścią dla wszystkich… Ale do tego jeszcze daleko, pani Staples. A na początek dzisiaj, tego wieczoru, mamy Kai Tak. Może to się okazać początkiem końca, bo nie mamy przeciwśrodków, które moglibyśmy zastosować. Jeśli wydaję się spokojny, to jest to złudzenie, które stwarzam po latach ukrywania napięcia. Dwie tylko rzeczy mam na pociechę: pierwszą, że siły bezpieczeństwa kolonii są jednymi z najlepszych na świecie, i drugą – niezależnie od tragedii, jaką jest śmierć – że Pekin został zaalarmowany o istniejącej sytuacji. Hongkong niczego nie ukrywa ani nie zamierza ukrywać. Tak więc, w pewnym sensie ochrona gubernatora staje się wspólnym ryzykiem i wspólnym przedsięwzięciem.

– A co to pomoże, jeśli nastąpi najgorsze?

– O tyle, o ile ma to znaczenie psychologiczne. Może pomóc uniknąć pozorów niestabilności, choć nie samego faktu, bo alarm został od razu określony jako dotyczący odosobnionego aktu gwałtu, dokonywanego z premedytacją, a nie będącego przejawem niepokojów w kolonii. Ale co najważniejsze, stało się to wspólną sprawą. Obie delegacje mają własne eskorty wojskowe i zostaną one wprowadzone do akcji.

– I tak subtelnymi chwytami protokolarnymi można opanować kryzys?

– O ile mi wiadomo, pani nie są potrzebne żadne lekcje na temat opanowywania kryzysów, a także nagłego ich wywoływania. Ponadto wszystko może pójść w diabły z powodu jednego drobnego wydarzenia i te subtelne chwyty będą się nadawać tylko na śmietnik. Pomimo wszystkiego, co tu powiedziałem, jestem śmiertelnie przerażony. Tyle można popełnić błędów i omyłek… one są naszymi wrogami, pani Staples. Pozostaje nam tylko czekać, a czekanie jest rzeczą najcięższą, najbardziej wyczerpującą.

– Mam jeszcze inne pytania – rzekła Catherine.

– Ależ proszę bardzo, ile tylko pani sobie życzy. Proszę mnie zmusić do myślenia, do wyłażenia ze skóry, jeśli pani potrafi. Może to nam obojgu pomóc przestać myśleć wyłącznie o czekaniu.

– Wspomniał pan o moich wątpliwych umiejętnościach opanowywania kryzysów. Ale dodał pan także, i jak sądzę z większym przekonaniem, że potafię je wywoływać.

– Przepraszam. Nie potrafiłem oprzeć się pokusie. Brzydki nałóg.

– O ile rozumiem, miał pan na myśli attache Johna Nelsona.

– Kogo?… A, tak, tego młodego człowieka z konsulatu. Brak rozsądku nadrabia odwagą.

– Myli się pan.

– Na temat zdrowego rozsądku? – spytał Havilland, unosząc gęste brwi w łagodnym zdziwieniu. – Naprawdę?

– Nie usprawiedliwiam jego słabości, ale to jeden z najlepszych ludzi, jakich macie. Umiejętnościami zawodowymi i rozsądkiem przerasta większość waszego bardziej doświadczonego personelu. Proszę spytać któregokolwiek z pracowników konsulatu, którzy wraz z nim brali udział w naradach. Należy przy tym do nielicznych, którzy władają biegle dialektem kantońskim.

– Naraził na poważne ryzyko operację, o której wiedział, że jest ściśle tajna – odparł szorstko ambasador.

– Gdyby tego nie zrobił, nie trafilibyście do mnie. Nie mielibyście w zasięgu ręki Marie St. Jacques, będąc tu, gdzie się teraz znajdujecie. W zasięgu ręki.

– Zasięgu ręki…? – Havilland pochylił się do przodu, patrząc na nią badawczo, ze złością w oczach. – Z pewnością nie zamierza pani nadal jej ukrywać?

– Zapewne nie. Ale jeszcze nie zdecydowałam.

– Boże, kobieto, po tym wszystkim, co pani usłyszała? Ona musi się tu znaleźć! Bez niej przegraliśmy, przegraliśmy wszystko! Jeśli Webb się dowie, że jej u nas nie było, że znikła, oszaleje! Musi pani ją nam dostarczyć!

– W tym cała rzecz. Mogę ją dostarczyć w każdej chwili. Ale nie na każde wasze żądanie.

– Nie! – ryknął ambasador. – Kiedy, a także pod warunkiem, że nasz Jason Bourne wykona swe zadanie, nastąpi seria rozmów telefonicznych, mających umożliwić mu bezpośredni kontakt z żoną!

– Nie dam wam numeru telefonu – odparła rzeczowo Catheri-ne. – Równie dobrze mogłabym podać wam adres.

– Pani nie wie, co robi! Co mam jeszcze powiedzieć, by panią przekonać?

– To proste. Udzielcie Johnowi Nelsonowi ustnej nagany. Albo pouczenia, jeśli wolicie, ale załatwcie to wszystko dyskretnie i zatrzymajcie go w Hongkongu, gdzie ma największe szansę zdobyć należne mu uznanie.

– Jezu Chryste! – wybuchnął Havilland. – Przecież to narkoman!

– Niedorzeczna, ale najbardziej typowa prymitywna reakcja amerykańskiego „moralisty” na usłyszany slogan.

– Ależ, pani Staples…

– Dosypano mu narkotyku, on ich nie używa. Granicą jego ekstrawagancji są trzy martini z wódką, ponadto lubi dziewczyny. Oczywiście niektórzy z waszych attache płci męskiej wolą chłopców, a ich granica jest bliżej sześciu martini, ale kto by to liczył? Szczerze mówiąc, mam w nosie, co robią dorośli ludzie w czterech ścianach swojej sypialni; naprawdę nie wierzę, by to, co tam robią, miało jakikolwiek wpływ na ich działania poza sypialnią; ale Waszyngton ma ten dziwaczny lęk przed…