– To prawda. W takim wypadku powinniśmy to ogłosić publicznie i przekazać cały ten kram władzom. Czasem myślę, że trzeba to było zrobić od razu pierwszego dnia. Ale – w tym momencie na jej irlandzkim obliczu pojawił się nietypowy wilczy wyraz – naprawdę chciałabym znaleźć tę sztukę. A więc należy tylko mieć nadzieję, że zapomniana od wieków studnia wciąż funkcjonuje.
Zaparzyła kawę, którą wypiliśmy z dodatkiem whisky Jameson. Pamiętam, że rozmawialiśmy o rodzinie, o dzieciach, ich radościach i smutkach. Pożałowałem, że nie lubię jej syna; uznałem, że to kolejny objaw mojego obłędu, i postanowiłem w przyszłości być dla niego milszy. Gawędziliśmy sobie tak przez dłuższy czas, aż w końcu pojawił się Klim z ponurą miną.
– Z przykrością stwierdzam, że tego szyfru nie da się odczytać przy wykorzystaniu znanych utworów Szekspira. Ale sprawa nie jest przegrana, bo, jak już
chyba wcześniej mówiłem, możemy porównać przypuszczalne teksty jawne
z tekstem zaszyfrowanym i zobaczyć, czy otrzymamy coś, co będzie zrozumiałe.
Zacząłem już to robić, ale mam ochotę na twoją kawę po irlandzku.
Kiedy dostał swoją filiżankę, zapytałem go, czy znalazł już coś zrozumiałego.
– Tak, oczywiście, zaczynamy od najpospolitszych słów angielskich i sprawdzamy, czy tekst zaszyfrowany daje nam, powiedzmy, the w obie strony, kiedy posługujemy się standardową tabula recta. Oczywiście Bracegirdle mógł się posłużyć tabelą niestandardową, ale dotąd tego nie robił, załóżmy więc, że się śpieszył i chciał się trzymać prostych rozwiązań. Posługujemy się zatem komputerem, aby się dowiedzieć, czy jakiekolwiek trzy litery zaszyfrowanego tekstu wygenerują trygram the jako cząstkę naszego klucza; sami widzicie, że owszem: zarówno „TKM”, jak i „WLK” dają nam the, a kiedy znów zastosujemy ten klucz do zaszyfrowanego tekstu wspak, otrzymamy „ADI” i „DEG”, które szczęśliwie są pospolitymi trygramami w angielskim. Postępując podobnie z and, otrzymamy jeden wynik i tekst jawny „FAD”, który jest także dobrym angielskim trygramem. Stosując słowo be, uzyskujemy dwa trafienia i otrzymujemy dla tekstu jawnego „ENDF”, a także małą premię, ponieważ to pierwsze be poprzedza bezpośrednio the, które już wcześniej odkryliśmy, a zatem wiemy, że be the jest cząstką tekstu kluczowego. I tak idziemy od tego miejsca dalej. Każdy kolejny krok daje nam więcej jawnego tekstu i tekstu klucza i te dwa elementy wzajemnie się uzupełniają dlatego właśnie klucz zmienny oparty na książce jest tak słaby. Z tego też powodu KGB używało tylko almanachów i raportów handlowych z wieloma tabelami i liczbami, dzięki czemu entropia jest wyższa. Następnym słowem, które wypróbujemy, powinno być moim zdaniem is albo of…
– Nie – powiedziała Mary Peg. – Spróbuj użyć słowa Jezus.
– Czy to rada o charakterze religijnym, moja droga?
– Nie, to po prostu słowo. Powiedziałeś, że zastosowałeś klucz do kompletu dzieł i nic nie znalazłeś?
– Nic. Oprócz kilku całkiem przypadkowych pseudosensownych ciągów.
– Ale Szekspir napisał też jedną rzecz, której nie ma wśród jego opublikowanych dzieł. Swoje epitafium.
Podbiegła do półki i wyciągnęła Shakespe’are's Lives Schoenbauma; na pierwszej stronie widniało epitafium:
O przyjaciele, na Chrystusa rany,
proch uszanujcie tutaj pogrzebany,
błogosławieństwo przyjaznej mi duszy,
a klątwa temu, kto me szczątki ruszy.
– Przypuszczam, że trzeba sprawdzić archaiczną wersję – powiedziała. – Powinna być w książce Wooda.
Rzeczywiście była. Klim zaszyfrował tekst w archaicznej pisowni za pomocą tablicy Vigenere'a i wyszło nam coś takiego:
zguystowrzmierzająckupołudniu
ustawpoosiedziesiątsiedmstopnizkażdeystr
onyspuśćsięcztyrysiągiistope
copingwdółnawschodnieyścianie
– To chyba dość proste. Człowiek stoi w miejscu nazywanym Guy's Tower i nastawia przyrząd Bracegirdle'a tak, żeby zerowy punkt pośrodku wskazywał na południe. Potem ramiona należy rozstawić pod kątem osiemdziesięciu siedmiu stopni, a następnie, jak się domyślam, drugi człowiek musi odejść z chorągiewką na pewną odległość i wtedy ten pierwszy patrzy przez wizjer, regulując przyrząd, aż chorągiewka i jej obraz się zgrają, i w ten sposób otrzymuje odległość i kierunek. Później, kiedy już znajdzie się studnię, trzeba się opuścić na sznurze ze świecą przylepioną do głowy gorącym woskiem i tam, na głębokości… co to jest siąg?
– Sążeń – sprostowała Mary Peg. – Metr osiemdziesiąt.
– Aha. A więc na głębokości, powiedzmy, siedmiu i pół metra na wschódniej ścianie rzeczonej studni znajdziemy tę twoją sztukę. Albo jakąś pustą dziurę. Gdybyśmy wiedzieli, gdzie jest ta Guy's Tower…
– To musi być w Warwick Castle – powiedziała Mary Peg z przekonaniem. – Bracegirdle napisał, że stojąc w ruinach przy świętej studni Bosy, można zobaczyć Warwick Castle.
Internet potwierdził w parę chwil, że w zamku Warwick istotnie znajdowała się wieża Guy's Tower, i to od południowej strony.
– To będzie ciekawe doświadczenie – zauważyłem. – Wypatrzyć ze szczytu
wieży, która jest główną atrakcją turystyczną, faceta wędrującego z chorągiewką
przez przedmieścia Warwick.
Ale palce Klima już przesuwały się po klawiszach i po kilku minutach na ekranie pojawił się widok sponad blanków zamkowej wieży. Wyglądało to tak, jakby zdjęcie zrobiono z wysokości kilku metrów.
– Imponujące powiedziałem. To zdjęcie z satelity komercyjnego?
– Nie, z wojskowego, amerykańskiego. Uzyskałem dostęp przez anonimowy link, ale nie możemy tu pozostawać zbyt długo.
– Jak pan to zrobił? – zapytałem.
– Klim jest szpiegiem – wyjaśniła May Peg nie bez pewnej dumy.
– Jestem emerytowanym polskim szpiegiem, absolutnie nieszkodliwym. Ale zgromadziłem pewną wiedzę z tej dziedziny. Ameryka jest najgorszym krajem, jeśli chodzi o zabezpieczenia, w kręgach wywiadu to rzecz powszechnie znana, właściwie przedmiot żartów. Teraz posłużymy się pewnymi narzędziami, aby zrzucić bombę samonaprowadzającą na sztukę pana Szekspira.
Jeszcze parę kliknięć i na obrazie pojawiła się czerwona siatka oraz cała paleta narzędzi do rysowania po jednej stronie obrazu.
– Moja droga, czy mogłabyś zmierzyć ten przyrząd? zapytał Klim.
– Dokładnie trzy stopy: dziewięćdziesiąt jeden centymetrów czterdzieści cztery milimetry oznajmiła Mary Peg po dokonaniu pomiaru.
– A więc… obliczmy, dziewięćdziesiąt jeden przecinek czterdzieści cztery, celujemy w północno południową średnicę wieży… o tak… a potem rysujemy linię od obu końców na osiemdziesięciu siedmiu stopniach od tej podstawy i w ten sposób tworzymy dwie linie, które przecinają się… o tak. Jak powiedziałaś, tu jest skarb. Nie potrzebujemy wchodzić na wieżę i niepokoić turystów. Dziękujemy taktycznemu programowi satelitarnemu sił powietrznych Stanów Zjednoczonych.
Nacisnął klawisz, zamruczała drukarka. Spojrzałem na wydruk. Na południe od zamku i nieco na zachód widać było coś, co wyglądało na zaorane pole okolone kępami drzew. Czerwone linie biegnące od wieży spotykały się w jednym z mrocznych zagajników.
– Jak pan myśli, z jaką dokładnością to narysowano? zapytałem Klima.
Wzruszył ramionami.