Выбрать главу

Odłożył szkło powiększające i zaczął chodzić po poddaszu.

– Masz może aspirynę? – zwrócił się do Rolly. – Musiał powtórzyć pytanie.

– Nie odpowiedziała i zabrzmiało to jak pogardliwe parsknięcie.

– Każdy ma aspirynę, Carolyn.

Rzuciła dramatycznym gestem narzędzie, które właśnie trzymała w ręce, zsunęła się ze stołka i po chwili wróciła z plastikową buteleczką. Wetknęła mu ją do ręki tak energicznie, że tabletki zagrzechotały jak maleńkie kastaniety.

– Dziękuję – powiedział oficjalnym tonem i połknął trzy przy kuchennym

zlewie.

W innej sytuacji położyłby się w jakimś zacisznym miejscu i odczekał, aż pulsujący ból minie, ale w mieszkaniu Rolly nie było wygodnego miejsca, gdzie mógłby się rozsiąść, a z łóżka nie odważył się skorzystać. Usiadł więc na kuchennym krześle i z posępną miną dalej przekładał pliki starych papierów. Gdyby Carolyn Rolly była normalną istotą ludzką, pomyślał, moglibyśmy ułożyć tę łamigłówkę razem; pewnie ma jakieś książki o znakach wodnych i piśmie z epoki króla Jakuba, a przynajmniej wie więcej o tym gównie niż ja…

I nagle twarz mu się rozpromieniła; wyciągnął z kieszeni komórkę i zerknął na zegarek. Zbliżała się jedenasta. O tej godzinie matka zacznie oglądać Tonight

Show i już nie odbierze żadnego telefonu, aby przypadkiem nie dowiedzieć się o końcu świata. Ale teraz powinna jeszcze siedzieć w swoim fotelu z książką.

– To ja – powiedział, kiedy podniosła słuchawkę.

– Gdzie jesteś?

– W Red Hook, u Carolyn Rolly.

– To ona mieszka w Red Hook?

– Ta dzielnica się zmienia, mamo.

– Sami dokerzy i gangsterzy. Dlaczego dziewczyna z taką klasą mieszka w Red Hook?

Pani Crosetti widziała Carolyn kilkakrotnie w antykwariacie i odtąd z subtelnością kowala raczyła syna uwagami na jej temat, sugerując, że gdyby miał trochę oleju w głowie, toby się koło niej zakręcił.

– A jak to się stało, że się tam znalazłeś? zapytała z nadzieją w głosie. – Coś z nią kombinujesz?

– Nie, mamo. To przez ten pożar. Musiała wziąć parę ciężkich książek, żeby popracować nad nimi w domu jest introligatorką amatorką a ja pomogłem jej przywieźć te tomiska.

– I zasiedziałeś się.

– Jedliśmy kolację. Właśnie wychodzę.

– A więc nie muszę zamawiać w ratuszu ceremonii ślubnej? Ani niepokoić księdza Lazzaro?

– Raczej nie, mamo. Słuchaj, dzwonię, bo… Czy wiesz coś na temat siedemnastowiecznych znaków wodnych i pisma z czasów króla Jakuba I? To znaczy: jak je odczytywać?

– Hm, jeśli chodzi o pismo, to jest taka książka Dawsona i Kennedy'ego-Skiptona Pismo odręczne w czasach elżbietańskich, 1500-1650. To podręcznik, choć myślę, że znajdziesz też trochę dobrych materiałów w sieci, takich interaktywnych ćwiczeń. A co do znaków wodnych, to jest Gravell… nie, chwileczkę, Gravell zaczyna się od tysiąc siedemsetnego roku. Sekundę, niech pomyślę… no tak, to będą Heawooda Znaki wodne, głównie z XVII i XVIII wieku. A po co ci to?

– Ach, znaleźliśmy stare manuskrypty w okładkach książki, którą Carolyn chce poddać renowacji. Chcę ustalić, co to jest.

Zapisał wszystkie źródła na marginesie czeku wyciągniętego z portfela.

– Musisz porozmawiać z Fanny Dubrowicz z biblioteki. Zadzwonię do niej, jeśli chcesz.

– Nie, dzięki. Nie warto jej zawracać głowy, dopóki nie sprawdzę, czy to nie jakaś stara lista zakupów albo coś w tym rodzaju. Część tego, kilka stron, jest w jakimś obcym języku.

– Co ty powiesz? W jakim?

– Nie wiem. W jakimś dziwnym w każdym razie, nie po francusku ani po włosku prędzej po ormiańsku albo albańsku. Ale może tak mi się tylko wydaje, bo nie mogę odcyfrować pisma.

– To ciekawe. No dobrze, ważne, żeby mózg miał zajęcie. Chciałabym, żebyś wrócił do szkoły.

– Ale ja właśnie to robię. Zbieram pieniądze na szkołę.

– Ja mówię o prawdziwej szkole.

– Szkoła filmowa to prawdziwa szkoła, mamo.

Pani Crosetti pominęła te słowa milczeniem, ale mógł sobie wyobrazić jej minę. Fakt, że ona sama, kiedy zdobyła swój obecny zawód, była starsza niż on teraz, nie miał znaczenia. Pomogłaby mu finansowo, gdyby podjął studia w jakiejś poważnej uczelni, ale kręcenie filmów…? Wielkie dzięki! Crosetti westchnął, ona zaś powiedziała:

– Muszę kończyć. Wrócisz późno?

– Może nawet bardzo. Suszymy mokre książki.

– Naprawdę? Dlaczego nie metodą próżniową? Albo czemu nie poślecie ich do Andover?

– To skomplikowane, mamo. Zresztą Carolyn tu rządzi. Ja tylko pomagam.

Usłyszał w tle cichą muzykę i brawa. Matka pożegnała się i odłożyła słuchawkę. Wciąż go zdumiewało, że kobieta, która w związku z wykonywanym zajęciem ma tak ogromny zasób wiedzy i która zwykle rozwiązuje niedzielną krzyżówkę w „Timesie” w dwadzieścia dwie minuty, może tracić czas na tę paplaninę rozmaitych idoli popkultury i marne dowcipy średnio utalentowanego komika. Ale ona nie opuściła ani jednego programu. Twierdziła, że czuje się mniej samotna wieczorami, i Crosetti domyślał się, iż widownię takich programów stanowią głównie ludzie

samotni. Ciekaw był, czy Rolly ogląda Tonight Show. Nie zauważył w jej domu telewizora. Może wampiry nie czują się samotne.

Wstał z koszmarnie niewygodnego krzesła i przeciągnął się. Teraz i jego rozbolał grzbiet. Sprawdził, która godzina, i przeszedł na drugi koniec poddasza, gdzie Rolly wciąż ślęczała nad swoją robotą.

– No, co tam? – zapytała, kiedy się zbliżył.

– Pora zmienić ręczniki. – Co robisz?

– Nakładam z powrotem okładkę czwartego tomu. Chcę je całkiem zmienić w tomie pierwszym i drugim, ale myślę, że z tej uda mi się usunąć plamy.

– A czym zastąpisz wyściółkę z rękopisów?

– Mam trochę nowego papieru tego formatu.

– Tak całkiem przypadkowo, co?

– Żebyś wiedział, że tak odburknęła. – Zostaje tego mnóstwo z książek, które się rozcina, żeby wyjąć mapy i ryciny. Z kim rozmawiałeś przez telefon?

– Ze swoją mamą. Słuchaj… – wskazał na półki z książkami. – Masz może przypadkiem jakąś książkę o znakach wodnych? Mam tu zapisany jeden tytuł…

Sięgnął do kieszeni po portfel.

– Mam oczywiście Heawooda.

– Oczywiście – powtórzył z uśmiechem, wyjmując czek. – A Dawsona i Kennedy'ego-Skiptona?

– To też.

– Nie wiedziałem, że jesteś paleografem.

– Nie jestem, ale Simon poprosił mnie, żebym postudiowała trochę literatury o inkunabułach i wczesnych manuskryptach, więc to zrobiłam. Każdy, kto się tym zajmuje, korzysta z D i K-S.

– A więc potrafisz to odczytać?

– Z trudem. Upłynęło parę lat.

Znów usłyszał w jej głosie ton, który zniechęcał do jakichkolwiek dociekań.

– Mogę zajrzeć do tych książek, gdy skończymy robotę?

– Jasne przytaknęła. Ale pismo z tamtej epoki to męka. Jakbyś się uczył czytać od nowa.

Zmienili ręczniki i Rolly zdjęła z półki dwie książki. Wróciła do pracy, a on usiadł z przewodnikami przy stoliku.