Выбрать главу

— Jest! — wrzasnął trener, jakby reprezentacja strzeliła gola. — Weźmie Habsburga! Wygram całą stawkę! O rany, to mnie bardziej kręci niż gra w «Oczko»!

— Jeszcze może postawić na Chińczyka — spokojnie wszedł mu w zdanie Paweł.

— I kto to mówi? — Trener splunął, nie zważając na miejsce, w którym się znajdują. — Mój ulubiony prawak? Uważaj, Zborowski, bo albo ja zgarnę pulę za Habsburga, albo ty, paziu królowej, będziesz się uczył kłaniać przed skośnookim.

Branicki: Zważywszy na wyśmienite relacje, jakie łączą Królestwo Polskie z Cesarstwem Chin…

— Kłaniam się tylko przed Bogiem i królową, trenerze — odpowiedział Paweł, ale potem zacisnął szczęki z całych sił i wpatrywał się już w ekran.

Branicki: … uznaliśmy, iż nie istnieje potrzeba wzmacniania ich węzłem dynastycznym.

— Bogu dzięki! — krzyknęli Piotr i Paweł jednocześnie.

Trener zarechotał i oblizał się obleśnie.

— No to Habsburg! Chłopaki, zaproszę was dziś na pizzę! Mam za co stawiać! Pula moja! Zborowskich nie zabieramy, bo pójdą pewnie z pielgrzymką do Częstochowy, błagać, żeby się Habsburg wycofał przed ślubem!

— Cicho! — wrzasnął gruby Nałęcz. — Cicho! Co on mówi?

— Ja? — Boruta poklepał się po brzuchu.

— Niech pan posłucha, trenerze, co mówi marszałek Branicki — wyszeptał drżącym głosem Tomek.

Branicki: Propozycja Habsburgów była godna i z geopolitycznego punktu widzenia wydawała się najsłuszniejsza, zresztą Jagiellonów z Habsburgami łączą wiekowe więzy. Jednak to właśnie skłoniło królową i Radę ds. Dynastii do powtórnego rozważenia tej kwestii. Genetyka pozostaje tutaj bezwzględna. Tak bliskie powiązania obu rodów panujących, co miało już miejsce w przeszłości, dają zbyt duże zagrożenie wadą genetyczną, która może wystąpić u spodziewanego potomstwa. Nadto wzmacnianie Habsburgów nieuniknionym wpływem na naszym dworze uznaliśmy za niepotrzebne w obecnej sytuacji politycznej.

— No i wygrana poszła się grzać! — Nauczyciel syknął przez zęby.

Branicki: Anna Jagiellonka XIII nie chce się wiązać węzłem małżeńskim i życzenie królowej musi być przez obywateli Królestwa uszanowane…

— Znalazła się dziewica! Cholera, takie ciało na zmarnowanie! — zajęczał Boruta.

— Trenerze! — głos braci Zborowskich zabrzmiał niemal jak pogróżka. — Mówi pan o królowej!

Branicki: … aby zapewnić ciągłość dynastii i dać Królestwu następcę tronu, a jednocześnie poprzez mariaże dynastyczne nie narażać suwerenności Królestwa, Anna Jagiellonka zdecydowała się na innowacyjną metodę in vitro, zwaną «Przywróceniem». Opracowana i opatentowana przez chińskiego uczonego, pana Li, metoda pozwala na pobranie materiału genetycznego z kości osób nieżyjących i następnie, w toku prac laboratoryjnych, na bazie wyabstrahowanego z nich DNA, wyhodowanie żywego plemnika. Metoda ta, jakkolwiek innowacyjna, w chwili obecnej uważana jest za całkowicie bezpieczną. Warto przypomnieć, że w ten sposób królowa Wielkiej Brytanii, Anna Hanowerska, restytuowała trzy lata temu dynastię Tudorów. Do skorzystania z «Przywrócenia» przyznała się także królowa Francji, Antonina XXII, jednak w jej przypadku tajemnicą pozostało, od kogo pochodził materiał genetyczny. Dwór francuski jedynie nieoficjalnie sugerował, że pobrano go od Napoleona Bonapartego. W przypadku królowej Anny Jagiellonki zastosowanie «Przywrócenia» będzie miało szczególną doniosłość, decyzją królowej bowiem, z radością popartą przez Radę, którą reprezentuję, DNA ojca zostanie pobrane z kości jednego z naszych pierwszych królów. Tym samym dwie nasze dynastie królewskie połączą się w osobie następcy tronu, którego urodzi królowa. Piastowie i Jagiellonowie dokonają tego, co nie było im dane w XIV wieku! A Królestwem Polskim władać zacznie król noszący w sobie wszystkie najlepsze cechy przodków. Przepraszam, poniosło mnie, ale sami państwo rozumieją doniosłość tej dziejowej chwili. Poprawię się: król lub królowa, bo płeć dziecka nie zostanie zdefiniowana na etapie zapłodnienia. To pozostawiamy naturze.

Chłopcy popatrzyli po sobie niepewnie. Boruta podniósł się z ławki z wyrazem zaskoczenia na twarzy i skierował w milczeniu do wyjścia. Królewska Agencja Informacyjna nadawała dalej.

Obraz: Zgiełk pytań dziennikarzy, błyski fleszy. Najazd kamery na budynek Zamku Królewskiego. Tłumy zgromadzone na dziedzińcu wiwatują. Panorama Warszawy.

Dziennikarka z mikrofonem Królewskiej Agencji Informacyjnej: Jak udało nam się dowiedzieć od marszałka Branickiego, konferencja prasowa z udziałem pana Li i królowej odbędzie się jeszcze w tym tygodniu. Na dzisiaj w sali balowej Zamku Królewskiego zaplanowano przyjęcie, którego gościem będzie chiński uczony. Pan Li, który przebywa w Królestwie Polskim od pięciu miesięcy, dał się już poznać jako wybitny znawca i pasjonat historii Polski, a także hojny mecenas. Przede wszystkim jednak zaskarbił sobie sympatię mediów i obywateli Królestwa niezwykłą, wręcz ujmującą skromnością i unikaniem sensacji związanych z własną osobą. Sylwetkę pana Li przedstawimy w specjalnym wydaniu Wiadomości.

Obraz: Zdjęcia pana Li. Li w szarym jedwabnym żupanie i wysokich butach do konnej jazdy na wykopaliskach archeologicznych w Gnieźnie. Li w białym kombinezonie i maseczce na twarzy w laboratorium, przed nim rozłożone ludzkie poczerniałe kości; w głębi laboratorium widać starannie ustawione srebrne XV-wieczne kielichy mszalne, krucyfiksy. Li w eleganckim kontuszu na spacerze w Łazienkach kupuje watę cukrową i rozdaje ją dzieciom. Li w stroju krakowskim uczy się tańczyć z grupą koła gospodyń wiejskich. Li w auli Szkoły Paziów z rektorem Erazmem Bogorią pod ramię, odwraca się i patrzy prosto w oczy braci Zborowskich.

W szatni został już tylko Andrzej Górka, nieodrywający wzroku od komórki. Obok rzucone na podłogę podeptane ręczniki. Zgnieciona butelka po izotoniku, papierki po batonach. Na szafce Zborowskich nienagannie powieszono bluzy od dresu reprezentacji. Zapięte pod szyję. Jedna obok drugiej, dwa orły jagiellońskie dumnie rozpinają skrzydła.

Andrzej odłożył telefon, uniósł głowę, spojrzał na ekran na ścianie. Podszedł, zatrzymał kadr. Cofnął. Na stop-klatkach przyjrzał się panu Li idącemu pod ramię z rektorem, odwracającemu głowę, patrzącemu na Zborowskich. Zatrzymał obraz. Powiększył. Widać tylko skośne oczy pana Li. Powiększył jeszcze bardziej. W źrenicy pana Li odbita czyjaś sylwetka.

— O cholera! — Skronie przeszywa mu ból. — To ja? — Mruga, nie mogąc uwierzyć w to, co zobaczył.

Ekran na ścianie zniknął. W szatni zapadła cisza, raziło tylko jasne światło lamp.

Andrzej otrząsnął się, chwycił bluzę, torbę. Wybiegając z szatni, zatrzymał się na sekundę, odwrócił. Spojrzał na ścianę, na której przed chwilą oglądał transmisję. I uśmiechnął się, puszczając oko do pustej ściany.

* * *

Przed Zamkiem Królewskim tłumy ludzi. Atmosfera rodzinnego, radosnego pikniku. Na scenie koncert. Mieszkańcy Warszawy tańczą, świętują. Raz po raz wznoszą toasty, zwracając się w stronę rozjarzonych światłami okien zamku. Kamery stacji telewizyjnych, reporterzy.

We wnętrzu sali balowej rozbrzmiewała cicha muzyka nieco tłumiona przez szmer rozmów. Około pięćdziesięciu gości zasiadło przy elegancko zastawionych stołach. Mężczyźni w kontuszach, kobiety w lśniących klejnotach. Przy stole głównym Anna Jagiellonka XIII. Trzydziestoletnia seksowna kobieta w purpurowej sukni. Choć na co dzień królowa chętnie nosiła renesansowe stroje włoskie, z bufiastymi rękawami i mocno odsłoniętym dekoltem, na uroczystości oficjalne zawsze zakładała barokową suknię polską. Mocno dopasowaną, pod samą szyję. Spod zdobionej złotym ornamentem purpurowej materii sukni wystawała śnieżnobiała koronka koszuli. Purpura i biel.