Выбрать главу

– Nadal się obwiniasz za swoje reakcje? Hope, jeśli w ogóle można tu mówić o jakiejś winie, to winien jestem ja, i to tylk9 tego, że nie miałem pojęcia, w jak wielkiej ignorancji cię wychowano. Nie przyszło mi jednak do głowy, że nie mąsz pojęcia o tym, że kobieta też szczytuje. Bo o to chodzi, prawda?

Hope miała ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu. Nie rozumiała, jak mógł rozmawiać o najintymniejszych sprawach w tak niewzruszony sposób, jakby mówił o pogodzie, podczas gdy ona czerwieniła się na sam dźwięk niektórych słów. Czuła jednak, że Aleksiej nie odpuści i powinna mu udzielić jakiejś odpowiedzi…

– Uczono mnie, że… Ze przyjemność… Ze tylko męzczyzna…

Usiadł obok i położył dłonie na jej ramionach. Hope mocniej przycisnęła do siebie kołdrę.

– Chyba jednak wiedziałaś, że przyjemność nie jest zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn. Nie sądziłaś po prostu, że sama jej doświadczysz, ponieważ tylko pewien rodzaj kobiet znajduje przyjemność w seksie. A ty nie chciałaś być taką kobietą, prawda?

Tak trafnie odczytał jej myśli… Nie pozostałQ jej nic innego, jak potulnie skinąć głową.

– Nie obwiniaj się, to nie ma sensu. To są zupełnie naturalne reakcje ciała. Masz parę dni na przemyślenie tego wszystkiego, wyjeżdżam w interesach. Pierre wie, że nie wolno ci opuszczać zamku, ale w obrębie murów wszystko jest do twojej dyspozycji, z biblioteką na czele. Codziennie przychodzą gazety, radzę ci je pilnie czytać, zanim zetkniesz się z normalnym życiem.

– Wyjeżdżasz? – spytała, próbując zwalczyć w sobie nagłe uczucie żalu. Miała ochotę złapać go za poły marynarki i prosić, żeby jej nie zostawiał. Nie podejrzewała siebie o taką słabość. Rozzłościła się. – Wydawało mi się, że spieszno ci do ukarania mego ojca?

– Zemsta jest jak wino: im dłużej dojrzewa, tym lepiej smakuje – zripostował gładko. – Zresztą nie jesteś jeszcze gotowa, boczysz się na mnie jak dziecko. Dopiero wtedy, gdy będzie po tobie widać, że mnie pragniesz i że czerpiesz przyjemność z seksu, pokażę cię twojemu ojcu.

– Niedoczekanie twoje!

– Doczekam się prędzej, niż ci się wydaje. A gdy już odrzucisz skrupuły i zaczniesz sama dopominać się o pieszczoty, to moja satysfakcja będzie podwójna. Nie tylko wezlllę odwet za siostrę, ale i sam skorzystam, niejako przy okazji. Przyznam, że przerosłaś moje oczekiwania, ostatniej nocy nawet zapomniałem, z jakiego powodu znalazłaś się w moim łóżku… N o dobrze, robi się późno, biegnij wziąć -prysznic. – Podchwycił jej spłoszone spojrzenie i roześmiał się głośno. – Nie bój się, chwilowo nic ci nie grozi, nie zamierzam iść za tobą. Ale któregoś pięknego dnia, jak mnie ładnie poprosisz, to kto wie…

Pospiesznie otuliła się szlafrokiem i uciekła do łazienki, a cały czas gonił ją śmiech Aleksieja. Och, jeszcze zobaczysz, pomyślała mściwie i przysięgła sobie, że przez tych kilka dni znajdzie w sobie siłę do walki z nim. To, co się wydarzyło ostatniej nocy, nie powtórzy się nigdy więcej!

Gdy wróciła do.pokdju, w filiżankach parowała kawa, Aleksiej zaś czytał gazetę. Usiadła naprzeciw niego, sięgnęła po filiżankę i udając, że pije, dyskretnie zaczęła go obserwować.

– I jak mnie oceniasz?

– Ja? – W poczuciu winy śpiesznie odwróciła wzrok. – Och, nie wiem. Tak sobie siedzę i myślę. – Kłamczucha – skwitował ze śmiechem i podał

jej gazety. – Masz, przejrzyj sobie. Dla inteligentnych ludzi czytanie gazet to czasem niezły ubaw dodał cynicznie i zerknął na zegarek. – Pora na mnie. Aha, zabieram ze sobą twój paszport. Daj mi słowo, że nie podejmiesz próby ucieczki.

– Za późno na ucieczkę – odparła zrezygnowanym głosem. – Ojciec i tak już nie zdoła mnie wydać za Montracheta. W najlepszym wypadku mogę mu tylko zaoszczędzić upokorzenia na Karaibach.

– Zdecyduj się. Albo zostajesz tu jako moja… jako mój mile widziany gość, który ma cały dom do dyspozycji, albo zamknę cię w tym pokoju na klucz i powiem Pierre' owi, że ma cię nie wypuszczać, dopóki nie wrócę.

– A uwierzysz mi tak po prostu, jeśli dam ci słowo? – zdziwiła się

– Myślę, że mogę polegać na twoim słowie – powiedział spokojnie: – Czyżbym się mylił?

Zagryzła wargi. A to ją podszedł!

– Hope?

– Tak, do diabła, nie mylisz się! – parsknęła z wściekłością. – Masz moje słowo i możesz na nim polegać. Zresztą, niby dokąd miałabym uciec? Ojciec mnie nie potrzebuje, do zakonu mnie po czymś takim nie przyjmą.

– Moje ty małe niechciane biedactwo – zakpił. – Nie martw się, zawsze ktoś cię będzie chciał. Wiem, co m6wię. Najpierw jednak ty sama musisz siebie polubić, to podstawa. Naucz się siebie akceptować. – Wstał, po czym nachylił się szybko i pocałował ją, zanim zdążyła się zorientować i odsunąć od niego. – Myśl o, mnie dzisiaj w nocy, malutka – powiedział już w drzwiach. – Myśl o tym, że śpię gdzieś daleko, zupełnie sam, w pustym łóżku. Co za przykra odmiana po dzisiejszym dniu…

Znikł, zanim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć. Godzinę później zeszła na dół, odnosząc do kuchni tacę po śniadaniu. Gdy Pierre zerknął na nią, uśmiechnęła się do niego niepewnie, a on lekko skinął głową, co sprawiło jej nieoczekiwanie dużą przyjemność.

Zupełnie nie wiedziała, co począć z czasem. Miała przed sobą kilka dni, ale czym by je tu zapełnić? Zanosiło się na to, że będzie się potwornie nudzić… Naraz dotarło do niej, że jeśli nie potrafi sobie znaleźć interesującego zajęcia, to jest to wyłącznie jej wina. Tylko nudni -ludzie się nudzą, a Aleksiej przecież chwalił jej inteligencję i ciekawą osobowość. Zatem…

Postanowiła nie marnować czasu, tylko przygotować się do tego, że za jakiś czas zostanie sama i będzie musiała jakoś wiązać koniec z końcem. Najlepiej chyba szlifować znajomość języków, to się zawsze przyda.Postanowiła każdego dnia zajmować się innym językiem, podobnie jak robiono to w szkole. Zdecydowała, że zacznie od tego, który miała opanowany najsłabiej, czyli od rosyjskiego.

Zgodnie z jej oczekiwaniami w zamkowej bibliotece znajdowały się książki w różnych językach. Wybrała opowiadania Czechowa i zmusiła się do czytania, odpędzając od siebie wszystkie inne myśli. Gdy Pierre zajrzał do biblioteki wczesnym popołudniem, znalazł ją głęboko pogrążoną w lekturze.

Poszła razem z nim do kuchni, ponieważ nie miała ochoty jeść sama, i od tej pory jadali już razem. Czasem Hope zaglądała do jadalni, żeby popatrzeć na portret nieszczęsnej Tani. Jej podobieństwo do brata było uderzające, jednak w subtelnych rysach kryła się też wrażliwość, której Aleksiej nie przejawiał w najmniejszym stopniu. Może nawet nadwrażliwość, ta biedaczka przecież odebrała sobie życie. _Ona musiała mojego ojca naprawdę kochać, pomyślała Hope i przeszedł ją dreszcz. A on? Czy nie znał Tani na tyle, by przewidzieć, jak poważne konsekwencje mogą wyniknąć z zerwania związku? A jeśli był świadom takiego niebezpieczeństwa, ale nic go to nie obchodziło?

Ojciec… W jakiś sposób był jej bardziej obcy niż Aleksiej. Odsunęła od siebie tę myśl, lecz powracała ąna uporczywie w następnych dniach.

Czwartego dnia rano, gdy Hope przeglądała codzienną gazetę, dobiegł ją odgłos samochodu. Zmusiła się, by doczytać do końca artykuł, potem nalała sobie kawy i sięgnęła po rogalik, a wszystko po to, żeby nie zerwać się z miejsca i nie podbiec do okna.

– Dzień dobljy, mon petit. Tęskniłaś za mną? rozległ się znajomy głos, głęboki i wibrujący.