– Czas i inteligencja działają na twoją korzyść, dołasz nadrobić zaległości – uspokoił ją Aleksiej, po czym dodał coś tak zdumiewającego, że pozostawiła to bez odpowiedzi, sądząc, że chyba się przesłyszała: – Posiadasz wszystkie cechy, które czynią kobietę atrakcyjną, i to nie tylko wtedy, gdy jest bardzo młoda, ale przez całe życie. Za kilka lat żaden mężczyzna nie zdoła oprzeć się twojemu urokowi, a ja będę dumny z tego, że znałem cię tak blisko.
Przez resztę popołudnia siedzieli w salonie, Aleksiej pracował, a Hope czytała przewodnik po Karaibach. Był to jeden z najprzyjemniejszych dni, jakie spędzili razem. Po kolacji Aleksiej przeprosił ją i udał się do swojego pokoju, żeby dokończyć pisanie artykułu. Zrobiło jej się dziwnie przykro, gdy zostawił ją samą. Czytała jeszcze trochę, ale już bez zbytniego zapału..
Było już po dziesiątej, powinna położyć się do łóżka, skoro mieli rano wstać, ale wiedziała, że nie zaśnie, dopóki nie porozmawia jeszcze z Aleksiejem. Ten niedorzeczny kaprys był zapewne następstwem· porannych dramatycznych wydarzeń. Przecież Aleksiej wybawił ją z poważnej opresji,' a to wytworzyło między nimi nowy rodzaj więzi. Do tej pory Hope była od niego za~eżna tylko fizycznie, teraz można było mówić o zależności emocjonalnej. Westchnęła ciężko i poszła do siebie.
Znowu miała sen o zagrażającym jej cieniu, który odgradzał ją od ciepła, światła i radości, ale tYm razem koszmar jeszcze się nasilił, ponieważ cienie były dwa: ojciec i Alain. Uciekała przed nimi po jasnej i pustej plaży, wiedząc, że gdzieś tam czeka na nią bezpieczne miejsce. Niezależnie jednak od tego, jak szybko biegła, nie była w stanie umknąć cieniom, które ścigały ją bezlitośnie. Wreszcie z rozpaczy zawołała o pomoc.
– Hope? – Aleksiej łagodnie potrząsał nią. W pokoju panowała ciemność, rozjaśniona jedynie słabym odblaskiem ulicznych latarni. – Właśnie szedłem spać, kiedy usłyszałem, że mnie wołasz.
Usiadła, spojrzała na zegarek i zmarszczyła brwi. Było już po drugiej, a on dopiero teraz szykował się do snu.
– Czemu się kładziesz tak późno? Przecież mogłeś dokończyć ten artykuł w samolocie.
– Mogłem, ale wolałem to zrobić teraz. Praca czasem pomaga, bo pozwala zapomnieć.
Z tego, co wiedziała o jego życiu, tylko jedna rzecz nie układała się tak, jak tego pragnął Aleksiej, a mianowicie – związek z Elise. Rzucił się w wir ciężkiej pracy, byle tylko nie myśleć o ukochanej, zatem musiało mu być naprawdę ciężko na sercu. Nie zastanawiając się nad tym, co robi, Hope pocieszającym gestem położyła dłoń na jego ramieniu. Aleksiej zesztywniał, jakby ten dotyk nie sprawiał mu najmniejszej przyjemności.
– Po co mnie wołałaś? – spytał szorstko.
– Miałam zły sen.
– Ze mną w roli głównej, tak? – Odsunął się od niej z irytacją. – Nawet we śnie nie daję ci spokoju? Czyli nadal jestem w twoich oczach potworem, niewiele lepszym od Montracheta.
Postanowiła wyprowadzić go z błędu, chociaż to oznaczało przyznanie się do tego, że zaczyna go postrzegać zupełnie inaczej.
– Przeciwnie, wcale się ciebie nie bała~, tylko wzywałam na pomoc. Przykro mi, że to wywarło na tobie takie wrażenie.
Odprężyf się wyraźnie.
– Dlaczego ci przykro? Kobiety lubią wywierać wrażenie na mężczyznach – powiedział z przekorą w głosie.
– Och, nie o tym myślałam.
– A ja tak. I nadal myślę – mruknął, przenosząc wzrok na jej usta.
Zadrżała.
– Zimno ci? – Przesunął dłonią po jej ramieniu.
– Nie. To znaczy tak. Nie wiem…
Nachylił się, a Hope podnios.ła ku niemu twarz, zamykając oczy. Poczuła na powiekach pocałunki lekkie jak motyle i rozchyliła wargi w oczekiwaniu, lecz on drażnił się z nią, muskając ustami jej skronie i policzki, unikając prawdziwego pocałunku i bardziej namiętnego dotyku. Ledwo czuła, jak ~suwa ramiączka jej nocnej koszuli, jak delikatnie gładzi jej piersi. To była wyrafinowana tortura, nie mogła tego znieść. Dlaczego odmawia jej zmysłowych pieszczot, dlaczego tak okrutnie -się z nią bawi, dlaczego doprowadza ją na skraj szaleństwa?
– Aleksiej – wyszeptała półprzytomnie, wsuwając mu palce we włosy.
Nie bacząc już na nic, przyciągnęła go do siebie i pocałowała chciwie. Efekt był natychmiastowy. Aleksiej odpowiedział z równym żarem, całując ją tak, jakby chciał na zawsze zapamiętać smak jej ust i języka, jakby była zdrojem, który pragnął wypić do dna. W końcu podniósł głowę, by badawczo przyjrzeć się Hope.
Zaczęła dygotać na całym ciele, przerażona siłą swojego pożądania. Jej twarz płonęła jak w gorączce. Musiał dobrze odczytać jej emocje i obawy, ponieważ przytulił ją do siebie uspokajającym gestem i zaczął łagodnie całować po włosach. Pod wpływem tej pieszczoty szalone bicie jej serca uspokoiło się nieco. Ogarnęła ją dziwna błogość, w której rozpłynęły się wszelkie lęki.
Nieśmiało dotknęła wargami jego szyi i odkryła, że obdarzanie pieszczotą drugiej osoby to rzeczywiście przyjemne uczucie. Nie miała pojęcia, że aż tak przyjemne. Móc smakować jego skórę, wdychać jej zapach…
On jednak delikatnie ujął jej włosy i równie ostrożnie odchylił jej głowę do tyłu.
– Hope, doceniam twoją odwagę, która każe ci eksperymentować – zaczął zmienionym głosem ale jeśli nie jesteś gotowa na konsekwencje, to radziłbym przestać.
Kiedy później się nad tym zastanawiała, nie mogła zrozumieć, co ją podkusiło, żeby nie posłuchać tego ostrzeżenia. Nie odrywając wzroku od jego twarzy, wsunęła drżące palce między guziki koszuli Aleksieja. Po raz pierwszy dotykała go z własnej nieprzymuszonej woli i nie zamierzała przestawać, mimo że ponownie zamruczał coś ostrzegawczym tonem. Rozpinała guziki jeden po drugim, niecierpliwiąc się, gdy któryś stawiał opór. Wreszcie rozsunęła poły koszuli i mogła swobodnie przesunąć rękami po jego torsie.
Ze zdumieniem wyczuła, że jego serce zaczyna bić coraz szybciej. Przejechała dłonią po jego brzuchu tuż nad spodniami, jednocześnie przyciskając usta do nasady szyi Aleksieja, ponieważ dobrze pamiętała, że jej takie pieszczoty sprawiały wielką rozkosz. Może więc…
l'
– Przypominam, że jestem dorosłym mężczyzną, a nie chłopcem, i takie zabawy mogą się skończyć tylko w jeden sposób. Jeśli będziesz kontynuować, uznam to za jawną zachętę.
Po raz pierwszy dał jej wybór, ale jednocześnie tym samym uprzytomnił, co się właściwie dzieje. Odsunęła się od 'niego jak oparzona, co wywołało uśmiech na jego twarzy.
– Przecież wiem, że chcesz. No co, masz odwagę to przyznać?
I po co on się w ogóle odzywał, pomyślała z głębokim żalem. Wszystko zepsuł!
– To jak będzie?
Bez słowa potrząsnęła głową, czując, że kontynuowanie tej gry nagle straciło sens. Jednocześnie Iniała cichą nadzieję, że on i tak postąpi według własnego uznania, nie licząc się z jej zdaniem, jak to już Iniało Iniejsce w przeszłości, Aleksiej jednak nie sięgnął po ' nią, tylko leciutko położył palec na jej ustach. Bezwiednie rozchyliła wargi i dotknęła językiem jego skóry, lecz on szybk? cofnął rękę i wstał.
– Dobranoc. Zyczę miłych snów, ale pamiętaj, że jeśli pono.wnie mnie zawołasz, odczytam to jednoznacznie jako żaproszenie do łóżka. Jesteś zbyt podniecająca, żebym spokojnie znosił takie pokusy.
– A czy jestem wystarczająco podniecająca, żebyś zapomniał, w jakim celu mnie tu trzymasz? zawołała za nim z goryczą, chociaż doskonale znała odpowiedź.
Nie zapomniał i nie zapomni. Była dla niego narzędziem zemsty, niczym więcej. Powinna go za to nienawidzić, więc skąd to dojmujące poczucie straty, które ją'ogarnęło, gdy cicho, lecz stanowczo zamknął za sobą drzwi?