Выбрать главу

Ponieważ wiem, że nigdy nie dostanę jedynej rzeczy, na jakiej naprawdę mi zależy, pomyślała z bólem. Wiedziała, że kiedyś będzie musiała rozstać się z Aleksiejem, a choć życie będzie toczyło się dalej, bez niego stanie się już tylko pustą i jałową egzystencją, czy raczej wegetacją.

– Ponieważ mam powody – odparła wymijająco.

– Ach tak, zapomniałem, że wyrządziłem ci niewybaczalną krzywdę – wycedził przez zęby. – A jeśli ci powiem, że nie sprawiło mi to przyjemności?

Kochanie się z nią nie sprawiło mu przyjemności? No tak, to było jasne od samego początku, pomyślała z głębokim rozżaleniem i… chwilę później zasnęła, rzeczywiście uspokojona rytmicznym biciem jego serca.

Obudziła się przed świtem, nadal przytulona do niego, z jego dłonią spoczywającą na jej piersi. Aleksiej obudził się również, jakby szóstym zmysłem wyczuł, że Hope nie śpi.

– To co? Zawieszenie broni? – Sięgnął po jej rękę i zaczął delikatnie, lecz prowokacyjnie gryźć opuszki palców Hope. Gdy próbowała się odsunąć, spojrzał na nią z uśmiechem, a w jego oczach zamigotały wesołe błyski. – A może kolejna batalia?

– Nie, nie – zaprotestowała szybko. – Pokój!

– Za wszelką cenę? – przekomarzał się, leciutko wsuwając język do jej ucha. – Leż spokojnie. Musimy przypieczętować nasz układ.

Oczywiście, gdy tylko zaczął pieczętować układ pocałunkiem, Hope z miejsca znalazła się na straconej pozycji i natychmiast wszelkie myśli o proteście wyleciały jej z głowy. Za to od razu wezbrało w niej szalone pragnienie, umiejętnie podsycane dotykiem Aleksieja, podsycane do tego stopnia, że w pewnym momencie aż zaczęła półprzytomnie błagać, by przestał się nad nią znęcać i nie kazał dłużej czekać na spełnienie. I wtedy odgadła, że tym razem jego samokontrola też zawiodła, ponieważ w szczytowym momencie wykrzyknął jej imię.

Obudziła się, gdy delikatnie potrząsał ją za ramię. – Śniadanie gotowe – wolną ręką wskazał stojącą przy łóżku tacę. – Ja idę wziąć prysznic.

Zdążył już wykąpać się w morzu, ponieważ jego skóra była wilgotna i… słona, jak przekonała się Hopo, kiedy spontanicznie przesunęła po niej językiem. Efekt był natychmiastowy. Aleksiej porwał ją w ramiona i wtulił twarz w jej włosy.

– Tego nie wziąłem pod uwagę w moich planach – wymruczał, po czym,wziął ją na ręce. – Słuchaj, mam trzydzieści cztery lata, a nie siedemnaście, wykończysz mnie – poskarżył się nieszczerze, stawiając ją na podłodze, a raczej pozwalając, by zsunęła się powoli po jego ciele. – Przekonałaś się wreszcie': że przyjemność nie jest niczym złym? – Odsunął jej z twarzy splątane pasma włosów. – Kiedy wyszedłem z morza, przypomniał mi. się wczorajszy poranek, nie masz pojęcia, jak szybko wracałem do domu w nadziei, że to się powtórzy…

– A nie z myślą o prysznicu? – spytała, nie wierząc własnym uszom. Czyżby Aleksiej naprawdę zaczął jej pragnąć? Czyżby jej życzenie spełniło się?

– To później…

Rzeczywiście, prysznic wziął o wiele później, ale tym razem nie sam. I na pryszńicu się nie skończyło, ponieważ to nowe doznanie, o którym Hope marzyła ledwie poprzedniego dnia, bardzo ją podnieciło.

– To niewiarygodne – zdumiał się Aleksiej, niosąc ją z powrotem do sypialni. – Ty reagujesz na każdy mój dotyk! Ależ byś się zmarnowała, gdybyś trafiła w ręce Montracheta.

– Rozumiem, że w rękach tak wytrawnego znawcy nie marnuję się, tylko zyskuję na wartości? – spytała nadąsana. – N o, to wielkie dzięki! – Chciała się wyśliznąć z jego objęć, lecz bezskutecznie.

– Nie udawaj. Wcale nie chcesz się ode mnie uwolnić – szepnął jej do ucha i Hope tym razem nie zaprzeczyła.

Następne trzy dni mieli wyłącznie dla siebie, nie widzieli nikogo oprócz Berthe, która była przemiłą, pulchną kobietą, obarczoną sześciorgiem dzieci – jedynym spadkiem po dwóch mężach. Tego ostatniego wspominała często i z rozrzewnieniem.

– Dobra mężczyzna, dużo kochania – mówiła łamaną francuszczyzną.

Hope odpowiadała pełnym zrozumienia uśmiechem i biegła kąpać się w morzu z Aleksiejem. Rozbierał ją natychmiast, żeby też pływała nago, ale nalegał, by opalała się w bikini, ponieważ podobały mu się jasne ślady na jej ciele. Przekonywał, że to miłosne mapy, które wskazują mu drogę do skarbu.

Kiedy wracahi'Wspomnieniem do tych pierwszych chwil, gdy wzdragała się przed jego dotykiem, nie mogła uwierzyć, że ktokolwiek może się tak bardzo zmienić. Teraz doskonale znała ciało Aleksieja i rozkoszowała się nim bez zahamowań, znajdując równą radość w dawaniu, jak i w przyjmowaniu rozkoszy.

Gdy obudziła się czwartego dnia rano, Aleksiej nie pochylał się nad łóżkiem z tacą w dłoniach i obietnicą w oczach. Znalazła go w gabinecie, gdzie pracował pierwszego wieczoru. Miał na sobie białą koszulę i ciemne spodnie, nienagannie wyprasowane. Znowu wyglądał jak obcy człowiek, który tylko z grzeczności toleruje obecność Hope.

– Twój ojciec wrócił – poinformował krótko. Po południu jedziemy do hotelu, właśnie zarezerwowałem pokój. Zejdziemy na,kolację, wtedy zobaczy nas najwięcej osób.

– Ach, więc nadeszła twoja wielka chwila? spytała z rozżaleniem.

– Chcesz mi teraz urządzać scenę? – Wzruszył ramionami. – Przecież wiedziałaś, po co tu przyjechaliśmy.

Ale wydawało mi się, że na tyle zacząłeś się liczyć z moimi uczuciami, że zmienisz zdanie i zaoszczędzisz mi tego, pomyślała z bólem.

– Czy zamiast schodzić na kolację, nie lepiej zaprosić wszystkich dl) naszej sypialni, żeby się przekonali na własne oczy o łączącym nas związku? rzuciła mu gniewnie w twarz. Nie pojmowała, jak mógł być tak bezwzględny po tym wszystkim, co między nimi zaszło. – Fakt, że chcesz ujawnić publicznie. nasze intymne sprawy, napawa mnie obrzydzeniem! -Masz coś nie tak z głową! Jesteś chory, powinieneś się leczyć!

Nagle zrozumiała, że to ona jest chora, ponieważ przypomniała jej się biblijna fraza: wzmocnijcie mnie jabłkami, bo chora jestem Z miłości… To oczywiście Pieśń nad Pieśniami. Tknięta nagłym impulsem Hope podeszła do regału z książkami, znalazła Biblię, wyjęła ją i przewertowała, szukając odpowiedniego ustępu. Przebiegła wzrokiem parę linijek. To niewiarygodne, słowa miłosnego poematu nadal były równie świeże i poruszające jak w dniu, gdy zostały napisane!

Podniosła głowę, gdy Aleksiej podszedł do niej.

Przez chwilę nie panowała nad wyrazem swojej twarzy, na której odmalowało się cierpienie. Aleksiej delikatnie wyjął księgę z jej rąk i spojrzał na tekst.

– Któregoś dnia spotkasz mężczyznę twojego życia, a wtedy to, o czym mówi ta pieśń, stanie sfę dla was rzeczywistością.

– A czy ty spotkałeś taką kobietę? – zapytała, oczyma duszy widząc Elise.

– Być może – zamknął Biblię i powiedział cicho: - Jak lilia pośród cierni, tak przyjaciółka ma pośród dziewcząt… Wyjeżdżamy zaraz po lunchu – dodał zmienionym tonem i wyszedł.

ROZDZIAŁ ÓSMY

Z cudownie bujnej dżungli wynurzył się nagle olbrzymi betonowy hotel, co było dla Hope dość ńieprzyjemnym szokiem. Aleksiej też się skrzywił z dezaprobatą.

– Na innych wyspach nie wolno wznosić tak wysokich budynków, żeby nie szpecić krajobrazu. Dlatego kompleksy hotelowe na Karaibach to zazwyczaj drewniane chaty w otoczeniu palm albo nieduże bungalowy. Ale twój ojciec przekupił poprzednie władze, a obecne nie mogą już nic zrobić w tej sprawie. W dodatku taki rozmach był niepotrzebny, bo kiepsko to wszystko prosperuje, ledwo trzecia część miejsc jest zajęta, głównie przez znajomych twojego ojca i ludzi skuszonych obietnicami różnych promocji.