Выбрать главу

– Mój ojciec?

– Lucy powiedziała, z kim nasz syn się umówił,

zapamiętała nazwisko. Zdobyliśmy numer telefonu twojego ojca i zadzwoniliśmy do niego, żeby wiedział, gdzie jesteś, i nie odchodził od zmysłów.

– CO powiedział? – spytała bez tchu.

– Zeby skontaktować się ze mną – usłyszała za plecami znajomy głos.

Obróciła się błyskawicznie.

. – Aleksiej!.

– Porozmawiamy w domu – wycedził lodowatym tonem.

– Na przyszłość sprawdzaj, z kim się zadajesz – George zganił syna, a ten z kolei mruknął półgłosem do Hope:

– To on, prawda? W· takim razie czemu umówiłaś się ze mną? Pokłóciliście się i chciałaś mu dać nauczkę? Jasne…

To jakiś koszmar, pomyślała z rozpaczą. Przez całą drogę powrotną nikt się do niej nie odezwał, wszyscy trzej mężczyźni byli na nią źli i każdy jej przypisywał całą winę za tę kłopotliwą sytuację. Gdy znaleźli się na przystani, Aleksiej podziękował panu George'owi, zignorował Hala, ujął Hope mocno pod ramię i zaprowadził do dżipa. Odezwał się dopiero wtedy, gdy wrócili do domu. Pchnął Hope na krzesło i pochylił się nad nią.

– Może zechcesz mi łaskawie wyjaśnić, po co się z nim umówiłaś? – wysyczał z furią. – Zamierzałaś udowodnić, że jesteś taka, jak powiedział twój ojczym?

To było okrutne i niesprawiedliwe, ale nie miała siły z nim dyskutować. Była zmęczona, śmiertelnie zmęczona tym wszystkim, co ją ostatnio spotkało.

– Chciałam się na chwilę oderwać, zapomnieć… – powiedziała ze znużeniem. – Co w tym złego?

– Właśnie, chciałaś się zapomnieć! Przygoda tu, romansik tam… Matka tego twojego przyjemniaczka dostała szału, że jakaś zdzira uwiodła jej ukochanego synalka. Dokładnie tak mi powiedziała przez telefon, zrobiła mi wściekłą awanturę i zasugerowała, bym trzymał cię z dala od porządnych ludzi! Co wyście tam wyprawiali?

Hope aż skuliła się na krześle. Słowa Aleksieja raniły ją boleśnie, równie dobrze mógłby wbić jej nóż w serce. Mimo upału zaczęła się trząść jak osika.

– Nic! To wszystko nie tak… Mówił, że jest złakniony towarzystwa, że pojedziemy na wycieczkę i zabierzemy też iego siostrę, nie miałam pojęcia… – tłumaczyła żarliwie, a łzy ściekały jej po policzkach jedna za drugą. Hal ją perfidnie oszukał, Aleksiej bezpodstawnie oskarżał, tego było już za wiele!

– Daj spokój, jak to nie miałaś pojęcia? MyStałaś, że co? Ze on tak po prostu… z czystej sympatii?

Coś w niej pękło.

– Tak! – krzyknęła histerycznie. – Myślałam, że to z czystej sympatii! Niezła ze mnie idiotka, bo uwierzyłam, że można mnie po prostu lubić, a nie tylko pożądać, że jestem czymś więcej niż zabawką do łóżka! Wszyscy jesteście tacy sami!

– Hope…

– Nie odzywaj się do mnie!!! – Zerwała się z krzesła i chciała uqiec" ale on mocno złapał ją za ramiona. Zabolało.

– Czy do ciebie nie dociera, co mogło się stać? – zawołał ze wzburzeniem.

– Nic gorszego niż to, co już mnie spotkało!

Aleksiej skamieniał, a potem jego twarz przybrała tak zacięty wyraz, jakby coś w nim pękło. Zrozumiała, że posunęła się naprawdę za daleko, i przeraziła się, ale wcale nie zamierzała błagać go o wybaczenie. To byłoby poniżające, a ona chciała zachować resztki dumy.

– Dosyć tego. Starałem się, jak mogłem, ale ty obrażałaś mnie od samego początku, traktowałaś jak gwałciciela. Pokażę ci, czym jest naprawdę gwałt. Pokażę ci. – Porwał ją na ręce, zaniósł do sypialni i rzucił na łóżko. Bezskutecznie próbowała się wyślizgnąć. – Nie, nie uciekniesz, ma bełie. Skoro i tak uważasz, że jestem winien, skoro i tak mnie wiecznie oskarżasz, to niech przynajmniej będzie za co.

Brutalnie zdarł z niej ubranie, przytrzymując ją mocno na łóżku, a Hope czuła, jak narasta w niej strach i… pożądanie. Aleksiej do tego stopnia działał na jej zmysły i do tego stopnia był jej drogi, że nawet w takiej sytuacji rozbudzał jej zmysły. Nie mógł się o tym dowiedzieć, to byłoby zbyt upokarzające…

– Popatrz na mnie – zażądał, gdy już leżała zupełnie naga. W jego oczach nie ujrzała żadnej emocji, nawet czystego pożądania, a jedynie zimną determinację. – Jeśli znudziła ci się czułość i miałaś ochotę na coś bardziej ekscytującego, to mogłaś mi powiedzieć, zamiast szukać nowego kochanka. Zresztą nie sądzę, by ten szczeniak miał dość doświadczenia…

– Przynajmniej miał dość taktu, żeby,uszanować moją odmowę. Powiedziałam mu, że… Ze jest ktoś inny – wyznała.

– _ I co? Grzecznie zabrał rączki i obszedł się smakiem? – Jego usta wygiął drwiący grymas.

Wziął ją szybko, gwałtownie, bez śladu czułości, nie odrywając badawczego spojrzenia od jej twarzy. Nie wiedziała, jak znalazła w sobie siłę, ale przetrwała to, nie pokazując po sobie ani strachu, ani wściekłości, ani pragnienia, które próbowało nią zawładnąć. Stała się nieczuła niczym kamień.

– Co teraz powiesz? – rzucił Aleksiej, gdy było już po wszystkim.

– Tylko tyle, że mnie okłamałeś – powiedziała bezbarwnym tonem. – Powtarzałeś, że ludzie będą oceniać mnie przez pryzmat tego, kim jestem. To nieprawda, nie ma takich osób. Mój ojczym, Hal, jego rodzice… Dla wszystkich jestem tylko twoją kochanką, nikim więcej. Zasługuję na pogardę. Gdybym podała cię do sądu za gwałt, którego się właśnie dopuściłeś, nikt nie potraktowałby moich słów poważnie. Nawet ty mnie oskarżasz o złe prowadzenie się – zaśmiała się z, goryczą. – Ale nie zasłużyłam na nic lepszego. Wiedziałam, co zamierzasz, a jednak uległam ci, pozwoliłam ci zrobić ze mną, co chciałeś. Teraz muszę ponieść karę za grzech. Siostry miały rację, nikt nie szanuje takich kobiet..

– Hope…

– Nie, nie obwiniam cię, przeciwnie, jestem wdzięczna za to, że właśnie mi to wszystko jasno uświadomiłeś, że pokazałeś mi, jak bardzo jestem godna pogardy. Mną można już tylko pomiatać. Spostrzegła, że wyciągnął ku niej rękę. – Nie dotykaj mnie więcej – powiedziała z lodowatym spokojem. – Wracam do swojego pokoju.

Nie próbował jej zatrzymać, co wcale jej nie zdziwiło. Mimo szlachetnych deklaracji był dokładnie taki sam jak jej ojczym i rodzina Hala. Zrozumiała, że musi jak najszybciej od niego odejść, bo w przeciwnym wypadku zadręczą się nawzajem. To nie był normalny związek, tylko chory układ wymuszony prze?: okoliczności. Nie było sensu tego ciągnąć, zwłaszcza że Aleksiej kochał inną.

Oczywiście on nie pozwoli jej odejść, ponieważ czuje się za nią odpowiedzialny, a w dodatku nie wierzy, że ona potrafi sama o siebie zadbać. Musi więc zniknąć bez słowa pożegnania, inaczej nie wydostanie się z tej złotej klatki, w jakiej Aleksiej chciał ją zamknąć dla jej bezpieczeństwa.

Obudziła się wcześnie rano, umęczona koszmarnymi snami. Znów zrobiło jej się niedobrze, dlatego postanowiła jak najszybciej udać się do lekarza. Ubrała się i wyszła z pokoju. Aleksiej widocznie wstał jeszcze wcześniej, ponieważ w kuchni stała szklanka z resztką soku pomarańczowego. Pewnie poszedł popływać.

Zebrała się na odwagę i wślizgnęła do jego gabinetu, gdzie przeczesała biurko w poszukiwaniu swojego paszportu. Oprócz niego wzięła też kluczyki do dżipa. W klasztorze była rozklekotana furgonetka, którą rozwożono dary dla naj uboższych rodzin, i Hope nauczyła się ją prowadzić. Teraz postanowiła pojechać do miasta i pójść do lekarza. I być może zobaczyć się z sir Henrym, jeśli potwierdzą się. jej podejrzenia co do ciąży. Nie zrobiłaby tego dla siebie, ale dla dziecka była gotowa na wszystko. W końcu w świetle prawa była legalną dziedziczką Broadvale, rodowej posiadłości Stanfordów.