Jeden z kilku lekarzy, których nazwiska spisała z książki telefonicznej, mógł ją przyjąć od razu. Oczywiście nie stwierdził z całą pewnością, że Hope jest w ciąży, na to było jeszcze za wcześnie, ale powiedział, że to bardzo prawdopodobne.
– Jeśli nie chce pani tego dziecka, to możemy… Hope ze zgrozą wysłuchała jego propozycji. Nie winiła kobiet, które w pewnych szczególnych okolicznościach decydowały się na takie wyjście, ale ona była w zupełnie innej sytuacji. Lekarz uśmiechnął się, gdy zdecydowanie zadeklarowała chęć urodzenia dziecka.
– W takim razie konieczne są regularne wizyty. Pani jest bardzo szczupła, za bardzo, to mnie martwi. W dodatku tutejszy klimat nie służy Europejkom.
Wyjaśniła mu, że nie zamierza zostać na Karaibach, podziękowała i wyszła. na zewnątrz, gdzie na chwilę zmrużyła oczy przed ostrym słońcem. Westchnęła ciężko i poszła w kierunku samochodu, wpadając na kogoś po drodze i przepraszając machinalnie, nawet nie podnosząc wzroku.
– Hope? Hope! Własnym oczom nie wierzę! Spłoszona spojrzała na stojącą przed nią bardzo elegancką rudowłosą kobietę o delikatnej, bladej cerze. Jej rysy wydawały się znajome…
– Nie pamiętasz mnie? Jestem Bianka, parę lat temu wylali mnie ze szkoły Świętej Cecylii.
– Ach! Oczywiście, że cię pamiętam, tylko teraz inaczej wyglądasz – odparła z nagłą ulgą, przyglądając się odmienionej koleżance, która kiedyś otaczała ją siostrzaną opieką. Jak to było dawno temu… – Co ty tu robisz?
– Przyleciałam na zdjęcia do filmu. Zostałam aktorką, jak dotąd gram tylko w tasiemcowych telenowelach, nic specjalnego, ale przynajmniej zdobyłam popularność bez rozbierania się przed kamerą. Pora na debiut kinowy. A ty co porabiasz?
Hope poczuła, że zaraz się rozpłacze. Trudno było o większy kontrast między ich losami…
– Kochanie, co ci jest? – zaniepokoiła się Bianka. – Wyglądasz, jakbyś miała zemdleć, jesteś taka blada. Chodź, tam jest kawiarnia, usiądziemy – zdecydowanie wzięła Hope pod rękę, zaprowadziła ją do stolika, posadziła i złożyła zamówienie. – Powiedz, co się dzieje! Może mogłabym ci jakoś pomóc?
– Jestem w ciąży – wyznała Hope spontanicznie i natychmiast tego pożałowała, ponieważ dawna koleżanka aż podskoczyła na krześle.
– Ty? – wykrzyknęła ze zdumieniem, po czym łagodnie przykryła dłonią dłoń Hope. – Nie zrozum mnie źle. Nie jestem zgorszona, absolutnie nie! Ja tylko się dziwię, że akurat ciebie to spotkało. Przecież byłaś najbardziej chroniona z nas wszystkich, chowana pod kloszem. Po prostu nie rozumiem… Jeśli masz ochotę o tym pogadać, to proszę, jestem do twojej dyspozycji. Zdjęcia już zakończone, mam trochę wolnego czasu.
Hope odczuwała potrzebę zwierzenia się jakiejś przyjaznej duszy, toteż opowiedziała wszystko po kolei, niczego nie ukrywając. Bianka okazała się wspaniałym słuchaczem, ponieważ nie przerwała przyjaciółce ani słowem. Gdy opowieść dobiegła końca, Bianka pokiwała głową.
– I kochasz tego faceta?
– Tak, ale co z tego? Muszę się od niego uwolnić, muszę się jakoś stąd wydostać.
– Zgadzam się i nawet wiem, jak to zrobić, wszystko już obmyśliłam! – wykrzyknęła Bianka, która zawsze błyskawicznie podejmowała decyzje. – Polecisz ze mną do Hollywood i zamieszkasz u mnie. Czekaj, nie protestuj, t.o świetny pomysł, zaraz ci wszystko wyjaśnię. Tam człowiek nie ma prawdziwych przyjaciół, co mi z tego, że jestem sławna, skoro czuję się tak beznadziejnie samotna i nawet nie mam z kim pogadać? Byłyśmy sobie kiedyś tak bliskie, pamiętasz? Ty potrzebujesz schronienia, a ja przyjaznej duszy.
Hope popatrzyła na nią z niedowierzaniem.
– Nie mówisz poważnie! Chcesz mnie do siebie zabrać? Ale ja przecież będę miała dziecko. Nie zamierzam usuwać ciąży.
– A kto mówi o usuwaniu? W Hollywood nikt się nie zdziwi, tam jest wiele pozamałżeńskich dzieci.
– Ale czy tobie nie będą przeszkadzać dwie dodatkowe osoby w mieszkaniu?
– Po pierwsze, właśnie kupiłam wielki dom, samych sypialni jest tam aż dziesięć. Po drugie, chcę cię prosić, żebyś została moją sekretarką, znasz języki i jesteś dokładna, wszystkiego dopilnujesz. Ja zaczynam się gubić… Po trzecie, Dale przestanie mnie wreszcie nachodzić. To mój producent, leci na mnie, a ja nie mam ochoty na szybki romansik, bo… _ Wykonała nieokreślony gest. – No, bo ja go kocham, jak ty tego swojego Aleksieja. Chciałabym czegoś więcej niż kilku nocy… Widzisz więc sama, że cię potrzebuję. Podpiszemy umowę, zatrudnię cię jako sekretarkę, będziesz miała stałe wynagrodzenie i mieszkanie, a ja osobę, której mogę zaufać, a tego nie da się kupić za żadne pieniądze, uwierz mi. Znamy się od lat, dogadywałyśmy się znakomicie i żadna z nas nie ma nikogo na świecie. To cud, że dziś na siebie wpadłyśmy!
I w ten sposób kilkanaście godzin później siedziały razem w samolocie do Stanów, ponieważ Dale'a zatrzymały interesy i Bianka oddała jego bilet Hope. Znalazła też posłańca, który miał odprowadzić samochód do Aleksieja i przy okazji dostarczyć list od Hope. Napisała krótko, że już się nie zobaczą, ponieważ spotkała znajomą osobę, z którą teraz zamieszka. Prosiła też, by nie czuł się dłużej odpowiedzialny za jej los.
– Może jednak powinnaś go poinformować, dokąd się wybierasz? – niepokoiła się Bianka.
– Okłamał mnie – odezwała się Hope apatycznym tonem, unikając odpowiedzi na pytanie. – Powiedział, że dla nikogo nie będzie Iniało znaczenia, że z nim sypiałam.
– Bo to prawda – przekonywała łagodnie Bianka. – Na przykład dla mnie nie ma to znaczenia. Znajdziesz życzliwych ludzi, którzy zrozuInieją twoje postępowanie i okażą ci współczucie. Jestem przekonana, że twój Aleksiej też nie myśli o tobie źle.
– On nie jest mój! – W oczach Hope wezbrały łzy i zakołysały się ciężko na końcach rzęs. – On kocha Elise! A gdyby nie myślał źle, to nigdy by mnie tak nie potraktował…
– To wszystko nie jest takie proste, kochanie. Ludzie często robią rzeczy, których potem żałują, i czasem nawet trudno zrozumieć, co ich do tego popchnęło. Może zachował się brutalnie, bo miał wyrzuty sumienia, a może dlatego, że był zazdrosny? Tak, myślę, że był śmiertelnie zazdrosny o Hala.
– Niemożliwe. – Hope ze znużeniem odchyliła głowę na oparcie. – Musiałoby mu na mnie zależeć, a on nie dbał o mnie nawet na tyle, żeby się zabezpieczyć. Zresztą zazdrość to nie w jego stylu. No, a teraz będę miała jego dziecko.
– Właśnie, nic nie zrobił, żeby tego uniknąć powiedziała w zamyśleniu Bianka. – Powiem ci, że to jest ze wszystkiego najdziwniejsze.
Nie uzyskała jednak odpowiedzi, ponieważ jej towarzyszka zasnęła. Biedna Hope… Ale teraz będzie wszystko dobrze, pomogą sobie nawzajem. Natomiast Dale będzie musiał obejść się smakiem! ZaśIniała się w duchu. Był taki pewny siebie, taki męski, tak przekonany, że ona mu ulegnie – przecież miała opinię kobiety, która nikomu nie odmawia… Ależ zrobiłby minę, gdyby się przekonał, że jest jej pierwszym mężczyzną! To dopiero byłaby dla niego niezapomniana nauczka! Nie mógłby się więcej przechwalać, że wszystko o niej wie i że kobiety nie mają przed nim tajemnic.
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
Na początku Hope przeżyła szok kulturowy, ale Bianka nawet nie dała jej ochłonąć, tylko od razu rzuciła na głęboką wodę i wynalazła mnóstwo zajęć. Po pierwsze skontaktowała ją ze swoim lekarzem i w ten sposób Hope pozyskała przyjaciela w osobie doktora Friedmana, który swoim zachowaniem udowodnił, że Aleksiej nie do końca kłamał. Lekarz nie zadawał kłopotliwych pytań o ciążę i ojca dziecka, okazywał nowej pacjentce pełną akceptację. Paul Friedman był przeciwieństwem Aleksieja – niewysoki szatyn o łagodnym spojrzeniu i spokojnym sposobie bycia. W Hollywood cieszył się wielką sławą, bardzo dobrze zarabiał, ale wolny czas spędzał nie na korzystaniu z luksusów, tylko na opiekowaniu się imigrantami ze slumsów. Oczywiście nieodpłatnie.