– Widać nieźle ci dokucza. Tylko nie rozumiem czemu, akurat ty wcale na to nie zasługujesz.
– Człowiek nie zawsze dostaje to, na co zasługuje – odparł Aleksiej. – Śmierć Tani spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, ale reszta… Zapewniam cię, że na wszystkie inne nieszczęścia sam sobie zapracowałem.
– Zbyt surowo się osądzasz. Zawsze taki byłeś.
Kontynuując rozmowę, znikli za drzwiami hotelu, a Hope została na zewnątrz, wstrząśnięta do głębi. Był tak blisko! Wystarczyłoby wyciągnąć rękę, żeby go dotknąć, ale przecież wiedziała, że nie może tego uczynić, bo natychmiast zapragnie czegoś więcej.
Poczekała, aż odjadą wszystkie samochody i ruch w foyer nieco ustanie. Dopiero wtedy weszła do środka i zagadnęła portiera:
– Duży ruch tu dzisiaj u państwa. Odpowiedział, że odbywa się coroczne przyjęcie dla producentów win. To wyjaśniało obecność Aleksieja w Londynie. Hope zabrała Nika na górę, wiedząc, że nie zaśnie tej nocy. Nie wtedy, gdy Aleksiej znajduje się tak blisko, w tym samym budynku. Czy ta tęsknota nigdy się nie skończy?
Nie powinienem był tu przychodzić, pomyślał, nie zwracając najmniejszej uwagi na kolejne nudne przemówienie. To wszystko go nie interesowało, czuł się źle, chciał stąd uciec. Uciec! Uśmiechnął się z goryczą· Od pewnych rzeczy nie można uciec. Zwłaśzcza od wspomnień.
Aleksiej nie był człowiekiem, który oszukuje sam siebie; zawsze patrzył na świat trzeźwo i dążył do obiektywnej oceny. Dlatego tym większym ciosem była dla niego świadomość, że pomylił się w swoich ocenach. Postanowił pomścić siostrę, a przyniosło mu to wyłącznie gorycz. Chciał zatrzymać przy sobie Hope, jednak ona odeszła. A taki był pewny siebie! Może niebiosa pokarały go właśnie za pychę.
I czego on się spodziewał? Ze Hope nie będzie umiała żyć bez jego dotyku, że będzie umierać z pragnienia i przystanie na wszystko, byle tylko go nie stracić? Tego właśnie chciał, o tym śnił od pierwszej chwili. Czy nie dlatego zmienił plany i zabrał ją do Paryża? Już wtedy czuł, że zanadto mu na niej zależy, że sprawy zaczynają przybierać niebezpieczny obrót. To właśnie w Paryżu planował odzyskać dystans i chłód, licząc, że na tle wyrafinowanego towarzystwa Hope wypadnie blado i przestanie tak silnie oddziaływać na jego zmysły. Jakże się pomylił!
Na Karaibach było jeszcze gorzej, wiedział już z całą pewnością, że jest w niej zakochany bez pamięci. Nic nie pomogły bzdury, którymi nabijał sobie głowę. Bo i jak tu uwierzyć, że chodzi wyłącznie o chwilowe zauroczenie i zemstę. Wszystko na próżno. Hope nie była narzędziem zemsty, była panią jego serca.
Dzień, w którym odnalazł ją na jachcie Hala, był najgorszym dniem jego życia. Nigdy aż tak nie zaślepiała go zazdrość, nigdy nie czuł takiego bólu. Mógłby zabić ich oboje, tak, teraz rozumiał, co to znaczy stracić rozum z miłości. Najpierw jednak kochałby się z nią ostatni raz, gwałtownie i rozpaczliwie, desperacko.
Rysy jego twarzy stwardniały. To, co ostatecznie zrobił, było równie straszne. Nigdy sobie nie wybaczy, że ją tak brutalnie skrzywdził. Nic dziwnego, że od niego uciekła. Zadręczał się wspomnieniami, bo przecież przez własną głupotę wepchnął Hope wprost w ramiona innego. Jedyną kobietę, której nie chciał wypuścić z objęć do końca swych dni. Do śmierci nie zapomni tego dnia, gdy znikła bez słowa. Przez kilkadziesiąt godzin szukał jej po całej wyspie, przerażony, że po tym, co jej zrobił, targnęła się na ZYCIe.
A potem zobaczył ją w Kalifornii i przeżył szok.
Hope dojrzała, stała się jeszcze bardziej atrakcyjna i godna pożądania. I nie była sama. Znów przeżył napad nieprzytomnej zazdrości. A potem tó palące pragnienie, by wziąć ją i udowodnić, do kogo naprawdę należy ta cudowna istota.
Już w Paryżu wiedział,?e nie pozwoli jej odejść, a na Karaibach, tej nocy, gdy rzuciła wyzwanie sir Henry' emu, by dokonała się zemsta i by Aleksiej ocalił honor – tej nocy zrozumiał, że chce pojąć tę wspaniałą kobietę za żonę. Tę i żadną inną. Niech to jej krew płynie w żyłach jego. dzieci, niech to ona wychowa je na wspaniałych ludzi. Cieszył się wtedy samolubnie, że ona nie ma nikogo poza nim i dlatego musi z nim zostać. Zamierzał wykorzystać ich wzajemny pociąg fizyczny, by przekonać Hope do małżeństwa. Nie odwzajemniała jego miłości, ale zdołałby ją wmanewrować w stały związek.
Czasami trochę przytomniał i wtedy wyrzucał sobie swój egoizm. Zamierzał ją przecież pozbawić możliwości wyboru, zamknąć jak w klatce, uwiązać przy sobie, żeby nikt mu jej nie odebrał. Jednak nawet wtedy wiedział, że nie odstąpi od swojego zamiaru, podobnie jak wiedział w klasztorze, gdy zobaczył ją po raz pierwszy, że chce ją mieć nie dla zemsty, ale dla niej samej. Nikt ani nic nie mogło go powstrzymać.
Myślał, że ma dużo czasu na to, by ją przekonać do małżeństwa. To wydawało się takie proste. Wystarczyło sprytnie wmówić Hope, że ona sama pragnie tego związku. Niestety, dosięgła go karząca ręka niebios i strąciła do piekła – bo życie bez Hope było piekłem, które sam sobie zgotował.
Gdy tylko stało się to możliwe, wymknął się z przyjęcia i poszedł na górę do swojego pokoju. Stanął przyoknie, ale nie widział nocnej panoramy Londynu, ponieważ przed jego oczami przesuwały się inne obrazy: Hope uśmiechnięta, leżąca w jego ramionach; Hope pełna godności, stawiająca czoło sir Henry'emu; Hope ukrywająca ostatniej nocy swoje uczucia pod maską chłodu…
Czy teraz była szczęśliwa z tym swoim producentem? Miał opinię kobieciarza, może dla niego była tylko przelotną przygodą? Aleksiej z największym. trudem powstrzymał się przed rozmową z tym mężczyzną. Pragnął prosić rywala, by nie skrzywdził Hope, by ją otoczył opieką, by kochał tak mocno, jak na to zasługiwała. Nie było to jedynie pragnienie, które musiał zwalczyć.
Jakże chciał ją porwać, zabrać do Europy i uwięzić na zawsze w swoim zamku! Ci wszyscy, którzy sądzili, że go znają, byliby zdumieni tymi uczuciami. Nikt nie miał, o nich pojęcia. Absolutnie nikt. Każdy widział w nim ironicznego Francuza, wytrawnego konesera win, światowca. W rzeczywistości rządziła nim nieposkromiona namiętność i szalona, romantyczna miłość. Chciało mu się śmiać z siebie samego, choć tak naprawdę o wiele częściej przeklinał własną głupotę.
Gdyby nie tknął Hope, gdyby uszanował jej niewinność, gdyby nie nauczył jej zmysłowych przyjemności, może nie byłaby teraz ·z tym Amerykaninem. Jednak wiedział też, że nawet gdyby umiał cofnąć czas, nie znalazłby w sobie dość siły, żeby postąpić inaczej. Pożądanie, które odczuwał, patrząc na Hope, przyćmiewało wszystko, czego dotąd doświadczył.
ROZDZIAŁ JEDENASTY
– Jesteś pewna, że nie chcesz jechać?
Siedziały na ogrodowych fotelach w pokoju pełnym roślin. Przeszklone rozsuwane drzwi wychodziły na basen. Bianka wyglądała na wyczerpaną, ponieważ ciągłe awantury z Dale'em o rozbieraną scenę doprowadziły ją wreszcie na krawędź załamania nerwowego.
– Jeżeli go teraz zobaczę, to albo rzucę się na niego z pazurami, albo rzucę się mu w ramiona jęknęła. – Już zupełnie nie wiem, co mam robić. Jedna część mojej duszy chce iść do niego i powiedzieć, że się poddaję i mam w nosie konsekwencje. Jednak druga ostrzega przed przelotnym romansem, bo takie przeżycie wpędzi mnie w jeszcze gorszy stan. Nigdy nie pogodzę się z tym, że miałam Dale'a tylko na chwilę, a potem straciłam. Nie przeżyłabym tego…
Hope aż nadto dobrze rozumiała rozterki przyjaciółki. To, że przez moment widziała Aleksieja w Londynie, tylko pogorszyło sprawę, poniewaz jej tęsknota i miłość jeszcze się wzmogły. Zmizerniały, smutny i umęczony Aleksiej budził w jej sercu jeszcze głębsze uczucia niż poprzednio.