Выбрать главу

– Przepraszam, że nachodzę o tak późnej porze, ale zabrakło mi benzyny, zauważyłam światło i pomyślałam, że może uda mi się trochę odkupić, bo po drodze nie było stacji benzynowej… – Dziwnie się czuła, mówiąc do kogoś, kogo nie widziała, nie miała nawet pojęcia, czy zagadnęła kobietę, czy mężczyznę·

– Zawsze do usług, Hope. Wejdź, proszę – odezwał się tak dobrze znany głos.

Nogi ugięły się pod nią z wrażenia. Oparła się o framugę.

– Aleksiej???

– We własnej osobie. Nie jestem duchem, jeśli o to ci chodzi. – Postąpił krok w jej stronę i znalazł się w kręgu światła rzucanym przez lampę nad wejściem. Był boso, miał na sobie szlafrok, jego włosy były zmierzwione. Ponieważ wahała się, ujął ją za ramię i bezceremonialnie wciągnął do środka.

– Nie stój tak, jest chłodno, zmarzniesz. – Zamknął drzwi i zapalił światło.

Zobaczyła przytulne, bezpretensjonalnie urządzone wnętrze w rustykalnym stylu. Dobre miejsce, żeby się w nim na jakiś czas zaszyć po stracie ukochanej. Doskonale rozumiała, że Aleksiej chciał uciec jak najdalej od Francji, gdzie zapewne wszystko przypóminało mu o Elise.

– Rozgość się. – Aleksiej przejechał dłonią po włosach. – Dopiero przyleciałem i już spałem, kiedy zapukałaś – wyjaśnił. – Przyznam, że byłaś ostatnią osobą, której mogłem się spodziewać. Znikłaś bez słowa i zatarłaś ślady. Rozumiem, że z zemsty?

– Jak to bez słowa, przecież napisałam do ciebie list – zaoponow~a. Jak mógł sądzić, że chciała się na nim zemścić? Nigdy by jej to nie przyszło do głowy!

– Tak, tylko że na Karaibach ludzie mają inne poczucie czasu niż w Europie. Twój posłaniec raczył się zjawić dopiero po trzech dniach, podczas których odchodziłem od zmysłów, nie mając najmniejszego pojęcia, co się z tobą stało.

– Przykro mi, nie pomyślałam… – Zwiesiła głowę jak skarcone dziecko, zbyt wytrącona z równowagi, by pomyśleć o tym, że to nie ona powinna przepraszać.

– To mnie jest przykro. Bardzo przykro, bo widać dałem ci powód do tego, żebyś ode mnie uciekła. Zacisnął powieki. – Omal nie zwariowałem. Wyobraźnia podsuwała mi straszne obrazy… Myślałem, że stało ci się coś złego, że nie żyjesz, a wszystko przeze mnie… Byłaś bezbronnym dzieckiem, na które sprowadziłem nieszczęście. – Spojrzał na nią i nagle chwycił ją za ramiona i zacisnął palce tak mocno, że poczuła ból. ~ Dlaczego mi to zrobiłaś?

_ Przecież dostałeś list! Najlepszy dowód, że nie chciałam, byś się martwił.

– W takim razie dlaczego zabroniłaś prawnikowi podać mi twój adres?

Odwróciła głowę. Wolała, żeby przestał tak na nią patrzeć, żeby się odsunął. Stał niebezpiecznie blisko, budził w jej ciele pr,agnienie, z którym nie umiała walczyć. Wiedziała jednak, że nie wolno jej ulec. Nie ma dla nich przyszłości, po krótkiej chwili zapomnienia znów przyjdzie bolesne rozstanie, a ona już nie ma na to siły. Lepiej nie wkraczać ponownie na niebezpieczny teren.

– Dlaczego me chciałaś mnie widzieć?

Nie wiedziała, co odpowiedżieć. Na pewno nie mogła wyjawić prawdy, a żadna sensowna wymówka nie przychodziła jej do głowy.

– Tak trudno się domyślić? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, próbując grać na zwłokę.

– Za dużo bolesnych wspomnień, tak?

– Tak – podchwyciła i nagle pod wpływem niezrozumiałego impulsu dodała: – Widziałam cię w Londynie, pod hotelem…

– Widziałaś mnie i nawet nie podeszłaś? – niemal wykrzyknął, a twarz wykrzywił mu grymas.

Zlękła się. Wiedziała, że jego gniew może ją drogo kosztować.

– Rozmawiałeś z kimś, nie chciałam ci przeszkadzać, dlatego…

– Kłamiesz. To było celowe działanie, do którego popchnęło cię pragnienie zemsty – ciągnął oskarżycielsko, pochylając się nad nią·

Coraz gorzej. Jeśli Aleksiej ją pocałuje, jej opór pryśnie jak bańka mydlana. A on wykorzysta to, ponieważ jest zrozpaczony po stracie Elise i pewnie potrzebuje czegoś, co by przytępiło jego ból, co pozwoliłoby ehoć na chwilę oszukać cierpienie. Nie mogła na to pozwolić.

– Aleksiej, między nami wszystko skończone powiedziała, próbując się odsunąć. – Wiesz o tym aż nazbyt dobrze. Domyślam się, że miałeś ochotę udusić mnie gołymi rękami, kiedy w końcu dostałeś mój list.

– To też, ale tak naprawdę to mnie powinno się udusić… Uciekłaś, bo dopuściłem się gwałtu na tobie, taka jest prawda. Hala ruszyło sumienie i przyszedł do mnie następnego dnia, żeby wszystko mi wyjaśnić. Powiedział, że próbował cię podenyać, że. to on jest odpowiedzialny za przymusowy postój na wyspie, że do niczego nie doszło, bo byłaś nieugięta. Jeszcze nigdy nie czułem do nikogo takiej nienawiści jak wtedy. A wiesz kogo nienawidziłem? Siebie…

– Ach, ta rosyjska część twojej duszy – powiedziała niemal z uśmiechem Hope i nagle syknęła, ponieważ przez roztargnienie obciążyła zbytnio bolącą nogę·

– Co ci jest? – Obrzucił ją badawczym spojrzeniem i zauważył spuchniętą kostkę. – Pozwól, obejrzę. No już…

Pochylił się i zaczął delikatnie obmacywać bolące miejsce.

– Skręciłam nogę na kamieniach – wyjaśniła, modląc się w duchu, źeby przestał jej dotykać i rozpalać w niej pragnienie. Wystarczyłby drobny ruch ręki, a mogłaby zanurzyć palce we włosach, które miały dokładnie ten sam odcień, co włosy małego Nika.

– Usiądź – polecił, prostując się. – Zrobię ci zimny kompres.

Hope podeszła do kanapy, usiadła i wyjęła telefon. – Muszę zadzwonić do przyjaciela. Czeka na mnie i pewnie się martwi, co się ze mną dzieje.

Zmierzył ją wzrokiem pełnym zimnej pogardy.

Hope poczuła się dotknięta.

– Do przyjaciela? Tego samego, z którym uciekłaś z Karaibów?

– Ajeśli nawet, to co z tego? – odparowała, chociaż nie miała pojęcia, co za diabeł ją do tego podkusił.

– Mam nadzieję, że dobrze cię wyszkoliłem i jest zadowolony z takiej sprawnej kochanki?

Jego okrucieństwo zirytowało i przestraszyło Hope. Leciutko zadrżała, pobladła. Nie rozumiała zachowania Aleksieja. Dopiero co przyznał, że niesłusznie ją posądzał o flirt z Halem, a teraz nagle znowu ją oskarżał. Czy mało mu dała dowodów, że tylko jego pragnie i zupełnie nie zwraca uwagi na innych mężczyzn?

– Chwaliłeś mnie i uważałeś za pojętną uczennicę. Mam nadzieję, że mój przyjaciel nie jest rozczarowany – zareplikowała cynicznie, chociaż chciało jej się płakać. Ta wymiana zdań zaszła jednak zbyt daleko, by Hope mogła zachować spokój i zdrowy rozsądek.

– Chciałaś zadzwonić – przypomniał zimno Aleksiej i wyszedł z pokoju.

Hope zadzwoniła do Dale'a i wyjaśniła, co się stało.

– Słuchaj, nie powinnaś już dziś nadwyrężać tej nogi. W tej sytuacji byłoby lepiej, gdybyś została tam na noc – powiedział po chwili zastanowienia Dale. -Wyjaśnij swoją sytuację i zapytaj, czy to możliwe.

– Kiedy ja nie mogę tu zostać! – jęknęła z rozpaczą, ale w tej chwili wrócił Aleksiej, niosąc salaterkę pełną kostek lodu, więc Hope pośpiesznie zakończyła rozmowę.

– O co chodzi?

– On uważa, że nie powinnam forsować chorej nogi. Chce, żebym tu przenocowała. Powiedziałam mu, że to niemożliwe.

Przyjrzał jej się z nieodgadnionym wyrazem twarzy.

– Przeciwnie – oznajmił. – Uważam, że to bardzo rozsądny człowiek. Nie obawiaj się, jesteś tu zupełnie bezpieczna. Nic ci nie grozi z mojej strony.

– Wiem, że mi nic nie grozi. Zemsta się dopełniła, nie masz już powodu… Po prostu wolałabym, żebyśmy się już nigdy więcej nie spotkali – powiedziała bardzo cicho, prawie szeptem.