Выбрать главу

– Spodobał ci się akurat najdroższy dom, ale może trochę zbijemy cenę, zwłaszcza że droga jest w kiepskim stanie – zastanawiał się na głos Dale. – Rzeczywiście, wszędzie stąd daleko. Nie przeszkadza ci to? A jak przyjdzie czas, żeby posłać małego do szkoły, to jak sobie poradzisz?

Do najbliższego miasta była godzina jazdy, ale Hope uznała, że zacznie się martwić o szkołę, gdy Niko podrośnie. Na razie najważniejsze było zapewnienie mu szczęśliwego i beztroskiego dzieciństwa. Powiedziała to Dale'owi.

– Skoro jesteś zdecydowana, to proponuję od razu jechać do agencji, która pośredniczy w sprzedaży, i złożyć ofertę.

Agencja znajdowała się w Sonomie i szczęśliwie nie było w niej innych klientów, więc mogli od razu przystąpić do załatwiania sprawy. Hope niewiele korzystała z pomocy przyjaciela, sama poprowadziła negocjacje, spokojnie i rzeczowo, z wielką dbałością o wszelkie szczegóły praktyczne oraz o miły przebieg rozmowy…

– Zrobiłaś piorunujące wrażenie – powiedział Dale na ulicy, biorąc ją pod rękę. – Nikt tu nie jest przyzwyczajony do prawdziwie eleganckich dam z klasą. Kalifornijskie dziewczyny są źnacznie bardziej… wyluzowane – powiedział nieco cynicznie, a Hope zerknęła na niego spod oka.

– Naprawdę aż tak bardzo się od nich różnię? Sądziłam, że zaczynam się upodabniać.

– To ci się nigdy nie uda – odparł z uśmiechem, który pokazywał jasno, że to komplement. – Widać po tobie, że nie jesteś stąd. Zdradza cię dystans, jaki zachowujesz. – Zauważył jej smutną minę, więc pośpieszył z zapewnieniem: – Kiedy to jest właśnie ujmujące, przynajmniej ja to tak postrzegam. Bianka też ma tę cechę,. chociaż udaje, że jest inaczej, bo chce się na siłę przystosować do otoczenia.

W tym momencie Hope zamarła. Z mieszkalnego bloku po przeciwnej stronie ulicy wyszedł Aleksiej, pod ramię z prześliczną dziewczyną. To z pewnością Amerykanka, pomyślała Hope, z zazdrością obserwując kuso ubraną brunetkę z oszałamiająco długimi nogami, której czekoladowa opalenizna dodawała zmysłowego uroku. Gdzież mi do tego ideału z męskich snów? – pomyślała Hope smętnie. Aleksiej najwyraźniej bardzo aktywnie pocieszał się po utracie Elise…

– Dziecinko, co się stało? – Dale spojrzał z nagłym niepokojem na jej śmiertelnie pobladłą twarz i rozszerzone oczy, w których z łatwością można było wyczytać cierpienie.

Nawet nie poczuła, że opiekuńczo obejmuje ją ramieniem, myślała tylko o tym, że tamci przechodzą przez ulicę na ich stronę i niedługo zrównają się z nimi. Brunetka ze śmiechem wdzięczyła się do Aleksieja, który nie spuszczał wzroku z jej twarzy, a na ten widok serce Hope ścisnęło się tak boleśnie, jakby wkręcono je w imadło. Niemal nie mogła oddychać, tak ją coś bolało w piersi. Czuła się tak, jakby miała za chwilę umrzeć, a tymczasem on w ogóle jej nie zauważał, świetnie się bawiąc.

Gdy zaczęła trząść się na całym ciele, Dale przytulił ją mocniej i to jej odrobinę pomogło. Niestety, była to krótkotrwała ulga, ponieważ mijający ich właśnie Aleksiej na chwilę podniósł wzrok, zauważył Hope wtuloną w Dale'a, a wtedy w jego oczach pojawiła się zimna pogarda.

Nie zatrzymał się, nie odezwał, nie przedstawił swojej towarzyszki, minął Hope i Dale' a, jakby ich' nie znał, jakby byli dla niego powietrzem. Wstrząśnięta do głębi Hope nawet nie zauważyła, że z boku błysnęło jasne światło, a Dale warknął coś wściekle w tamtym kierunku.

– Nie było to dla ciebie łatwe spotkanie, co? mruknął współczująco, z powrotem pochylając się nad Hope. – Ale powiem ci szczerze, że on "też nie wyglądał na uszczęśliwionego, kiedy zobaczył cię w moich ramionach. Moim zdaniem wcale nie jesteś mu taka obojętna.

– Zapewniam cię, że to tylko przesadne poczucie odpowiedzialności z jego strony, nic więcej – wyszeptała z trudem.

Nagle ogarnęło ją ogromne znużenie. Miała już dość wszystkiego, ból w kostce odezwał się ze zdwojoną siłą. Dale z niepokojem obserwował jej poszarzałą twarz i kropelki potu na czole.

– Jedziemy do domu – zadecydował. – Odpoczniesz trochę, a potem wrócimy razem do Hollywood, nie ma mowy, żebyś podróżowała sama. Ledwo możesz chodzić. – Otworzył drzwiczki samochodu. – Ty go naprawdę kochasz, prawda?

– Bardzo. Ale nie obwiniaj go, proszę – dodała, widząc potępiający wyraz jego oczu. – On naprawdę mnie nie uwodził i wcale nie chciał, żebym się w nim zakochała.

– Słuchaj, facet ma po trzydziestce. Nie wmówisz mi, że nie wiedział, co robi, gdy zaczynał romans z niewinną nastolatką. Jak mam go nie obwiniać? Przecież…

Hope z uporem zacisnęła usta.

– Aleksiej miał swoje powody, i to bardzo ważne – powiedziała cicho, lecz stanowczo.

– Bronisz go jak lwica – skomentował. – Jaki można mieć poważny powód, żeby zostawić na lodzie samotną dziewczynę w ciąży?

– To wcale nie było tak, jak mówisz! Zresztą, wiesz przecież, że on nie ma pojęcia o dziecku.

– To może byś mu powiedziała i zobaczyła, co z tego wyniknie?

Pokręciła głową.

– Już ci mówiłam, co. Ślub. A ja nie chcę litości, tylko miłości.

Dale zamilkł i skupił się na prowadzeniu, ale od czasu do czasu rzucał krótkie spojrzenie na siedzącą obok niego bladą i kruchą kobietę.

– Jesteś bardzo odważna – podsumował, gdy dojeżdżali do domu jego rodziców.

Nie, wcale nie była odważna, przeciwnie. Gdyby nie towarzystwo Dale'a, nie stałaby na ulicy w Sonomie w oczekiwaniu na konfrontację, tylko odwróciłaby się na pięcie i uciekła. I uciekałaby tak długo, aż znalazłaby miejsce, w którym mogłaby się zaszyć ze swoim bólem i gdzie nikt by jej nie znalazł.

– I jak? Wyprawa została uwieńczona sukcesem? – powitała ją przyjaciółka znad wanienki, w której kąpała Nika.

– Tak, znalazłam urocze miejsce. Co prawda trochę drogie, ale Dale uważa, że da się coś utargować. A jak sprawował się mój mały?…:… spytała, obsypując pocałunkami mokrą skórę synka.

– Jak aniołek. Aż szkoda, że już wróciłaś, było mi z nim tak słodko…

– Możesz mieć własnego aniołka. Bianka zesztywniała.

– Jasne, świetny pomysł, już lecę prosić Dale'a o przysługę. – Zarumieniła się pod spojrzeniem Hope. – Daj spokój, ja nawet nie wiem, czy on jeszcze w ogóle ma na mnie ochotę, a co dopiero mówić o poważniejszych rzeczach. – Aby ukryć wyraz twarzy, ponownie pochyliła się nad wanienką i dopiero wtedy zauważyła bandaż na nodze przyjaciółki. – Co ci się stało?

Hope wyjaśniła pokrótce, ale pomfnęła fakt, że osobą, która udzieliła jej pomocy, był Aleksiej. Nie czuła się jeszcze gotowa na opowiadanie o tym, zwłaszcza na relacjonowanie nieszczęsnego spotkania na ulicy. Myśl o tym była jeszcze zbyt świeża, zbyt bolesna. Nawet Biance Hope nie mogła nic powiedzieć. Nie teraz.

– Będzie mi was ogromnie brakować, gdy się wyprowadzicie. Źle znoszę samotność. Na pewno nie zmienisz zdania? – Bianka spojrzała na nią prosząco. – Wiesz, jak bardzo nam tu dobrze, ale tam są lepsze warunki dla dziecka. Zieleń, przestrzeń, świeże powietrze… Roy spadł mi jak z nieba z tą ofertą pracy.

– Ach, właśnie! W czasie weekendu wyemitowali ten trzeci spot reklamowy z tobą. Rewelacja. Wiesz, uważam, że powinnaś zostać modelką. Jesteś bardzo fotogeniczna.