Выбрать главу

– Jednak Bianka zabiera przyzwoitkę – dokończyła Hope ze współczuciem. – Postaram się zosta-. wiać was samych, gdy tylko się da, obiecuję. Proszę, bądź dla niej miły, dobrze? Ona naprawdę jest na granicy wytrzymał‹:Yści nerwowej. Właściwie mógłbyś pierwszy powiedzieć jej prawdę i w ten sposób rozwiązać problem..

– Niby co miałbym powiedzieć? Ze ją kocham? Za duże ryzyko. Twoje zapewnienia to za mało, żebym postawił wszystko na jedną kartę – oznajmił stanowczo, pożegnał się i wyszedł.

Hope, przewijając i kanniąc Nika, zastanawiała się nad tą sytuacją. Nie wyglądało na to, by któreś z nich było gotowe wykonać pierwszy krok. Co za uparci ludzie! Gdyby mogła na chwilę zmienić się w dobrą wróżkę i w jakiś czarodziejski sposób spowodować, żeby wszystko się 'pobrze skończyło…

Parę dni później siedziały z Bianką nad basenem. Hope opalała się, Bianka zaś ze względu na jasną, delikatną skórę musiała siedzieć pod parasolem.

– Wcale nie chcę jechać do Cannes – jęknęła. To będzie jeden wielki stres.

– Akurat ty nie musisz się obawiać, masz duże szanse na nagrodę, w prasie jest pełno pochlebnych recenzJI.

– Bo mam dobrego agenta. – Bianka wzruszyła ramionami. – Ty zresztą też, rozmawiałam rano z Royem, agencje reklamowe są tobą poważnie zainteresowane. Niedobrze, że podpisałaś z Helen kontrakt na wyłączność.

Hope wcale się tym nie przejmowała.

– Wiesz, że inaczej się nie dało, ona chciała, by modele kojarzyli się wyłącznie z jej firmą. Zresztą wcale nie żałuję, nie chcę już więcej tego robić.

– Wielka szkoda, bo świetnie sobie radzisz.

W dodatku w Cannes odbywa się też konkurs filmów reklamowych, twoje spoty już zbierają dobre recenzje i nie zdziwię się, jeśli wygrają – mówiła Bianka z entuzjazmem, wyraźnie bardziej podekscytowana perspektywą sukcesu przyjaciółki niż własną karierą·

Hope zdobyła się na blady uśmiech, żeby nie sprawić jej przykrości, ale nic a nic ją to wszystko nie obchodziło. Od pamiętnego wypadu do Napa Valley jej myśli bezustannie krążyły wokół Aleksieja. A gdyby nie opuściła wtedy Karaibów, gdyby została z ukochanym, gdyby pozwoliła mu odkryć, że jest z nim w ciąży?

Zapewne zaproponowałby małżeństwo. Czy to byłoby takie złe? Elise i' tak wybrała innego. Aleksiej chciał mieć syna… Jej się podobało w zamku, chętnie pomogłaby mu w odrestaurowaniu rodowej siedziby… Mieli podobny gust… W wielu sprawach całkiem nieźle się dogadywali, w łóżku pasowali do siebie idealnie.

Nie! Gwałtownie odsunęła od siebie te zdradzieckie myśli. To byłoby zadowalanie się resztkami, a ona nie mogła na to przystać, chciała wszystkiego co najlepsze. Chciała, żeby ją kochał równie mocno, jak ona jego, żebi za nią szalał, jak ona za nim, żeby też umierał z tęsknoty i płonął z pożądania, żeby potrzebował jej do życia jak powietrza, żeby jej uczucie było dla niego najcenniejszym skarbem.

– A, tu jesteście. – Na dziedzińcu pojawił się Dale.

Bianka zmieniła się na twarzy, a Hope doskonale rozumiała gwałtowność uczuć, jakich przyjaciółka doznawała w tym momencie.

Dale podszedł najpierw do Hope, pochylił się i pocałował ją w czoło na powitanie, a ona natychmiast pomyślała o tym, jak różnie zmysły reagują na dotyk kochanka i przyjaciela. Gdyby to Aleksiej ją pocałował, już by płonęła, pragnąc więcej, dużo więcej.

Dale podszedł do Bianki, a ona zesztywniała na swoim leżaku. Pochylił się, żeby i ją pocałować, lecz gwałtownie odwróciła głowę. Hope nie dziwiła się niczemu, ale chociaż żal jej było tych dwojga głuptasów, to i tak im zazdrościła. WCiąż istniała nadzieja, że kiedyś wreszcie się dogadają, przestaną się ranić i wszystko zakończy się udanym związkiem. Dla niej nie było już żadnej nadziei. Aleksiej zniknął

z Jej zycra na zawsze.

– Coś ci się znowu nie podoba? – wycedził Dale, przyglądając się Biance.

– Powiedzmy, że jestem wybredna i nie każdy może mnie całować.

– Powiedzmy raczej, że oziębła. Też mi pocałunek! – żachnął się. – Nic dziwnego, że tak się wzbraniasz przed sceną miłosną. – Odwrócił się gwałtownie i tyle go widziały.

Bianka poczerwieniała.

– Czemu tak z nim walczysz? – spytała łagodnie Hope. – Nie lepiej byłoby zapomnieć o swojej dumie i powiedzieć mu prawdę?

_ Ty też nie zapomniałaś o swojej, też nie chciałaś litości. Tak samo chcesz mieć w związku wszystko albo nic.

Hope zamyśliła się. Owszem, do tej pory tak uważała, ale zaczynała mieć wątpliwości, czy aby na pewno miała rację. Co będzie za dwadzieścia lat, gdy Niko wyfrunie z gniazda? Zostanie zupełnie sama i będzie w nieskończoność zastanawiać się, czy podjęła słuszną decyzję. Och, czemu Elise nie wyszła za Aleksieja? Wtedy przynajmniej on byłby szczęśliwy.W dodatku nie czułaby pokusy, żeby się z nim skontaktować, żeby powiedzieć mu o dziecku.

Nie czułaby? Kogo próbowała oszukać? Gdyby tylko znów stanął na jej drodze i okazał, że jej pragnie, to zapomniałaby o wszystkim, o upokorzeniach, o jego miłości do Elise. To straszne, straszne! Naprawdę byłaby gotowa odrzucić wszystkie zasady, zapomnieć o szacunku dla siebie, o konsekwencjach, byleby tylko ponownie zaznać słodyczy jego pieszczot.

– Idę do siebie. – Bianka wstała z leżaka. – Gdyby Dale jednak wrócił, powiedz mu, że poszłam się położyć, bo głowa mi pęka z bólu. Naprawdę pęka mi serce, ale on o tym nie musi wiedzieć. Wiesz co? Myślę, że my, kobiety, jesteśmy beznadziejne z tą naszą uczuciowością. Powinnyśmy być takie jak mężczyźni i po prostu zaspokajać potrzeby erotyczne, nie komplikując spraw emocjami.

– A może to mężczyźni powinni być jak kobiety i nie oddzielać seksu od, uczuć? – podpowiedziała Hope. – A tak każda z płci ma kłopot z dostosowaniem się do oczekiwań partnera…

– Byłaś już kiedyś w Cannes? – spytała Bianka. Jechali taksówką, Dale siedział obok kierowcy, a przyjaciółki i Niko z tyłu.

– Nigdy – odpowiedziała, ukrywając zdenerwowanie.

Pamiętała, że Aleksiej ma dom w pobliżu Cannes. A jeżeli znowu na sjebie wpadną?

– W takim razie miej oczy szeroko otwarte -: wtrącił Dale, odwracając się ku nim. – Zaraz skręcimy w La Croisette. Najelegantszy bulwar na całym świecie.

Ledwo skończył mówić,. wjechali w ulicę obrzeżoną dwoma rzędami smukłych palm, których długie liście z gracją kołysały się w rytm podmuchów łagodnej morskiej bryzy. Po jednej stronie bulwaru ciągnęła się usiana kolorowymi parasolami piaszczysta plaża, po drugiej widniały niezliczone sklepy, kawiarenki, kamieniczki, a nieco dalej wznosił się jak gigantyczny tort weselny słynny hotel "Carlton".

– Daleko jeszcze? – odezwała się Bianka, marudna i nieznośna jak rzadko kiedy. – Już nie miałeś gdzie tej willi wynająć, tylko za miastem. Będziemy musieli codziennie dojeżdżać.

– Sama mówiłaś, że nie chcesz mieszkać w centrum, wśród tłumu ludzi. Podobno marzysz o ciszy i spokoju. '

– Trudno o to przy tobie – odcięła się natychmiast. – Myślisz, że jak ustąpiłeś w sprawie miejsca zamieszkania, to ja ustąpię i zagram ci tę scenę? Nic z tego.

Minęli centrum i skręcili w boczną drogę, która wiodła w głąb piniowego lasu.

– Gdybyś podała mi choć jeden sensowny powód, to może byłbym gotów rozważyć twoje argumenty. – Czy to, że po prostu nie chcę, nie jest wystarczającym powodem? – wysyczała wściekłym tonem Bianka.

Hope przenosiła wzrok z jednego na drugie, nie mogąc się nadziwić ślepocie tych dwojga. Jak którekolwiek z nich mogło mieć wątpliwości, że to drugie namiętnie go pragnie? przecież w powietrzu między niIni aż iskrzyło od erotycznego napięcia…