Выбрать главу

Co za pechowy wieczór! Co robić? Po chwili namysłu podeszła do baru, wyczekała, aż poważnie wyglądający, korpulentny i łysawy barman w średnim wieku zwróci na nią uwagę i ściszonym głosem zwierzyła mu się ze swojego kłopotu. Barman okazał się właścicielem, bardzo francuskim i bardzo szarmanckim;

– Tutaj pani nic nie grozi – zapewnił. – A gdy ktoś pozwoli sobie na jakieś zaczepki, to będzie miał ze mną, Gastonem, do czynienia. Kiedy postanowi panienka wrócić do domu, wezwę taksówkę.

Hope dała się namówić na małego drinka i rozejrzała dyskretnie. W pobliżu zajęty był tylko jeaen stolik, przy którym siedział samotny mężczyzna, zgarbiony, z twarzą ukrytą w dłoniach. Przed nim stała prawie pusta butelka.

– On nie będzie pani niepokoił – odezwał się Gaston, zauważając jej spojrzenie. – Znam takich. Piją, żeby zapomnieć. Są niegroźni.

Powoli sączyła drinka, z ciekawością zerkając na mężczyznę w rogu. Ona chciała zapomnieć o nieszczęśliwej miłości, a on? Może był aktorem, którego kariera runęła w gruzach? Jej oczy stopniowo przywykały do półmroku i nag1e kolor włosów tamtego i kształt dłoni nie pozostawiały już cienia wątpliwości.

– Aleksiej? – wyrwało jej się, nim zdołała się powstrzymać.

Powoli podniósł głowę i omiótł salę półprzytomnym spojrzeniem. Wreszcie skupił wzrok na Hope. Podeszła i usiadła przy stoliku.

– Ach, to ty – powiedział bez zdziwienia. – Dzisiaj masz nade.mną przewagę. Nie sznuruj ust jak oburzona nauczycielka. Jestem tylko człowiekiem… – Dotknął butelki niemal pieszczotliwie, jakby ją głaskał. – Ja tylko próbuję zapomnieć o koszmarze.

O koszmarze? Aż tak tęsknił za Elise? Ogarnęło ją współc:łucie oraz iście macierzyńskie pragnienie, by utulić go w ramionach. Nigdy nie przypuszczała, że ujrzy go w tak opłakanym stanie.

– Nawet Homer się czasem zdrzemnie – mruknął z lekką ironią. – Czemu jesteś w takim szoku? Czy nie mam prawa do żadnych słabości, jak inni śmiertelnicy? Ty zresztą wiesz o moich słabościach więcej niż inni, bo znasz mnie najlepiej ze wszystkich. Roześmiał się z goryczą. – Domyślam się, że akurat o tym chciałabyś zapomnieć. A ja doskonale pamiętam wszystko, co się z tobą wiąże, mon petit…

Zadrżała, gdyż wspomnienia wspólnie spędzo-. nych chwil stanęły jej przed oczami jak żywe. Zauważył to natychmiast.

– Ty też, jak widzę… Czy budzisz się czasem w nocy, tęskniąc za moimi pieszczotami, czy nowy kochanek ci wystarcza? Nie przeszkadza ci, że dzielisz go z popularną aktorką? Brukowce dość jednoznacznie piszą o waszym trójkącie. Widziałem jej zdjęcie, jest bardzo piękna.

– Jest, nie przeczę – odparła, a nuta frustracji W jej głosie nie wynikała z tego, że zazdrościła przyjaciółce wyglądu, lecz z faktu, że Aleksiej znów zachwycał się urodą innej. No tak, ona w porównaniu z tymi wszystkimi oszałamiającymi kobietami, które mu się podobały, \\iypadała po prostu blado.

– O, zazdrosna. A może twój ukochany też miałby powody do zazdrości? TIu ty właściwie miałaś… przyjaciół, odkąd mnie rzuciłaś?

– Mogłabym zadać ci podobne pytanie:. odparowała.

Aleksiej pobladł i zacisnął palce· na kieliszku tak mocno, że Hope przelękła s~ę. Jeszcze chwila, a szkło rozpryśnie się na wszystkie strony.

– Nie wybaczyłaś mi, prawda? Nienawidzisz mnie za to, do czego cię doprowadziłem.

Powiedział to z taką zgryzotą, że Hope z miejsca zaprotestowała, pragnąc go pocieszyć:.

– Nie ma nic do wybaczania. Rozumiem motywy twojego postępowania, wiem, że nie chciałeś mnie skrzywdzić. Nie wracajmy już do przeszłości. I nie pij więcej – dodała, gdy sięgnął po butelkę. – To w niczym nie pomoże.

– Trochę znieczuli… – westchnął. – Zastanawiam się, co bym zrobił, gdybym wiedział wcześniej, jaki wpływ wywrzesz na moje życie.

Nie miała pojęcia, o co mu chodzi, ale przypuszczała, że obwiniał ją o rozstanie z Elise. Czyżby piękna wdowa miała mu za złe, że afiszował się z Hope, i dlatego wyszła za greckiego miliardera? – Według mnie powinieneś już wrócić do domu

– powiedziała tylko, ignorując jego uwagę.

– Masz rację. Podwieźć cię?

– Chcesz prowadzić w takim stanie? – zdumiała się. – Nie ma mowy!

– Nie ma mowy, żebym zostawił tutaj wóz na całą noc, bo rano go nie znajdę.

Zawahała się, po czym podjęła decyzję. Zadzwon ić po taksówkę mogła i od niego, zaś im więcej czasu Bianka i Dale będą mieli dla siebie, tym lepiej. Jeanne też z przyjemnością dłużej pobędzie z dzieckiem. Same korzyści. A dla niej? Spotkała Aleksieja akurat w momencie, gdy czuła się rozpaczliwie samotna i nieszczęśliwa, desperacko spragniona ciepła i czułości. Czy nie igrała z ogniem? Wiedziała, że rozsądniej byłoby natychmiast go zostawić, i równie dobrze wiedziała, że tego nie zrobi.

– Daj kluczyki, ja cię odwiozę – zaproponowała. – Chyba że chcesz się zabić – dodała, gdy nawet nie drgnął. – To doprawdy byłby bardzo skuteczny sposób uwolnienia się od koszmarnych wspomnień. Śmiem nawet twierdzić, że najskuteczniejszy ze wszystkich.

Nie miał pojęcia, ile wysiłku kosztowało ją to opanowanie. Wyprostował zgarbione dotąd plecy i obrzucił ją wyniosłym spojrzeniem, jakby chciał przypomnieć o swoim arystokratycznym pochodzeniu.

– Takim tonem to możesz mówić do tego twojego amerykańskiego kochanka – oznajmił zimno. – Dobrze jednak, spełnij miłosierny uczynek, bo faktycznie nie czuję się najlepiej. – Podał jej kluczyki.,

. Gdy podnieśli się od stolika, Gaston popatrzył na nią z niepokojem.

– Wszystko w porządku, to mój stary znaJomy, nie poznałam go 'w pierwszej chwili. Dziękuję panu za troskę.

– Pierwszy raz widzę, żęby Gaston tak się troszczył o klientkę – mruknął Aleksiej, gdy szli do wyjścia, a kiedy Hope wyjaśniła mu przyczynę, stanął jak wryty. – Jak to? Wychodzisz sama wieczorem na miasto i ten twój facet ci nie towarzyszy? To tak się tobą opiekuje, to tak dba o twoje bezpieczeństwo? No, ja go nauczę…

– Nie ma potrzeby, Dale doskonale wie, że potrafię sobie poradzić – ucięła i wyprowadziła go z baru.

Na zewnątrz od razu zauważyła znajome ferrari, otworzyła je, a gdy usiadła za kierownicą, zapięła pas Aleksieja, ponieważ jemu drżały ręce. – Pamiętasz, jak pierwszy raz ze mną jechałaś? Patrzyłaś na mnie takim wzrokiem, jakbyś się spodziewała, że cię zjem.

– Nie byłam przygotowana na spotkanie z kimś takim jak ty – odparła spokojnie, wycofując samochód z parkingu. – Dokąd mam jechać?

Wytłumaczył jej, po czym zapadło milczenie, gdyż Hope skupiła się na prowadzeniu, zaś Aleksiej zamyślił się głęboko.

– Coraz więcej osób powtarza mi, że pora, bym się ożenił – rzucił nieoczekiwanie. – No tak, jestem ostatni z rodu i powinienem mieć syna. Chciałbym mieć syna. Co o tym myślisz?

Serce podskoczyło jej w piersi. Przecież miał syna! A gdyby mu o tym powiedziała? Co za głupi pomysł! Opanowała się z najwyższym trudem.

– Nie rozumiem, dlaczego pytasz mnie o radę.

– Skoro ciągle na siebie wpadamy, pomyślałem… W prawo! – Wskazał drogę wijącą się między drzewami. – Widziałem cię niedawno w telewizji zmienił temat.

– Taak? I co? – spytała słabym głosem. Widział Nika. Czy nie dostrzegł, jak bardzo mały jest do niego podobny?

– Kamera cię lubi, jesteś bardzo fotogeniczna.