Dopiero wtedy zrozumiała z radosnym zdumieniem, że jeśli chodzi o zmysły, to ma taką samą władzę nad Aleksiejem, jak on nad nią. To było cudowne odkrycie, które natychmiast wykorzystała, za pomocą pieszczot i pocałunków doprowadzając Aleksieja do ekstazy. To on teraz drżał na Fałym ciele i patrzył na nią głodnym i błagalnym wzrokiem.
– Zawsze było nam dobrze razem – wyszeptał, przejmując inicjatywę.
Zdawało jej się, że cofnęła się w czasie. W ciągu minionych miesięcy wielokrotnie próbowała odtworzyć odczucia, jakich doznawała przy Aleksieju w momentach bliskości fizycznej, ale nawet najżywsze wspomnienia były niczym w porównaniu z rzeczywistością. Teraz miała go przy sobie naprawdę i zamierzała to w pełni wykorzystać.
Wyglądało na to, że są idealnie zgrani w swoich pragnieniach, ponieważ poruszali się w idealnej harmonii. Ich ciała pulsowały zgodnym rytmem, najpierw delikatnie, jakby pytająco, a potem coraz szybciej, coraz żarliwiej, coraz namiętniej.
W tej godzinie Aleksiej był dla niej całym światem. Pragnęła otworzyć się przed nim i otoczyć go swoją miłością, ugościć go w sobie jak najlepiej. Poczuła narastającą rozkosz, która unosiła ją gdzieś wysoko, wysoko. Potem dobiegł ją okrzyk Aleksieja, a później łagodnie opadła w kojące, przepastne głębiny, jakby otoczył ją ocean błogości i spokoju.
ROZDZIAŁ CZTERNASTY
_ Gdzieś ty się podziewała tyle czasu? – Bianka zbiegła ze schodów, gdy tylko Hope zamknęła za sobą drzwi. Rudowłosa piękność była potargana, a jej zielone oczy, chociaż zaniepokojone, lśniły wewnętrznym światłem. – Umierałam z niepokoju! wykrzyknęła, lecz jej twarz promieniała błogością.
_ Spotkałam starego znajomego, zagadaliśmy się· Wiesz, jak to jest. – Hope wzruszyła ramionami. W końcu zrobiło się tak późno, że postanowiłam przenocować.
Przyjaciółka przyglądała jej się wyraźnie zaintrygowana.
– Jesteś jakaś odmieniona…
Hope nie wiedziała, czy Bianka potrafi równie łatwo jak ona wyczytać z czyjejś twarzy ślady miłosnych uniesień, ale wolała nie ryzykować, więc szybko przerwała:
_ To raczej ty jesteś odmieniona. Gdzie Dale?
Bianka spłonęła szkarłatnym rumieńcem.
_ Och, mam ci tyle do powiedzenia… – zaczęła.
Hope Z ulgą opadła na najbliższe krzesło. Bianka była w takiej euforii, że Z całą pewnością nie zauważy dziwnego zachowania przyjaciółki. A było co ukrywać… Odkąd obudziła się wczdnie rano u boku Aleksieja, czuła się fatalnie,,dręczyło ją poczucie winy. Jak mogła upaść tak nisko, jak mogła oddać się mężczyźnie, który jej nie kochał? Gardziła sobą za to i wiedziała, że i on będzie nią gardził. Nie miała odwagi, by spojrzeć mu w oczy, dlatego wymknęła się, korzystając z tego, że spał. Zadzwoniła po taksówkę i modliła się, by Aleksiej nie obudził się w tym czasie. To był chyba naj dłuższy kwadrans w jej życiu.
– Kiedy ty mnie w ogóle nie słuchasz! – zorientowała się Bianka. – Wracasz do domu o siódmej rano…
– I znajduję cię w kuszącym jedwabnym peniuarku – wpadła jej w słowo.
Niemal w tym samym momencie z piętra dobiegł głos Dale'a:
– Kochanie, wracaj! Bez ciebie zimno mi w łóżku!
– Czyżbyście kontynuowali próby do sceny miłosnej? – spytała Hope z niewinną miną.
– Później ci wszystko opowiem. No, może nie wszystko – rzuciła Bianka przez ramię, wracając na schody. – Naprawdę cieszę się, że jesteś cała i zdrowa. Dale wcale się nie martwił, uznał twoje postępowanie za… przemyślany bunt przyzwoitki!
– Każda dobra przyzwoitka wie, kiedy powinna się wycofać, by młodzi mogli się dogadać – zażartowała, starannie ukrywając fakt, że chociaż cieszy ją szczęście przyjaciół, sama jest głęboko sfrustrowana.
Podziękowała Jeanne za opiekę i zabrała synka na plażę, ponieważ nie miała dość sił, żeby siedzieć w swoim pokoju, gdy za ścianą kwitło szczęście tamtych dwojga. Dołączyli do niej dopiero po kilku godzinach, rozpromienieni, beztroscy, rozanieleni.
– Chcemy się pobrać, i to jak najszybciej – wyjawił Dale, patrząc na Biankę tak rozkochanym wzrokiem, że Hope poczuła w sercu bolesne ukłucie zazdrości. Aleksiej nigdy tak na nią nie spojrzy…
– Rzucam aktorstwo, gdy tylko skończymy kręcenie serialu, a to już niedługo – dodała Bianka, kied y wracali do willi na lunch. – Odkąd na świecie pojawił się Niko, wiem, że są rzeczy ważniejsze niż praca.
Kończyli właśnie posiłek, gdy ktoś zadzwonił do drzwi, a po chwili Jeanne powiadomiła, że Hope ma gościa.
– Kto mógł do mnie przyjechać? AGh, pewnie Roy, bo któżby inny?
– Świetnie się składa, od razu mu powiemy ucieszył się Dale, kładąc rękę na dłoni narzeczonej
– Padnie trupem z wrażenia! Proszę go wprowadzić, Jeanne.
Jednakże to nie Roy wszedł do jadalni, lecz Aleksiej. Hope zbladła, Dale spochmurniał i tylko Bianka nic nie rozumiała, dopóki Dale nie odezwał się niezwykle oschle:
– Ach, hrabia Aleksiej… Dzień dobry..
– Dzień dobry – odparł hrabia podobnym tonem. – Hope, czy możemy porozmawiać?.
Odgadła, o co mu chodzi. Obawiał się,· że ona może źle zinterpretować czułość, jaką okazał jej ostatniej nocy, i przyszedł ostrzec, by nie przypisywała temu zbyt wielkiego znaczenia. Niepotrzebnie się fatygował.
– Nie ma o czym – odparła, siląc się na spokój. – Mam nadzieję, że dzisiaj czujesz się już lepiej. Alkohol i lekarstwa są w stanie zamroczyć najbardziej wytrzymałą osobę.
W obecności przyjaciół nie mogła mu dać jaśniej do zrozumienia, że wie; czemu przypisać jego nietypowe zachowanie. Jest przecież domyślny, więc nie powinno być problemu. Niestety, Aleksiej zacisnął wargi i spojrzał na Dale'a z jawną wrogością.
– Myślę, że pan chce porozmawiać z Hope na osobności – powiedziała Bianka do narzeczonego, zbyt późno zauważając nieznaczny, przeczący ruch głowy przyjaciółki.
Niko, jakby wyczuwając pełną napięcia atmosferę, obudził się i zaczął płakać, a Bianka, która znajdowała się najbliżej, szybko wzięła go na ręce i przytuliła do siebie.
– Ćśśś, kochanie, już dobrze…
Teraz z kolei to na Biankę Aleksiej popatrzył ponuro, a przenosząc wzrok na niemowlę, zmarszczył brwi. Hope wpadła w popłoch. A jeśli rozpozna u dziecka swoje rysy? To wprost niewiarygodne, że dotąd tego nie zauważył!
– Aleksiej, zostaw nas w spokoju, proszę – powiedziała, ledwo panując nad głosem. – Już ci powiedziałam, że nie mamy o czym rozmawiać… Sytuacja stawała się dla niej coraz bardziej upokarzająca. Jak on w ogóle śmiał tu przychodzić i kompromitować ją przed przyjaciółmi?r – Podniosła się od stołu, przewracając krzesło. – Proszę cię, idź już sobie…
– Rzeczywiście, lepiej będzie, jeśli pan wyjdzie – wtrącił Dale tonem uprzejmym, lecz nie znoszącym sprzeciwu, a Hope skorzystała z chwili zamieszania, by szybko uciec na górę. Nie chciała płakać przy świadkach.
Chwilę później z dołu dobiegł warkot samochodu, który zaczął się oddalać, a wreszcie ucichł. Rozległo się ostrożnie stukanie do drzwi i do pokoju weszła Bianka, wciąż z dzieckiem na rękach.
– Jak się czujesz?
– Nie umrę z rozpaczy, jeśli o to ci chodzi. Nie dlatego, że jestem taka dzielna. Po prostu nawet odechciało mi się płakać. To zbyt wielki ból, by mogły go ukoić łzy, rozumiesz?
– To z nim byłas ostatniej nocy? – spytała Bianka łagodnie, kładąc Nika na łóżku. Natychmiast zaczął żwawo raczkować i ciągnąć za frędzle narzuty.