Dziwne słowa jak na człowieka, który bez namysłu zarzuca!ni rozwiązłość seksualną, pomyślała zdezorientowana.
– Nie, nie odsuwaj się ode mnie – prosił gorąco, obsypując pocałunkami jej wilgotne powieki. – Czy nie rozumiesz, że jesteśmy ze sobą w szczególny sposób związani? Nikt nie zna mnie tak dobrze jak ty. Ja też wiem o tobie rzeczy, których nikt nawet nie podejrzewa. Pozwól sobie pomóc, tak jak ty!ni pomogłaś, gdy stawiłaś czoło sir Henry' emu. Poświęciłaś własną dumę, żeby moja zemsta mogła dojść do skutku. Nie odpychaj mnie, ponieważ rozumiem cię najlepiej. Ja też wiem, co to znaczy ból nieodwzajemnionej miłości. – Gdy to powiedział, Hope podniosła na niego wzrok i w jego oczach ujrzała takie cierpienie, że naj chętniej skazałaby swą rywalkę, Elise, na wymyślne tortury. – Proszę… Ja tylko chcę ci pomóc…
Nie wiadomo w jaki sposób znaleźli się na kanapie, wtuleni w siebie. Dla Hope było wielką pociechą, że Aleksiej chciał ją podtrzymać na duchu, że przyszedł tu jako przyjaciel.
– Bałem się, że cię tu nie zastanę, że uciekłaś, znikłaś…
– Ze poszłam do Gastona pić na umór?
– Daj spokój, ja wtedy naprawdę nie byłem pijany. Ale nie żałuję, że miałem tę migrenę. Naprawdę… Ach, Hope, czy ty wiesz, jak cudownie trzymać cię znów w ramionach? – niemal jęknął, a jygo dotyk zamiast uspokajać, zaczął ją podniecać. – Muszę iść – zdecydował nagle, gdy położyła dłoń na jego ustach, by go uciszyć, a on impulsywnie obsypał ją pocałunkami. – Zaraz zapomnę, po co tu przyszedłem. Nie wiem, jak to robisz, ale przy tobie jestem gotów porzucić nawet naj szlachetniejsze zamiary i zupełnie się zapomnieć.
– Nie idź – poprosiła nagle. – Zostań ze mną.
Zajrzał jej głęboko w oczy.
– Czy jesteś pewna, że wiesz, o co prosisz? Jeśli zostanę…
Jeśli zostaniesz, pójdziemy do łóżka, pomyślała.
Potrzebowała go jednak tak bardzo, że przestał ją martwić brak miłości w tym związku. Czy pożądanie jest czymś złym? Nie, dość tego, jutro będzie się martwić i czynić sobie wyrzuty sumienia, a dziś…
– Nie sądziłem, że tak nisko upadnę i zgodzę się zająć miejsce innego mężczyzny – wymruczał Aleksiej. – Jesteś niebezpieczna, powinienem trzymać się od ciebie z daleka…
– Kochaj się ze mną – wyrwało się jej, a on natychmiast przygniótł ją do poduszek swoim ciężarem, jakby jej prośba obudziła w nim coś, z czym nie dało się walczyć. Jednym zdecydowanym ruchem rozpiął błyskawiczny suwak przy sukience Hope i spojrzał na obnażone ciało.
– Zmieniłaś się – zauważył, przesuwając dłonią od jej piersi ku biodru. – Masz pełniejszy biust, bardziej kobiece kształty… Czy to jego wpływ? Trudno mi znieść myśl, że dotykał cię ktoś inny. Dlatego taki diabeł we mnie wstąpił wtedy na Karaibach, kiedy pomyślałem o tobie i Halu… – Spojrzał jej prosto w oczy. – Byłem zazdrosny – wyznał.
– Ale nie miałeś…
– Prawa? Wiem – przerwał jej swoim zwyczajem, przez co nie dał jej możliwości sprostowania.
Chciała mu wyjawić, że nie miał powodu do zazdrości, ani wtedy, ani w ogóle nigdy.
Hope nie chciała po raz kolejny słuchać o jego poczuciu winy. Skoro jej nie kochał i nie mogła spodziewać się wyznania miłości, to już lepiej, żeby w ogóle nic nie mówił.
– Zapomnijmy o tym – zaproponowała, rozpinając guziki jego koszuli i opierając drżące dłonie o jego tors. – Po prostu kochaj się ze mną…
W jego oczach coś błysnęło, może frustracja, a może jakieś inne uczucie, ale po chwili już ją całował z całych sił, jakby świat miał się zaraz skończyć. Niemal nie odrywając ust od jej warg, zdołał się rozebrać, rzucając ubranie na podłogę. Potem ukląkł obok niej i położył dłoń na jej stopie.
– Jak mam cię kochać? Tak? – spytał prowokacyjnym tonem i zaczął ją niespiesznie pieścić, posuwając się wzdłuż nóg ku górze.
Te powolne pieszczoty były tak cudowne, że aż nie dawało się ich znieść i powoli stawały się słodką torturą. Hope nie wytrzymała i podjęła miłosną grę, przypuszczając zmysłowy atak za pomocą pocałunków, dotknięć, leciutkich i mocniejszych ugryzień, aż wkrótce to Aleksiej prawie wił się pod jej dłońmi, każdym ruchem błagając o łaskę…
Hope wiedziała, że wkracza na niebezpieczny teren, a tym samym ryzykuje i odsłania się. Zdradzał
ją każdy gest, sposób, w jaki przesuwała wargami po skórze Aleksieja. Jawnie okazywała mu uwielbienie. Opuszki jej palców zdawały się kreślić słowa: kocham cię, kocham, kocham… Adorowała go spojrzeniem, westchnieniem, zmysłowym szeptem.
– Co to było? – Znieruchomiał nagle, usłyszawszy stłumiony płacz.
Hope zamarła i nagle, głęboko zawstydzona, chwyciła sukienkę i osłoniła się nią.
– To Niko, pewnie jest głodny. Muszę do niego natychmiast iść.
Aleksiej też sięgnął po· ubranie, jakby równie mocno odczuł, że magia chwili została bezpowrotnie zmszczona.
– Niko? Przecież to głos dziecka… Ach, rozumiem! Pojechali w podróż poślubną i zostawili cię z dzieckiem tej aktoreczki? Czy ty w ogóle się nie szanujesz? Dlaczego pozwalasz sobą tak pomiatać? – spytał potępiającym tonem.
Zacisnęła wargi.
– Przepraszam, muszę zająć się małym. Trafisz sam do drzwi.
Pobiegła na górę, utuliła płaczącego Nika i po jakimś czasie zeszła z nim na dół. Ku jej zdumieniu Aleksiej wciąż tam był.
– To jest więc twój drugi ukochany, ów tajemniczy Niko, o którym kiedyś wspomniałaś – skwitował tonem, którego nie dało się jednoznacznie określić.
Czy zamierzasz spędzić resztę życia, kochając męi,a i dziecko innej kobiety? Bo uwielbiasz tego malca, prawda?
Hope zatopiła rozkochane spojrzenie w twarzyczclass="underline" e ich synka.
– O, tak.
– Powinnaś mieć własne dziecko – podsumował, obrzucił ją dziwnym spojrzeniem, obrócił się na pięclass="underline" ie i wyszedł, a Hope nie próbowała go zatrzymać.
– Przepięknie! To po prostu nie do wiary, ile ci się udało zrobić w tak krótkim czasie! Ale poczekaj, aż zobaczysz, jak my sobie poradzimy! – zawołała Bianka i posłała mężowi wesołe spojrzenie.
Od powrotu z Cannes minęły trzy miesiące, które Hope poświęciła na urządzanie nowego domu, w którym zamieszkała z synkiem. Niko rósł jak na drożdżach i był pełen energii.
– Ładnie wyszliście na tym zdjęciu – zauważył Dale, przeglądając leżący na stole magazyn.
Hope za zgodą Helen i Roya przystała na sesję zdjęciową dla znanego miesięcznika, który przygotowywał materiał o osobach występujących w reklamach. Fotograf zdołał uchwycić moment, gdy Hope i Niko patrzy li na siebie z niekłamaną czułością.
– Nasz mały aniołek jeszcze urósł – zachwyciła się Bianka na widok ukochanego chrześniaka. I coraz bardziej przypomina swojego… – urwała gwałtownie, zbyt późno zauważając ostrzegawcze spojrzenie Dale' a.
– Ojca? – dokończy.ła Hope słabym głosem, a oczy jej się zaszkliły.
Dale pośpiesznie zmienił temat i zaczął opowiadać o pracy nad ostatnimi odcinkami serialu.