Выбрать главу

– Pod ko­niec roku – do­dał Spring­mann. – Tym­cza­sem bę­dzie pan re­gu­lar­nie wi­dy­wał w Kra­ko­wie dok­to­ra Se­dla­čka.

Wsta­li. Oskar spo­strzegł, że są to już inni lu­dzie. Po­dzię­ko­wa­li mu i wy­szli – dwaj fik­cyj­ni bu­da­pesz­teń­scy przed­się­bior­cy, któ­rzy wła­śnie otrzy­ma­li nie­po­ko­ją­ce wia­do­mo­ści o nie­go­spo­dar­no­ści w jed­nej ze swo­ich fa­bryk.

Wie­czo­rem dr Se­dla­ček przy­szedł do po­ko­ju Oska­ra i za­wiózł go tęt­nią­cy­mi ży­ciem uli­ca­mi na obiad do ho­te­lu „Gel­lert”. Od ich sto­li­ka wi­dać było Du­naj z oświe­tlo­ny­mi bar­ka­mi i świa­tła mia­sta na dru­gim brze­gu. W ogó­le Bu­da­peszt wy­glą­dał tak nor­mal­nie, tak przed­wo­jen­nie, że Schin­dler po­czuł się zno­wu tu­ry­stą. Po­po­łu­dnio­wą wstrze­mięź­li­wość na­gra­dzał te­raz cięż­kim miej­sco­wym bur­gun­dem o na­zwie „By­cza krew”. Po­wo­li, ale sku­tecz­nie opróż­nił kil­ka bu­te­lek.

W trak­cie po­sił­ku przy­łą­czył się do nich au­striac­ki dzien­ni­karz, dr Schmidt z przy­ja­ciół­ką, wspa­nia­łą zło­to­wło­są Wę­gier­ką. Schin­dler po­dzi­wiał bi­żu­te­rię dziew­czy­ny i po­wie­dział jej, że sam jest ama­to­rem ju­bi­ler­skich wy­ro­bów. Przy na­lew­ce mo­re­lo­wej zro­bił się jed­nak mniej to­wa­rzy­ski. Kie­dy Schmidt mó­wił o ce­nach nie­ru­cho­mo­ści, o han­dlu sa­mo­cho­da­mi i o wy­ści­gach kon­nych, Oskar sie­dział po­chmur­ny, ze zmarsz­czo­nym czo­łem. Dziew­czy­na słu­cha­ła Schmid­ta z za­chwy­tem, po­nie­waż mia­ła na szyi i na prze­gu­bach rąk efek­ty jego uda­nych trans­ak­cji. Za­ska­ku­ją­ca dez­apro­ba­ta Oska­ra była wy­raź­na. Dok­tor Se­dla­cek ukry­wał roz­ba­wie­nie: być może Oskar przy­pad­kiem zo­ba­czył od­bi­cie wła­sne­go no­wo­bo­gac­twa, wła­snych skłon­no­ści do han­dlo­wa­nia gdzie po­pad­nie.

Po za­koń­czo­nym obie­dzie Schmidt po­szedł z dziew­czy­ną do ja­kie­goś noc­ne­go lo­ka­lu. Se­dla­ček za­dbał o to, by za­brać Schin­dle­ra gdzie in­dziej. Sie­dzie­li, pi­jąc zbyt duże ilo­ści al­ko­ho­lu i oglą­da­jąc wy­stęp.

– Ten Schmidt – ode­zwał się Schin­dler, chcąc wy­ja­śnić spra­wę i od­zy­skać spo­kój na resz­tę wie­czo­ra – czy ko­rzy­sta­cie z jego usług?

– Tak.

– Chy­ba nie po­win­ni­ście ko­rzy­stać z ta­kich lu­dzi jak on. To zło­dziej.

Se­dla­ček od­wró­cił gło­wę z lek­kim uśmie­chem.

– Skąd mo­że­cie wie­dzieć – py­tał Oskar – że prze­ka­zu­je pie­nią­dze, któ­re mu da­je­cie?

– Po­zwa­la­my mu za­trzy­mać pe­wien pro­cent – od­po­wie­dział dok­tor.

Oskar za­sta­na­wiał się nad tym przez cale pół mi­nu­ty.

Po­tem rzekł ci­cho:

– Nie chcę żad­ne­go pro­cen­tu. Nie chcę, że­by­ście mi go pro­po­no­wa­li.

– Jak pan so­bie ży­czy.

– Po­pa­trz­my na dziew­czy­ny – rzekł Oskar.

XIX

Gdy Oskar Schin­dler wra­cał to­wa­ro­wym po­cią­giem z Bu­da­pesz­tu, gdzie prze­po­wie­dział li­kwi­da­cję get­ta, Unter­sturm­füh­rer Amon Göth był w dro­dze z Lu­bli­na, by prze­pro­wa­dzić tę li­kwi­da­cję do koń­ca i prze­jąć ko­men­dę po­wsta­łe­go w ten spo­sób Zwang­sar­be­it­sla­ger (obo­zu pra­cy przy­mu­so­wej) w Pła­szo­wie. Göth był tyl­ko o osiem mie­się­cy młod­szy od Schin­dle­ra – ale nie tyl­ko rok uro­dze­nia ich łą­czył. Götha, po­dob­nie jak Oska­ra, wy­cho­wy­wa­no na ka­to­li­ka; prze­strze­ga­nia za­sad Ko­ścio­ła za­prze­stał do­pie­ro w 1938 r., gdy roz­pa­dło się jego pierw­sze mał­żeń­stwo. I, tak samo jak Oskar, skoń­czył gim­na­zjum re­al­ne – z ma­te­ma­ty­ką, fi­zy­ką, me­cha­ni­ką. Był za­tem czło­wie­kiem prak­tycz­nym, nie my­śli­cie­lem – ale uwa­żał się za fi­lo­zo­fa.

Po­cho­dził z Wied­nia. Do Par­tii Na­ro­do­wo-So­cja­li­stycz­nej wstą­pił wcze­śnie, w 1930 roku. Gdy sfru­stro­wa­na Re­pu­bli­ka Au­strii zde­le­ga­li­zo­wa­ła par­tię w 1933, był już człon­kiem jej służ­by bez­pie­czeń­stwa, SS. Za­pę­dzo­ny do pod­zie­mia, wy­szedł znów na uli­ce Wied­nia po An­schlus­sie w 1938 w mun­du­rze pod­ofi­ce­ra SS. W 1940 awan­so­wa­no go do ran­gi obe­rschar­füh­re­ra, a w roku na­stęp­nym otrzy­mał sto­pień ofi­cer­ski, o wie­le trud­niej­szy do zdo­by­cia w SS niż w We­hr­mach­cie. Po prze­szko­le­niu w tak­ty­ce pie­cho­ty przy­dzie­lo­no mu do­wódz­two nad Son­der­kom­man­do pod­czas ak­cji w get­cie lu­bel­skim. To tam wła­śnie tak się za­słu­żył, że uzy­skał z ko­lei pra­wo li­kwi­da­cji get­ta kra­kow­skie­go.

Unter­sturm­füh­rer Göth, któ­ry je­chał te­raz spe­cjal­nym po­cią­giem We­hr­mach­tu z Lu­bli­na do Kra­ko­wa, by ob­jąć do­wódz­two nad do­brze wy­szko­lo­ny­mi żoł­nie­rza­mi, dzie­lił z Schin­dle­rem nie tyl­ko rok uro­dze­nia, re­li­gię i sła­bość do al­ko­ho­lu, ale tak­że po­tęż­ną syl­wet­kę. Twarz miał otwar­tą i milą, nie­co dłuż­szą niż Oskar. Ręce, choć duże i mu­sku­lar­ne, za­koń­czo­ne były dłu­gi­mi pal­ca­mi. Miał bar­dzo uczu­cio­wy sto­su­nek do swo­ich dzie­ci z dru­gie­go mał­żeń­stwa, któ­re przez ostat­nie trzy lata, z po­wo­du służ­by za gra­ni­cą, rzad­ko wi­dy­wał. Dla re­kom­pen­sa­ty po­świę­cał cza­sem uwa­gę dzie­ciom ko­le­gów-ofi­ce­rów. Po­tra­fił też być sen­ty­men­tal­nym ko­chan­kiem. Po­dob­ny do Oska­ra w swej sek­su­al­nej żar­łocz­no­ści, mie­wał jed­nak mniej kon­wen­cjo­nal­ne upodo­ba­nia, któ­rych obiek­tem byli ko­le­dzy es­es­ma­ni i z po­wo­du któ­rych lu­bił bić ko­bie­ty. Obie jego żony mo­gły za­świad­czyć, że kie­dy mi­nął pierw­szy okres za­uro­cze­nia, za­czy­nał roz­da­wać razy. Uwa­żał się za czło­wie­ka wraż­li­we­go, a do­wo­dem na to było za­ję­cie, któ­re­mu od­da­wa­li się jego oj­ciec i dzia­dek. Byli oni wie­deń­ski­mi dru­ka­rza­mi i in­tro­li­ga­to­ra­mi – Amon zaś w ofi­cjal­nych do­ku­men­tach, w ru­bry­ce „za­wód” pi­sał: „li­te­rat”. Göth praw­do­po­dob­nie każ­de­mu by po­wie­dział, że cie­szy go otrzy­ma­nie do­wo­dze­nia ak­cją li­kwi­da­cyj­ną, bo było to za­po­wie­dzią dal­szych awan­sów, a jed­nak służ­ba w Ak­cjach Spe­cjal­nych w ja­kiś spo­sób wpły­nę­ła chy­ba na stan jego wy­trzy­ma­ło­ści ner­wo­wej. Od dwóch lat cier­piał na bez­sen­ność i gdy­by mógł, nie kładł­by się spać wcze­śniej jak o trze­ciej, czwar­tej nad ra­nem, a wsta­wał jak naj­póź­niej. Za­czął pić bez umia­ru. Uwa­żał, że jego gło­wa zno­si al­ko­hol z dużo więk­szą ła­two­ścią niż w mło­do­ści. Po­dob­nie jak Oskar, ni­g­dy nie cier­piał z po­wo­du kaca, na któ­re­go za­słu­gi­wał. Dzię­ko­wał za to swym pra­co­wi­tym ner­kom.

Roz­ka­zy po­wie­rza­ją­ce mu li­kwi­da­cję get­ta i prze­ka­zu­ją­ce wła­dzę w obo­zie Pła­szów no­si­ły datę 12 lu­te­go 1943. Göth miał na­dzie­ję, że po kon­sul­ta­cji ze swy­mi star­szy­mi pod­ofi­ce­ra­mi, Wil­hel­mem Kun­de, do­wód­cą stra­ży SS, i Wil­lim Ha­ase, za­stęp­cą Szer­ne­ra, bę­dzie moż­na przy­stą­pić do opróż­nia­nia get­ta w cią­gu mie­sią­ca od jego no­mi­na­cji.