Выбрать главу

– Być może będą popełniać błędy: niszczyć to, co winno ocaleć, i budować to, co nigdy nie powinno być zbudowane, ale błędy są właściwością rodzaju ludzkiego i cechą życia. Nie ma prawdziwego życia bez błędów, a życie jest najcenniejszą rzeczą we wszechświecie – zakończyła Areta z uśmiechem, który czynił jej twarz piękną.

Ruszyli w powrotną drogę do pieczary. Uru biegły swobodnie i wesoło, machając ogonami. Raz po raz podbiegały do dziewczynki i przytulały do niej smukłe, kształtne łby, czując, że wkrótce mała przyjaciółka zniknie na zawsze z ich świata. Kusy biegł radośnie, jakby rozumiał, że powraca wreszcie do domu po najdłuższym spacerze swego życia.

Przed wejściem w głęboką czeluść jaskini Agata zatrzymała się i ostatnim, pożegnalnym spojrzeniem objęła świat planety Koral, zachodzące w przepysznej czerwieni oba słońca, przysiadłe na konarach drzew rozśpiewane, krasnopióre ptaki, panoszące się w dumnej purpurze kielichy kwiatów. Przed oczami stanęli jej jeszcze raz drobni i barwni mieszkańcy umierającego miasta – oczyma wyobraźni widziała, jak piją ożywczą wodę, a siły ich rosną z sekundy na sekundę. Przypomniała sobie rubasznego strażnika królewskiego pałacu i jego smutek na myśl o tym, że na jego osobie kończy się ród niestrudzonych stróżów ruin dawnej świetności. Pomyślała z radością, że może wierny strażnik doczeka chwili, gdy pałac zacznie odzyskiwać swe dawne kształty. Nim weszła w głąb skalnego korytarza, wzrok j ej poszybował tam, gdzie na moczarach zalegała wieczna mgła, czaiło się wieczne zło – i z pewnym smutkiem pożegnała nie znanych sobie Etę i Hiksa, magów planety Koral, którzy dla złej sprawy użyli swej mocy.

– Żegnajcie wszyscy… – szepnęła, pamiętając nawet o czarnych, posępnych huringach.

Gdy znaleźli się z powrotem w mrocznej jaskini, zdającej się nie mieć ścian i stropu, Gryms zniknął w ciemnościach i po chwili pojawił się z lustrem. Jego powierzchnia była matowa i nieprzenikniona.

– Moje lustro – powiedziała ze wzruszeniem Agata.

– Już nie twoje – szepnął Gryms. – Z chwilą gdy wrócisz do swego świata, lustro pęknie i rozpadnie się na tysiące kawałków, żeby nikt nie mógł nadużyć jego mocy.

– Ale wtedy już was nigdy nie zobaczę – powiedziała z żalem dziewczynka.

– Nigdy nas nie ujrzysz – przytaknęła spokojnie Aja. – i zapomnisz o nas…

– Na pewno nie! – zaprzeczyła gorąco Agata.

– To my sprawimy, że zapomnisz. Musimy to zrobić, nie gniewaj się. Ale w nagrodę za twe bezcenne dary damy ci dar od nas, magów planety Koral. Od tej pory, Agato, będziesz mieć czarodziejski dar malowania tego, czego tu byłaś świadkiem. Spod twego pędzla wychodzić będą obrazy tak niezwykłe, że w każdym, kto je obejrzy, wzbudzać będą niepokój, zachwyt i tęsknotę do gwiazd.

– A oto twój dom – szepnął Gryms.

Matowa powierzchnia lustra zadrżała, zafalowała, zalśniła potężnym światłem, a potem zamajaczyły w niej jakieś kształty. Gdy obraz wyostrzył się, Agata zobaczyła swój pokoik. Lustro odbijało jego znajome, przytulne wnętrze. Za uchylonym oknem wstawał wczesny ranek…

…Kusy zaskomlał i nim dziewczynka zorientowała się, wskoczył w lustro. Magowie roześmieli się, Agata zaś ujrzała, jak pies najspokojniej w świecie układa się do szczęśliwego snu na swoim zwykłym miejscu, koło tapczanu.

– Wracaj do domu, Agato, Ta, Która Musiałaś Przyjść… – szepnęła Aja i lekko dotknęła ramienia dziewczynki.

– Wracaj do domu, Ta, o włosach w tym kolorze – uśmiechnął się Gryms. – Wiedz, że cię nigdy nie zapomnimy. Wszyscy mieszkańcy planety Koral będą nosić w swych sercach legendę o Tej, która przyniosła Zmianę…

– Nasi pisarze i poeci będą cię opiewać, a rzeźbiarze ryć w kamieniu twą podobiznę – szepnął Inten.

– Nawet wówczas, gdy już znikniesz ze swojego świata, wspomnienie o tobie będzie u nas wiecznie żywe. Będziesz w nim zawsze młoda, zawsze piękna – rzekł Oder.

– A zatem dajemy ci także nieśmiertelność, choć nic o tym nie będziesz wiedzieć – szepnęła Areta.

– Idź, Agato, już wkrótce lustro utraci magiczną moc – powiedziała Aja. – Idź i nie oglądaj się za siebie…

– Idę – rzekła Agata i weszła tam, gdzie czekał na nią wierny Kusy. Powierzchnia lustra zamknęła się za nią, zmatowiała, a potem nagle lustro rozprysło się na tysiąc drobnych kawałków. Pięć wysmukłych postaci w czarnych płaszczach siedziało wokół ogniska, otoczone gromadą leżących wygodnie uru, i z zadumą spoglądało na szczątki lustra…

…w tym samym momencie do pokoju Agaty wbiegła zaspana mama i szepnęła w osłupieniu:

– Ty sobie śpisz spokojnie, a tymczasem twoje lustro rozprysło się na tysiące kawałeczków! Ale nie martw się, jutro wprawimy nowe…

* * *

Natychmiast po powrocie do swego świata Agata zapomniała o planecie Koral. Minęło wiele lat. I tylko czasem przed oczami dziewczynki pojawiały się jakieś kształty, kolory, sylwetki, przedmioty, których gorzka uroda zastanawiała ją i niepokoiła. Dorosłą Agatę wizje te – pojawiające się nie wiadomo skąd – frapowały na tyle, że próbowała przenosić je na płótno, niezbędna zaś do ich oddania gama barw niemal sama jawiła się na jej palecie.

…I wychodziły spod jej pędzla dziwne, niezwykłe obrazy, na których widok oglądający doznawali uczucia głębokiego zachwytu, niepokoju i tęsknoty do gwiazd.

Dorota Terakowska

***