Odłożywszy gazety, Mikael powrócił myślami do Cecilii. Nie zdradził ani Henrikowi, ani Dirchowi Frodemu, że okno w pokoju Harriet otworzyła najprawdopodobniej Cecilia. Obawiał się, że rzucając na nią podejrzenie, tylko jej zaszkodzi, a to była naprawdę ostatnia rzecz, którą chciał zrobić. Wcześniej czy później będzie jednak musiał zadać to pytanie.
Przesiedział na tarasie ponad godzinę, zanim postanowił odsunąć problemy na bok i poświęcić sobótkowy wieczór czemuś innemu niż rodzinie Vangerów. Telefon milczał. Erika wyjechała gdzieś ze swoim mężem. Nie miał do kogo otworzyć ust.
Wróciwszy do domu o czwartej po południu, postanowił zrobić jeszcze jedną rzecz: rzucić palenie. Od czasów służby wojskowej trenował regularnie; chodził na siłownię i biegał wzdłuż Sóder Malarstrand. Ale gdy zaczęły się problemy z Wennerstrómem, zaniedbał się. W Rullaker powrócił do ćwiczeń siłowych, głównie w celach terapeutycznych, ale po wyjściu z więzienia specjalnie się nie przemęczał. Najwyższa pora wziąć się w garść! Włożył ubranie do biegania, zrobił leniwą rundkę wzdłuż drogi do domku Gottfrieda i odbił w kierunku Fortów, by zacząć intensywny bieg w terenie. Nie parał się biegiem na orientację od czasów wojska, ale zawsze bardziej cenił wycieczki po lesie niż gonienie po płaskich trasach joggingowych. Wrócił ścieżką biegnącą wzdłuż ogrodzenia Óstergarden. Gdy dobiegał do swojej chatki, czuł, że boli go każdy mięsień.
O szóstej wziął prysznic. Ugotował młode ziemniaki i nakrył na chwiejnym stoliku na werandzie do świątecznej kolacji. Śledź w sosie musztardowym, szczypiorek i jajka. Nalał sobie wódki i wzniósł toast z samym sobą. A później otworzył kryminał Val McDermid, Syreni śpiew.
OKOŁO SIÓDMEJ przyszedł Dirch Frode i usiadł ciężko na ogrodowym krześle naprzeciwko Mikaela. Gospodarz poczęstował go odrobiną skanskiej.
– Wzbudziłeś dzisiaj silne emocje – powiedział Frode.
– Na to wygląda.
– Birger Vanger to pajac.
– Wiem.
– Ale Cecilii Vanger daleko do błazna. A jest na pana wściekła.
Mikael kiwnął głową.
– Wydała mi instrukcje. Mam dopatrzyć, żeby przestał pan węszyć w prywatnych sprawach rodziny.
– Rozumiem. I co pan na to?
Dirch Frode popatrzył na kieliszek z wódką i nagle wlał w siebie całą jego zawartość.
– Co ja na to? Henrik poinstruował mnie niezwykle dokładnie, na czym polega pańskie zlecenie. Dopóki nie zmieni tych instrukcji, dopóty jest pan zatrudniony zgodnie ze sformułowaną przez nas umową. Wychodzę z założenia, że zrobi pan wszystko, co w pańskiej mocy, żeby wywiązać się z umowy.
Mikael ponownie skinął głową. A później popatrzył w niebo, na którym zaczęły się zbierać deszczowe chmury.
– Nadciąga burza – powiedział Frode. – Jeżeli zawierucha wokół pana okaże się zbyt silna, może pan liczyć na moje wsparcie.
– Dziękuję.
Siedzieli przez chwilę w milczeniu.
– Może mi pan nalać jeszcze jednego?
Zaledwie kilka minut po wizycie Frodego przed chatką Mikaela zahamował Martin Vanger. Wysiadł z samochodu i przywitał się, a Mikael, złożywszy mu sobótkowe życzenia, zapytał, czy może poczęstować go wódką.
– Nie, lepiej nie ryzykować. Przyjechałem się tylko przebrać, za chwilę wracam do miasta, spędzę weekend z Evą.
Mikael milczał.
– Rozmawiałem z Cecilią. Była dość zdenerwowana, Henrik bardzo dużo dla niej znaczy. Mam nadzieję, że jej wybaczysz, jeżeli powie coś… niemiłego.
– Bardzo lubię Cecilię – odpowiedział Mikael.
– Rozumiem. Ale czasami jest kłopotliwa. W każdym razie chcę, żebyś wiedział, że Cecilia jest przeciwna twojemu grzebaniu w przeszłości.
Mikael westchnął. Wyglądało na to, że wszyscy w Hedestad wiedzą, w jakim celu go zatrudniono.
– A co ty sądzisz?
Martin rozłożył ręce.
– Ta sprawa z Harriet jest obsesją Henrika od dziesięcioleci. Nie wiem… Harriet była moją siostrą, ale teraz to już takie odległe… Dirch Frode powiedział, że masz tajną umowę, której warunki może zmienić tylko i wyłącznie Henrik. Obawiam się, że zerwanie tejże w jego stanie przyniosłoby więcej szkody niż pożytku.
– Więc uważasz, że powinienem pracować dalej?
– Znalazłeś coś ciekawego?
– Przykro mi, Martin, ale gdybym opowiedział ci szczegóły bez zgody Henrika, złamałbym jeden z warunków umowy
– Rozumiem. – Nagle uśmiechnął się i dodał: – Henrik ma w sobie coś ze zwolennika teorii spiskowej. Ale chodzi mi przede wszystkim o to, żebyś nie karmił go złudnymi nadziejami.
– Obiecuję, że tego nie uczynię. Jedyne, co mu przedstawiam, to dające się udokumentować fakty.
– Świetnie… Właśnie, a tak zupełnie z innej beczki, musimy się też zastanowić nad inną umową. Ponieważ Henrik z powodu choroby nie może wywiązywać się ze swoich obowiązków w zarządzie „Millennium", jestem zmuszony zająć jego miejsce.
Mikael nie odzywał się.
– Zarząd powinien się zebrać i zastanowić nad sytuacją.
– To dobry pomysł. Ale o ile mi wiadomo, następne spotkanie jest ustalone na sierpień.
– Wiem, ale chyba powinniśmy się spotkać wcześniej.
Mikael uśmiechnął się kurtuazyjnie.
– Chyba rozmawiasz z niewłaściwą osobą. Chwilowo nie zasiadam w zarządzie „Millennium". Opuściłem czasopismo w grudniu i nie mam wpływu na wasze decyzje. Proponuję, żebyś skontaktował się w tej sprawie z Eriką Berger.
Martin nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Odpowiedział dopiero po krótkim namyśle.
– Oczywiście, masz rację. Porozmawiam z nią.
Klepnąwszy Mikaela w bark, zniknął w swoim samochodzie.
Mikael odprowadził go wzrokiem. Nie świadczyły o tym żadne konkretne słowa, ale w powietrzu zawisła niewypowiedziana groźba. Martin Vanger położył na szali „Millennium". Mikael nalał sobie jeszcze jeden kieliszek skanskiej i otworzył powieść Val McDermid.
Około dziewiątej przyszedł cętkowany kot. Ponieważ łasił się do nóg, Mikael wziął go na ręce i drapał przez chwilę za uszami.
– To znaczy, że nie tylko mnie się nudzi w tę sobótkową noc – powiedział.
Gdy kładł się łóżka, spadły pierwsze krople deszczu. Kot wolał zostać na dworze.
LISBETH SALANDER wyciągnęła z piwnicy swojego kawasaki i poddała dokładnemu przeglądowi. Ten lekki pojazd o pojemności stu dwudziestu pięciu centymetrów sześciennych nie był najbardziej wypasionym motocyklem na świecie, ale należał do niej, a ona potrafiła się z nim obchodzić. Wyremontowała go przecież śrubka po śrubce i podrasowała tylko trochę powyżej dozwolonej granicy.
Po południu założyła skórzany kombinezon i kask i pojechała do domu opieki w Appehiken, gdzie spędziła wieczór z matką. Gnębił ją niepokój i wyrzuty sumienia. Matka była wyjątkowo nieobecna duchem. W ciągu trzech wspólnie spędzonych godzin zamieniły zaledwie kilka pojedynczych słów, a i wtedy Lisbeth miała wrażenie, że mama nie wie, z kim rozmawia.
MIKAEL ZMARNOWAŁ kilka dni na kłopotliwych próbach zidentyfikowania samochodu o numerze rejestracyjnym zaczynającym się od AC. Dzięki emerytowanemu mechanikowi z Hedestad ustalił markę; pojazd okazał się tuzinkowym modelem, o którym Mikael nigdy nie słyszał. Później skontaktował się z urzędnikiem w Centralnej Ewidencji Pojazdów, by sprawdzić, czy mógłby uzyskać spis wszystkich zarejestrowanych w 1966 roku fordów anglia, z blachami AC3 i coś tam. Po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że tego typu archeologiczne wykopaliska w rejestrze są możliwe do przeprowadzenia, ale zajmują wiele czasu, a na domiar złego wykraczają trochę poza zasadę jawności.