Estradę zaszczyciło dziewięciu harfiarzy, a pięciu jeszcze siedziało i czekało na swoją kolej. Morecie nie udało się dostrzec Tirone’a, ale Mistrz Harfiarz mógł krążyć wokół stołów. Alessan nie lubił Mistrza Harfiarza, ale było pewne, że Tirone dobrze wywiąże się ze swoich obowiązków na pierwszym Zgromadzeniu nowego Lorda Warowni.
Moreta i Oklina doszły do kręgu przypatrujących się tańcom ludzi, którzy z szacunkiem rozstępowali się i pozdrawiali je półgłosem. Doprowadziwszy Moretę do głównego stołu — naprzeciw estrady z harfiarzami, Oklina chciała odejść, ale Moreta ujęła ją za rękę. Kiedy Alessan podniósł się, gestem zapraszając Moretę, żeby koło niego usiadła, pociągnęła ona za sobą również Oklinę, ignorując protesty dziewczyny.
— Jest chyba dość miejsca, prawda? — zapytała Moreta, rzucając Alessanowi znaczące spojrzenie. — Oklina bardzo mi się przysłużyła.
— Miejsca oczywiście wystarczy — powiedział łaskawie Alessan, pokazując pozostałym biesiadnikom, że mają się rozsunąć. Kiedy Moreta usiadła, Alessan przyjrzał się jej i zmarszczył brwi. Czy niczego lepszego nie można było dla ciebie znaleźć?
— Ta suknia bardzo mi odpowiada. Znacznie lepiej nadaje się do tańca niż moja własna. Chociaż mogłam wybierać spośród wielu — dodała pospiesznie. — Chyba powinnam na każde Zgromadzenie zabierać dwie sukienki: jedną, w której będę oglądała wyścigi — tu figlarnie na niego popatrzyła — a drugą, w której będzie można mnie oglądać.
Ułagodzony Alessan uśmiechnął się do niej i dał znak, żeby nalano jej wina do czarki.
— Dla ciebie mam jeszcze wino bendeńskie. — Uniósł czarkę, pijąc jej zdrowie.
Zdążyła pociągnąć tylko łyczek, kiedy harfiarze zagrali żywo do tańca.
— Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zatańczysz ze mną, Władczyni Weyru? — zapytał Alessan, zrywając się na równe nogi i wyciągając do niej rękę.
— A po cóż innego bym tu przyszła? — Odwróciła się z uśmiechem do Okliny. — Pilnuj mojego miejsca i mojej czary. Potem ujęła rękę Alessana, który klucząc poprowadził ją na plac taneczny. Wsłuchała się w pulsowanie rytmu i kierowana przez mocne dłonie swojego partnera zaczęła tańczyć, czując tuż przy sobie jego silne, męskie ciało.
Uwielbiała tańczyć, ale w Weyrze, chociaż niekiedy grano i śpiewano wieczorami, tańczyło się wyłącznie na uroczystościach po Wylęgu. Czasami zieloni i błękitni jeźdźcy pozwalali sobie na dzikie akrobacje taneczne, kiedy mieli już dobrze w czubie po jakimś fatalnym Opadzie albo po śmierci smoka i jeźdźca, lecz Moretę takie tańce przejmowały grozą. Leri i L’mal uważali, że ekscesy działają na jeźdźców oczyszczające, ale Moreta wolała ich unikać i odlatywała na Orlith gdzieś daleko od przyprawiającego o szaleństwo bicia w bębny i wściekłego tańca.
Przy pięknej muzyce zapomniała o tych wspomnieniach i zatoczyli z Alessanem koło i z powrotem znaleźli się koło stołu; obydwoje z całego serca oklaskiwali grę harfiarzy, te ich proste, wesołe, znane melodie.
— Muszę teraz zatańczyć z Falgą — powiedział Alessan, posadziwszy Moretę — ale chyba zarezerwujesz dla mnie jeszcze jakiś taniec?
— Czy dobrze ci się tańczyło z Alessanem? — zapytała Oklina nieśmiałym głosem, stawiając puchar bendeńskiego wina przed Moretą.
— Tak. On świetnie tańczy.
— To Alessan nauczył mnie tańczyć. Kiedy grają w Wielkiej Sali, zawsze chociaż raz prosi mnie do tańca. Dzisiaj jednak tyle jest tu dziewcząt…
No to znajdę ci innego partnera. — Moreta rozejrzała się za jakimś próżnującym smoczym jeźdźcem.
— Och nie, nie wolno mi. — Oklina rzuciła nerwowe spojrzenie na plac, gdzie tancerze ustawiali się do nowego tańca. Powinnam usługiwać gościom.
— Właśnie to robisz, troszcząc się o moją wygodę i pilnując mojego bendeńskiego wina. — Moreta ciepło się do niej uśmiechnęła. — Dzisiejszej nocy koniecznie musisz tańczyć!
— Moreta! — Mocna dłoń zacisnęła się na jej ramieniu. Podniosła oczy i zobaczyła B’leriona, jeźdźca spiżowego Nabetha z Weyru Dalekich Rubieży. — Nie można marnować tak dobrej muzyki.
Spiżowy jeździec nie czekał na jej zgodę, wziął ją za rękę i, śmiejąc się, objął ją wpół.
— Wiedziałem, że mi się nie oprzesz. — Puścił oko nad ramieniem Morety do zdumionej Okliny i poprowadził Władczynię Weyru na plac taneczny.
Moreta dostrzegła zachwyt na twarzy Okliny, ale tak na B’leriona reagowało wiele kobiet. Był przystojny i wysoki, dobrze zbudowany, miał błyszczące ciemne oczy i zawsze był skłonny do śmiechu. Miał niewyczerpany zapas anegdot i zabawnych plotek. Moreta związała się z nim na krótko, kiedy tylko przybyła do Weyr Fortu, i była pewna, że to on jest ojcem jej trzeciego dziecka. Żałowała, że musiała je oddać na wychowanie, ale uzdrawianie zajmowało jej zbyt dużo czasu. Chociaż B’lerion nie był przywódcą tej rangi co Sh’gall, Moreta miała nadzieję, że to Nabeth dogoni jej królową w tym ostatnim, decydującym locie godowym. Zawsze najsilniejszy, najbardziej sprytny smok doganiał królową, co stanowiło jedyny sposób na poprawę rasy. Dwa razy z rzędu Kadith Sh’galla był najsilniejszy i najszybszy.
B’lerion tryskał dobrym humorem, jeszcze zbytnio nie popił, bo mówił wyraźnie, a krok miał pewny. Słyszał już, jak ją oblano, żartował, że Moreta podbije serce młodego Lorda Warowni, że namiętność do wyścigów nie wyjdzie jej na dobre. Zapytał, czemu nie ma tu Sh’galla, żeby pilnował własnych interesów.
— Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego pozwoliłaś, żeby to Kadith dogonił twoją królową, podczas gdy byłoby jej dużo lepiej z Nabethem, a ja zostałbym Przywódcą Weyr Fortu. Znacznie zabawniej miałabyś ze mną niż z Sh’gallem. Przynajmniej tak mi kiedyś mówiłaś.
Sądząc po intensywnym błysku w oczach i po tym, jak silnie objął ją wpół podczas ostatniej figury tańca, Moreta uświadomiła sobie, że B’lerion mówi pół żartem, pół serio. Przypomniała sobie, że B’lerion w danym momencie zawsze traktuje zupełnie serio to, co mówi. Czarujący oportunista, który nie ogranicza swojej działalności do jednego Weyru. Ani Warowni.
— Co? Ty Przywódcą Weyru? Nie lubisz tego rodzaju odpowiedzialności.
— Przy tobie jako Władczyni Weyru stałbym się prawdziwym ideałem. A poza tym jeszcze tylko osiem Obrotów i przyjdzie czas na zabawę. — Przyciągnął ją do siebie mocniej. — Chyba pamiętasz, jak dobrze bawiliśmy się razem.
— Ty się zawsze dobrze bawisz.
— To prawda, a przeznaczeniem dzisiejszej nocy jest zabawa, czyż nie?
Roześmiała się i wyzwoliła się z uścisku. Ktoś mógłby źle zrozumieć zaloty B’leriona. Winna była Sh’galowi wierność, przynajmniej dopóki nie skończy się Opad. Skierowała się z powrotem do stołu, a B’lerion poszedł za nią, uśmiechając się do Okliny z niezmąconym dobrym humorem. Kiedy Moreta zauważyła, jak Oklina zareagowała na obecność B’leriona, pożałowała, że za nią poszedł.
— Czy mogę prosić o następny taniec, pani Oklino? Moreta sama ci powie, że jestem nieszkodliwy. Nazywam się B’lerion i jestem jeźdźcem spiżowego Nabetha z Dalekich Rubieży. Czy mogę upić łyczek twojego wina?
— Ależ to jest wino pani Morety — zaprotestowała Oklina, usiłując odebrać mu czarkę.