Выбрать главу

– Kuzyn brata ją zafascynował – powiedział Patrick do szwagra. – Nic dziwnego, Stuartowie to potrafią. Dlatego są tak niebezpieczni. Król zechce, by zwerbowana w Szkocji armia pomogła mu wrócić do Anglii. Wielu zginie, nim Charlesowi uda się zasiąść tam na tronie. Dlaczego mieliby być wśród nich nasi ludzie, Aulayu? Starszy mężczyzna skinął głową.

– Tak – powiedział, zgadzając się z księciem.

– Nie znamy tego króla. Proszą nas, byśmy walczyli za nich w wojnach, a kiedy wojny się kończą, szybko o nas zapominają – zauważył rozsądnie.

Angus wniósł tacę, a na niej dwie napełnione gliniane fajki. Podał jedną księciu, drugą Aulayowi, a inny służący zapalił tytoń, używając cienkiej szczapy z kominka. Zaciągnęli się, wydychając smugi błękitnego dymu.

– Aaach – westchnął Aulay Brodie, a na jego twarzy pojawił się rzadko tam goszczący uśmiech.

– To dobra fajka, książę. Nie paliłem dotąd tak wonnego tytoniu.

– Moja siostra, Fortune, mieszka w Nowym Świecie. Każdej wiosny przysyła nam tytoń ze swej plantacji w Marylandzie. To znaczy, przysyłała ojcu, lecz mam nadzieję, że nadal będzie to robić. Wiadomość o jego śmierci zapewne już do niej dotarła, liczę jednak na to, iż nie zapomni o swoim bracie z Glenkirk. A jeśli tak się stanie, to jej o sobie przypomnę – dodał, parskając śmiechem.

– Przywykłem do dobrego tytoniu.

– Jestem pewien, że ja też mógłbym się do niego przyzwyczaić – stwierdził Aulay Brodie, wdychając słodki dym.

Flanna weszła pośpiesznie do sali, odziana w strój do konnej jazdy. Była gotowa i spoglądała niecierpliwie na brata, rozkoszującego się fajką.

– Zjadłaś? – zapytał Angus.

– Nie miałam czasu – odparła.

– Usiądź – polecił stanowczo i zaczął napełniać jej talerz. – Lachlann Brodie może poczekać, aż jego syn skończy fajkę, a córka napełni żołądek. Potrzebujesz tego, zwłaszcza teraz – dodał znacząco.

– A to co miało znaczyć? – spytała Flanna cicho.

– Masz mnie za głupca, siostrzenico?

– Nie jestem jeszcze pewna – odparła miękko.

– Ja jestem – oznajmił – a jeśli ty nie jesteś, to jedynie dlatego, że planujesz jakiś wybryk i nie życzysz sobie, by wiedziano, że spodziewasz się potomka. Gdy wrócisz, powiedz o tym mężowi, inaczej ja to zrobię.

– Gdy wrócę, będę już pewna – odparła Flanna, spoglądając buntowniczo na wuja. – I wtedy powiem mężowi.

Kiedy wrócę. Tylko że ja nie wrócę, póki nie zwerbuję dla króla żołnierzy.

Usatysfakcjonowany skinął głową, nie domyśliwszy się podstępu.

– Jedz – powiedział, stawiając przed nią talerz.

– Dopilnujesz, by mojemu Patrickowi niczego nie brakowało? – spytała. – Upewnij się, że Aggie pomaga Biddy przy dzieciach, i że malcy przestrzegają rozkładu zajęć, jaki dla nich przygotowałam.

Zaczęła jeść, gdyż nagłe poczuła się bardzo głodna.

– Jedyne, czego w Glenkirk zabraknie, to śliczna pani tego zamku – odparł Angus spokojnie. – Nie zostawaj w Killiecairn po tym, jak pochowają starego. Nie ma potrzeby, byś go opłakiwała. Jest tam dość krewnych, choć zastanawiam się, czy okażą przynajmniej trochę żalu. Powiedz Aulayowi, by jak najszybciej przejął władzę w Killiecairn, najlepiej jeszcze przed śmiercią ojca. Niech stary wyraźnie oświadczy, że wyznacza go na swojego dziedzica i następcę, inaczej wszystko się rozpadnie. Synowie Lachlanna i tak będą się kłócić, lecz jeśli Aulay od razu ściągnie im cugle, wszystko dobrze się skończy. Życie potoczy się swoim trybem, tylko kto inny będzie wydawał polecenia.

– Porozmawiam z nim podczas jazdy, wiesz jednak doskonale, że Una nie dopuści, by którykolwiek z braci zakwestionował władzę jej męża. Zbyt długo czekała, by zostać w Killiecairn panią – zauważyła Flanna rozsądnie.

Angus uśmiechnął się ponuro.

– Święta racja, dziewczyno!

Aulay skończył palić, wstał zatem i spytał siostrę:

– Jesteś gotowa, Flanno?

– Tak – odparła, wsuwając do kieszeni kawałek sera, by mieć co przekąsić podczas podróży. Wstała, podeszła do męża i powiedziała: – Dziękuję, panie, że pozwalasz mi jechać do ojca. Wrócę po pogrzebie, lecz, jeśli pozwolisz, nie wcześniej.

– Oczywiście – powiedział Patrick, a potem ujął żonę pod brodę i spojrzał jej w oczy.

– Życzę twemu ojcu, by przeżył tyle, ile Bóg mu wyznaczył, mam jednak nadzieję, że szybko do mnie wrócisz. Sam po ciebie przyjadę.

Pocałował ją delikatnie.

– Już za tobą tęsknię – dodał, spoglądając na nią w taki sposób, że Flanna aż się zarumieniła. Roześmiał się więc i ją puścił.

– Myśl o mnie każdej nocy – powiedział.

– Och, będę, mój panie, ty zaś, jestem pewna, będziesz myślał o mnie… i o moich czarnych perłach – dodała, uśmiechając się znacząco.

– Wiedźma – powiedział ze śmiechem, wymierając jej lekkiego klapsa. – Idź już.

Melodyjny śmiech Flanny zdawał się rozbrzmiewać w sali nawet po tym, jak ją opuściła. Patrick ruszył ku północnej wieży, skąd mógł obserwować, jak jego żona odjeżdża.

Nie obejrzała się, choć czuła na sobie jego wzrok. Byłoby to dla niej zbyt trudne. Czuła się rozdarta. Nie kochała ojca szczególnie mocno, on zaś tolerował ją jedynie ze względu na matkę. Po śmierci Meg niemal zupełnie zapomniał, że ma córkę. Gdyby nie Una i Angus, Flanna zagubiłaby się pomiędzy gromadą krewnych.

Teraz musiała opuścić Glenkirk i mężczyznę, którego pokochała całym sercem, aby dopełnić obowiązku wobec umierającego lorda. Była jedyną córką Lachlanna Brodie i choć nie chciała zostawiać Patricka, wiedziała, że powinna być przy ojcu w ostatnich godzinach jego życia – jeżeli nie ze względu na samego Lachlanna, to na swoją matkę.

Dobrze, że choć pogoda sprzyja, pomyślała. Fingal przez cały czas paplał, opowiadając o Glenkirk i o tym, jak różni się ono od Killiecairn. Nie zapomniał pochwalić się, iż pobiera nauki razem z lady Sabriną i młodym lordem Frederickiem.

– Brie jest odważna jak chłopak – powiedział do ojca. – Flanna nauczyła ją strzelać z łuku i choć nie jest jeszcze tak dobra, jak ciotka, radzi sobie coraz lepiej.

Aulay skinął głową.

– Szczęściarz z ciebie – powiedział. – Nie zaprzepaść szansy, jaka została ci dana. Książę jest z niego zadowolony? – spytał, zwracając się do siostry.

– Patrick jest dla niego miły, lecz to nie on zajmuje się Fingalem. Odpowiedzialność za chłopca spoczywa na mnie. Jeśli Fingal nie zrazi do siebie Patricka i nadal będzie dobrze się sprawował, nie pożałuje, iż został w Glenkirk. Mąż powiedział, że kiedy nauczyciel nie będzie w stanie niczego więcej go nauczyć, wyśle Fingala do Aberdeen na uniwersytet.

– Kto uczy dzieci? – zapytał Aulay.

– Stary anglikański pastor. Leslie nie odprawili go, choć przeszli na prezbiterianizm. Pastor to człowiek wykształcony, a póki przestrzega prawa, nikomu nic do tego.

Aulay chrząknął z zadowoleniem i zamilkł. Flanna chciała przekazać bratu rady Angusa, lecz było oczywiste, że nie jest to odpowiedni moment. Gdy objeżdżali jezioro Brae, słońce wyszło na chwilę zza chmur i oświetliło zameczek na wyspie. Flanna uśmiechnęła się leciutko. Gdy tylko wróci do domu, przystąpi do naprawy dachu w Brae. Zamierzała urządzić tu bazę, z której mogłaby werbować oddziały dla króla. W ten sposób rodzina Leslie ani zamek Glenkirk nie byłyby w jej poczynania zaangażowane. Uśmiechnęła się szerzej. Wszystko szło tak, jak zamierzyła. Doskonale.

Dotarli do Killiecairn późnym popołudniem. Flanna spoglądała na dom rodzinny bez specjalnego wzruszenia. Wydawał jej się obcy i taki mały. Z kamiennych kominów unosił się dym, ale poza tym w domostwie panował nietypowy spokój. Widać rodzina czuwała przy łożu Lachlanna Brodie. Gdy weszli do wielkiej sali, powitała ich żona Aulaya, Una. Czy zawsze wyglądała na tak znużoną? Flanna zdziwiła się w duchu.