Ujęła pomarszczoną dłoń ojca, ucałowała i umieściła z powrotem na kołdrze. A potem odwróciła się i złożyła na policzkach najstarszego brata pocałunek pokoju.
Lachlann Brodie zdjął, acz z trudem, pierścień przywódcy i wsunął go na palec pierworodnego.
Była to gruba złota obrączka z ciemnozielonym agatem. Na okrągłym kamieniu umieszczono złotą dłoń, trzymającą pęk strzał, a poniżej napis: Zjednoczeni.
Aulay wpatrywał się w swoją dłoń. Nie pamiętał, by pierścień znajdował się gdziekolwiek indziej, niż na dłoni ojca. Spodziewał się, że przejmie po nim kiedyś przywództwo, lecz kiedy to nastąpiło poczuł się mocno przytłoczony. Ojciec wydawał się taki silny. Sądzili, że będzie żył wiecznie. Teraz rozumiał swego szwagra z Glenkirk o wiele lepiej. Przyjęcie odpowiedzialności za klan nie było rzeczą prostą ani łatwą.
Lachlann zarechotał głośno, zaskakując wszystkich.
– Dostrzegasz to, prawda, Aulayu? – spytał tajemniczo.
– Tak, ojcze, dostrzegam – odparł Aulay z wolna. – I czuję tego wagę.
– Nie zdejmiesz go, chyba że po to, aby przekazać najstarszemu synowi – zauważył Lachlann ponuro. Rozejrzał się z gniewem po komnacie.
– Wasza siostra przyjęła moją wolę i uznała w swoim bracie nowego przywódcę Brodiech. A co z wami? Jeśli nie przysięgniecie wspierać Aulaya, możecie zabrać te parę rzeczy, które nie należą do mnie, i wynieść się z Killiecairn.
– Wynieść się, dokąd? – zapytał drugi po Aulayu syn, Callum.
– Choćby do diabla, nic mnie to nie obchodzi! – prychnął gniewnie starzec. – Nie pozwolę, by moja śmierć dała wam pretekst do spierania się o to, o czym tylko ja mogę zdecydować, i właśnie to zrobiłem.
Opadł na poduszki i zaniósł się kaszlem.
Flanna przysunęła ojcu do ust kubek z whiskey i po chwili kaszel ucichł. Spojrzała gniewnie na braci. Nagle wydała im się kimś obcym. Pamiętali upartą dziewczynę, na tyle młodszą, że wydawała się raczej ich dzieckiem, nie siostrą. Teraz stała przed nimi kobieta świadoma swej siły, bogactwa i autorytetu. Pięciu młodszych synów zaszurało niemal jednocześnie stopami.
– I…? – zapytała, nadal się w nich wpatrując. – Czy ojciec ma iść do grobu niezadowolony? Przypominam wam, że niezadowolony duch nawiedza tych, którzy winni są jego niezadowolenia, a nie jest to miłe doświadczenie.
Wydawała się w tej chwili tak podobna do ojca, że aż się wzdrygnęli.
Callum Brodie ujął czym prędzej dłoń brata i ucałował pierścień.
– Ja, Callum Brodie, drugi syn Lachlanna Brodie, lorda Killiecairn, przyjmuję jego ostatnią wolę i uznaję za nowego przywódcę mego brata, pierworodnego syna naszego ojca – oznajmił. Po nim lojalność przyrzekli kolejno pozostali bracia. Kiedy skończyli, wyszli z komnaty, a ich miejsce zajęły żony, wnukowie i reszta rodziny, składając przysięgę na wierność Aulayowi i żegnając się z patriarchą. W końcu było po wszystkim i w sypialni, poza starcem, zostali jedynie Aulay i Flanna.
– Dziękuję – powiedział nowy lord, zwracając się do siostry.
– Za co? – spytała. – Zrobiłam jedynie to, co było konieczne, aby nasz ojciec mógł odejść w spokoju.
– Oświadczyłaś, że mam poparcie Lesliech z Glenkirk, Flanno – powiedział, unosząc w uśmiechu kąciki ust. – Naprawdę twój mąż wyraził zgodę, byś przemawiała w jego imieniu?
– Na pewno by to zrobił, tyle że nie przyszło mi do głowy go zapytać – odparła z uśmiechem. – Mówiąc to, co powiedziałam, oszczędziłam ci mnóstwa kłopotów, Aulayu, a papa może odejść na tamten świat zadowolony, że w Killiecairn wszystko będzie szło zgodnie z jego wolą. Nasz brat, Callum, zawsze zazdrościł ci tego, że jesteś dziedzicem. Urodził się zaledwie w dziesięć miesięcy po tobie i czuje się oszukany. Będziesz musiał przekonać go do siebie, inaczej zacznie sprawiać kłopoty. Pozostali pójdą za tobą bez wahania, lecz Callum to zupełnie inna sprawa. Strzeż się go, a także jego synów.
– Nagle bardzo dojrzałaś – powiedział. Prawdę mówiąc, zaskoczyła go jej przenikliwa analiza. To, że tak szybko zareagowała, obniżyło napięcie i uczyniło trudną sytuację łatwiejszą.
– Uczę się, jak być księżną Glenkirk, Aulayu. Moje poprzedniczki nie były kobietami, spędzającymi czas przy kominku i kądzieli. Muszę zostawić po sobie ślad, by uznano, że byłam im równa i by nasi potomkowie, zobaczywszy mój portret w galerii, dobrze mnie wspominali. W ten sposób przysporzę też chwały rodzinie, z której się wywodzę.
– I jak zamierzasz tego dokonać? – zapytał Aulay.
– Nie pora teraz o tym rozmawiać – odparła z taką stanowczością, że więcej jej nie wypytywał.
– Zostań z papą, a ja poszukam czegoś do jedzenia. Nie jadłam od śniadania. Gdy się posilę, przyjdę i cię zmienię. To mój obowiązek. Ojciec sprowadził mnie na świat, powinnam więc być przy nim, gdy będzie z niego odchodził.
– Idź zatem – powiedział Aulay i Flanna wyszła. Lachlann Brodie otworzył oczy.
– Jest jak jej mama – powiedział cicho. – Ma w sobie krew Gordonów. – I silę Brodiech – dodał Aulay.
– Gordonom z Brae też jej nie brakowało – zauważył Lachlann. – Masz wobec niej dług. Oddała ci dziś wielką przysługę.
– Tak, wiem. Nie pomyślałbym nigdy, że będę winien mojej siostrzyczce wdzięczność, ale tak jest.
Starzec zarechotał.
– To mądra dziewczyna. Glenkirk dobrze wybrał. Czy mu na niej zależy?
Aulay parsknął śmiechem.
– Szaleje za nią, a ona za nim. Szybko urodzą im się dzieci, albo zupełnie straciłem rozeznanie.
– Dobrze. Dobrze – powiedział Lachlann, zachowując dla siebie to, co zdradziła mu Flanna.
– Odpocznę trochę – powiedział i zamknął oczy. Flanna zeszła do wielkiej sali. Rodzina Brodiech właśnie się posilała. Podeszła wprost do honorowego miejsca, gdzie na podwyższeniu siedzieli z żonami jej bracia. Una Brodie natychmiast się podniosła.
– Zróbcie miejsce dla siostry, księżnej Glenkirk, hultaje bez wychowania! – poleciła.
Flanna usiadła obok przybranej matki, mając po prawej swego brata Calluma.
– Stałaś się wielką damą, Flanno Brodie – zauważył kwaśno.
– Flanno Leslie – poprawiła go spokojnie. – Spodziewałeś się, że pozostanę na zawsze łobuzicą, bracie? Gdybyś zobaczył portrety w galerii przodków Glenkirk, może lepiej byś mnie rozumiał. Chcę, aby mąż był ze mnie dumny.
– Nie kazał jeszcze namalować twojego? – wtrąciła kpiąco jej szwagierka, Ailis. – Nie byłoby to trudne zadanie, zważywszy na rudy kołtun, jaki masz na głowie. Zachichotała obrzydliwie.
– Gdybym miała włosy w kolorze mysiej sierści Ailis, też byłabym zazdrosna – odparła Flanna słodko. – Pierwszy lord Glenkirk miał córkę o włosach takich jak moje. Jej portret wisi w wielkiej sali mojego zamku. Powiadają, że jestem od niej piękniejsza, lecz staram się nie słuchać pochlebstw.
Podniosła kawałek udźca, który Una zdążyła położyć jej na talerzu i wgryzła się w niego małymi ząbkami.
Ailis prychnęła gniewnie i już miała otworzyć usta, gdy jej mąż burknął:
– Zamknij się, kobieto!
Zmilczała zatem, przeszywając jedynie Flannę nienawistnym spojrzeniem.
Una parsknęła cichym śmiechem, zadowolona, że ktoś przytarł wreszcie nosa Ailis. Żona Calluma przysparzała, podobnie jak jej zawistny mąż, nieustannych kłopotów. Callum przysiągł co prawda, że będzie wobec nowego lorda lojalny, Una wiedziała jednak, że ani trochę mu się to nie spodobało. Nie miał jednak wyboru, chyba że wystarczyłoby mu odwagi, aby spróbować podzielić klan.