– Nie wiedziałam – odparła Flanna. – Z dzieciństwa pamiętam tylko, że odkąd umarła mama, papa zachowywał się, jakby było mu obojętne, czy żyję, czy umarłam wraz z nią. Tylko to potrafię sobie przypomnieć.
Una skinęła głową.
– Tak – zgodziła się – niemal zapomniał o tobie, tak bardzo pogrążył się w smutku. Opłakiwał twoją matkę do końca życia. Było mu trudno na ciebie patrzeć, gdyż bardzo ją przypominasz, choć masz srebrzyste oczy Lachlanna, a kiedy się złościsz, spoglądasz zupełnie jak on.
– Mam oczy ojca? – powtórzyła Flanna, zaskoczona. Nikt wcześniej o tym nie wspomniał.
– Tak – odparła Una. – I jego spojrzenie – dodała ze śmiechem. – Pamiętam, że kiedyś pokłóciłaś się z ojcem, choć nie pamiętam już o co. Miałaś siedem, może osiem lat. Staliście, wpatrując się w siebie z gniewem i wyglądając zupełnie tak samo!
Bracia Flanny parsknęli zgodnym śmiechem. Dobrze wiedzieli, o czym mówi Una.
– Kochał cię, dziewczyno, choć nie poświęcał ci uwagi – powiedział Aulay, wytrącając siostrę z zamyślenia. – Kiedy odrzucił ofertę Patricka Leslie i nie zgodził się sprzedać Brae sądziłem, że oszalał. Nie potrafiłem dostrzec tego co on, lecz teraz widzę, że miał rację. Dopisało ci szczęście, Flanno. Poślubiłaś mężczyznę o dobrym charakterze, bogatego, spokrewnionego z samym królem! Twój syn będzie następnym księciem Glenkirk! Dzieciak, w którego żyłach płynie krew Brodiech! Prędzej czy później skorzystamy na tym pokrewieństwie, i to dzięki tobie, siostro.
Flanna natychmiast skorzystała z okazji.
– Byłam w Perth – zaczęła. – I poznałam króla. Udzielił mi zgody, bym zwerbowała dla niego oddział żołnierzy. Potrzebuje armii, aby odebrać, co mu się należy i pomścić ojca.
W sali zrobiło się nagle bardzo cicho.
– Wiem, że uciekłaś – powiedział Aulay.
– Nie uciekłam! – zaprotestowała Flanna z oburzeniem. – Ojciec Patricka, niemądry starzec, wyruszył do Dunbar, mimo błagań żony. Zginął, broniąc króla i kraju. Księżnę Jasmine bardzo to rozgniewało. Opuściła Glenkirk i udała się do Francji, zabierając najmłodszą córkę. Nim wyjechała, powiedziała Patrickowi, że królewscy Stuartowie ściągają na Lesliech z Glenkirk nieszczęścia, dlatego nie wolno mu angażować się po ich stronie. To oczywisty nonsens i ani przez chwilę nie wierzyłam, że księżna ma rację.
– Ale twój mąż wierzy – powiedział Aulay – ty zaś jesteś zobowiązana być mu w tej kwestii posłuszna.
– Przede wszystkim winna jestem lojalność królowi – odparła Flanna.
– Przede wszystkim, lady Leslie, winna jesteś lojalność Bogu – poprawił ją pan Dundas, prezbiteriański duchowny. – Podpisałaś Kowenant, prawda?
– Oczywiście – odparła Flanna szybko i bez wahania – i król także, drogi panie! Widziałam, jak go koronowano. Składał przysięgę z takim przekonaniem, że najbardziej zatwardziali z jego krytyków mieli łzy w oczach. To było wspaniałe!
– Spotkałaś się z nim? – zapytał sceptycznie brat Flanny, Ranald.
– Przed koronacją i po niej – pochwaliła się.
– Jak do tego doszło? – zapytał tym razem Aulay.
– Przyszedł do gospody, gdzie się zatrzymałam i Charlie nas sobie przedstawił. Potem, ponieważ wiedział, że muszę szybko wrócić do domu, przyszedł po uczcie, by się pożegnać i podziękować mi za lojalność. To wtedy poprosiłam, aby udzielił mi zgody na werbowanie żołnierzy i ją otrzymałam – wyjaśniła, nie śmiejąc wdawać się w szczegóły, aby nie zaszokować braci.
– Byłaś z królem sama? – zapytał znowu Aulay.
– Oczywiście, że nie! – odparła, udając oburzenie. – Za kogo mnie uważasz, by choć rozważać taką możliwość? Za pierwszym razem był z nami lord Stuart, a za drugim mój mąż. Jestem zaszokowana, Aulayu, że mogłeś uznać mnie za tak głupią albo źle wychowaną, iż zachowałabym się w obecności króla niestosownie i skompromitowała obie nasze rodziny.
Zacisnęła wargi i potrząsnęła z dezaprobatą głową.
– Wybacz, siostro – powiedział nowy lord.
– Oczywiście, że ci wybaczam – odparła, uśmiechając się nieznacznie. – A teraz, skoro już tu jestem, zapraszam każdego dzielnego mężczyznę, który chce odmienić swoje życie, a może nawet zdobyć majątek, by przyłączył się do oddziałów króla. Będzie trochę plądrowania, lecz tylko w miastach, które nie pozostały wobec Stuartów lojalne – wyjaśniła. – Co czeka was w Killiecairn? Nie macie nic własnego, gdyż wszystko należy do Aulaya. Nie macie bydła ani owiec, gdyż one także należą do Aulaya. Żyjecie i umieracie zgodnie z jego wolą i choć mój brat to dobry człowiek, to on jest teraz w Killiecairn panem, po nim zaś naczelnikiem zostanie jego najstarszy syn. Nie będziecie mieli szansy poprawić swojej sytuacji, jeśli tu zostaniecie.
Umilkła i omiotła spojrzeniem salę, zatrzymując wzrok na młodszych bratankach. – No, dalej, chłopcy, gdzie jest powiedziane, że Brodie nie potrafią docenić dobrej awantury? Ta rodzina zawsze była lojalna wobec swoich władców. Nikt nie ważyłby się zasugerować, że któryś z jej członków mógłby być zamieszany w zdradę. Przewidują, że wojna będzie krótka, gdyż ludzie chcą, by ich król wrócił i wstydzą się, że zamordowali jego poprzednika.
– Jeśli Anglicy chcą swego króla z powrotem – przemówił jeden z młodszych kuzynów – dlaczego po prostu do nich nie wróci? Jest synem Jamiego Stuarta, lecz nie urodził się w Szkocji. Nosi jego nazwisko, lecz powiadają, że nie wygląda jak Stuart. Nie jest Szkotem, ale Anglikiem.
– Przede wszystkim jest królem Szkocji – odparła Flanna. – Gdybyś mógł go zobaczyć, Ianie, i z nim porozmawiać, jak dane było mnie, tobyś zrozumiał. Podobno brat mojego męża wygląda jak jego ojciec, książę Henry Stuart, a król, prawdę mówiąc, nie przypomina z wyglądu Charliego. Ale co za różnica? Jest przecież królem! Potrzebuje naszej pomocy!
– Dlaczego mielibyśmy pomóc mu w tym, by mógł nas opuścić, siostro? – zapytał Aulay. – Stuartowie to ludzie bez charakteru. Wolą żyć sobie wygodnie w Anglii, niż władać Szkocją. Jeśli Karol Stuart chce być królem Szkocji, proszę bardzo, nie pomogę mu jednak wrócić do Anglii.
– Anglicy zamordowali jego ojca! – krzyknęła Flanna. – Nawet duchowni to potępili. Czy my, Szkoci, mamy siedzieć bezczynnie, miast wywrzeć na tych nikczemnikach zemstę?
– Żyjemy w odosobnieniu, Flanno – zawołał jej brat w odpowiedzi – lecz nie aż takim, byśmy nie wiedzieli, co się dzieje. Cromwell i jego poplecznicy nadal okupują Edynburg. Król przybył w zeszłym miesiącu do Aberdeen, gdzie próbował zwerbować oddziały, i to mu się nie udało. Nic nie rozumiesz, siostro, albo oczarowały cię jego gładkie maniery i wymowa. Stuartowie to najlepsi kłamcy w chrześcijańskim świecie, zwłaszcza wobec kobiet. Był czas, że prawie w każdej szkockiej rodzinie chował się królewski bękart. To czarusie, siostro, i ciebie Karol też oczarował. Podejrzewam, że twój mąż zjawił się w Perth w samą porę, inaczej mogłabyś zostać uwiedziona – zakończył ze śmiechem.
Sala rozbrzmiała serdecznym śmiechem.
Flanna poczuła, że ogarnia ją gniew. Aulay nie zdawał sobie sprawy, jak bliski był prawdy, nie zamierzała jednak dopuścić, by pokrzyżował jej plany. Pomoże królowi i odzyska dla swej rodziny tytuł lorda Brae. Odczekała, aż wesołość ucichnie, a potem powiedziała z pogardą:
– Nie sądziłam, że nadejdzie dzień, kiedy Brodie z Killiecairn stchórzą, Aualyu. Bogu niech będą dzięki, że nasz ojciec tego nie dożył.
Twarz Aulaya pociemniała z gniewu.
– Gdybyś była mężczyzną, Flanno… – zaczął głosem zduszonym z gniewu.
– Tobyś mnie wyzwał? – spytała kpiąco. – Zrób to! Nie byłeś nigdy dobry w szermierce, Aulayu. Pokonałabym cię z jedną ręką przywiązaną za plecami. Pokonałabym każdego z was! A teraz, kto ma dość odwagi, by udać się ze mną do Brae, gdzie zacznę zbierać dla króla żołnierzy?