Выбрать главу

– Więc twoja teściowa jest Irlandką? – dopytywał się Aulay.

– Nie. Pochodzi z bardzo dalekiego kraju. Patrick mówi, że nazywają go Indie. Jej papa był wielkim królem.

– Jakimż to sposobem córka wielkiego króla wyszła za mąż za Szkota i zamieszkała w Glenkirk? – zapytał kpiąco drugi brat Flanny, Callum. – Kto naopowiadał ci takich historii?

– Mój mąż – odparła Flanna. – Jego rodzina jest doprawdy niezwykła, drodzy bracia. Babce Patricka, starej lady BrocCairn, powiedziano, że jej mąż zginął w pojedynku. Zrozpaczona, popłynęła ze starszym bratem do Indii, gdzie przebywali jej rodzice. Została porwana i podarowana temu wielkiemu królowi, by zostać jego czterdziestą żoną.

– Czterdziestą? – zawołał z niedowierzaniem kolejny brat, Simon. – Boże, miej litość nad tym biedakiem, mnie jedna żona w zupełności wystarczy!

Pozostali parsknęli zgodnym śmiechem.

– Mąż opowiada ci bajki – zauważył Callum.

– Nie, to prawda. Patrick twierdzi, że większość małżeństw jego dziadka została zawarta z przyczyn politycznych, aby przypieczętować traktat albo zakończyć wojnę. Niektóre z tych kobiet kochał, i tak było właśnie z Velvet. Nazywał ją swoją angielską różą. Wkrótce po tym, jak urodziła mu córeczkę, z Anglii nadeszła wieść, że lord BrocCairn żyje. Rodzina chciała odzyskać Velvet i król, człowiek honoru, odesłał ukochaną do Anglii. Zatrzymał jednak córeczkę, która dorosła i stała się potem księżną Jasmine.

Jej pierwszy mąż był księciem. Zginął, zamordowany przez brata księżniczki, która uciekła do Anglii, kiedy ich ojciec umierał i nie był w stanie dłużej jej chronić. Dziadkowie powitali dziewczynę serdecznie i po jakimś czasie wyszła ponownie za mąż. Dała markizowi Westleigh troje dzieci. To właśnie markiz zdobył dla niej majątek w Irlandii, nadany mu przez króla Jakuba. Gdy jej mąż został zamordowany, Jasmine opuściła Irlandię i wróciła na angielski dwór, gdzie poznała księcia Henryka Stuarta i dała mu syna. Gdy książę zmarł, przysięgła nie wychodzić więcej za mąż, gdyż uwierzyła, że sprowadza nieszczęście na mężczyzn, którzy ją kochają.

Bracia słuchali, porwani opowieścią, której treść przekraczała wszystko, co byli w stanie sobie wyobrazić. Flanna zaczęła opowiadać, jak król Jakub rozkazał, by książę Glenkirk, który był wówczas wdowcem, poślubił owdowiałą markizę Westleigh. Chciał w ten sposób zapewnić bezpieczny dom swemu wnukowi, gdyż ufał księciu Glenkirk jak mało komu. Pamiętał, jak to jest, być wychowywanym przez obcych i nie życzył sobie, aby spotkało to jego wnuka.

– Jednakże – opowiadała dalej Flanna – dama nie życzyła sobie wychodzić ponownie za mąż. Znała Glenkirka i nawet go lubiła, nie podobało jej się tylko, że ma poślubić go na rozkaz. Zabrała czwórkę swoich dzieci i uciekła z nimi do Francji. Odnalezienie jej zajęło Glenkirkowi dwa lata, a pomogła mu w tym madame Skye.

– A któż to taki? – zapytał Aulay.

– Babka lady Jasmine, ale to już zupełnie inna historia! Ledwie mogę uwierzyć w to, co słyszę na temat tych kobiet. Dlatego tak ważne jest, bym nie zapisała się w pamięci potomnych jako księżna, która niczego nie dokonała. Pomagając królowi, zostawię po sobie ślad. Pozwólcie jednak, że skończę. Lady Jasmine i Jemmie Leslie w końcu się pobrali. Urodziło im się trzech synów i dwie córki. Jedna zmarła w dzieciństwie. Druga przebywa teraz z matką we Francji. Jest najmłodsza i urodziła się, gdy księżna sądziła, iż nie może mieć już dzieci. Patrick powiada, że byli bardzo zdziwieni, gdy jego siostra, Autumn, pojawiła się na świecie. A stało się to w Irlandii, dokąd udali się, by wydać za mąż jedną z jego sióstr… ale to temat na kolejną opowieść. Historia Glenkirk obfituje w fascynujące momenty – zakończyła ze śmiechem.

– Cóż – zauważyła Una – rozumiem teraz, dlaczego tak uparłaś się przy swoim pomyśle, lecz może Patrick zadowoliłby się żoną, która nie ucieka i nie popada w tarapaty. Wygląda na człowieka ceniącego spokój.

– Wszystkie kobiety Lesliech miały burzliwe życie – przyznała Flanna. – Wyraża się o nich z miłością, lecz możesz mieć rację, Uno. Zwykł także mawiać, że jego siostry to samowolne dziewuszyska, przysparzające rodzicom nieustannych kłopotów.

– Sama widzisz! – zawołała triumfalnie Una. – Twój mąż to zwykły naczelnik klanu, mimo swego majątku i tytułów. Będziesz dla niego doskonałą żoną, gdy tylko wybijesz sobie z głowy te głupoty. Będziesz dbała o jego dom i dasz mu gromadkę zdrowych dzieci, które wychowasz na dobrych ludzi. Gdy wasi potomkowie popatrzą na twój portret, nie powiedzą, że byłaś księżną, która niczego nie dokonała, lecz taką, która uczyniła swego męża bardziej szczęśliwym, niż którykolwiek lord przed nim. On zaś obdarzał ją nieustającą miłością i nie lubił przebywać z dala od niej.

– Ależ, Uno – powiedziała Flanna, zaskoczona słowami starszej niewiasty. Nie podejrzewała dotąd, że szwagierka może być tak romantyczna.

– Cóż, to z pewnością lepsze, niż być zapamiętaną jako naiwna księżna, przemierzająca szkockie góry po to, by znaleźć mięso armatnie dla wygnanego króla, który opuścił Szkocję, gdy tylko odzyskał to, co stracił – rzekła Una ostro. – Twój mąż to dobry człowiek, Flanno. Nie odstręczaj go od siebie, przeciwstawiając się jego woli. Jeśli Patrick uważa, że Stuartowie sprowadzają na jego rodzinę nieszczęście, musisz uszanować ten pogląd, nawet jeśli uważasz go za niemądry. Tak postępuje dobra żona. Wychwala osiągnięcia męża i pomija milczeniem popełniane przez niego błędy w ocenie, przynajmniej na ogół.

– Teraz już wiem, jak udało ci się przeżyć z moim bratem tyle lat we względnym spokoju – zażartowała Flanna.

Una wymierzyła klapsa szwagierce, lecz był to czuły klaps, i obie się roześmiały.

Wyjechali z Killiecairn późnym rankiem, a pod wieczór zamajaczyły przed nimi wieże Glenkirk. Flannie od razu zrobiło się ciepło na sercu. W czasie tych kilku miesięcy, jakie minęły od ślubu, pokochała Glenkirk. Fingal popędził konia, zbliżył się do niej i powiedział z uśmiechem:

– Cieszę się, że wróciliśmy. Brakowało mi małych Stuartów, nawet Willy'ego, chociaż przez cały czas ryczy.

– Zachowuj się – ostrzegła go matka. – Nie życzę sobie, by odesłano cię do domu, Fingalu Brodie. Pobyt tutaj to dla ciebie wielka szansa. Nie chciałabym cię stracić, jak tylu innych, którzy popłyną do Nowego Świata.

– Podoba mi się w Glenkirk – przyznał Fingal. – Lubię codziennie się uczyć. Lady Sabrina pobiera nauki wraz z nami. Leslie uważają, że dziewczyna powinna być równie wykształcona, jak chłopiec. Nawet Flanna nauczyła się w końcu czytać i pisać.

– Naprawdę? – zdziwiła się Una.

– Nie mogę być księżną i nie umieć pisać. Mam obowiązki. Angus mnie nauczył.

– A czego jeszcze cię uczy? – spytała Una, zaciekawiona.

– Angus prowadzi gospodarstwo. Księżna Jasmine miała służącego, który był z nią, od kiedy się urodziła. Gdy wyjechała, zabrała go ze sobą – wyjaśniła Flanna. – Mamy gospodynię, służba potrzebuje jednak nadzoru. Wszyscy lubią Angusa. Wiesz, że to mój wuj? Nieprawy brat mamy.

– Wiem – odparła Una. – Ma szczęście, że siostra, a teraz siostrzenica kochały go na tyle, by uczynić członkiem swej rodziny. A jak powodzi się Aggie?

– Jest szczęśliwa – odparła Flanna. – Nie ma przy mnie zbyt wiele do roboty, pomaga więc opiekować się dziećmi, choć mają nianię. Przyjechała z nimi z Anglii. Doskonale się dogadują, a ponieważ niania nie jest już młoda, pomoc bardzo się jej przydaje.

Kiedy zbliżyli się do Glenkirk, na spotkanie kawalkady wyjechał z zamku jeździec. Flanna pośpieszyła natychmiast ku mężowi.