Выбрать главу

Flanna wiła się pod nim, a jej przyjemność wciąż rosła.

– Tak! – szlochała. – Tak! Tak!

Poczuł, że zaraz osiągnie szczyt i z ulgą pofolgował zmysłom, pogrążając się w rozkoszy.

Gdy doszli po chwili do siebie, przytulił ją znowu i powiedział:

– Brakowało mi ciebie, Flanno. Nie lubię, gdy jesteś z dala ode mnie. Glenkirk wydaje się wtedy takie puste.

– Z dzieciakami Charliego biegającymi z kąta w kąt? – spytała żartobliwie.

– Pewnego dnia nas opuszczą – zauważył.

– Będziemy mieli wtedy własne dzieci – odparła. Westchnął głęboko.

– W sierpniu – powiedziała, jak gdyby nigdy nic. – Dziesięć miesięcy po ślubie, wystarczająco wcześnie nawet jak dla mojej rodziny.

– Spodziewasz się dziecka? – zapytał, przyciskając ją mocniej.

– Tak – odparła.

– Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? – zapytał, siadając i spoglądając na żonę. Rzeczywiście, jej piersi zdawały się bujniejsze i czy brzuch odrobinę się jej nie zaokrąglił?

– Z początku nie byłam pewna. To moja pierwsza ciąża, Patricku. Una potwierdziła moje przypuszczenia. To ona przekonała mnie, bym zrezygnowała z werbowania żołnierzy i była po prostu dla ciebie dobrą żoną – przyznała uczciwie.

– Pojechałaś do Killiecairn werbować żołnierzy?

– zapytał gniewnie.

– Pojechałam, aby być przy umierającym ojcu – odparła. – Ale tak, po tym, jak go pochowaliśmy, próbowałam zwerbować moich krewnych, zamierzałam też udać się do Huntley, porozmawiać z rodziną mojej matki, Gordonami. Brodie mnie wykpili, a bracia złajali za to, iż narażam na szwank dobre małżeństwo.

– Twoi bracia mają więcej rozsądku niż ty – powiedział, obrzucając ją kamiennym spojrzeniem.

– Dałam królowi słowo, a teraz muszę wymówić się ciążą – odparła chłodno Flanna.

– Naprawdę sądzisz, że król uwierzył, iż możesz zwerbować dla niego regiment? – zapytał Patrick z odcieniem kpiny w głosie.

– Nieważne, czy tak uważał – odparła. – Sprawił, że ja uwierzyłam, iż jestem w stanie tego dokonać. Wszyscy przekonujecie mnie, że to czarujący mężczyzna i tak jest naprawdę. Twój osąd jest spaczony przez to, co powiedziała ci matka i fakt, że twój ojciec zginął pod Dunbar. Ja znam tylko człowieka, którego spotkałam w Perth. Bałamuta, owszem, ale i króla. Może i chodzę z głową w chmurach, Patricku, nikt nie powiedział jednak dotąd o mnie, że jestem głupia. Już raczej naiwna, o ile naiwnością jest wierzyć swojemu królowi.

– Czyje dziecko nosisz? – zapytał z furią. – Co takiego?

Z pewnością musiała się przesłyszeć.

– Nosisz moje dziecko czy króla, Flanno? Pytanie jest proste i wymaga prostej odpowiedzi – zapytał ostro.

– Oczywiście, że twoje – odparła bez wahania. – Co cię skłoniło do przypuszczenia, że mogłabym okryć hańbą nas oboje, zachowując się jak ladacznica?

– Zastałem cię samą z królem, tak czy nie?

– Gdybyś zastał w podobnej sytuacji swoją siostrę, nie zadałbyś podobnego pytania - odparła. Jej wściekłość sięgnęła niebezpiecznego poziomu.

– Znam moje siostry – odparł lodowatym tonem.

– Wyjdź! – powiedziała.

– Co takiego?

– Wynoś się z mojej sypialni! – krzyknęła. – Nie chcę cię tutaj!

Dla podkreślenia, że mówi poważnie, zdzieliła go mocno w ramię.

– Wynoś się, natychmiast!

Pochwycił jej dłonie i mocno przytrzymał.

– Kobieta w odmiennym stanie nie powinna tak się ekscytować – powiedział.

– Dlaczego miałoby cię to obchodzić? – wrzasnęła. – Nie wierzysz, że dziecko jest twoje! Zdajesz sobie sprawę, jak bardzo cię nienawidzę? Nie wybaczę ci takiej obrazy, Patricku! Jak mogłeś! Posądziłeś mnie, że zabawiam się z innym, a gdy zaprzeczyłam, powiedziałeś, że nie znasz mnie wystarczająco, by uwierzyć, że tak nie było!

Wyrwała mu się i zeskoczyła z łóżka.

– Natychmiast stąd wyjdź! – powtórzyła.

– Zachowujesz się niemądrze, Flanno – powiedział, podnosząc się ze skłębionej pościeli.

– Jestem niemądra, naiwna i rozpustna. Czy masz w zanadrzu inne obelgi, którymi zechcesz łaskawie dziś mnie obrzucić, mój panie? – spytała z sarkazmem w głosie.

– Jeśli narazisz to dziecko swymi humorami… – zaczął, lecz powstrzymała go, unosząc dłoń.

– Podałeś w wątpliwość jego pochodzenie, Patricku. Dlaczego? Ponieważ mnie nie znasz. Jestem tylko dziewczyną, którą poślubiłeś, aby powiększyć swoje włości. Lecz kiedy dziecko się urodzi, a ty spojrzysz w jego twarzyczkę i odnajdziesz w niej siebie, czy wtedy mi uwierzysz? Król może i jest uwodzicielem, nie uwiódł jednak twojej żony. Dziecko, które noszę, jest twoje, Patricku Leslie. Brodie z Killiecairn nie są tak bogaci i wpływowi jak Leslie z Glenkirk, mają jednak swój honor. A teraz, proszę, zostaw mnie samą.

Wyprostowała się na całą wysokość i mimo nagości dostrzegł w niej nagle dziewczynę, którą spotkał jesienią w Brae. Skłonił się formalnie, odwrócił i wymaszerował przez drzwi, łączące ich sypialnie. Ledwie zamknęły się za nim, uświadomił sobie, że zachował się jak głupiec. A wszystko z powodu zazdrości. Flanna wyrażała się o królu tak, jakby był jej bohaterem. Patrickowi Leslie nie spodobało się, że mówi w ten sposób o innym mężczyźnie, nie upoważniało go to jednak do podawania w wątpliwość jej wierności.

Nosi pod sercem jego dziecko! Syna i dziedzica! Przed końcem lata będzie trzymał go w ramionach. Ależ się matka ucieszy! Matka! Zaprzątnięty obowiązkami i żoną nie pomyślał dotąd, by do niej napisać. Lecz nawet gdyby to zrobił, czy list dotarłby do Francji? Nie był tego wcale pewien. Wyjął z komody koszulę, włożył ją i wszedł do łóżka.

Nie spał zbyt dobrze, a kiedy zszedł rankiem do wielkiej sali zastał tam Flannę, jej szwagierkę i braci. Pogratulowali mu, poklepując po plecach i wznosząc toast za następnego księcia Glenkirk. Uśmiechali się szeroko, zadowoleni, że siostra tak dobrze się spisała.

– Pomyślałam, że nie będziesz miał nic przeciwko temu, bym podzieliła się szczęśliwą nowiną z braćmi – powiedziała Flanna słodko, lecz jej spojrzenie pozostało chłodne.

– Jestem z Flanny bardzo zadowolony – powiedział do Brodiech. – Wasz ojciec, niechaj spoczywa w spokoju, wiedział, co robi, upierając się, iż muszę poślubić waszą siostrę, by dostać Brae.

Bracia zaśmiali się rubasznie, lecz Una spytała cicho:

– Co takiego zrobił?

– Podał w wątpliwość pochodzenie dziecka – odparła Flanna szeptem. – Zapytał, czy nie jest aby króla.

– Jak mógł? – westchnęła Una, blednąc.

– Zapytał o to, ponieważ jest zazdrosny – odparła Flanna. – Byłam z królem sama, kiedy przyjechał do Perth. Teraz wiem, jak niemądrze jest trzymać coś w sekrecie. Gdybym od razu powiedziała mu o dziecku, nic takiego by się nie wydarzyło. Ale naprawdę nie byłam pewna, a nie chciałam, by poczuł się rozczarowany.

Westchnęła.

– Nie wspominaj o tym moim braciom. Byliby wściekli, a nie życzę sobie zadrażnień pomiędzy nimi a Glenkirk. Patrick wie, że nie ma racji, ukarzę go jednak tak, że nie odważy się więcej we mnie zwątpić.

– Co zamierzasz? – spytała Una, zmartwiona.

– Nie powiem ci. Masz zbyt miękkie serce, Uno a ja planuję dać mężowi nauczkę.

Parsknęła cichym śmiechem.

– Podążę ścieżką, wytyczoną przez jedną z moich poprzedniczek. Jej mąż był równie uparty, jak mój. Zmusiła go jednak do kapitulacji, tak jak ja zmuszę Patricka.

– Jesteś pewna, że nie oddalicie się przy tym od siebie? – zaniepokoiła się Una.

– Na pewno nie. Obiecujesz, że nie zdradzisz mojej tajemnicy, Uno?