– Tak też myślałem. No i dlatego natknęłaś się na mnie.
– Uśmiechnął się trochę zażenowany. – - Naprawdę nie chciałem być świadkiem tego, co zaszło między tobą a Heathem. Przepraszam.
Udałam, że jestem pochłonięta głaskaniem Nali. Więc widział, jak Heath mnie pocałował, a następnie całe to krwawe zajście. O rany, jaki wstyd… Nagle uderzyła mnie pewna myśl. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się ironicznie.
– W takim razie jesteśmy kwita. Ja też nie chciałam słuchać twojej rozmowy z Afrodytą.
– Zgoda – odpowiedział mi z uśmiechem. – Jesteśmy kwita. To mi się podoba.
Jego uśmiech wywołał dziwną reakcję w moim żołądku.
– Tak naprawdę nie mogłabym zlecieć na dół i wyssać krwi z Kayli – wyjąkałam jeszcze.
Roześmiał się. (Miał naprawdę sympatyczny śmiech).
– Wiem. Wampiry nie mogą latać.
– Ale udało mi siej ą nastraszyć – powiedziałam.
– Z tego co mogłem zauważyć, zasłużyła sobie na to.
– Przerwał na chwilę i potem dodał: – Czy mogę cię o coś zapytać? To będzie osobiste pytanie.
– Widziałeś, jak wypijam z kielicha krew, wymiotuję, całuję się z chłopakiem, zlizuję krew, jakbym była szczenię ciem, a potem drę się jak opętana. Z kolei ja widziałam, jak rezygnujesz z minety. Po tym wszystkim mam wrażenie, że mogę odpowiedzieć na osobiste pytanie.
Czy on był w jakimś transie? Na to mi wyglądało. Zaczęłam się wiercić, aż Nala przywołała mnie do po rządku. Uspokoiłam ją intensywnym głaskaniem.
– Zdaje się, że był – w końcu przyznałam. – Nie wiem, czy to trans czy nie, a już na pewno nie zamierzałam narzucić mu swojej woli, nic z tych rzeczy, ale on zachowywał się inaczej niż zwykle. Nie wiem, co to mogło być. Owszem, coś wypił, palił trawkę. Może po prostu był na haju? – Jak przez mgłę w pamięci usłyszałam jego słowa: „Tak, co tylko ze chcesz… Zrobię wszystko, co tylko zechcesz…". I zobaczyłam jego spojrzenie, pełne napięcia. Nawet nie miałam pojęcia że Sportsmen Heath jest zdolny do tak intensywnych przeżyć (w każdym razie poza boiskiem).
– Czy on zawsze taki był czy dopiero po tym, jak ty… eee… zaczęłaś…
– Wcześniej taki nie był. Dlaczego pytasz?
– Bo jeśli po tym, to wyklucza dwie ewentualne przy czyny jego dziwnego zachowania. Pierwszą: gdyby był na haju, to by zachowywał się dziwnie przez cały czas. I drugą: że był tobą zauroczony; a mógłby się tak zachowywać, ponieważ jesteś naprawdę ładna i już samo to może przyprawiać chłopaka o zawrót głowy.
Jego słowa znów wywołały we mnie reakcje brzuszne – dotąd żaden facet tak na mnie nie działał. Ani Sportsmen Heath, ani Leniwiec Jordan, ani Jonathan z Głupiej Kapeli (lista moich chłopaków może nie jest długa, ale za to barwna).
– Naprawdę? – zapytałam jak kretynka.
– Naprawdę. – Uśmiechnął się bynajmniej nie kretyńsko.
Jak ja mu się mogę podobać? Ja, idiotka chłepcząca krew!
– Ale to też nie wchodzi w rachubę, ponieważ musiał zauważyć, jak pięknie wyglądasz, jeszcze zanim go pocałowałaś, a z tego, co mówisz, wynika, że nie wydawał się za uraczony, dopóki nie włączyła się sprawa krwi.
Powiedział: zauroczony, tak właśnie powiedział!
Szczerzyłam się do niego, podziwiając wyszukane słownictwo, jakim się posługiwał, i niewiele myśląc, dodałam:
– Właściwie to się stało, dopiero gdy usłyszałam jego krew.
– Powtórz, co powiedziałaś – poprosił.
Holender! Nie chciałam tego mówić. Odchrząknęłam nerwowo.
– Heath stał się inny w momencie, w którym usłyszałam pulsowanie krwi w jego żyłach.
– To słyszą tylko dorosłe wampiry. – Zastanowił się chwilę, po czym dodał z uśmiechem: – Jego imię pasuje bardziej do gejowskiego gwiazdora opery mydlanej.
– Ciepło. To gwiazdor drużyny piłkarskiej Broken Arrow, jest w niej rozgrywającym.
Erik wyglądał na rozbawionego.
– A propos. Podoba mi się nazwisko, które przyjąłeś. Night brzmi odlotowo – zauważyłam, chcąc przejąć inicjatywę w rozmowie i powiedzieć coś, co by brzmiało choć trochę refleksyjnie.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej.
– Nie zmieniałem nazwiska. Tak się nazywam od urodzenia.
– Aha. W każdym razie mi się podoba. – Och, powinnam się zastrzelić!
– Dzięki.
Spojrzał na zegarek, zobaczyłam, że jest już prawie wpół do siódmej, co i tak wydawało się zwariowaną porą. – Wkrótce się rozjaśni – powiedział.
Domyśliłam się, że to dla nas sygnał, aby się rozejść, więc zaczęłam się gramolić z Nalą na rękach, podczas gdy Erik podtrzymywał mnie za łokieć, bym nie straciła równowagi. Kiedy stałam już pewnie na nogach, nadal był tak blisko, że ogon kotki dotykał jego czarnego swetra.
– Byłbym cię zapytał, czy nie masz ochoty czegoś zjeść, ale jedynym miejscem, gdzie można o tej porze dostać coś do jedzenia, jest sala rekreacyjna, a domyślam się, że teraz nie miałabyś ochoty tam pójść.
– Och, zdecydowanie nie. Zresztą i tak nie czuję się głodna. – - Wkrótce uświadomiłam sobie, że to nieprawda. Na samą wzmiankę o jedzeniu okropnie mi się zachciało jeść.
– W takim razie czy nie masz nic przeciwko temu, bym cię odprowadził do internatu? – zapytał.
– Nie – odpowiedziałam, starając się, by zabrzmiało to nonszalancko.
Stevie Rae, Damien i Bliźniaczki padną z zazdrości, gdy zobaczą mnie z Erikiem.
Po drodze nie odzywaliśmy się do siebie, ale nie było to milczenie wymuszone czy niezręczne. Właściwie było nawet miłe. Co jakiś czas nasze ręce się muskały, a wtedy myślałam sobie, jaki on jest wysoki i przystojny i jak bym chciała żebyśmy szli, trzymając się za ręce.
– Aha – odezwał się po chwili. – Nie odpowiedziałem do końca na twoje pytanie. Kiedy za pierwszym razem spróbowałem krwi na obchodach u Cór Ciemności, bardzo mi nie smakowała, ale później była coraz lepsza. Nie mogę powiedzieć, że jest wyśmienita, po prostu przyzwyczaiłem się do jej smaku. W każdym razie lubię nastrój, jaki wywołuje.
Popatrzyłam na niego przenikliwie.
– Chodzi ci o szum w głowie? Uczucie miękkości w kolanach? Tak jakbyś był pijany, choć pijany nie jesteś?
– Coś w tym rodzaju. A czy wiesz, że wampiry się nie upijają? – Potrząsnęłam głową. – W taki sposób Przemiana działa na twój metabolizm. Nawet adeptom trudno jest wprawić się w stan upojenia.
– Więc jak wampir chce się urżnąć, to wypija krew? Wzruszył ramionami.
– Na to wygląda. W każdym razie adeptom nie wolno pić ludzkiej krwi.
– Wobec tego dlaczego nikt nie poinformował nauczy cieli o tym, czego dopuszcza się Afrodyta?
– Ona nie pije ludzkiej krwi.
– No wiesz, Erik, przecież j a tam byłam. Na pewno w winie znajdowała się krew, która pochodziła od małego Elliotta. – Wzdrygnęłam się. – Zresztą to okropny wybór.
– On nie jest człowiekiem – powiedział Erik.
– Zaczekaj. Mówisz, że nie wolno pić ludzkiej krwi – powiedziałam, cedząc słowa. Do diabła, a ja właśnie to zrobiłam. – Ale można pić krew adeptów?
– Tylko za obopólną zgodą.
– To nie ma sensu.
– Oczywiście, że ma. To normalne, że gdy przechodzimy Przemianę, w naszych organizmach rozwija się po żądanie krwi, które domaga się jakiegoś zaspokojenia.
Adepci szybko się regenerują, więc nie ma niebezpieczeństwa, że któremuś to może zaszkodzić. Poza tym nie ma żadnych następstw, tak samo gdy wampiry żywią się ludzką krwią.
Wszystkie te nowości były dla mnie mocnym uderzeniem, jak obuchem w głowę. Chwyciłam się jednej myśli, która jeszcze dla mnie była niejasna.