Выбрать главу

– W takim razie my się możemy tym zająć. W końcu znajdziemy genetyka, który…

Benny znów jej przerwał:

– Może się zdarzyć coś jeszcze gorszego. Reporter zaniesie materiał do genetyka, który pracuje dla rządu, dla Pentagonu. Czy nie wydaje ci się logiczne, że agenci federalni nawiązali kontakt z naukowcami specjalizującymi się w badaniu DNA i ostrzegli ich, że jakieś typy ze środków przekazu mogą dostarczyć im pewne pochodzące z kradzieży, ściśle tajne akta, prosząc o analizę ich treści?

– Skąd feds będą wiedzieć, że na to wpadłam?

– Jeśli mają twoją teczkę, a na pewno mają, to wiedzą, czego można się po tobie spodziewać.

– Dobra, chyba masz rację – powiedziała zmartwiona.

– Każdy finansowany przez Pentagon naukowiec będzie się z zapałem starał dogodzić rządowi i zachować hojne dotacje, więc gdy tylko nasze papiery dostaną się w jego ręce, z pewnością powiadomi, kogo trzeba. Żaden z nich nie zaryzykuje utraty wsparcia finansowego, a może nawet wyroku za rozpowszechnianie tajemnicy państwowej. W najlepszym razie odpowie reporterowi, żeby zabierał swoje papiery i zjeżdżał, sam zaś nabierze wody w usta. W najlepszym razie. Najbardziej jednak prawdopodobne jest, że wyda go agentom federalnym, a reporter sypnie nas. Akta zostaną zniszczone i my raczej także.

Rachael nie chciała dać temu wiary, ale wiedziała, że w słowach Bena jest dużo prawdy.

Za oknami, wśród świerków, znów zaczęły swą pieśń cykady.

– Co teraz zrobimy? – spytała kobieta.

Najwyraźniej Benny zastanawiał się nad tym przez cały czas, gdy chodzili po tym domu, z pomieszczenia do pomieszczenia, szukając Erica, gdyż jego odpowiedź była natychmiastowa.

– Mając w garści i akta, i Erica, znajdowalibyśmy się w dużo lepszej sytuacji. Dysponowalibyśmy nie tylko plikiem tajemniczych dokumentów, które potrafi zrozumieć jedynie garstka ludzi, ale mielibyśmy także żywego trupa z dziurami w czaszce. Na Boga, przecież to już byłaby wystarczająca sensacja, żeby wszystkie gazety i stacje telewizyjne zaczęły na bieżąco podawać informacje, zanim jeszcze eksperci wydaliby opinie na temat akt „Wildcard”. Wtedy już ani rząd, ani nikt inny nie mógłby nas uciszyć. Kiedy raz pokażą Erica na ekranie, jego zdjęcia będą zdobić okładki „Time’a” i „Newsweeka”, „National Enquirer” będzie miał materiał na dziesięć lat, a David Letterman co wieczór udawać będzie przed telewidzami „żywego trupa”. Tak więc próby zatkania nam ust na nic się zdadzą.

Tu Benny zaczerpnął głęboko tchu i Rachael podejrzewała, że zaproponuje teraz coś, co niekoniecznie musi jej się spodobać.

– Słuchaj dalej – zaczął, potwierdzając swoimi słowami jej obawy. – Jak już powiedziałem, muszę dokładnie przeszukać ten dom. Może uda mi się znaleźć jakiś ślad wskazujący na to, dokąd udał się Eric. Ale niedługo mogą się tu pojawić agenci federalni. Teraz, gdy mamy już w ręku akta „Wildcard”, nie możemy ryzykować ich utraty. Dlatego musisz je zabrać i odjechać stąd, podczas gdy ja…

– Chcesz, żebyśmy się rozdzielili? – spytała. – Co to, to nie.

– To jest dla nas jedyne wyjście, Rachael.

– Nie!

Myśl o tym, że miałaby zostawić go tu samego, przeszyła ją dreszczem.

Myśl o tym, że i ona miałaby zostać sama, była prawie nie do zniesienia. Rachael stwierdziła ze wzruszeniem, że w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin stali się sobie bliscy jak jeszcze nigdy.

Kochała go, o Boże, jak bardzo go kochała!

Ben spojrzał na nią uważnie. Jego brązowe oczy były łagodne i niosły poczucie bezpieczeństwa.

– Zabierzesz stąd te akta, zrobisz gdzieś kopie, roześlesz część do przyjaciół i znajomych rozrzuconych możliwie po całych Stanach, a resztę ukryjesz, ale tak, by w każdej chwili można je było wyciągnąć. Wtedy nie będziemy się musieli bać, że stracimy nasz jedyny egzemplarz dokumentacji. Będziemy świetnie zabezpieczeni. Ja w tym czasie gruntownie przeszukam ten dom i zobaczę, co się da wyniuchać. Jeśli znajdę coś, co naprowadzi nas na ślad Erica, spotkamy się w wyznaczonym wcześniej miejscu i będziemy go znów szukać we dwoje. Ale jeśli nic nie znajdę, to ukryjemy się gdzieś, żeby wspólnie zastanowić się, co dalej.

Rachael nie chciała się rozdzielać i zostawiać tu Bena samego. Przecież Eric mógł nadal ukrywać się w okolicy. Inne zagrożenie stanowili feds. Benny mógł się znaleźć w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jednakże argumenty, których użył, brzmiały przekonywająco. Cholera, on miał rację!

Mimo to spytała:

– Jeśli odjadę samochodem, to jak ty się stąd wydostaniesz? Ben spojrzał wymownie na zegarek, żeby dać jej do zrozumienia, że tracą cenny czas.

– Zostawisz mi forda z wypożyczalni – powiedział. – I tak niedługo trzeba będzie się go pozbyć, bo na pewno jest już poszukiwany przez policję. Ty weźmiesz mercedesa, ja forda, a potem wymienię go na coś lepszego.

– Mercedesa też mogą szukać.

– Pewnie, ale z kartoteki wyciągną numery rejestracyjne, które my zmienimy, oraz rysopis Erica. Natomiast za kierownicą będziesz siedziała ty. Takiego mercedesa, choćby to był model 560 SEL w kolorze czarnym, na pewno nie zatrzymają. Nową tablicę zdejmiemy z jednego z tych zaparkowanych wzdłuż drogi pojazdów.

– Nie jestem taka pewna, czy nam się to wszystko uda.

– Ale ja jestem pewny.

Rachael objęła się mocno ramionami, jakby to był zimny październikowy dzień, a nie środek lata, i spytała:

– I gdzie się wtedy spotkamy?

– W Las Vegas – odrzekł.

Odpowiedź zaskoczyła ją:

– Dlaczego tam?

– W południowej Kalifornii jesteśmy spaleni. Boję się, że nie mielibyśmy się tu gdzie ukryć. Ale możemy bryknąć do Vegas. Mam tam jedno miejsce…

– Jakie miejsce?

– Jestem właścicielem motelu na Tropicana Boulevard, w zachodniej części miasta.

– Robisz interesy w Vegas? Staroświecki, konserwatywny Benny Shadway robi interesy w Vegas?

– Wprawdzie moja firma kilkakrotnie pośredniczyła w kupnie i sprzedaży nieruchomości na terenie Vegas, ale na razie trudno powiedzieć, żebym robił tam jakieś interesy. Motel kupiłem dopiero przed dwoma tygodniami. Jak na tamtejsze standardy, jest to drobnica. Liczy tylko dwadzieścia osiem pokoi i basen. Ma już swoje lata, więc wymaga remontu. Chcę go przebudować i powiększyć. Planuję sześćdziesiąt pokoi i restaurację. Nie wyłączyłem jeszcze prądu. Moje biuro jest wprawdzie w opłakanym stanie, ale jest tam łazienka, są meble i telefon. Możemy więc ukryć się tam, jeśli zajdzie taka konieczność, i rozważyć, co dalej. Albo czekać, aż Eric zjawi się gdzieś publicznie i wywoła sensację, na którą federalni będą już musieli zareagować. Zresztą dopóki nie mamy żadnego śladu Erica, wszystko, co możemy zrobić, to tylko ukryć się.

– Mam jechać do Vegas samochodem? – spytała Rachael.

– Tak byłoby najlepiej. Jeśli agenci mają rozkaz zrobić wszystko, by nas złapać, a zważywszy powagę sprawy, na pewno otrzymali takie dyrektywy, to obstawili już wszystkie ważniejsze lotniska. Możesz pojechać drogą stanową wzdłuż jeziora Silverwood, skręcić na międzystanową „piętnastkę” i jeszcze dziś wieczorem być w Vegas. Przyjadę do ciebie w ciągu paru godzin.

– Ale jeśli nakryją cię tu gliny…

– Jak zostanę sam i nie będę musiał troszczyć się o ciebie, bez trudu zdołam im się wymknąć.

– Myślisz, że wyślą na tę akcję same niezguły? – spytała z przekąsem.

– Nie, po prostu wiem, że jestem od nich lepiej wyszkolony.

– No cóż, ale to było prawie piętnaście lat temu…

Benny uśmiechnął się lekko.

– Wojna… Dla mnie to było wczoraj…