Выбрать главу

– Wszystko jest w porządku, Swieta. Wszystko normalnie. Ona z zakłopotaniem spojrzała na mnie:

– Normalnie?

– Jasne. Komu to się nie zdarza. Patrol – to jedna wielka i bliska rodzina. Ze wszystkimi wypływającymi z tego konsekwencjami.

– Jakie z ciebie bydlę – wyrzuciła z siebie Świetlana. – Antoni, gdybyś mógł teraz na siebie spojrzeć z boku! Jakim cudem jesteś jeszcze po naszej stronie!

– Swieta, przecież przyszłaś się pogodzić? – ze zdziwieniem spytałem. – Tak więc, ja się z tobą godzę. Wszystko jest normalnie. Nic się nie liczy. To życie, w nim wszystko się zdarza.

Podskoczyła, przez sekundę paliła mnie lodowatym wzrokiem. A ja z zakłopotaniem spuściłem oczy.

– Idiota… – wypaliła Swietłana i poszła do domu.

Czego oczekiwałaś? Że się obrażę, robił ci wyrzuty, pogrążę się w smutku?

Zresztą, to nie ważne. Czego oczekiwał Hesser? Co się zmieni, jeśli ja wyjdę z roli nieszczęsnego zakochanego Swiety? To miejsce zajmie ktoś inny? A może już nadszedł czas, by została sam na sam w pojedynku z wielkim losem?

Cel. Muszę poznać cel Hessera.

Zerwałem się z leżaka i wszedłem do domu. I od razu zobaczyłem Olgę. Była w gościnnym sama. Stała przed otwartą witryną z mieczami, trzymała w wyciągniętych rękach długie wąskie ostrze. Patrzyła na nie… nie, tak nie patrzy się na antykwaryczną zabawkę. Tygrysek z pewnością też patrzy na swoje miecze podobnym wzrokiem. Ale dla niej miłość do starożytnej broni jest czystą abstrakcją. Dla Olgi – nie.

Kiedy Hesser pojawił się w Rosji, takie miecze mogły być jeszcze w użyciu…

Osiemdziesiąt lat temu, kiedy Olgę pozbawiono wszystkich praw, walczono już inaczej…

Była Wielka Czarodziejka. Były Wielki cel. Osiemdziesiąt lat.

– Jak to zaplanowano… – powiedziałem.

Olga zadrżała i odwróciła się.

– Sami nie zwyciężymy Ciemności. Trzeba, trzeba ludzików oświecić. Żeby stali się dobrzy i miłosierni, pracowici i mądrzy. Żeby każdy Inny, oprócz Światła, niczego innego nie widział. Jaki cel… jak długo płynęły kręgi, kiedy ona utopiła się we krwi.

– Jednak doszedłeś do tego – rzekła Olga. – Czy też zgadłeś?

– Zgadłem.

– Dobrze. Co dalej?

– Co cię zgubiło, Olga?

– Poszłam na kompromis. Maleńki kompromis z Ciemnością. W rezultacie przegraliśmy.

– Czy na pewno my? My zawsze ocalejemy. Zgodzimy się, dopasujemy, ustąpimy. 1 będziemy kontynuować dalej walkę. Przegrywają tylko ludzie.

– Wycofywanie się jest nieuniknione – Olga lekko chwyciła dwuręczny miecz jedną ręką, machnęła nim nad głową. – Jestem podobna do helikoptera na jałowym biegu?

– Wyglądasz jak kobieta, wymachująca mieczem. Olga, czy my naprawdę się niczego nie nauczyliśmy?

– Uczymy się, i to szybko. Tym razem będzie inaczej, Antoni.

– Nowa rewolucja?

– Tamtej też nie chcieliśmy. Wszystko miało przebiec bezkrwawo… prawie. Przecież wiesz – my wygrywamy tylko poprzez ludzi. Przez ich oświecenie, przez ich uduchowienie. Komunizm był doskonale przemyślanym systemem, i… i to tylko moja wina, że nie został zrealizowany.

– Oho. To dlaczego nie jesteś jeszcze w Zmroku, jeśli to twoja wina?

– Dlatego, że wszystko było uzgodnione. Każdy krok. Nawet ten nieszczęsny kompromis… nawet on wydawał się dopuszczalny.

– I teraz ponownie będziemy próbować zmieniać ludzi?

– Po raz kolejny.

– Dlaczego – tutaj? – spytałem. – Dlaczego znowu u nas?

– Gdzie u nas?

– W Rosji! He ona ma jeszcze znieść?

– Tyle ile potrzeba.

– Dlatego znowu pytam, dlaczego u nas?

Olga westchnęła, płynnym ruchem wsunęła miecz do pochwy. Odłożyła do gabloty.

– Dlatego, mój miły chłopcze, że tutaj jeszcze można coś osiągnąć. Europa, Ameryka Północna – te kraje już wszystko przeszły. Co tylko było możliwe – wypróbowano. Co nieco jeszcze i teraz się próbuje. Ale oni już w drzemkę zapadają… już zasypiają. Krzepki emeryt w szortach i z kamerą wideo – oto czym są te zamożne kraje zachodnie. A eksperymentować trzeba na młodych. Rosja, Azja, kraje arabskie – to są dzisiejsze poligony. I nie rób takiej groźnej miny, ja kocham ojczyznę nie mniej niż ty! Wylałam za nią więcej krwi, niż u ciebie płynie w żyłach. Zrozum, polem tego boju jest cały świat. Wiesz o tym nie gorzej ode mnie.

– Walki z Ciemnością, a nie z ludźmi!

– Tak, z Ciemnością. Ale zwyciężyć możemy jedynie, stwarzając idealne społeczeństwo. Świat, w którym będą królować miłość, dobroć, sprawiedliwość. Praca Patroli nie polega przecież na polowaniu na magów-psychopatów na ulicach i wydawaniu licencji wampirom! Te wszystkie drobiazgi zajmują czas, siły, ale są tylko wtórne… jak ciepło z żarówki. Żarówki powinny świecić, a nie grzać. Powinniśmy zmieniać świat ludzi, a nie likwidować niewielkie gejzery Ciemności. Oto – cel. Oto droga do zwycięstwa!

– Olga, ja to rozumiem.

– Świetnie. W takim razie zrozum i to, o czym się wprost nie mówi. Walczymy już tysiące lat. Ale przez cały ten czas usiłowaliśmy zmienić bieg dziejów. Stworzyć nowy świat.

– Dosyć dziwny nowy świat.

– Nie ironizuj. Co nieco osiągnęliśmy, mimo wszystko. Przez krew, przez męki, świat mimo wszystko staje się bardziej humanitarny. Ale konieczna jest prawdziwa rewolucja.

– Komunizm był naszą ideą?

– Nie naszą, aleją poparliśmy. Wydawała się dostatecznie perspektywiczna.

– A co teraz?

– Zobaczysz – Olga uśmiechnęła się. Przyjacielsko, szczerze. – Antoni, wszystko będzie dobrze. Uwierz mi.

– Powinienem wiedzieć.

– Nie. Akurat to nie jest konieczne. Możesz się nie denerwować, żadnych rewolucji nie planujemy. Żadnych obozów, rozstrzeliwań, trybunałów. Nie powtórzymy starych błędów.

– Za to narobimy nowych.

– Antoni! – podniosła głos. – Właściwie, na co ty sobie pozwalasz? Mamy duże szanse wygrać. Dla naszego kraju uzyskać pokój, spokój, rozkwit! Stanąć na czele ludzkości. Pokonać Ciemność. Dwanaście lat przygotowań, Antoni. I nie tylko Hesser nad tym pracował… całe wyższe kierownictwo.

– Co?

– Tak. A ty co myślałeś? Byłem oszołomiony.

– Śledziliście Świetlane dwanaście lat?

– Oczywiście, że nie! Przygotowano nowy model społeczny. Przeprowadzono testy poszczególnych elementów planu. Nawet ja nie znam wszystkich szczegółów. I od tamtej pory Hesser czekał, aż wszyscy uczestnicy planu się spotkają razem… w przestrzeni i czasie.

– Ale kto personalnie? Swietłana i inkwizytor?

Na moment jej źrenice zapłonęły i zrozumiałem, że trafiłem. Częściowo.

– Kto jeszcze? Jaka jest w tym moja rola? I co ty będziesz robić?

– Dowiesz się w swoim czasie.

– Olga, nigdy dotąd ingerencja magii w życie ludzkie nie doprowadziła do niczego dobrego.

– Nie potrzebuję szkolnych aksjomatów – naprawdę się wkurzyła. – Nie uważaj się za mądrzejszego od wszystkich. Nie planujemy wykorzystywania magii. Uspokój się i odpoczywaj.

Skinąłem głową:

– Dobrze. Wyjaśniłaś swoje zdanie… ja się z nim nie zgadzam.

– Oficjalnie?

– Nie. Prywatnie. I jako osoba prywatna uważam, że mam prawo przeciwdziałać.

– Przeciw komu? Hesserowi? – oczy Olgi zrobiły się okrągłe, kąciki ust podniosły się w uśmiechu. – Antoni…

Odwróciłem się i wyszedłem.

Tak, to śmieszne.

Tak, to głupie.

To nie chaotyczna akcja, którą prowadzą Hesser i Olga. To nie próba powtórzenia nieudanego eksperymentu społecznego. Przygotowana, dawno zaplanowana operacja, w którą miałem pecha wdepnąć.