Krypto: ■
Otrzymane przez: załoga statku 01vira ad hoc
Ścieżka językowa: Arbwyth Handlowy 24 — Chergueleński - Triskweliński, Jednostki SjK
Od: Mgielny Wirek
[Któż wie, co to może być, aczkolwiek nie wygląda na żadną propagandę. Bardzo rzadkie przypadki wcześniejszego kontaktu]
Temat: Przyczyna ostatniego Wielkiego Falowania
Dystrybucja:
Zagrożenie Plagą
Wielkie Tajemnice Stworzenia
Grupa tematyczna: Zonometria
Data: 66,47 dni od Upadku Sjandry Kei
Wyrażenia kluczowe: Niestabilność Stref a Plaga, Heksa-podia jako kluczowa koncepcja
Tekst wiadomości:
Przepraszam, jeśli powtarzam oczywiste konkluzje. Moje jedyne wyjście do Sieci jest bardzo drogie i nie otrzymuję wielu ważnych przesyłek. Trwające właśnie Wielkie Falowanie pod wszystkimi względami jest zjawiskiem na skalę kosmiczną, a przy tym niezwykle rzadkim. Co więcej, niektórzy subskrybenci twierdzą, iż jego epicentrum znajduje się w odległości mniejszej niż 6000 lat świetlnych od miejsca przebiegu ostatnich działań wojennych związanych z Plagą. Czy to tylko zwykły zbieg okoliczności? Od dawna snuje się przypuszczenia [następują cytaty z różnych źródeł, trzy z nich są zupełnie nie znane 01virze; cytowane teorie są od dawna uznane i niepodważalne], że same Strefy mogą być artefaktem, być może stworzonym przez byty ponad Transcendencją w celu ochrony mniejszych form inteligencji lub [hipoteza] rozumnych chmur gazowych w jądrach galaktycznych.
Obecnie po raz pierwszy w historii Sieci mamy formę transcendentalną, Plagę, która potrafi w sposób skuteczny opanować Przestworza. Wielu członków Sieci [wymienia Hanzę i San-dora na Zoo] uważa, że Plaga poszukuje jakiegoś artefaktu w okolicach Dna. Czy czasem nie to właśnie jest przyczyną zakłócenia Naturalnej Równowagi oraz ostatniego Zjawiska?
Proszę piszcie do mnie i podzielcie się ze mną waszymi opiniami. Nie dostaję zbyt wiele poczty.
Krypto: ■
Otrzymane przez: załoga statku 01vira ad hoc
Ścieżka językowa: Baeloreski — Triskweliński, - Jednostki SjK
Od: Sprzymierzenie Obrońców
[Zgodnie z ich autoproklamacją jest to kooperatywa pięciu wielorasowych imperiów Przestworzy, znajdujących się pod Królestwem Straumy. Nie istnieją żadne dane na temat istnienia tej organizacji przez Upadkiem Królestwa. Liczne kontr-oświadczenia (w tym jedno z Poza Pasmem II) wskazujące na to, że Sprzymierzenie to tylko maska, pod którą ukrywa się dawna Hegemonia Aprahantich. por. Motyli Terror]
Temat: Koniec bohaterskiej misji
Dystrybucja:
Zagrożenie Plagą
Grupa tematyczna: Śladami Wojen
Grupa tematyczna: Homo sapiens
Data: 67,07 dni od Upadku Sjandry Kei
Wyrażenia kluczowe: Więcej czynów, mniej słów
Tekst wiadomości:
Po zakończeniu akcji przeciwko ludzkiemu gniazdu [na Sjandrze Kei] część naszej floty ruszyła w pościg za zorganizowanymi siłami ludzi i innych kontrolowanych przez Plagę stworzeń. Najwyraźniej Perwersja miała nadzieję ocalić te siły, chroniąc je w obszarze, który wydaje się zbyt niebezpieczny, by podejmować ryzyko wyprawy w jego okolice. Ale ta koncepcja nie uwzględniła odwagi dowódców i załóg floty Sprzymierzenia. Obecnie możemy powiadomić o znaczącym zniszczeniu uchodzących sił.
Pierwsza większa operacja waszego Sprzymierzenia zakończyła się ogromnym sukcesem. Dzięki likwidacji najważniejszych popleczników Plagi, jej próby wkroczenia do Środkowych Przestworzy zostały powstrzymane. Ale przed nami jeszcze wiele zadań.
Obecnie Flota Sprzymierzenia wraca do Środkowych Przestworzy. Ponieśliśmy pewne straty i potrzebujemy znaczącego wzmocnienia. Zdajemy sobie sprawę, że w całych Przestworzach znajduje się jeszcze mnóstwo małych kryjówek, gdzie żyją ludzie, a także udało nam się zidentyfikować drugorzędne rasy wspomagające ludzkość. Obrona Środkowych Przestworzy winna być celem każdego zofonta dobrej woli. Fragmenty waszej Sprzymierzonej Floty wkrótce odwiedzą niektóre systemy w tutejszych przestrzeniach [specyfikacje parametrów]. Prosimy was o pomoc i wsparcie przeciwko resztkom straszliwego wroga.
Śmierć Szarańczy.
TRZYDZIEŚCI SZEŚĆ
Kjet Svensndot był sam na mostku Ølviry, kiedy przeszła fala. Już dawno zakończyli wszystkie przygotowania, a statek nie miał żadnego napędu nadającego się do użycia w otaczającej go Powolności. Niemniej jednak kapitan grupy spędził większość czasu, starając się wydusić cokolwiek z tego sprzętu, który jeszcze jako tako działał. Prymitywne programowanie stanowiło jedynie sposób na wypełnienie czasu, równie stary i wypróbowany jak robienie na drutach.
Rzecz jasna, w ogóle nie zauważyliby wyjścia z Powolności, gdyby wcześniej wraz z Dirokimami nie zainstalował odpowiednich sygnałów ostrzegawczych. Hałas i pulsujące światła wyrwały go z półdrzemki, wprowadzając w stan gorączkowego rozbudzenia. Nacisnął przycisk pokładowego commu:
— Glimfrelle! Tirolle! Ruszcie swoje ogony i chodźcie tu. Kiedy bracia dotarli do kabiny sterowniczej, dokonano już wstępnych obliczeń na wyświetlaczach nawigacyjnych i sekwencja skokowa oczekiwała na potwierdzenie. Obydwaj śmiali się od ucha do ucha, wskakując do kabiny i przypinając się pasami na swoich stanowiskach. Przez kilka chwil niewiele rozmawiali, a tylko co jakiś czas z ich strony dolatywał gwizd zadowolenia. Od chwili gdy wchłonęła ich fala, przeprowadzali nie kończące się próby takiej akcji, a przy obecnym stanie aparatury czekało ich mnóstwo roboty. Stopniowo wyostrzał się obraz widoczny na pokładowych oknach. Tam gdzie wcześniej były tylko niewyraźne smugi, czujniki ultraf alowe przekazywały odczyt pojedynczych śladów, z coraz bardziej wiarygodnymi danymi dotyczącymi odległości i prędkości. Okno komunikacyjne wskazywało na coraz dłuższą kolejkę wiadomości przesyłanych przez flotę.
Tirolle podniósł wzrok.
— Hej, szefie, te dane skokowe wyglądają w porządku… przynajmniej na pierwszy rzut oka.
— Dobrze. Potwierdź i włącz samopotwierdzanie. — Ustalili, że w godzinach, jakie nastąpią po falowaniu, najważniejsze będzie kontynuowanie pościgu. O tym, co zrobią później… rozmawiali bardzo długo, a kapitan grupy Svensndot myślał jeszcze dłużej. Tu nie było już miejsca na rutynę.