Выбрать главу

Kapitan grupy wykorzystał swoją wysoką rangę. Zaprzestano pościgu za jednostkami Sprzymierzenia. („Poczekajmy, aż wszyscy będziemy mogli działać razem” — rozkazał Svensndot.) Plany dalszego rozwoju sytuacji wędrowały w tę i z powrotem po całej wynurzającej się flocie, niektóre z nich opierały się na założeniu, że KG została zniszczona. Niektórym dowódcom Kjet wyraźnie napomykał, że to ostatnie może być prawdą, że flagowy statek Limmende wpadł w ręce wroga i że działania Sprzymierzenia były zaledwie efektem ubocznym szerzej zakrojonych działań prawdziwego wroga. Wkrótce Kjet miał stanąć na czele „spisku”, który planował.

Statki flagowe oraz jądro floty Plagi wydostały się z Powolności niemal jednocześnie. Na całym pokładzie Ølviry dały się słyszeć alarmy komunikacyjne a przez krypto statku przeszła przesyłka priorytetowa. „Nadawca: Limmende z KG. Priorytet Międzygwiezdny” — odezwał się statek.

Glimfrelle wyświetlił wiadomość na oknie głównym i Svensndot poczuł, jak chłód ogarnia całe jego ciało.

…Wszystkie jednostki zobowiązane są do ścigania uciekających statków. To jest nasz wróg, mordercy naszych towarzyszy. OSTRZEŻENIE: Podejrzewamy rożne maskarady. Wszystkie statki odwołujące te rozkazy lub im zaprzeczające należy zniszczyć. Obowiązuje szyk bitewny i kody atestacyjne.

Szyk bitewny nie był niczym nadzwyczajnym, nawet jeśli chodzi o standardy Służb Bezpieczeństwa Handlowego. Limmende chciała po prostu, aby się rozdzielili i jak najszybciej wyruszyli, zostając jedynie po to, aby zlikwidować ewentualne „maskarady”. Kjet spytał Glimfrelle’a:

— A jak kody atestacyjne? Dirokim znów był sobą.

— Czyste. Nie będziemy odbierać żadnych wiadomości, jeśli nadawca nie użyje dzisiejszego bloku jednoczasowego. Otrzymujemy pytania od innych, szefie. Na kanałach dźwiękowych i wizualnych. Chcą wiedzieć, co należy robić.

Gdyby nie przygotował sobie gruntu podczas ostatnich kilku godzin, bunt Kjeta nie miałby najmniejszych szans. Gdyby Służba Bezpieczeństwa Handlowego była prawdziwie zmilitaryzowaną organizacją, rozkaz Limmende zostałby wykonany bez żadnych pytań. Obecnie jednak inni dowódcy rozważali kwestie poruszone przez Svensndota. Na takich niewielkich odległościach komunikacja wideo była bardzo łatwa, a flota miała wystarczająco wiele jednoczasowych szyfrów, aby prowadzić ją dość swobodnie. Tymczasem Limmende posłała im jako wiadomość priorytetową drukowaną przesyłkę. Z punktu widzenia wojskowego miało to sens przy właściwym utajnieniu, jednak zastanawiające było to, że stało się dokładnie tak, jak przewidział Svensndot: domniemana KG nie chciała pokazywać twarzy tutaj, na dole, gdzie zastosowanie perfekcyjnych wizualnych mistyfikacji było niemożliwe. Ich rozkazy miały mieć formę pocztowych przesyłek lub ewokacji, co u każdego bacznego obserwatora mogło wzbudzić podejrzenie.

Na takiej właśnie cienkiej nitce rozsądnego wnioskowania wisiał Kjet i jego przyjaciele.

Kjet spojrzał na skupisko światła, które oznaczało flotę Plagi. Tu nie było oznak żadnego niezdecydowania. Żaden ze statków floty nie próbował umykać na bardziej bezpieczne wysokości. To, co nimi dowodziło, najwyraźniej potrafiło wymóc dyscyplinę, o której żadne ludzkie siły wojskowe nie mogłyby marzyć. Było gotowe poświęcić wszystko w tym „jednomyślnym” pościgu za jednym malutkim statkiem. Co dalej kapitanie?

Tuż przed rozległą smugą światła pojawił się nagle malutki błyszczący punkcik.

— Poza Pasmem III — zawołał Glimfrelle. — Sześćdziesiąt pięć lat świetlnych z przodu.

— Właśnie otrzymałem od nich utajnione wideo. Ten sam nadpsuty xor co wtedy. — Wyświetlił sygnał na głównym oknie, nie czekając na rozkaz Kjeta.

To była Ravna Bergsndot. W tyle widać było jakieś nie skoordynowane ruchy i dobiegały krzyki, dziwacznie wyglądający człowiek spierał się ze Skrodojeźdźcem. Bergsndot była odwrócona od obiektywu, biorąc aktywny udział w głośnej kłótni. Zaraz po wynurzeniu się z fali — z tego, co pamiętał — u nich działo się znacznie gorzej niż na Ølvirze.

— Teraz to nie ma znaczenia, mówię ci. Niech zostanie. Musimy się skontaktować… — Musiała dostrzec sygnał odbiorczy, jaki przysłał jej Glimfrelle.

— O, już są! Na Moce, Phamie, proszę cię… — Machnęła gniewnie ręką i odwróciła się do kamery. — Kapitanie grupy. Jesteśmy…

— Wiem. Wyszliśmy poza obszar falowania już kilka godzin temu. Obecnie znajdujemy się w centrum pogoni.

Wstrzymała oddech. Nawet po długich godzinach planowania i przygotowań sytuacja zmieniała się zbyt szybko jak dla niej. Dla mnie też.

— To już coś — powiedziała po chwili. — Wszystko, co powiedzieliśmy wcześniej, pozostaje bez zmian, kapitanie grupy. Potrzebujemy waszej pomocy. Siły, które nas gonią, to Plaga. Błagamy was o pomoc!

Svensndot zauważył podgląd przy otwartym oknie. Ten szelma Glimfrelle retransmitował to, co widzieli, do wszystkich jednostek floty, którym mogli ufać. Znakomicie. Omawiał całą sytuację z pozostałymi dowódcami przez ostatnie godziny, ale na pewno dużo lepszy efekt miało zobaczenie na commie samej Ravny Bergsndot, osoby z Sjandry Kei, która żyła i potrzebowała ich pomocy. Możesz spędzić całą resztę życia, szukając zemsty w Środkowych Przestworzach, ale uda ci się zabić tylko parę sępów. To, co ściga Ravnę Bergsndot, może być główną przyczyną całej klęski.

Motyle już dawno odleciały, wciąż wysyłając do Sieci pieśni o swych bohaterskich czynach. Nie więcej niż jeden procent floty Bezpieczeństwa Handlowego posłuchał rozkazu Limmen-de, aby ich gonić. Ci nie stanowili problemu: najbardziej niepokoił go fakt, że dziesięć procent ich statków zostało z tyłu i przyłączyło się do sił Plagi. Niektóre z nich mogły wcale nie zostać wypaczone. Być może po prostu pozostawały posłuszne rozkazom, które uważały za wiążące. Wiedział, że z trudem przyjdzie mu do nich strzelać.

A co do tego, że dojdzie do walki, Kjet Svensndot nie miał najmniejszych wątpliwości. Wykonywanie manewrów nacierających przy zastosowaniu ultranapędu było dość trudne… jeśli druga strona próbowała robić uniki. Ale flota Plagi niezmiennie podążała w ślad za Poza Pasmem II. Stopniowo obie floty zaczynały zajmować tę samą przestrzeń. Obecnie ich jednostki były rozproszone na przestrzeni wielu lat świetlnych sześciennych, ale z każdym skokiem tory ruchów floty Aniara pod dowództwem kapitana grupy coraz bardziej upodabniały się do trajektorii, po jakich poruszały się jednostki ich przeciwników.

Niektóre statki zdołały już wniknąć kilkaset milionów kilometrów w szyki wroga… albo dotrzeć do miejsc, gdzie wróg był przed chwilą lub miał się za chwilę znaleźć. Wszelkie manewry taktyczne zostały ustalone. Do pierwszego wystrzału pozostało tylko kilkaset sekund.

— Po wycofaniu się Aprahantich mamy przewagę liczebną. Każdy normalny wróg dawno by dał nogę…

— Ale oczywiście flota Plagi nie jest normalnym wrogiem — wtrącił się rudowłosy gość, który teraz z nimi rozmawiał. Dobrze, że Glimfrelle nie przekazał reszcie floty obrazu jego twarzy. Facet był opryskliwy i zachowywał się strasznie dziwnie przez większość czasu. Obecnie wydawało się, że pragnie storpedować każdą koncepcję wysuwaną przez Svensndota. — Plaga nie dba o straty, dopóki jest pewna, że dotrze do celu.