— Straciliśmy Ablsndota i Krezusa, szefie. Ich cele musiały odpalić własne roje.
— Wyślij tam Lśniące Skrzydła i Trans. - Poczuł narastający ucisk w tyle głowy. Ginęli jego przyjaciele. Kjet nieraz miał już do czynienia ze śmiercią, ale nigdy w ten sposób. W akcjach policyjnych niewielu ryzykowało życie, chyba że były to ekspedycje ratunkowe. A teraz… odwrócił się od raportu stanu działań, aby posłać więcej statków do celu, wokół którego pojawiły się broniące go statki wroga. Tirolle także posyłał inne, na własną rękę. Otaczanie kilku nieistotnych celów mogło w efekcie skończyć się dla niech kiepsko, ale jak na razie… wróg ponosił straty. Po raz pierwszy od upadku Sjandry Kei Służby Bezpieczeństwa Handlowego miały sposobność odpłacenia zniszczeniem za doznane krzywdy.
Zgłosiła się Haugen:
— Na Moce, ależ to coś pędziło! Podczas detonacji pocisk miał włączony detektor elektromagnetyczny. Cel przemieszczał się z prędkością rzeczywistą 15 000 kilometrów na sekundę. — Pocisk rakietowy wystrzelony na oślep? Cholera. Powinni się z tym wstrzymać do czasu, kiedy już będą kontrolować sytuację.
— Następne rozwałki po drugiej stronie — zawołał Tirolle. — Wróg się przegrupowuje. W jakiś sposób udało im się odgadnąć, w co celujemy…?
Glimfrelle wydał z siebie tryumfujący świst.
— Wal w nich! Wal!… o cholera. Szefie, chyba Limmende wykryła, że to my koordynujemy całą akcję…
Nad stanowiskiem Tirolłe’a otworzyło się nowe okno. Pokazywało przestrzeń w promieniu pięciu milionów kilometrów wokół Ølviry. Obok nich znalazły się dwa inne statki. Okno zidentyfikowało je jako flagowiec Limmendy i jeden ze statków, który nie odpowiedział na wezwanie Svensndota do wymówienia posłuszeństwa dowództwu.
Przez chwilę na pokładzie Ølviry panowała absolutna cisza. Okrzyki tryumfu i paniki dochodzące od reszty floty nagle wydały się bardzo dalekie. Svensndot i jego załoga stanęli oko w oko ze śmiercią.
— Tirolle! Ile jeszcze do wypuszczenia…
— Już wypuścili… właśnie minęliśmy pocisk o dziesięć milisekund.
— Tirolle! Zakończ wysyłanie następnych jednostek. Glimfrelle przekaż do Lynsnara i Transu, żeby przejęli dowództwo, gdybyśmy stracili kontakt. — Te statki już pozbyły się pocisków, a Jo Haugen była znana wszystkim pozostałym dowódcom.
Potem już o niczym nie myślał, koordynując ruchy roju pocisków Ølviry. Okno taktyczne pokazywało, jak rój się rozprasza, a poszczególne pociski oznaczane były kolorami w zależności od tego, czy poruszały się z opóźnieniem, czy z wyprzedzeniem względem Ølviry.
Dwóch napastników znakomicie dostosowało swoje pseu-doszybkości. Dziesięć razy na sekundę wszystkie trzy statki wykonywały skok, przemierzając odległość niewielkiego ułamka roku świetlnego. Niczym płaskie kamienie umiejętnie rzucone na lustro stojącej wody, cała trójka pojawiała się w realnej przestrzeni w perfekcyjnie odmierzonych odstępach czasu, a odległość między nimi przy każdym wynurzeniu była mniejsza niż pięć milionów kilometrów. W czasie rozpoczęcia skoku dzieliły ich milisekundy i fakt, że światło nie mogło dotrzeć od jednego do drugiego w tej krótkiej chwili, jaką każdy z nich spędzał w punkcie skoku.
Nagle trzy aktyniczne błyski oświetliły pokład, sprawiając, że za Svensndotem i Dirokimami ukazały się ich potężne cienie. To było światło drugorzędne, sygnał alarmowy wyświetlacza, informujący o pobliskiej detonacji. Ratuj się, kto może - taką właśnie wiadomość każda rozumna istota powinna odczytać z tego złowrogiego pulsowania. Byłoby bardzo łatwo wyłamać się z synchronizacji i… stracić taktyczną kontrolę nad flotą Ania-ra. Tirolle i Glimfrelle odchylili głowy od okna sytuacji lokalnej, chroniąc oczy przed blaskiem cudem uniknionej zagłady. Ale ich świszczące głosy nie załamały się ani przez chwilę i Ølvira nadal wydawała rozkazy, dowodząc całą akcją. Wokół nich toczyły się dziesiątki innych bitew. W obecnej chwili Ølvira stanowiła jedyne źródło precyzyjnych wskazówek i ogólnej kontroli, dostępne dla całej floty. Każda sekunda ich trwania na posterunku oznaczała zapewnienie odpowiedniej ochrony oraz przewagi flocie Aniara. Odłączenie się od pozostałych oznaczałoby kilka minut chaosu, zanim Lynsnar lub Trans zdążyłyby przejąć kontrolę.
Prawie dwie trzecie celów wyznaczonych przez Phama Nu-wena zostało zniszczonych. Zapłacili jednak za to wysoką cenę. Połowa przyjaciół Svensndota zginęła. Wróg poniósł spore straty, próbując osłonić cele, ale znaczna część floty zdołała przetrwać ich natarcie.
Nagle cios jakiejś niewidzialnej ręki spadł na 01virę, tak że Svensndot został gwałtownie wciśnięty z wielką mocą w swą bojową uprząż zabezpieczającą. Pogasły światła, nawet blask bijący z okien. Po chwili od podłogi zaczął bić nikły czerwony poblask. Na tle jednego malutkiego monitora pojawiły się sylwetki Dirokimów. ‘Rolle świstał cicho.
— Wypadliśmy z gry, szefie, przynajmniej na razie. Nie wiedziałem, że chybiony strzał może tak mocno zahaczyć.
Może to wcale nie był chybiony strzał. Kjet wyplątał się ze swej uprzęży i poleciał przez pomieszczenie, aż w końcu znalazł się, wisząc głową w dół, nad malutkim monitorem. Może już nie żyjemy. Gdzieś blisko nich wybuchł pocisk, fala uderzeniowa dosięgła ich, zanim wykonali skok. Wstrząs oznaczał, że zewnętrzna część kadłuba statku eksplodowała w chwili, gdy dotarła do niej część miękkich promieni rentgenowskich z wrogiej broni. Wpatrywał się w czerwone litery przesuwające się powoli przez awaryjny wyświetlacz uszkodzeń. Najprawdopodobniej wszystkie części elektroniczne uległy trwałemu uszkodzeniu. Istniała możliwość, że otrzymali śmiertelną dawkę promieniowania gamma. Smród przypalonej izolacji rozszedł się po całym pokoju niesiony powiewem wentylacji.
— Iiya! Zobaczcie! Jeszcze pięć nanosekund i w ogóle byśmy nie uciekli. Zrobiliśmy skok już po uderzeniu fali. — W niewiadomy sposób elektronika wytrzymała to na tyle, by wykonać skok. Przepływ promieni gamma przez kabinę sterowniczą wynosił 200 remów, nie powinno im to zaszkodzić przez następne kilka godzin, a dla pokładowego chirurga byłaby to drobnostka. Lecz jeśli chodzi o chirurga i resztę urządzeń Ølviry…
Tirolle wystukiwał długie pytania na klawiaturze; rozpoznanie głosowe już nie działało. Minęło kilka sekund, zanim odpowiedź zaczęła pojawiać się na ekranie.
— Zawieszone działanie automatów centralnych. Zawieszone zarządzanie odczytami. Komputacja napędowa zawieszona. — Tirolle szturchnął łokciem brata. — Hej ‘Frelle, zdaje mi się, że ‘Vira zdołała odłączyć wszystko na czysto. Większość pewnie uda się przywrócić na nowo.
Dirokimowie znani byli ze swego nadmiernego optymizmu, ale w tym wypadku Tirolle niewiele minął się z prawdą. Ich spotkanie z pociskiem trwało tak krótko, że doznali najmniejszego możliwego uszkodzenia — takie szczęście zdarza się raz na miliard podobnych sytuacji. Przez następne półtorej godziny Dirokimowie starali się na nowo uruchomić wzmocniony procesor monitorów i kolejno przywracali funkcjonowanie użytków. Niektórych rzeczy już niestety nie dało się odzyskać, aparatura komunikacyjna została pozbawiona funkcji analizy składniowej, a spiny ultranapędu po jednej stronie statku były częściowo stopione. (Gadżet emitujący smród spalenizny był jednym z najprymitywniejszych urządzeń ostrzegawczych, które nie uległo uszkodzeniu, mimo że powinno wysiąść z urządzeniami diagnostycznymi.) Byli bardzo daleko od floty Plagi.