Выбрать главу

— Czy tobie nic się nie stanie, panie Presforo? A może to kolejne kłamstwo? — pomyślał Jefri. Głos tamtego był jak zawsze chłodny i cyniczny.

— Powinienem wyjść z tego bez szwanku. Pamiętajcie, proszę, że to ja wam pomogłem.

A potem właz się zamknął i dwaj przyjaciele zaczęli pełznąć naprzód w ciemności.

Negocjacje, cholera. Dla Phama było rzeczą oczywistą, że propozycja Stali dotycząca „bezpiecznego spotkania” była jedynie przykrywką dla planowanej rzezi. Nawet Ravna nie dała się zwieść nowym pomysłom sfory. Ale oznaczało to, że w końcu Stal improwizował, że zawiodły wszystkie przygotowane scenariusze i plany. Problem polegał na tym, że wciąż nie dawał im żadnej możliwości manewru. Pham chętnie dałby się zabić za kilka godzin sam na sam z Przeciwwagą, ale Stal miał zamiar uśmiercić ich, zanim w ogóle zdążą zobaczyć statek uciekinierów.

— Kołuj cały czas, Błękitny Pancerzyku. Chcę, żeby Stal miał świadomość, iż jesteśmy blisko, ale żebyśmy nie stanowili dobrego celu.

Jeździec przytaknął machnąwszy odroślą i statek oderwał się szybko od mchu, poszybował równolegle do murów zamku w odległości stu metrów od twierdzy, a następnie znowu się opuścił. Znajdowali się nad ziemią niczyją, pomiędzy siłami Snycerki i Stali.

Johanna Olsndot obróciła się, by spojrzeć na niego. Mały stateczek był teraz wyjątkowo zatłoczony. Błękitny Pancerzyk pochylał się nad łukowatą, jeździecką konsolą, Pham i Johanna cisnęli się na siedzeniach ustawionych za nim, a sfora zwana Pielgrzymem rozmieściła swych członków po całej nie zajętej jeszcze przestrzeni.

— Nawet gdybyś zlokalizował comm, nie strzelaj. Jefri może być bardzo blisko.

Przez dwadzieścia minut Stal obiecywał natychmiastowe pojawienie się Jefriego Olsndota.

Pham spojrzał na jej poznaczoną ciemnymi smugami twarz.

— Jasne, nie będziemy strzelać, dopóki nie będziemy dokładnie wiedzieć, w co celujemy.

Dziewczyna kiwnęła głową. Nie mogła mieć więcej niż czternaście lat, ale była niezłym żołnierzem. Połowa ludzi, jakich miał okazję poznać w Queng Ho, z miejsca wpadłaby w histerię, gdyby przeżyła to, co ona miała okazję przeżyć przed chwilą. A z pozostałych niewielu potrafiłoby złożyć bardziej zwięzły raport z najważniejszych wydarzeń.

Spojrzał na sforę. Nieprędko zdoła się przyzwyczaić do tych stworzeń. Na początku wydawało mu się, że dwóm spośród psów wyrastają dodatkowe głowy. Po chwili dopiero zorientował się że małe główki należały do szczeniaków transportowanych w kieszeniach kurtek. Pielgrzym rozsiadł się po całym statku. Do której jego części ma mówić? Wybrał głowę, która spoglądała w jego kierunku.

— Czy wiesz, jak prowadzić układy ze Stalą?

Sfora mówiła po samnorsku lepiej od niego.

— Stal i Ocios są równie zmyślni jak wszystko, co widziałem w danniku Johanny. A Ocios to zimny drań.

— Ocios? Nie wiedziałem, że jest jeszcze ktoś o takim imieniu… Rozmawialiśmy co prawda z jakimś „panem Rębaczem”. To jakiś asystent Stali.

— Hmm. Jest wystarczająco chytry, by udawać pomniejszego pachołka… Szkoda, że nie możemy wylądować i pogadać o tym ze Snycerką. — Jego intonacja kryła uprzejmą prośbę. Pham zastanowił się, jaki procent sfor stanowią osobniki równie elastyczne co ten. Podejrzewał, że Szpony mogłyby stać się rasą diabelnie sprawnych kupców, gdyby udało im się wylecieć w kosmos.

— Niestety, nie mamy na to czasu. Prawdę mówiąc, jeśli nie dostaniemy się do zamku natychmiast, możemy wszystko stracić. Mam nadzieję, że Stal się tego nie domyśla.

Głowy delikatnie zmieniły pozycję. Największy z członków, ten, z którego kurtki wystawało złamane drzewce strzały, zbliżył się do dziewczyny.

— Jeśli to Stal wszystkim dowodzi, mamy pewne szansę. Jest wyjątkowo bystry, ale sądzimy, że wpada w szał, kiedy zaczyna robić się gorąco. Daję głowę, że gdy zobaczył, jak odnajdujecie Johannę, zaczął gonić własne ogony. Starajcie się wytrącać go z równowagi i możecie spodziewać się, że popełni poważne błędy.

— On może zabić Jefriego — wtrąciła się gwałtownie Johanna.

Albo wysadzić statek w powietrze.

— Ravno, jakieś postępy w rozmowach ze Stalą? Po chwili usłyszeli jej głos w commie.

— Nie. Ale groźby są obecnie bardziej jawne, a jego samnorski coraz trudniej zrozumieć. Stara się przenieść działo z północnej części zamku. Myślę, że nie zdaje sobie sprawy, jak wiele potrafię zobaczyć… Wciąż nie przyprowadził Jefriego do radia.

Dziewczyna pobladła, ale nie odezwała się ani słowem. Jej dłoń ukradkowo zacisnęła się na jednej z łap Pielgrzyma.

Błękitny Pancerzyk nie odzywał się przez cały czas akcji ratunkowej, najpierw dlatego, że miał odrośle zajęte lotem, potem dlatego, że dziewczyna i sfora miały tyle do powiedzenia. Pham zauważył, że jedna część Pielgrzyma stara się w dyskretny sposób obwąchać Jeźdźca. Błękitny Pancerzyk nie wydawał się tym dotknięty, jego rasa miała wiele doświadczeń z dziwnymi stworami.

Teraz jednak Jeździec wydał z siebie swoje „brap”, żeby przyciągnąć ich uwagę.

— Sir Phamie, przed zamkiem widzę jakąś krzątaninę.

Pielgrzym zauważył to niemal w tej samej chwili. Jedna jego głowa pomagała drugiej przyjrzeć się wszystkiemu przez teleskop.

— Tak. Otwierają główną bramę wypadową. Ale po co Stal wysyła teraz sfory na zewnątrz? Przecież Snycerka rozniesie je bez trudu.

Wróg rzeczywiście wysyłał z zamku piechotę. Sfory wybiegały z szerokiego otworu w murach, pędząc na złamanie karku, podobnie jak wojska, które Pham pamiętał jeszcze z dzieciństwa. Ale zaraz po wyjściu za bramę, żołnierze rozdzielali się na grupki po cztery, sześć psów i rozchodzili się wzdłuż murów otaczających zamek.

Pham pochylił się do przodu, starając się objąć wzrokiem jak największy obszar murów.

— Może wcale nie. Te typki nie idą do przodu. Nie wychodzą poza zasięg strzał kuszników, którzy stoją na wałach.

— Tak, ale my wciąż mamy działa. — Perfekcyjna imitacja ludzkiej mowy w wykonaniu Pielgrzyma na chwilę została przerwana i kabinkę wypełniły dźwięki szpońskiej mowy.

— Dziwna rzecz. Wygląda na to, że starają się nie wypuścić kogoś na zewnątrz.

— Czy są jakieś inne wyjścia?

— Prawdopodobnie. Poza tym w murach jest mnóstwo małych tunelików szerokich na jednego osobnika.

— Ravno?

— Stal w ogóle ze mną nie rozmawia. Powiedział coś o zdrajcach, którzy przeniknęli do zamku. Obecnie odbieram tylko jakiś szpoński bulgot. — Pham widział, jak ponad sforami, które z dołu otaczały zamek, żołnierze wroga przesuwają się wzdłuż blanków od jednego otworu strzelniczego do drugiego. Coś rozwścieczyło szczurze gniazdo.

Johanna Olsndot trwała w panicznej koncentracji. Jej wolna dłoń zacisnęła się w pięść, wargi lekko drżały.

— Przez cały czas myślałam, że nie żyje. Jeśli zabiją go teraz, to po prostu… — Nagle gwałtownie podniosła głos. — Co oni robią? — Na szczyty murów wyniesiono żeliwne kotły.

Pham domyślał się, o co chodzi. W czasie oblężeń na Canberze również uciekano się do podobnych sposobów. Spojrzał na dziewczynę i nie odzywał się ani słowem. I tak nie możemy nic na to poradzić.

Pielgrzym nie był na tyle uprzejmy lub też po prostu nie traktował jej jak dziecka.

— To olej, Johanno. Chcą zabić kogoś, kto znajduje się wewnątrz murów. Ale jeśli uda mu się wyjść… Błękitny Pancerzyku, czytałem o megafonach, czy mógłbym użyć czegoś takiego. Jeśli Jefri jest wewnątrz murów, Snycerka może śmiało zmieść żołnierzy Stali z pola i z murów.