Выбрать главу

Stal zamyślił się. Mimo umysłowego i duchowego osłabienia stojąca naprzeciw niego sfora zachowała perfekcyjną zdolność niezwykle precyzyjnego planowania. Niemal perfekcyjną.

— Tak więc przez najbliższe dziesięciodni pragniesz pełnić drugorzędną rolę. W porządku. Ale zapowiedziałeś się jako Ocios. Jak więc mam cię przedstawić innym?

Tamten nie wahał się ani chwili.

— Jako Presforę, Ociosa-Oczekującego-Swej-Reszty.

Krypto: ■

Otrzymane przez: Nadbiornik 03 na Przekaźniku

Ścieżka językowa: Samnorski → Triskweliński, SjK: Jednostki przekaźnikowe

Od: Centrala Straumy

Temat: Otwarte archiwum w Dolnej Transcendencji

Streszczenie: Nasze łącza z Siecią będą czasowo niezdatne do użytku

Wyrażenia kluczowe: Transcendencja, dobra nowina, nowe możliwości, nowe archiwum, problemy komunikacyjne

Dystrybucja:

Grupa tematyczna: Gdzie Oni Są

Grupa tematyczna: Homo sapiens

Grupa administracyjna: Stubarwna Mnogość

Nadbiornik 03 na Przekaźniku

Nadbiornik „Wiatropiew” na Dolnym Debley

Nadbiornik „Tylko-na-Chwilę” na Przechwycie

Data: 11:45:20 Czasu Dokowego, 01/09 roku Organizacji 52089

Tekst wiadomości:

Mamy przyjemność zawiadomić, że przedsiębiorstwo eksploracyjne, kierowane przez ludzi z Królestwa Straumy, odkryło dostępne archiwum w Dolnej Transcendencji. Nie jest to zawiadomienie o naszym przejściu do Transcendencji ani o stworzeniu nowej Mocy. W rzeczywistości odwlekaliśmy wysłanie tego zawiadomienia do czasu upewnienia się o ważności naszych praw własności oraz że wspomniane archiwum jest bezpieczne. Zainstalowaliśmy odpowiednie interfejsy, które powinny uczynić archiwum dostępnym dla innych użytkowników przy wykorzystaniu standardowych zapytań z Sieci. W ciągu kilku dni archiwum zostanie odpłatnie udostępnione. (Patrz przedstawione poniżej problemy związane z planem wykorzystania zasobów.) Archiwum zasługuje na uwagę ze względu na bezpieczny dostęp, zrozumiałość i wiek. Sądzimy, że zawiera mnóstwo cennych informacji na temat procedur arbitrażowych oraz koordynacji międzyrasowej, które byłyby niedostępne, gdybyśmy tego archiwum nie znaleźli. Szczegóły prześlemy do właściwych grup dyskusyjnych. Jesteśmy bardzo podekscytowani odkryciem. Należy zauważyć, że nie było potrzeby wchodzenia w żadne interakcje z Mocami; żadna część Królestwa Straumy nie uległa transcendencji.

A teraz złe wiadomości: Schematy arbitrażowe i translacyjne uległy nieszczęśliwym kleniracjom [?] ze szczytobieżnym armiflażem [?]. Szczegóły powinny rozbawić subskrybentów grupy dyskusyjnej Zagrożenia, którym zdamy sprawę ze wszystkiego w późniejszym terminie. Ale co najmniej przez następne sto godzin wszystkie nasze łącza (główne i podrzędne) ze Znaną Siecią nie będą działać. Wiadomości przychodzące mogą zostać zarejestrowane w pamięci buforowej, ale nie możemy tego zagwarantować. Przepraszamy za niedogodności i obiecujemy, że wkrótce postaramy się im zaradzić.

Problemy te nie mają żadnego wpływu na swobodę handlu. Królestwo Straumy nadal serdecznie zaprasza wszystkich odwiedzających nasz system w celach turystycznych bądź handlowych.

SZEŚĆ

Spoglądając w przeszłość, Ravna Bergsndot utwierdzała się w przekonaniu, że pisane jej było zostać bibliotekarką. Jako dziecko na Sjandrze Kei uwielbiała opowieści z Epoki Księżniczek. Były to czasy niesamowitych przygód, kiedy kilka dzielnych Dam pociągnęło za sobą całą ludzkość ku wielkości. Wraz z siostrą spędziły niezliczone popołudnia na zabawach, podczas których wcielały się w rolę Wielkiej Dwójki i wyruszały na ratunek Hrabinie Jeziora. Później zdały sobie sprawę, że Nyjora i jej Księżniczki to zamierzchła przeszłość. Jej siostra Lynne zajęła się bardziej praktycznymi rzeczami, ale Ravna wciąż odczuwała głód przygód. Gdy była nastolatką, marzyła, by wyemigrować do Królestwa Straumy. To było całkiem realne. Strauma stanowiła nową kolonię, w znakomitej większości zamieszkaną przez ludzi, znajdującą się na samym Szczycie Przestworzy. Na Straumie chętnie przyjmowano ludzi z planety-matki. Ich przedsięwzięcie nie miało jeszcze stu lat. Mieszkańcy Straumy lub ich dzieci mieli stać się pierwszymi przedstawicielami całej rasy w galaktyce, którzy wprowadziliby ludzkość do Transcendencji. Mogła stać się bogiem, czymś więcej niż milion światów wypełniających Przestworza. Istniały realne możliwości spełnienia tego marzenia, co stało się źródłem nieustannych kłótni z rodzicami. Ponieważ tam, gdzie jest niebo, znajduje się także i piekło. Królestwo Straumy zbliżało się do Transcendencji, a jej mieszkańcy „drażnili tygrysy przez kraty”. To właśnie Tata używał tej wyświechtanej metafory. Spór poróżnił ich na dobre kilka lat. Później, już w czasie studiów na Wydziale Informatyki i Teologii Stosowanej, Ravna zaczęła czytać o niektórych okropnościach znanych z dawnych czasów. Być może, być może… powinna zachować większą ostrożność. Lepiej najpierw dokładnie się zorientować, o co chodzi. A był jeden sposób na zgłębienie wszystkiego, co ludzie zamieszkujący Przestworza potrafili zrozumieć: zostać bibliotekarką.

— Ostatnia dyletantka! — drwiła Lynne.

— Jestem nią, i co z tego? — odpowiadała Ravna, ale marzenia o dalekich podróżach wciąż były w niej żywe.

Uniwersytet Herte na Sjandra Kei był miejscem w sam raz dla niej. Mogła tu spędzić szczęśliwie całe życie, gdyby podczas ostatniego roku studiów nie ogłoszono konkursu na Międzyplanetarny Staż Organizacji Vrinimi. Nagrodą w konkursie był trzyletni pobyt na Przekaźniku łączący kontynuację studiów z pracą w archiwum. Wygrana była szansą, jaka trafia się tylko raz w życiu; gdyby udało jej się wyjechać, po powrocie miałaby większe doświadczenie niż jakikolwiek miejscowy profesor akademicki.

W ten sposób Ravna Bergsndot znalazła się ponad dwadzieścia tysięcy lat świetlnych od domu, w samym centrum sieci łączącej milion światów.

Minęła już godzina od zachodu słońca, gdy Ravna sunęła przez park miejski w stronę rezydencji Grondra Vrinimikalira. Na tej planecie miała okazję być tylko kilka razy od czasu przyjazdu do systemu Przekaźnika. Większość pracy wykonywała w archiwach znajdujących się około tysiąca godzin świetlnych stąd. W tej części Podłoża królowała obecnie wczesna jesień, aczkolwiek panujący półmrok powodował, że wszystkie kolory zlewały się w odcienie szarości. Tu gdzie znajdowała się Ravna, na wysokości stu metrów nad powierzchnią, w powietrzu czuło się już nadchodzące mrozy. W dole, pod stopami, widziała place zabaw oraz ogniska, przy których odbywały się radosne pikniki. Organizacja Vrinimi nie inwestowała zbyt dużych sum w planetę, a mimo to wyglądała ona uroczo. Wpatrując się w powierzchnię, którą powoli otulał mrok, wyobrażała sobie, że jest to miejsce w jej rodzinnych stronach, na Sjandrze Kei. Ale wystarczyło popatrzeć w niebo, by zorientować się, ze znajduje się bardzo daleko od domu: obracający się w odległości dwudziestu tysięcy lat świetlnych galaktyczny wir sięgał zenitu.