Выбрать главу

— Ależ wcale tak nie jest. — Jeżeli ta klinga spoczywała przez nikogo nie tknięta i nie konserwowana ponad dwadzieścia lat w swej pochwie, musiała być tym, co podejrzewał. — Nie przyjąłem pochwy, a więc nadal jest twoją własnością.

Podrzucił jedną z poduszek w górę i wykonał formę zwaną Lekkim Podmuchem Wiatru; spadł na nich deszcz pierza, gdy klinga przecięła poduszkę na pół.

— I nie przyjąłem również rękojeści, więc również jest twoja. Jeżeli chcesz ją sprzedać z zyskiem, twoja sprawa.

Zamiast okazać radość spowodowaną nagłym uśmiechem losu — podejrzewał, że za miecz musiała oddać wszystko, co posiadała, a co zapewne zwróci jej się po stokroć dzięki sprzedaży pochwy — zamiast wyglądać chociażby na zadowoloną, czy też wdzięczną, patrzyła przez spływający na nich deszcz pierza z taką obrazą, jaką okazywałaby każda dobra gospodyni w Dwu Rzekach na widok tego, że śmiecą jej na podłogę. Sztywno zaklaskała u· dłonie, a natychmiast pojawił się jeden z gai’shain i na kolanach zaczął sprzątać bałagan.

— To jest mój namiot — powiedział znacząco. Aviendha parsknęła, idealnie naśladując Egwene. Te kobiety zdecydowanie zbyt dużo czasu spędzały razem.

Było już całkowicie ciemno, kiedy wreszcie zasiadł do kolacji, składającej się ze zwykłego jasnego chleba oraz przyprawionego mocno suszonym pieprzem gulaszu z fasoli i kawałków białego mięsa. Tylko uśmiechnął się do niej szeroko, gdy poinformowała go. że je węża krwi. Gara — jadowita jaszczurka — jego zdaniem była najgorsza, nawet niekoniecznie pod względem smaku, którym przypominała kurczaka, ale dlatego, że była jaszczurką. Czasami wydawało mu się, że w Pustkowiu musi być więcej jadowitych stworzeń — węży, jaszczurek, pająków, spotykało się nawet trujące rośliny — niźli w reszcie świata.

Aviendha, po której raczej trudno było stwierdzić, co sobie w głębi ducha myśli, tym razem zdawała się rozczarowana, że natychmiast nie wypluł gulaszu. Czasami wyglądało na to, że zbijanie go z tropu sprawia jej wielką radość. Gdyby spróbował udawać, iż jest Aielem, na pewno ze wszystkich sił starałaby się dowieść, że jest dokładnie odwrotnie.

Zmęczony i senny zdjął jedynie kaftan i zzuł buty, zanim wpełzł pod koce; potem odwrócił się plecami do Aviendhy. Aielowie mogli się razem kąpać w łaźniach parowych, mężczyźni i kobiety, ale krótki czas spędzony w Shienarze, gdzie postępowano podobnie, upewnił go, że obyczaje te pozostaną mu na zawsze obce; robił się za każdym razem tak czerwony na twarzy, że chyba wolałby umrzeć niźli przeżywać ponownie coś takiego. Próbował nie słuchać szelestu zdejmowanej odzieży, dochodzącego spod jej koca. Przynajmniej tyle miała w sobie skromności, niemniej na wszelki wypadek wolał się odwrócić plecami.

Utrzymywała, że powinna spać w jego namiocie, ponieważ oczekuje się od niej, iż będzie nadal uczyła go o obyczajach Aielów, a przecież większość dnia spędzał z wodzami. Oboje wiedzieli, że to kłamstwo, chociaż nie potrafił sobie wyobrazić, co Mądre chciały w ten sposób uzyskać. Rozbierając się, mruczała chwilami do siebie, kiedy zaczepiła się o coś, i mamrotała pod nosem.

Nie chciał słuchać tych odgłosów i domyślać się, co oznaczają, więc powiedział:

— Ślub Melaine był doprawdy imponujący. Czy Bael naprawdę nic nie wiedział, dopóki Melaine i Dorindha mu nie powiedziały?

— Oczywiście, że nie — odrzekła pogardliwie, przerywając, by, jak mu się wydawało, ściągnąć pończochy. — Skąd miał to wiedzieć, zanim Melaine położyła u jego stóp swój ślubny wianek i zapytała go? — Nagle zaśmiała się. — Melaine niemalże do szaleństwa doprowadziła siebie i Dorindhę, poszukując kwiatów segade na wianek. Niewiele ich rośnie tak blisko Muru Smoka.

— Czy to oznacza coś szczególnego? Kwiecie segade? - To właśnie jej kiedyś wysłał kwiaty, których nie przyjęła.

— Że ona ma drażliwą naturę i nie zamierza z tego rezygnować. — Kolejna przerwa wypełniona pomrukami. — Gdyby użyła liści lub kwiatów słodkiego korzenia, oznaczałoby to, iż jej charakter jest słodki. Poranna łza oznaczałaby, że będzie uległa, a... Jest tego zbyt dużo, by wymienić wszystkie. Potrzebowałbyś wielu dni na nauczenie się wszelkich kombinacji, a przecież ta wiedza wcale nie jest ci potrzebna. Nie będziesz miał żony z Aielów. Należysz do Elayne.

Omal nie spojrzał na nią, kiedy użyła słowa „uległa”. Nie umiał wyobrazić sobie kobiety Aielów, którą dałoby się określić tym mianem.

„Przypuszczalnie oznacza to, że możesz się spodziewać ostrzeżenia, zanim ugodzi cię nożem”.

Słowa, które kończyły ostatnie zdanie, były nieco przytłumione. Zrozumiał, że Aviendha ściąga właśnie bluzkę przez głowę. Żałował, że lampy wciąż się palą. Nie, wtedy byłoby jeszcze gorzej. Ale mimo to każdej nocy, odkąd opuścili Rhuidean, musiał przechodzić przez to samo i przeżywać podobne katusze. Trzeba położyć temu kres. Od tej chwili ta kobieta będzie spała z Mądrymi, tam gdzie jest jej miejsce, a uczyć się od niej może przy innych okazjach. Dokładnie to samo myślał już od piętnastu nocy.

Próbując wygnać obrazy nachodzące jego myśli, powiedział:

— Ten fragment na końcu. Po tym, jak już wypowiedziano przysięgi.

Sześć Mądrych wyrzekło swe błogosławieństwa dopiero wtedy, gdy stu krewnych Melaine otoczyło ją z włóczniami w dłoniach; to samo spotkało Baela, musiał wywalczyć sobie do niej dostęp. Nikt oczywiście nie miał na twarzy zasłony — wszystko stanowiło część obyczaju — ale po obu stronach polała się krew.

— Kilka minut wcześniej Melaine przysięgała, że go kocha, ale kiedy chciał ją objąć, walczyła niczym przyparty do ściany górski kot. — Gdyby Dorindha nie biła jej po żebrach, być może Baelowi w ogóle nie udałoby się przerzucić jej przez ramię i unieść z miejsca, gdzie odbywała się ceremonia. — Wciąż jeszcze kuleje i ma podbite oko.

— Czy miała zachowywać się jak słabeuszka? — zapytała, na wpół już śpiąc, Aviendha. — Powinien znać jej wartość. Nie jest żadnym świecidełkiem, które mógłby schować sobie do kieszeni.

Ziewnęła głośno, on zaś usłyszał, jak głębiej zagrzebuje się pod koce.

— Co oznacza „uczenie mężczyzny śpiewu”?

Mężczyźni Aielów śpiewali dopiero wtedy, gdy byli już za starzy, by wziąć włócznię do ręki, wyjątek stanowiły pieśni bojowe i lamentacje po zmarłych.

— Myślisz o Macie Cauthonie? — Naprawdę zachichotała. — Czasami mężczyzna porzuca włócznię dla Panny.

— Coś chyba zmyślasz. Nigdy o czymś takim nie słyszałem.

— Cóż, nie polega to na prawdziwym porzuceniu włóczni. — W jej głosie brzmiało już otępiałe zmęczenie. — Czasami mężczyzna pragnie Panny, która nie zechce dla niego porzucić włóczni, wtedy aranżuje sytuację tak, by zostać jej gai’shain. Oczywiście jest to głupota. Żadna Panna nie spojrzy na gai’shain w taki sposób, jak tamten by tego pragnął. Pracuje potem ciężko i trzymany jest krótko, pierwszą zaś rzeczą, jaka go czeka, to nauka śpiewu, by zabawiał siostry włóczni podczas jedzenia. „Ona będzie go uczyć śpiewu”. Tak mówią Panny, kiedy mężczyzna traci głowę dla jednej z sióstr włóczni. Bardzo dziwni ludzie.

— Aviendha? — Obiecał, że już nigdy nie zapyta o to ponownie. Lan powiedział, iż jest to robota Kandori, wzór zwany śnieżnymi płatkami. Prawdopodobnie łup z jakiegoś rajdu na północ. — Kto dał ci ten naszyjnik?

— Przyjaciel, Randzie al’Thor. Przebyliśmy dzisiaj długą drogę i kazałeś nam wstać wcześnie. Śpij, abyś mógł się przebudzić, Randzie al’Thor. — Tylko Aielowie życzyli sobie dobrej nocy, wyrażając jednocześnie nadzieję, że nie umrzesz we śnie.