Выбрать главу

— To by oznaczało, że Wieża naprawdę się rozpada — powiedziała ze smutkiem zieloonoka kobieta.

— Ona już się rozpadła — oświadczyła cierpkim tonem Siuan i po chwili pożałowała tego, gdy wszystkie na nią spojrzały.

To miał być wyłącznie pomysł Leane. Ona sama cieszyła się sławą zręcznej manipulatorki, a więc nie zdziwiłaby się, gdyby podejrzliwie podchodziły do wszystkiego, co zaproponuje. Dlatego właśnie na początku je obrażała; nie uwierzyłyby jej, gdyby zaczęła od bardziej umiarkowanych w tonie wypowiedzi. Musiała ruszyć na nie, jakby wciąż była Amyrlin i pozwolić przywołać się do porządku. Dla odmiany Leane miała przejawić więcej skłonności do współpracy, podsuwając tylko skromne propozycje, a z pewnością chętnie jej posłuchają. Odgrywanie własnej roli nie było trudne — dopóki nie przyszło do próśb, wówczas naprawdę miała ochotę powiesić je na słońcu i poczekać, aż wyschną. Siedzieć tutaj i nic nie robić !

„Nie musisz się martwić ich podejrzeniami. Uważają cię za złamaną trzcinę”.

Jeżeli wszystko pójdzie właściwie, nie powinny niczego podejrzewać. Użyteczna trzcina, lecz tak słaba, że nie ma potrzeby myśleć o niej dwa razy. Konieczność przystosowania się do takiej roli była bardzo bolesna, jednak Duranda Tharne pokazała jej w Lugardzie, że nie ma innego wyjścia. Zaakceptują ją wyłącznie na swoich warunkach, a ona będzie musiała z tego wyciągnąć jak najwięcej korzyści.

— Żałuję, że sama o tym nie pomyślałam — ciągnęła dalej. — Leane proponuje wam sposób ponownego odbudowania Wieży bez jednoczesnego niszczenia pierwszej.

— Wciąż mi się to nie podoba. — Głos Sheriam stwardniał. — Ale co musi być... Koło splata tak, jak chce, a jeśli spodoba się to Światłości, uplecie Wzór, w którym Elaida nie będzie miała stuły.

— Musimy negocjować z siostrami, które zostały w Wieży — powiedziała Beonin, częściowo do siebie. — Amyrlin, którą wybierzemy, będzie musiała być zręczną negocjatorką, czyż nie?

— Potrzebna będzie jasność myślenia — wtrąciła Carlinya. — Nowa Amyrlin musi być kobietą chłodnego rozumu i logiki.

Morvrin parsknęła tak głośno, że wszystkie podskoczyły na krzesłach.

— Sheriam ma najwyższą pozycję z nas wszystkich i ona będzie musiała trzymać nas razem, byśmy nie rozbiegły się na dziesięć różnych stron.

Sheriam żywo potrząsnęła głową, ale Myrelle nie dała jej dojść do słowa.

— Sheriam to znakomity wybór. Mogę obiecać, iż wszystkie Zielone siostry opowiedzą się za nią, nie ma wątpliwości.

Anayia otworzyła już usta, po jej twarzy widać było, że się z nimi zgadza.

Czas był najwyższy, by położyć temu kres, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.

— Czy mogę coś zaproponować? — Siuan sądziła, że pokorę przychodzi jej udawać znacznie łatwiej niźli nieśmiałość. Kosztowało ją to dużo wysiłku, uznała jednak, że lepiej będzie, jak się tego nauczy od razu.

„Myrelle nie jest tu jedyną, która spróbuje zepchnąć mnie do zęzy, jeżeli tylko uznają, że nie trzymam się miejsca, które mi wyznaczono. Jakiekolwiek by nie było”.

Tylko że one nie będą próbować. Zwyczajnie zrobią to. Aes Sedai oczekiwały — nie, wymagały — szacunku od tych, którzy nimi nie byli.

— Wydaje mi się, że powinniście wybrać kogoś, kogo nie było w Wieży, kiedy zostałam... usunięta. Czy nie byłoby najlepiej, gdyby kobiety, która pewnego dnia zjednoczy Wieżę, nie można było oskarżyć o to, że wtedy opowiedziała się po którejś ze stron? — Jeżeli miała dalej tak to ciągnąć, to chyba mózg jej się w pewnym momencie ugotuje.

— Ktoś, kto byłby bardzo silny we władaniu Mocą — dodała Leane. — Im silniejsza będzie, tym łatwiej przyjdzie jej reprezentować to wszystko, co symbolizuje Wieża. Co będzie symbolizować, kiedy odejdzie Elaida.

Siuan miała ochotę ją kopnąć. Ta myśl miała zaczekać co najmniej cały dzień, do czasu, gdy zaczną na poważnie rozważać kandydatury. Ona sama i Leane wiedziały dostatecznie dużo o każdej z sióstr, aby znaleźć jakąś słabość, wątpliwość, którą można byłaby subtelnie podszepnąć. Wolałaby jednak raczej przepłynąć nago przez ławicę srebraw, niźli dopuścić, by te kobiety zrozumiały, iż próbuje nimi manipulować.

— Siostra, która znajdowała się poza Wieżą — powtórzyła Sheriam, kiwając głową. — Ta doprawdy jest znakomite rozwiązanie, Siuan. Bardzo dobrze.

Jak łatwo przeszły do głaskania jej po głowie.

Morvrin zacisnęła usta.

— To nie będzie łatwe znaleźć kogoś takiego.

— Siła dodatkowo zawęża możliwości manewru. — Anayia rozejrzała się wokół. — Dzięki niej stanie się ona bardziej nośnym symbolem, przynajmniej w oczach pozostałych sióstr, poza tym siła we władaniu Mocą idzie często w parze z siłą woli, a ta, którą wybierzemy, będzie jej z pewnością potrzebowała.

Carlinya i Beonin były ostatnimi, które potakująco skinęły głowami.

Siuan starała się zachować niewzruszony wyraz twarzy, jednak w duszy uśmiechała się szeroko. Rozłam w Wieży zmienił wiele rzeczy, wiele sposobów myślenia, wyjąwszy jej własny. Te kobiety przewodziły zgromadzonym tutaj siostrom, a teraz właśnie dyskutowały, kto powinien zostać przedstawiony nowej Komnacie Wieży, jakby wybór nie pozostawał w gestii samej Komnaty. Nie powinno być kłopotów z podsunięciem im idei, oczywiście bardzo subtelnie, że nowa Amyrlin powinna słuchać ich rad. I zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, zarówno one, jak i Amyrlin, którą wybiorą na jej miejsce, będą kierowane przez nią. Ona i Moiraine zbyt długo pracowały nad tym, by znaleźć Randa al’Thora i przygotować go do odegrania właściwej roli, zbyt wiele poświęciły ze swego życia, by teraz ryzykować, iż resztę zepsuje ktoś inny.

— Jeżeli mogę coś zaproponować? — Pokora po prostu nie leżała w jej naturze; będzie musiała znaleźć coś innego. Czekała, próbując nie zgrzytać zębami, aż Sheriam skinęła głową i dopiero wówczas ciągnęła dalej. — Elaida będzie próbowała znaleźć Randa al’Thora; w miarę jak wędrowałyśmy na południe, słyszałam coraz częstsze plotki, iż opuścił Łzę. Ja również sądzę, że tak się stało i przypuszczam, iż udało mi się wywnioskować, dokąd się udał.

Nie było potrzeby mówić, iż muszą go znaleźć, zanim zrobi to Tar Valon. Wszystkie zrozumiały to bez słów. Nie tylko Elaida zmarnuje go, co do tego nie było wątpliwości, ale kiedy położy na nim swe ręce, pokaże go oddzielonego od Źródła, pozostającego pod jej kontrolą, wtedy wszelka nadzieja na usunięcie jej zgaśnie. Władcy znali Proroctwa, nawet jeśli ich ludy zazwyczaj nie miały o nich pojęcia; z konieczności przebaczą jej nawet dziesięciu fałszywych Smoków.

— Gdzie? — warknęła Morvrin, o włos wyprzedzając Sheriam, Anayię i Myrelle, które odezwały się jednocześnie.

— Pustkowie Aiel.

Na chwilę zapadła cisza, potem Carlinya powiedziała:

— To bez sensu.

Siuan zmełła w ustach gniewną replikę i uśmiechnęła się, mając nadzieję, że chociaż trochę będzie to przypominać przeprosiny.

— Być może, ale czytałam trochę o Aielach, kiedy byłam Przyjętą. Kitara Moroso uważała, że. niektóre Mądre Aielów mogą być zdolne do przenoszenia. — Kitara była wówczas Opiekunką. — Jedna z książek, które mi poleciła, stary tom, wyciągnięty gdzieś z zakurzonego kąta biblioteki, twierdziła, że Aielowie nazywają siebie Ludem Smoka. Przypomniałam sobie o tym dopiero, kiedy zastanawiałam się, gdzież to mógł zniknąć Rand al’Thor. Proroctwa powiadają, że „Kamień Łzy nie upadnie dopóty, dopóki nie pojawi się Lud Smoka”, a w szturmie na Kamień wzięli udział Aielowie. W tej kwestii zgadzają się wszystkie plotki i opowieści.