– Obawiam się, że on ma rację, James – powiedział dyrektor CIA LeGrand, który siedział dotąd cicho.
Sandecker uśmiechnął się. LeGrandowi wyznaczono rolę “dobrego gliny”, który uziemi “złego glinę”. Admirał też potrafił grać. Zmarszczył czoło, jakby podejmował trudną decyzję.
– Widzę, że mój stary przyjaciel Erwin zgadza się z panem. W porządku, nie będę więcej naciskał.
W gabinecie zapadło ciężkie milczenie, jakby nikt nie wierzył, że Sandecker się podda.
– Dziękuję panu, James – powiedział prezydent Wallace. – Mieliśmy okazję pogadać, zanim pan przyjechał. Wiemy, że to duża pokusa wprowadzić NUMA do akcji. Zwłaszcza że jest pan osobiście zainteresowany tą sprawą.
– Dlatego żąda pan, żebym trzymał się od tego z daleka.
– Na razie, admirale.
– Mogę pana zapewnić, że NUMA nie będzie szukać NR-1. Ale proszę dać mi znać, jeśli będziemy potrzebni.
– Oczywiście, admirale.
Prezydent podziękował wszystkim za przybycie i wstał. Sandecker życzył mu dobrego wędkowania i wyszedł. Wiedział, że pozostali będą jeszcze dyskutować na ten temat. Asystentka odprowadziła go do bocznych drzwi. Kiedy przejeżdżał przez bramę, wartownik zagadnął go z uśmiechem:
– Gorąco dzisiaj, co?
Sandecker uśmiechnął się szeroko.
– Mam wrażenie, Norman, że w tej części Waszyngtonu temperatura zawsze jest o kilka stopni wyższa.
Pomachał beztrosko ręką i włączył się do ruchu.
W drodze powrotnej do centrali NUMA Sandecker wystukał numer na telefonie komórkowym.
– Wpadnij do mnie za dziesięć minut, Rudi.
Admirał zaparkował w garażu pod trzydziestopiętrowym cylindrycznym budynkiem, który był centrum operacji NUMA na całym świecie, i wjechał windą na samą górę, do swojego gabinetu. Siedział za wielkim biurkiem, zrobionym z klapy luku okrętu wojennego konfederatów, gdy wszedł z teczką Rudi Gunn.
Sandecker wskazał swemu zastępcy krzesło. Niski, szczupły mężczyzna z wąskimi ramionami, przerzedzonymi włosami i w grubych okularach w rogowej oprawie wysłuchał uważnie relacji admirała ze spotkania w Białym Domu.
– Więc rezygnujemy z poszukiwań? – zapytał.
Sandeckerowi zabłysły oczy.
– Nic podobnego! Nie wywieszę od razu białej flagi. Czego się dowiedziałeś?
– Tylko okręt podwodny większy od naszej łodzi mógł ją uprowadzić sprzed nosa statku ubezpieczającego. Niektóre kraje mają takie kolosy. Pomyślałem, że nadałby się do tego radziecki tajfun. Poprosiłem Yaegera, żeby zrobił różne symulacje.
Hiram Yaeger był komputerowym guru NUMA i szefem jej ogromnej bazy danych.
Sandecker odchylił się do tyłu i oparł brodę na dłoni.
– Tajfun ma ponad sto pięćdziesiąt metrów długości. Mógł łatwo zabrać naszą miniłódź.
– Rosjanie budowali je do wystrzeliwania pocisków z koła podbiegunowego. Mogli przerobić płaski pokład rakietowy na transportowy. Ale kiedy pogrzebałem głębiej, wyniknął pewien problem. Wiem już, że tajfunów nie użyto do tej operacji.
– Chyba się jednak nie poddałeś? Co jeszcze masz?
Gunn sięgnął do teczki i wyjął okładkę na akta. Wręczył Sandeckerowi zdjęcie.
– To rosyjski okręt podwodny klasy India z ich Floty Północnej, sfotografowany kiedyś w drodze na Pacyfik – wyjaśnił. Podał admirałowi kilka kartek. – A to schematy jego konstrukcji. Napęd dieslowsko-elektryczny i prawie sto siedem metrów długości. Przypuszczalnie przeznaczony do ratownictwa podwodnego. Ta wgłębiona część kadłuba za kioskiem to pokład transportowy dla kilku miniłodzi podwodnych. W czasie zimnej wojny mogły być używane do tajnych operacji Specnazu. Zbudowano tylko dwie indie. Po zakończeniu zimnej wojny miały być zniszczone. Udało nam się ustalić, że jedna rzeczywiście poszła na złom. Nie wiemy, co się stało z drugą. Podejrzewam, że została użyta do porwania NR-1.
– Sądząc po twoim głosie, jesteś tego pewien, Rudi. Pamiętaj, że na razie to tylko teoria.
Gunn uśmiechnął się.
– Mogę skorzystać z pańskiego wideo?
– Proszę bardzo.
Gunn znów sięgnął do nesesera i wyjął kasetę. Podszedł do ściany z boazerią, otworzył drzwiczki szafki i wsunął kasetę do magnetowidu.
– Jak pan wie, NR-1 mogła transmitować obraz telewizyjny z dna morza.
– Sam przyznałem na to fundusze z kasy NUMA. Wspaniały program edukacyjny. Obrazy idą przez satelitę do szkół na całym świecie. Uczą młodzież, że ocean jest dużo ciekawszy niż MTV.
– Ten obraz został wysłany z NR-1 w dniu jej zniknięcia.
Gunn wcisnął przycisk “play” na pilocie. Na ekranie pojawiła się zielona woda morska. Mocne reflektory oświetlały smukły czarny kadłub. Nie było dźwięku. W rogu wyświetlała się godzina i data.
Sandecker siedział z rękami opartymi o brzeg biurka.
– To chyba widok dziobu z kamery na kiosku – powiedział.
– Zgadza się. Niech pan patrzy dalej… Teraz!
Pod kadłubem pojawił się cień przypominający rekina. Z dołu podpłynęło coś dużo większego niż NR-1. Po kilku minutach łódź ruszyła naprzód. Nabierała szybkości, w końcu zasłoniły ją pęcherze powietrza.
– Ten obraz został wysłany z łodzi przez satelitę w chwili jej zniknięcia. Jak pan widział, transmisja była bardzo krótka, potem się urwała.
– Fascynujące – powiedział Sandecker. – Daj to jeszcze raz, Rudi.
Gunn cofnął taśmę i puścił od początku.
– Czy Biały Dom ma kopię tego filmu? – zapytał admirał.
– Transmisja szła bezpośrednio do NUMA. Chyba jej nie widzieli.
– Dobra robota, Rudi – pochwalił Sandecker. – To ważny kawałek układanki.
Sięgnął do skrzyneczki na biurku i wyjął dwa cygara, które osobiście wybrał i zwinął dla niego właściciel plantacji w Republice Dominikańskiej. Ustawił jedno pod drugim.
– Załóżmy, że to na dole jest dużo większe od tego na górze. Podpływa pod naszą łódź i co dalej? Mógłby być problem z zabraniem łodzi na grzbiet.
– Chyba że…
– Że NR-1 współpracowałaby z porywaczem. Kapitan Logan nie zrobiłby tego.
– A jeśli go zmuszono?
Sandecker rzucił Gunnowi cygaro, drugie wetknął w zęby. Zapalili i usiedli w chmurze wonnego dymu.
– Przypuszczam, że na pokładzie był zagraniczny naukowiec – powiedział Sandecker po chwili namysłu.
– Zgadza się. Mam pełną listę ludzi na NR-1.
– Sprawdź dokładnie ich przeszłość. Zwłaszcza naukowca. Tymczasem spróbujemy poszukać okrętu podwodnego klasy India. Marynarka ma aktualne namiary na wszystkie rosyjskie okręty operacyjne, ale nie chcę, żeby ktoś wiedział, że NUMA nadal tym się zajmuje.
– Może Yaeger potrafi włamać się do systemu komputerowego marynarki.
Sandecker popatrzył na rozżarzony popiół na końcu cygara.
– Jestem zaskoczony, Rudi, że słyszę coś takiego właśnie od ciebie.
– Sytuacja nadzwyczajna wymaga niekonwencjonalnych kroków.
– Słusznie. Ze Stambułu dzwonił Austin. Zbiera Zespół Specjalny, żeby jeszcze raz przyjrzeć się opuszczonej bazie okrętów podwodnych.
– Uważa, że baza ma związek z NR-1?
– Nie wiedział o zniknięciu łodzi, dopóki mu nie powiedziałem. Jest w kontakcie z dawnym rosyjskim znajomym, który sugeruje, że baza może mieć związek z potencjalnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych.
– Z atakiem terrorystycznym?
– Zapytałem Kurta o to samo. Wie tylko tyle, ile powiedział mu Rosjanin. Podobno Stanom Zjednoczonym grozi niebezpieczeństwo. Wygląda na to, że w sprawę jest zamieszany magnat górniczy nazwiskiem Razow. Baza może być kluczem do tego, co się dzieje. Kurt ma zwykle dobrego nosa. W takim razie NUMA tym bardziej powinna się włączyć.