Выбрать главу

– W jego historii nie ma nic o podróżach za granicę – wyjaśniła Claire. – Powiedział mi, że całe życie mieszkał w tym stanie.

– Co czyni z tego tym bardziej niezwykły przypadek. Zrobię badania na antyciała, by potwierdzić, czy to właściwa diagnoza. Jeśli to Taenia solium, analiza serum i płynu mózgowo-rdzeniowego dokonana metodą enzymoimmunosorpcyjną, czyli test ELISA, będzie pozytywna. Czy jest coś w historii choroby o pierwotnej reakcji na infekcję? Jakieś objawy, które mogą nam powiedzieć, kiedy doszło do zarażenia?

– Konkretnie jakie objawy? – zapytał Rothstein.

– To mógł być obraz kliniczny nawet tak dramatyczny, jak wystąpienie zapalenia mózgu lub opon mózgowych. Lub nowe stadium rozwoju epilepsji.

– Pierwsze ataki miały miejsce, zanim skończył osiemnaście lat.

– To już jedna wskazówka.

– Jakie inne objawy mogły wystąpić?

– Być może subtelniejsze. To coś mogło udawać torbiel mózgową, wywoływać rozliczne zaburzenia psychiczne.

Claire przebiegł dreszcz.

– Agresywne zachowanie się? – spytała.

– Być może – powiedział Clevenger. – Nie jest konkretnie wymienione w moich źródłach, ale niewykluczone, że tak objawiłoby się ostre stadium choroby.

– Gdy Warren Emerson miał czternaście lat – powiedziała Claire – zamordował oboje swoich rodziców.

Mężczyźni wpatrywali się w nią ze zdumieniem.

– Nie wiedziałem – powiedział Rothstein. – Nie wspomniała pani o tym.

– Nie miało to znaczenia dla jego stanu zdrowia. A w każdym razie tak mi się wydawało. – Spojrzała w mikroskop, wciąż mając wyraźnie w oczach obraz pasożyta. Najpierw infekcja spowodowana jajami pasożyta, po której występują objawy zapalenia mózgu. Rozdrażnienie. Nawet agresja. – Wiele czasu minęło, od kiedy skończyłam akademię – powiedziała. – Niewiele pamiętam o Taenia solium. Jaki jest jego cykl życiowy?

– Taenia solium to tasiemiec, który zwykle żyje w jelitach nosiciela – wyjaśnił Clevenger. – Ludzie jedzą zarażoną, niedogotowaną wieprzowinę, w której są wągry. Wągry mają przyssawki, dzięki którym przyczepiają się do ścianki ludzkiego jelita cienkiego i tam zakładają sobie dom, przyswajając jedzenie. Tasiemce mogą tak mieszkać przez dziesięciolecia, nie dając żadnych objawów, i osiągać nawet do trzech metrów długości. Czasami bywają wydalane. Możecie sobie wyobrazić, jak to jest, obudzić się rano z takim robaczkiem obok w pościeli.

Claire i Rothstein wymienili pełne obrzydzenia spojrzenia.

– Boże drogi – mruknął Rothstaein.

– A jak larwa dostaje się do mózgu? – spytała Claire.

To się zdarza w różnych etapach cyklu życiowego tasiemca. Gdy osiągnie dorosłość w ludzkim jelicie, zaczyna produkować jaja. Jaja są wydalane, dostają się do ziemi i źródeł żywności. Ludzie je zjadają, jaja zapładniają się i przenikają przez ściankę jelita, a potem wraz z krwią wędrują do różnych organów, w tym do mózgu. Tam po paru miesiącach przeobrażają się w wągry. Jest to jednak ślepy zaułek, ponieważ nie mogą rosnąć w tak ograniczonej przestrzeni, bez możliwości odżywiania się. Zostają więc tam, aż umierają, tworząc małe, torbielowate kieszonki w mózgu. Przyczynę ataków tego pacjenta.

– Powiedział pan, że jaja dostają się do ziemi – powiedziała Claire. – Jak długo mogą przebywać poza organizmem nosiciela?

– Kilka tygodni.

– A w wodzie? Czy mogłyby przeżyć na przykład w jeziorze?

– Żaden mój podręcznik o tym nie mówi, ale chyba jest to możliwe.

– Czy metodą enzymoimmunosorpcyjną można potwierdzić obecność Taenia soliuml Ponieważ powinniśmy poddać temu badaniu jeszcze jednego pacjenta. Chłopca przebywającego w Stanowym Ośrodku dla Młodocianych.

– Myśli pani, że mamy w tym stanie jeszcze jeden taki przypadek?

– Być może nawet kilka w Tranquility. To by wyjaśniało, dlaczego tyle naszych dzieci nagle wykazuje agresywne zachowanie.

– Epidemia cysticerkozy w Maine? – Rothstein był sceptyczny.

Podniecenie Claire rosło.

– Obaj chłopcy, których przyjęłam do szpitala, mieli to samo odstępstwo od normy we wzorze białych ciałek: wysoki procent eozynofili. Wówczas myślałam, że to z powodu astmy lub alergii. Teraz zdaję sobie sprawę, że przyczyna była inna.

– Infekcja pasożytnicza – stwierdził Rothstein. – To podnosi liczbę eozynofili.

– No właśnie. A Warren Emerson może być źródłem infekcji. Jeśli w jego jelicie mieszka trzymetrowy tasiemiec, to znaczy, że od lat wydala z siebie jaja pasożyta. Przeciekające szambo zanieczyściłoby ziemię i wody gruntowe. Jaja dostają się do jeziora, narażając wszystkich kąpiących się. Wszystkich, którzy przypadkowo zachłysną się wodą.

– Ale to jest w gruncie rzeczy tylko długi ciąg „jeżeli” – powiedział Clevenger. – Buduje pani domek z kart.

Nawet czas się zgadza! Dzieciaki zarażają się w lecie, kiedy pływają w jeziorze. Powiedział pan, że przeobrażenie jaj w larwy trwa kilka miesięcy. Teraz mamy jesień i objawy właśnie zaczynają się ujawniać. Syndrom listopada. – Nagle przerwała i zmarszczyła brwi. – Nie rozumiem tylko, dlaczego tomografia mózgu nic nie wykazuje.

– Być może infekcja jest w zbyt wczesnym stadium – powiedział Clevenger. – W fazie ostrej wągry mogą być za małe, by się je dało zauważyć. No i nie ma jeszcze żadnej torbieli.

– No cóż, to się da sprawdzić prostym testem – powiedział Rothstein.

Claire kiwnęła głową.

– Jeśli którykolwiek wykaże antyciała Taenia solium, to moja teoria będzie czymś więcej niż domkiem z kart.

– Możemy zacząć od zbadania Warrena Emersona – rzekł Rothstein. – I tego chłopca w Ośrodku dla Młodocianych. Jeśli oba testy wypadną negatywnie, to pani teoria upada. Jeśli natomiast będą pozytywne…

Clevenger, naukowiec do szpiku kości, zatarł ręce na samą myśl o takiej ewentualności.

– Wtedy wyciągamy igły i opaski uciskowe, kochani – powiedział. – Bo będziemy musieli wkłuć się w bardzo wiele rąk.

Rozdział 20

Przez zamknięte drzwi J.D. obsypywał ją wyzwiskami, nazywając szmatą, tanią dziwką, kurwą. Amelia siedziała na łóżku, zatykając uszy rękoma, usiłując nie słyszeć głosu przyrodniego brata. Wiedziała, że jeśli mu odwrzaśnie, będzie jeszcze gorzej. Ostatnio J.D. wściekał się na wszystkich i szukał zwady z każdym, kto mu się nawinął pod rękę.

Wczoraj, gdy odesłano go ze szkoły do domu, popełniła błąd, nazywając go świnią. Uderzył ją tak mocno, że w uszach dzwoniło jej jeszcze parę godzin potem. Pobiegła, szlochając do matki, ale oczywiście Grace nic jej nie pomogła.

– Wiesz, jaki on jest – powiedziała tonem, który sugerował: „Mam własne kłopoty”. – Po prostu trzymaj się od niego z daleka.

Przez cały dzień Amelia siedziała zamknięta w swoim pokoju i próbowała skupić się na zadaniach domowych. Teraz jednak nie słyszała już nawet własnych myśli. Wcześniej J.D. pieklił się na dole, popychając Eddiego, wrzeszcząc na mamę, a nawet na Jacka. Może któregoś dnia Jack i J.D. pozabijają się nawzajem. Jaki ojciec, taki syn. Nie będzie płakać po żadnym z nich.

Ale teraz J.D. stał pod jej drzwiami i obrzucał ją wyzwiskami.

– Lubisz małe siusiaki? Dlatego to robisz z tym gnojkiem, Noahem Elliotem? Ja ci pokażę dużego kutasa! Pokażę ci, jak to się robi! Nie? Wolisz siusiaczka Noaha? – Roześmiał się i zaczął krzyczeć: „Siusiaczek, siusiaczek!”, aż w końcu nawet Jack miał dość i wrzasnął z dołu schodów: