Statki można było wytwarzać dowolnie zimne i dlatego mogły się stapiać z promieniowaniem tła wczesnego wszechświata, które po piętnastu miliardach lat wciąż błyszczało. Ale mapa tła nie była gładka: kosmiczna inflacja powiększyła drobne skazy w rozszerzającym się wszechświecie, wytwarzając subtelne wariacje, zależnie od tego, w którą stronę się spoglądało. Były one odchyleniem od prawdziwej anizotropii: zmarszczki na obliczu dzieła stworzenia. Gdyby statki nie mogły dostosować temperatury swoich kadłubów, by pasowała do tych fluktuacji, osiągnęłyby tylko niedokładne przystosowanie do widma tła. W pewnych okolicznościach polowanie na te drobne niedopasowania było jedynym sposobem wykrycia wrogich jednostek.
Ale statek Hybrydowców utrzymywał chłód swego kadłuba wyłącznie jako kamuflaż przed siłami Inhibitorów w sąsiedztwie. Nie czynił prawdziwych wysiłków, by ukryć się przed Remontoirem. Wprost przeciwnie — nawet próbował się z nim skomunikować.
Hybrydowcy mieli pewną cechę, którą nawet nie zmodyfikowani musieli podziwiać: nigdy nie rezygnowali. Dwadzieścia osiem tysięcy próśb o negocjacje pozostających bez odpowiedzi nie przeszkodziło w wysłaniu dwadzieścia osiem tysięcy pierwszej.
Remontoire pozwolił, by cienka linia lasera komunikacyjnego bazgrała mu po kadłubie, aż natrafiła na jedną z kilku łat czujnikowych.
Przeegzaminował transmisje przez liczne warstwy mentalnych zapór ogniowych. W końcu po wielu sekundach zastanawiania uznał, że odpakowanie przekazu w najbardziej wrażliwej części umysłu jest możliwe. Format wiadomości był raczej językiem naturalnym niż którymś z hybrydowskich protokołów wysokiego poziomu. Pięknie znieważające posunięcie, pomyślał; z perspektywy sprzymierzeńców Skade był to hybrydowski równoważnik dziecięcego gaworzenia.
[Remontoire? To ty, prawda? Dlaczego nie chcesz z nami rozmawiać?]
Ułożył myśl w ten sam format.
Dlaczego jesteście tacy pewni, że jestem Remontoirem?
[Zawsze bardziej lubiłeś szalone gesty, niż jesteś skłonny przyznać. Ten wziąłeś prosto z podręcznika śmiałych eskapad.]
Ktoś musiał to zrobić.
[Wykazujesz odwagę, Remontoire, ale martwienie się o ludzi na planecie jest bezcelowe. Nasze działania im teraz nie pomogą. Oni nie mają nawet wpływu na przyszły wynik wojny.]
Więc najlepiej pozwolić im zdechnąć. Tak postąpiłaby Skade, prawda?
[Skade zrobiłaby dla nich wszystko co, można, jeśli by myślała, że są istotni. Ale ty tylko pogarszasz sprawę. Nie sprowadzaj bitwy tam na dół. Nie zwiększaj zakresu działań, kiedy najbardziej potrzebujemy konsolidacji wysiłków.]
Jeszcze jedno błaganie o współpracę? Skade musi przewracać się w grobie.
[Skade była pragmatykiem, Remontoire, bardzo podobnym do ciebie. Zobaczyłaby, że obecnie jest czas na stopienie naszych sił, zlanie w jedno naszej wiedzy i zadanie wrogim maszynom prawdziwego ciosu.]
Chcecie powiedzieć, że przez podstęp i kradzież osiągnęliście już wszystko, co się dało. Wiecie, że nigdy już wam nie zaufam. Teraz nie macie nic do stracenia, negocjując.
[Z żalem przyznajemy, że zrobiono taktyczne błędy. Ale teraz, kiedy Skade jest — jak napomykałeś — najprawdopodobniej martwa…]
Kaczęta taplają się, szukając nowej kaczki mamy.
[Przyjmuj takie analogie, jakie chcesz, Remontoire. My tylko wyciągamy przyjacielską dłoń. Sytuacja tutaj jest bardziej złożona, niż do tej pory myśleliśmy. Musisz to sam widzieć: drażniące aluzje w danych, skrawki zbyt małe i nieważne pojedynczo, ale które sumują się w jasny wniosek. Nie mamy do czynienia jedynie z wilkami, Remontoire. Jest coś jeszcze.]
Nie widziałem niczego niezrozumiałego.
[Więc nie szukałeś wystarczająco usilnie. Masz, Remontoire: zbadaj nasze dane, jeśli wątpisz w nasze słowa. Zobacz, czy zmieni to twoją opinię. Zobacz, czy ci to coś wyjaśni.]
Nugget z danymi był zapisany w jego głowie. Instynkt mówił mu, by go usunąć, póki jest nadal skompresowany, nadal nieodczytany. Ale postanowił na razie go zachować.
Sugerujecie partnerstwo?
[Podzieleni nigdy ich nie pokonamy. Razem możemy coś zdziałać.]
Być może. Ale przecież to nie mnie tak naprawdę chcecie?
[Oczywiście, że nie, Remontoire.]
Uśmiechnął się. Hybrydowcy Skade byli bez przywódcy i mogli nawet zwrócić się ku niemu, kierowani instynktownym nakazem zapełnienia powstałej luki, ale głównie chodziło im o broń hipometryczną. Była to jedna z technik, której mimo porwania Aury przez Skade nie zdołali ukraść czy uzyskać drogą inżynierii odwrotnej. Potrzebowali zaledwie jednego prototypu, nawet uszkodzonego, byleby tylko pozwalał na rekonstrukcje swojej konfiguracji.
Dziękuję za ofertę, ale w tej chwili jestem trochę zajęty. Dlaczego nie mielibyśmy porozmawiać o tym później? Powiedzmy, za kilka miesięcy?
[Remontoire… Nie zmuszaj nas do tego.]
Zastosował ciąg boczny, oddalając się od drugiego statku. Zmapował obszary mózgu podłączane i wyłączane, gdy krew przelewała mu się we wnętrzu czaszki. W chwilę później korweta pomknęła za nim, naśladując jego gwałtowne ruchy z wielką dokładnością.
[Potrzebujemy tej broni, Remontoire.]
Domyślałem się. Dlaczego po prostu nie powiedzieliście tego na początku?
[Chcieliśmy dać ci szansę, byś zobaczył sprawy z naszego punktu widzenia.]
W takim razie, jak przypuszczam, powinienem być wdzięczny.
Czuł, jak statkiem rzuciło. W głowie rozświetliły mu się meldunki o uszkodzeniach, jasne i geometryczne niczym migrena. Uderzyli wielokrotnymi nabojami przebijającymi kadłub, nacelowanymi na istotne systemy statku. Atak był chirurgiczny: woleli raczej spowodować, by dryfował, dojrzały do obrabowania, niż rozwalić statek na części. Czy chcieli, by przeżył, to już całkowicie inna sprawa.
[Oddaj nam teraz broń, Rem, a zostawimy ci wystarczającą zdolność lotu, byś uszedł tej agregacji wilków, która się do nas zbliża.]
Przykro mi, ale mam na dzisiaj inne plany.
Statek znowu zagrzechotał: dalsze istotne funkcje zawiodły lub się wyłączyły. Okręt próbował znaleźć obejścia, robiąc wszystko, by móc nadal latać, ale istniała granica uszkodzeń, które mógł znieść. Remontoire rozważał rewanż, ale wolał oszczędzić swoją konwencjonalną artylerię na agregację. Pozostała mu jedynie broń hipometryczna, ledwie przetestowana po pracowitej kalibracji.
Wydał mentalne polecenie, które spowodowało, że broń rozkręciła się do energii aktywacji. Skompensowała dryf wektora statku, gdy moment pędu przenosił się do jej błyszczącego wnętrza. Z zewnątrz nie widać było żadnych oznak, że w urządzeniu nastąpiły jakieś zmiany. Remontoire zastanawiał się, jakie czujniki korweta nastawiła na niego i czy były one wystarczająco czułe, by odebrać subtelne sygnatury aktywacji.
Była to mała broń z odpowiednio ograniczoną dokładnością i radialnym obszarem działania (konwencjonalna terminologia — takie pojęcia jak „zasięg” i „dokładność” — miała tylko bardzo zgrubne zastosowanie dla broni hipometrycznej). Ale bardzo szybko nabierała mocy. Dostroił jej skalę skutków, znalazł w złożonej topografii parametrów rozwiązanie, które odpowiadało konkretnemu punktowi w trójwymiarowym obszarze otaczającej przestrzeni.
Odtworzył kanał komunikacyjny z korwetą.
Wycofajcie się.
[Powtarzamy, nie zmuszaj nas do tego, Remontoire.]
Broń wypaliła. W mapie częstotliwości mikrofalowych zimnych miejsc korwety nagle pojawiła się idealnie półkolista rana w boku kadłuba. Gradienty kriogenicznych temperatur popłynęły jak woda wokół otworu ściekowego, obracając się i krążąc, kiedy próbowały znaleźć nową równowagę. Pary węzłów chłodzących zapadły w tryb drgań niestabilnych.