Выбрать главу

Lot Phama zamienił się w pozornie niekontrolowany korkociąg, rozpędzony mężczyzna przypadkowo uderzył ramieniem w brzuch Vinha i rzucił go na ścianę. Pewien, że pozostaje w tej chwili poza zasięgiem którejkolwiek z kamer, Pham wbił łokieć w żołądek przeciwnika. Ułamek sekundy później Vinh uderzył tyłem głowy o ścianę. Gdyby nadal znajdowali się w korytarzu o ścianach z rzeźbionego diamentu, takie uderzenie mogłoby skończyć się tragicznie. Tu jednak Vinh był tylko lekko oszołomiony, bezwładnie odsunął się od ściany. Małe krople krwi odrywały się od jego głowy.

— Na przyszły raz wybierz kogoś równego sobie, Vinh! Tchórzliwe, nędzne robactwo. Wszystkie wasze Wielkie Rodziny są takie. — Gniew Phama był prawdziwy, lecz w dużej mierze Pham złościł się na samego siebie za to, że naraził na szwank swój kamuflaż.

Vinhowi powoli powracał rozsądek. Spojrzał na Qiwi, dryfującą cztery metry dalej w głąb korytarza. Dziewczyna także nań patrzyła, a jej twarz wyrażała dziwną mieszankę zdumienia i determinacji. Potem Vinh przesunął wzrok na Phama, a ten poczuł zimny dreszcz. Może kamery Brughla nie wychwyciły wszystkich szczegółów walki, ten dzieciak jednak dobrze wiedział, jak precyzyjnie obliczony był atak Phama. Przez moment obaj mężczyźni patrzyli sobie w oczy, potem Vinh odwrócił się gwałtownie i ruszył w stronę śluz. Była to ucieczka zawstydzonego i pobitego człowieka. Pham widział w jego oczach coś jeszcze; będzie musiał coś zrobić z EzremVinhem.

Qiwi ruszyła za nim, ale zatrzymała się po kilku sekundach. Zawisła na skrzyżowaniu korytarzy, patrząc w kierunku, w którym odszedł Vinh.

Pham zbliżył się do niej. Wiedział, że powinien się stąd wynosić. Z pewnością obserwowało go już kilka kamer, a on nie był odpowiednim towarzyszem dla Qiwi. Co powiedzieć, by móc bezpiecznie odejść?

— Nie martw się, dzieciaku. Vinh nie jest tego wart. Nie będzie cię już niepokoił; obiecuję.

Dopiero po kilku sekundach dziewczyna drgnęła i odwróciła się do niego. Boże, była tak podobna do swojej matki; Nau niemal przez cały czas trzymał ją na służbie. Jej oczy wypełniały łzy. Nie widział żadnych skaleczeń ani krwi, ale na jej ciemnej skórze tworzyły się już siniaki.

— Naprawdę nie chciałam zrobić mu krzywdy. Boże, nie wiem, co zro bię, jeśli Trixia umrze. — Qiwi przejechała dłonią po krótko przyciętych ciemnych włosach. Dorosła czy nie, wyglądała na równie zagubioną jak pod czas pierwszych dni po „zdradzie” Diema. Była tak samotna, że zwierzała się nawet takiemu bufonowi jak Pham Trinli. — Kiedy… kiedy byłam mała, podziwiałam Ezra Vinha bardziej niż kogokolwiek we wszechświecie, z wy jątkiem moich rodziców. — Spojrzała na Phama i uśmiechnęła się boleśnie.

— Tak bardzo chciałam, by dobrze o mnie myślał. A gdy zaatakowali nas Emergenci, kiedy Jimmy Diem zabił moją mamę i wszystkich innych…

Wszyscy jesteśmy w bardzo małej szalupie. Nie możemy pozwolić sobie na więcej ofiar. — Potrząsnęła lekko głową. — Wiedziałeś, że Tomas nie scho dzi ze służby od czasu masakry Diema? Przeżył wszystkie te lata, co do se kundy. Tomas jest taki poważny, taki pracowity. Wierzy w fiksację, ale jest otwarty na nowe pomysły. — Mówiła mu to, co chciała powiedzieć Ezrowi. — Salonik Benny’ego nie istniałby bez Tomasa. Nie istniałby handel ani żad ne bonsai. Krok po kroku uczymy Emergentów zrozumienia dla naszego sposobu na życie. Któregoś dnia Tomas będzie mógł uwolnić mojego tatę, Trixię i wszystkich fiksatów. Któregoś dnia…

Pham chciał wyciągnąć do niej ręce i pocieszyć ją. Pham Nuwen był być może jedyną żyjącą osobą — oczywiście prócz samych morderców — która wiedziała, co naprawdę stało się z Jimmym Diemem, i która wiedziała, co Nau i Brughel robią z Qiwi Lin Lisolet. Powinien był pożegnać ją jakąś prostacką odzywką i odejść, ale nie potrafił tego zrobić. Wisiał tylko w miejscu, zakłopotany i zasmucony. Tak. Któregoś dnia. Któregoś dnia, moje dziecko, zostaniesz pomszczona.

Dwadzieścia sześć

Kwatery Ritsera Brughla i jego stanowisko dowodzenia znajdowały się na pokładzie „Niewidzialnej ręki”. Często zastanawiał się, skąd Handlarze wzięli taką doskonałą nazwę, wyrażającą w dwóch słowach istotę służby bezpieczeństwa. „Niewidzialna ręka” była najmniej uszkodzonym spośród wszystkich okrętów Queng Ho i Emergentów. Kwatery załogi pozostały praktycznie nietknięte. Główny napęd mógł prawdopodobnie podtrzymać przez kilka dni ciąg równy 0,1 g. Po bitwie systemy łączności i zarządzania zostały przystosowane do standardów fiksacji. Tutaj, na „Niewidzialnej ręce”, Brughel czuł się jak Bóg.

Niestety, izolacja fizyczna nie zapewniała ochrony przed ucieczką wirusa. Wyciek został wywołany emocjonalnym zachwianiem umysłu fiksatów.To oznaczało, że mógł przenosić się poprzez sieć komunikacyjną, choć zwykle dotykał tylko ściśle współpracujących ze sobą twardogłowych. W domu takie wypadki były na porządku dziennym, dlatego też musieli mieć stały zapas nowych specjalistów. Tutaj, na tym zapomnianym przez Boga odludziu, wyciek stwarzał śmiertelne zagrożenie. Ritser zdał sobie z tego sprawę niemal równie szybko jak Reynolt, lecz nie mógł sobie pozwolić na wyeliminowanie tylu twardogłowych naraz. Reynolt jak zwykle potraktowała jego ludzi jak towar drugiej klasy, ale jakoś sobie poradził.

Podzielił szpiegów na małe grupy zarządzane niezależnie. Przekazywane przez nich informacje były poszatkowane, wymagały głębszej analizy. Nie przeoczyli jednak nic ważnego… a Brughel był pewien, że wkrótce nadrobią zaległości.

W ciągu pierwszych dwudziestu Ksekund stracił trzech szpiegów. Kazał Omo wyrzucić ich ciała, pozostałych zaś nie odrywać od pracy. Poleciał do Hammerf est, odbył długą naradę z Tomasem Nau. Wyglądało na to, że Reynolt straci co najmniej sześcioro ludzi, w tym dużą część działu tłumaczeń. Starszy grupmistrz był pod wrażeniem sprawności, z jaką Brughel opanował ucieczkę wirusa wśród swego personelu.

— Trzymaj swoich ludzi w pogotowiu, Ritser. Annę uważa, że tłumacze zbyt utożsamiali się z Pająkami podczas tej przeklętej debaty, że wyciek był eskalacją normalnych sporów twardogłowych. Może, ale debata tematycznie dość odbiegała od centrum fiksacji tłumaczy. Kiedy wszystko się już ustabilizuje, sprawdzisz wszystkie nagrania, sprawdzisz je co do sekundy. Może znajdziesz coś ciekawego.

Po kolejnych sześćdziesięciu Ksekundach Brughel i Nau uznali, że kryzys minął, przynajmniej dla fiksatów ze służby bezpieczeństwa. Grupsierżant Omo ponownie połączył szpiegów z ludźmi Reynolt, tym razem jednak poprzez buforowane łącze. Zabrał się też do szczegółowej analizy zapisów z krytycznych chwil. Przestój rzeczywiście zakłócił pracę ludzi działu Ritsera, choć tylko na krótką chwilę. Przez jakieś tysiąc sekund zupełnie stracili kontrolę nad bazą. Bliższe badania wykazały, że żaden sygnał nie wydostał się poza bazę; nadal pozostawali w ukryciu.

W końcu Ritser musiał przyznać, że wyciek był po prostu nieszczęśliwym wypadkiem. Analizując jednak materiał związany z tą sprawą, znaleźli kilka interesujących drobiazgów.

Ritser spędzał większość czasu na mostku „Niewidzialnej ręki”, skąd miał doskonały widok na cały masyw skalny LI i na Arachnę. Ponieważ jednak Ciret i Marli pomagali przywrócić porządek w Hammerfest, Brughel musiał dołączyć do osamotnionych Tana i Kala Omo, którzy zawiadywali ponad setką szpiegów.

— Vinh trzykrotnie przekroczył poziom alarmowy podczas tej wach ty, grupmistrzu. Dwa razy podczas ucieczki wirusa.